Zamknij

D. Brejza o władzy: Im szybciej zaczną współpracować, tym lepiej. Nie patrzę na koszty

14.01.2022 07:55
Dorota Brejza
fot. Radio ZET

- Liczę na to, że jeśli przedstawiciele władzy, jeśli nie zostaną przesłuchani przed senacką komisją [ds. inwigilacji Pegasusem – red.], bo się nie stawią, to, że będą musieli stawić się w sądzie – mówi w Radiu ZET Dorota Brejza.

Adwokat, pełnomocniczka i żona Krzysztofa Brejzy podkreśla, że rządzący i tak poniosą za to odpowiedzialność, więc „im szybciej zaczną współpracować, tym lepiej”. Chodzi o współpracę w ramach wyjaśnienia sprawy inwigilacji senatora KO systemem „Pegasus”, która – jak podkreśla jego pełnomocniczka – została potwierdzona w dwóch niezależnych źródłach.

- Zrobiliśmy krok wyprzedzający i sprawdziliśmy telefon mojego męża także w innym, niezależnym ośrodku, który posługuje się innymi metodami kryminalistycznymi. Infekcja Pegasusem została potwierdzona – opowiada adwokat. - Jestem zdeterminowana, żeby obronić dobre imię mojego męża i to mój główny cel. Jeśli ponoszę przy okazji jakieś koszty emocjonalne, to ja sobie z tym poradzę – zaznacza Gość Radia ZET. Dorota Brejza mówi w rozmowie z Beatą Lubecką, że sprawa ta zabiera jej sporo czasu, ale dodaje: - Staram się pracować najlepiej, jak potrafię i nie patrzę na koszty.

„Nasze państwo stoi daleko od demokracji. Sprawa inwigilacji jest papierkiem lakmusowym”

Dopytywana przez prowadzącą o to, czy senacka komisja bez uprawnień śledczych ma sens, Brejza odpowiada: - Każda inicjatywa polityczna, która ma na celu wyjaśnienie, zapoznanie opinii publicznej z taką sprawą ma sens. Jej zdaniem to bardzo ważne, by ludzie dowiedzieli się jak funkcjonuje dziś nasze państwo. Jak? - Nasze państwo daleko stoi od demokracji. To bardzo ważne, by mówić o tym na każdym poziomie – ocenia Gość Radia ZET. Adwokat zaznacza, że sprawa inwigilacji jej męża i pozostałych osób jest „papierkiem lakmusowym naszej demokracji”. - Pokazuje nam, w jakim miejscu jesteśmy, a wnioski nie są optymistyczne – uważa Dorota Brejza.

Pytana o fałszywe informacje nt. podłożenia bomb w szpitalach i komendach policji, rozsyłane z jej numeru telefonu, prawniczka opowiada, że dowiedziała się o tym z internetu. - Byłam bardzo zaskoczona. Doszło do przestępstwa polegającego na kradzieży tożsamości – dodaje. Kto może za tym stać? - Zbieżność zdarzenia z tym, co dzieje się w sferze publicznej wokół Pegasusa, komisji, pozwów, wokół mojego teścia – cały kontekst jest (…) ewidentny. Nie jesteśmy naiwni – uważa Dorota Brejza. Tłumaczy, że środa, kiedy takie informacje były rozsyłane to był dzień, kiedy została powołana senacka komisja, a „chwilę wcześniej w odwecie za pozew zarzuty otrzymał teść [Ryszard Brejza, prezydent Inowrocławia – red.]”. - Czy to osoba, która pozostaje pod wpływem pomówień kolportowanych systematycznie, szczególnie na antenie TVP, czy to osoba, która ma inne motywacje – to rzecz dla prokuratury – zaznacza Gość Radia ZET i dodaje, że liczy na szybkie wyjaśnienie tej sprawy.

"Sprawa włożona do obwoźnej zamrażarki"

Pytana o zawiadomienie ws. podejrzenia inwigilacji, które złożyli we wrześniu 2021 roku do prokuratury, adwokat odpowiada, że sprawa „jest zamrożona, leżakuje”. - Od tamtego czasu nie zapadła żadna merytoryczna decyzja. To skandaliczna sprawa – uważa Gość Radia ZET. - Została włożona do obwoźnej zamrażarki – dodaje. Dorota Brejza tłumaczy, że sprawa ta, zanim trafiła do Ostrowa Wielkopolskiego, to podróżowała po Polsce, „żeby znaleźć jednostkę, która się tym najlepiej – w rozumieniu władzy – zajmie”. - Mój mąż został przesłuchany w grudniu  [ws. podejrzenia inwigilacji – red.]. Wyglądało to tak, że prokurator nie był kompletnie zainteresowany tą sprawą. Zadał mężowi 5 czy 6 pytań i to w zasadzie wszystko. W zasadzie całe przesłuchanie ja przeprowadziłam jako jego pełnomocnika. Takie rzeczy się nie dzieją – opowiada Brejza.

Cel inwigilacji? – Uważam, że był dwojaki: pozyskanie wątków obyczajowych, inwigilacja czysto polityczna, poszukiwanie haków – mówi Brejza i dodaje: - Podejrzewam, że cała misterna kontrola Pegasusem była dla panów słuchających całej naszej rodziny sporym rozczarowaniem.

Dorota Brejza: Polskie służby miały interes, by podsłuchiwać męża. Nie ma żadnej manii prześladowczej

- Mój mąż był podsłuchiwany w kontekście czysto wyborczym. Zbieg czasowy bezpośrednio o tym świadczy. Polskie służby miały interes, żeby go podsłuchiwać – mówi Dorota Brejza, pytana w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o to, skąd mają pewność, że inwigilacja Pegasusem to inicjatywa polskich służb, a nie np. służb zagranicznych. - Nitką, która prowadzi nas do polskich służb jest pan Pereira, który bardzo pomógł w rozwikłaniu tej sprawy w tym kontekście – dodaje pełnomocniczka i żona senatora KO. Podkreśla, że mąż „nie ma żadnej manii prześladowczej”.

Zdaniem Doroty Brejzy najbardziej niebezpieczne jest to, że Pegasus może zmieniać treści w telefonie. - Może wniknąć do naszego telefony i dopisywać treść, dołożyć zdjęcie o charakterze stwierdzającym przestępstwo. To budzi grozę – komentuje prawniczka.

Dorota Brejza ocenia, że mamy państwo „odwetowe”. - Sekwencja była taka: Onet o 6:00 rano opublikował informację, że pozywamy Jarosława Kaczyńskiego, następnie pismem datowanym na ten sam dzień, kilka godzin później 2 funkcjonariuszy CBA pojawiło się w gabinecie teścia i wręczyli mu wezwanie na przesłuchanie w charakterze podejrzanego – opowiada w rozmowie z Beatą Lubecką. Adwokat dodaje: - Prokurator Marcin Kierski wzywa na przesłuchanie w charakterze podejrzanego mojego teścia i to jest ten sam prokurator, który nadzorował jednostkę prokuratury, która inwigilowała mojego męża. Jej zdaniem nie ma tu przypadków.

Kolejny pozew przeciwko TVP? - Pozew ogólny, za wszystkie pomówienia. Jestem w trakcie pracy, ale sytuacja jest dynamiczna. Ostatnio Jarosław Kaczyński wytrącił mnie z rutyny pracy, ponieważ musiałam przygotować pozew przeciwko niemu – komentuje Dorota Brejza. Dodaje, że od Jarosława Kaczyńskiego, wspólnie z mężem domagają się przeprosić za „insynuacyjne łączenie męża z przestępstwem oraz używanie aferalnych określeń”.

Wejście do polityki? - Mój udział w mediach nie zwiastuje niczego takiego. Nie mam żadnych planów ani ambicji politycznych – komentuje Gość Radia ZET.

RADIOZET/MA