Zamknij

Dr Grażyna Cholewińska-Szymańska: Najlepiej, gdybyśmy znów zamknęli się w domach

19.03.2021 06:00
dr Grażyna Cholewińska-Szymańska
fot. RadioZET

- Nigdzie w Warszawie nie ma w tym momencie wolnego respiratora – mówi Gość Radia ZET, mazowiecka konsultant ds. chorób zakaźnych.

Dr Grażyna Cholewińska-Szymańska podkreśla, że sytuacja jest naprawdę niebezpieczna. - Jeśli w oddziale zachowawczym chory się dramatycznie pogorszy i trzeba go szybko umieścić pod respiratorem, to zamawiamy karetkę i wieziemy go do Ostrołęki, Płocka, Siedlec. 100 km od Warszawy, chorego w ciężkim stanie, na butli tlenowej w karetce, zaintubowanego, jak w intensywnej terapii. Jest bardzo trudno pracować w takich warunkach – opisuje wicedyrektor z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie. Dodaje, że jej szpital ma 100 proc. obłożenia, jeśli chodzi o pacjentów, już od 2-3 tygodni. - Możemy tylko dysponować łóżkami, które zwalniają się po wypisie pacjenta lub w wyniku jego zgonu – mówi dr Cholewińska-Szymańska.

"W szpitalach leżą teraz 30- i 40-latkowie"

Lekarz podkreśla, że w szpitalach leżą w tej chwili 30- i 40-latkowie, którzy byli „mobilni, aktywni społecznie, którzy spotykali się i jeździli w różne miejsca”. - Stan kliniczny tych młodych ludzi jest tak samo ciężki, jak był 90-latków. Chorują równie ciężko, tak samo wymagają respiratora i intensywnej terapii – zaznacza Gość Radia ZET.

Zdaniem wojewódzkiej konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych jest tylko jedno, skuteczne wyjście, żeby powstrzymać pandemię.

- Byłoby najlepiej, gdybyśmy ponownie zamknęli się w domach – uważa ekspertka.

"Ręce opadają na ludzką niefrasobliwość"

Podkreśla, że większość dzisiejszych zakażeń wcale nie pochodzi z muzeów czy hoteli, ale z „warunków domowych”. - Moja pacjentka, lat ponad 70: Odwiedziła ją córka z wnuczką, które przed chwilą wróciły z nart, mieszkały w jakimś pensjonacie, wnuczka uczestniczyła w życiu towarzyskim młodzieżowym. Nie używały w domu maski. Ręce opadają na ludzką niefrasobliwość – opowiada dr Cholewińska-Szymańska.

Pytana przez Beatę Lubecką o to, jak powinniśmy spędzić święta, lekarz odpowiada, że „za cenę życia warto zrezygnować z tradycji”. - Powinien mówić o tym Kościół, lekarze, eksperci, media i nastawiać ludzi, żeby nie było szoku. Nie przemieszczajmy się, nie podróżujmy – apeluje wojewódzka konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych.

Dr Cholewińska-Szymańska: Kościoły powinny być zamknięte. Całkowity lockdown, co najmniej na 10 dni

- Oferta uczestniczenia we mszach w telewizji jest tak bogata, że jeśli ktoś jest praktykujący i rozumie sytuację epidemiologiczną, to jemu taka forma komunikacji z Kościołem wystarczy – uważa Gość Radia ZET, wojewódzka konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych dr Grażyna Cholewińska-Szymańska. Jej zdaniem kościoły powinny być zamknięte. - Zostawiłabym je [otwarte – red.] w momencie opadania, ustabilizowanej sytuacji, ale kiedy jesteśmy na rosnącym ramieniu, to otwarte kościoły stanowią ryzyko – ocenia wicedyrektor z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie.

 - Powinien być co najmniej na 10 dni całkowity lockdown – mówi dr Cholewińska-Szymańska w rozmowie z Beatą Lubecką.

Pytana o długofalowe skutki pandemii, lekarz ocenia, że choroba nie kończy się wraz z wyjściem ze szpitala i ustąpieniem objawów. - Wielonarządowe skutki będzie pokazywała przez długi czas. Jest coraz więcej doniesień nt. trwałego uszkodzenia układu oddechowego – mówi Gość Radia ZET.

- Dyrektorzy nie mają skąd czerpać. Musieliby naruszyć obsadę własnych stanowisk i własnych pacjentów narazić na niebezpieczeństwo braku opieki – mówi dr Grażyna Cholewińska-Szymańska z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie, pytana w internetowej części programu „Gość Radia ZET” o wojewodę, który prosi szpitale o oddelegowanie personelu do Szpitala Południowego. - Gdybym chciała oddelegować pracowników, to na moich dyżurach byłaby 1 pielęgniarka na 30 ciężko chorych pacjentów, którzy są sztucznie wentylowani, mają incydenty sercowe, rozwijają zatorowość płucną itd. – komentuje lekarz. Wicedyrektor podkreśla, że w jej szpitalu brakuje ok. 20 pielęgniarek i dodaje: „Żebyśmy spełniali normy pielęgniarskie, jakie narzucono nam na początku 2019 roku”. - Nie ma pracowników medycznych. Nas jest za mało, we wszystkich sektorach. I diagnostów, i lekarzy, i pielęgniarek, i rehabilitantów – wszystkich nas jest za mało – ocenia Gość Radia ZET.

RADIOZET/MA