Zamknij

Dr Grzesiowski: To tajemnica poliszynela, ale medycy szczepili nielegalnie

21.04.2021 06:10
Paweł Grzesiowski
fot. RadioZET

- Sytuacja, kiedy każdy dorosły będzie mógł zgłosić się na szczepienie, jest sytuacją znakomicie upraszczającą wszystkie problemy. Ta reguła powinna być aktywna od początku – tak zmiany w systemie szczepień komentuje dzisiejszy Gość Radia ZET, dr Paweł Grzesiowski.

Zdaniem eksperta Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z koronawirusem, gdyby wprowadzono ten system już na początku, to nie mielibyśmy ani jednej zmarnowanej ampułki. - Cały czas mamy w magazynach nadmiar szczepionek, a pacjenci wciąż na nie czekają. Tak nie powinno być. Powinny być dystrybuowane w jak największym zakresie – uważa immunolog.

"Wreszcie nie będzie za to konsekwencji"

Dr Paweł Grzesiowski zdradza również „tajemnicę poliszynela”. - W punktach szczepień, które szczepiły dużo, miały wiele dawek, niejednokrotnie takie sytuacje miały miejsce, ale nie były legalne, że personel dbając o to, żeby nie zmarnowała się nawet 1 dawka, zapraszał na szczepienia osoby spoza listy – opowiada Gość Radia ZET. Dodaje, że robiono to „ze strachem, że będzie jakaś odpowiedzialność”. - W tej chwili wreszcie sytuacja będzie normalna, nie będzie za to żadnych konsekwencji – podkreśla lekarz.

Ekspert uważa, że zbyt dużo czasu mija między dotarciem szczepionek do Polski, a ich podaniem. - W tej chwili czekamy 7 dni na to, żeby szczepionka z danej dostawy znalazła się w punkcie szczepień. Irlandczycy postawili sobie cel – 48 godzin. To jest prawdziwe przyspieszenie. Dostawa i w 2 dni szczepionki są używane – mówi dr Grzesiowski.

Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy zapowiedzi szefowej Komisji Europejskiej, która chce, by do końca lata zaszczepionych zostało 70 proc. dorosłych obywateli UE, Gość Radia ZET ocenia, że „teoretycznie jest to realne, jeżeli chodzi o 1 dawkę”. - Podanie 2 dawek, przy tym systemie, jest mało prawdopodobne – podkreśla dr Paweł Grzesiowski.

- W ostatnich tygodniach to dość powszechny mechanizm, że osoby, które mają krytyczne zdanie wobec zarządzania pandemią i tematów obocznych, stają się obiektem ataku – mówi Gość Radia ZET dr Paweł Grzesiowski. Lekarz komentuje w ten sposób konflikt z p.o. szefa GIS, który wystąpił do Izby Lekarskiej z wnioskiem o odebranie prawa wykonywania zawodu doktorowi Grzesiowskiemu. Czym podpadł?  - Instytucje próbują uciszyć, przestraszyć i dać sygnał, że krytyka nie jest dobrze postrzegana, że to nie jest dobry kierunek, że należy raczej milczeć, niż zgłaszać zastrzeżenia – uważa immunolog i ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z koronawirusem. Gość Beaty Lubeckiej zaznacza: - Nie boję się, nie poczuwam się do winy, bo nie mam nic na sumieniu. Dr Grzesiowski dodaje, że jego podstawowym obowiązkiem, jako lekarza i nauczyciela akademickiego jest informowanie i wyjaśnianie. - A jeśli widzimy czasem błędy, to trzeba je pokazywać, bo jest szansa na ich naprawę – podkreśla Gość Radia ZET.

Maseczki na świeżym powietrzu? "Dyskusyjne, czy nie odbije się to na naszym zdrowiu. Należy z tego zrezygnować"

- Powinna być jasna zasada, że tam, gdzie jest grupa ludzi – mamy maseczki, nawet na powietrzu. Ale jeśli masz dystans, to noszenie maseczki na świeżym powietrzu jest niepotrzebne. Należy z tego zrezygnować – mówi w internetowej części programu „Gość Radia ZET” ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z koronawirusem.

Lekarz podkreśla, że nie rozumie ani stanowiska Ministerstwa Zdrowia, ani Adama Niedzielskiego, „dlaczego w jawny sposób nie są uwzględniane w przepisach zdobycze najnowszej wiedzy”. - Powietrze nie stanowi medium dla wirusa – zaznacza ekspert. - Kropelki pary wodnej, które pojawiają się przy wydechu są zakaźne, ale na świeżym powietrzu, szczególnie, kiedy jesteśmy sami, nie ma szansy, żebyśmy zarazili się z powietrza – wyjaśnia dr Grzesiowski. Jego zdaniem popełniono błąd pierwotny, jeszcze w kwietniu 2020 roku, narzucając maseczki w przestrzeniach otwartych.

- Jestem absolutnie zażenowany, że kolejny raz robimy ten sam błąd. W historii epidemii potwierdzono, że powrót dzieci do placówek wychowawczo-edukacyjnych zawsze przynosi wzrost zakażeń – tak dr Paweł Grzesiowski komentuje otwarcie żłobków i przedszkoli. Jego zdaniem „sami prosimy się o kolejną falę pandemiczną”. Lekarz zaznacza, że należało to zrobić regionalne. - Odmrażanie to proces. To tak, jakbyśmy otwierali śluzę na tamie. Nie można otworzyć raz i puścić całą wodę, bo znów nam zaleje tereny poniżej tamy. Trzeba to robić precyzyjnie – komentuje gość Beaty Lubeckiej.

Pytany o powrót najmłodszych do szkół, dr Grzesiowski podkreśla, że to znów jest „zaproszenie do epidemii”. - W niektórych placówkach raptem 50 proc. personelu ma 1 dawkę szczepionki. Personel nie jest przygotowany do pracy – mówi ekspert. Jego zdaniem szkoły również należy otwierać regionalnie. - Powinna być ocena sytuacji w regionie, ocena sytuacji w danej szkole i trzecia sprawa to bezpieczna podróż z i do szkoły – precyzuje Gość Radia ZET. Dr Grzesiowski obawia się, że w połowie lub na koniec czerwca znów będziemy mieli wzrost zachorowań. Jego zdaniem powinniśmy zastanowić się nad nauką na świeżym powietrzu.

"Wesela są tragiczną pomyłką"

Wesela z limitem 25 osób, jak zapowiadał wtorkowy Gość Radia ZET Adam Niedzielski? - Dla mnie wesela są tragiczną pomyłką. Pamiętamy, co było w zeszłym roku – dzięki weselom zachorowało tysiące Polaków. Rząd bardzo długo te wesela wyciszał – komentuje dr Paweł Grzesiowski i podkreśla, że „trzeba spojrzeć prawdzie w oczy”. - Wesele to wielogodzinna impreza. Nie ma nic gorszego w epidemii, niż zaprosić ludzi z różnych regionów kraju na wielogodzinne posiedzenie z konsumpcją – uważa lekarz.

- Jest spory ruch antyszczepionkowy. Jeżeli pozwolimy tej koncepcji szerzyć się bez zorganizowanych sposobów walki z nią, to za 2 miesiące możemy się obudzić z sytuacją, że liczba osób odmawiających szczepienia będzie znacznie większa – uważa Gość Radia ZET. Pytany o stanowisko Episkopatu ws. niektórych szczepionek, lekarz odpowiada, że rodzi ono problemy. - Część osób będzie się zastanawiać lub odmawiać szczepienia. Codziennie odbieram po kilka telefonów od osób, które pytają, czy jest możliwość wyboru szczepionki, bo nie chcą AstraZeneca – komentuje dr Grzesiowski.

 

RADIOZET/MA