Zamknij

Ekspert o powrocie do szkół: Pomysł przedwczesny. Powinny ruszyć w II kwartale

08.01.2021 06:45

- Powrót dzieci do szkół to absolutnie przedwczesny i nieprzygotowany pomysł – ocenia Gość Radia ZET, immunolog i ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z koronawirusem dr Paweł Grzesiowski.

Jego zdaniem jednorazowe testy dla nauczycieli to pomysł „zupełnie chybiony”. - Jednorazowy, pojedynczy test niczego nie wnosi. Złapiemy kilkudziesięciu chorych nauczycieli i to wszystko – dodaje lekarz. - Jedynym sensownym rozwiązaniem jest zaszczepienie nauczycieli, którzy mają rozpocząć naukę w klasach 1-3 – uważa dr Grzesiowski. Szczepienia nauczycieli dopiero w II kwartale 2021 roku? - Dlatego szkoły powinny ruszyć w II kwartale – odpowiada gość Beaty Lubeckiej.

Dopytywany o zdejmowanie obostrzeń po 17 stycznia, dr Paweł Grzesiowski odpowiada, że „nic nie wskazuje na to, że możemy je luzować, nie ma do tego przesłanek”. - Można wprowadzić modyfikację, ale co do zasady nic się nie zmieniło – podkreśla. - Do czasu uzyskania istotnej liczby zaszczepionych osób, powinniśmy pozostać w lockdownie – uważa ekspert.

Zobacz także

"Od początku grudnia jesteśmy w tej samej fali – kilkanaście tysięcy zachorowań dziennie i 300-500 zgonów"

- Mieliśmy raczej spadki statystyk wynikające w okresu świątecznego, było mniej badań, jak zwykle w weekendy. Był tzw. dołek epidemiczny, który oznacza, że wirus wcale nie ma weekendu, tylko robimy mniej badań, testów i jest mniej rozpoznań – mówi Gość Radia ZET dr Paweł Grzesiowski, pytany o nagły wzrost liczby zakażeń i zgonów. - Ja uważam, że cały czas jesteśmy w tej samej fali, na poziomie kilkunastu tysięcy zachorowań i ok. 300 do 500 zgonów dziennie. I to się nie zmieniło właściwie od początku grudnia – podkreśla immunolog. Jego zdaniem okres świąteczny zdecydowanie podniósł liczbę dziennych zachorowań. - My już widzimy skutki, nawet po rozmowie z osobami, które zgłaszają się teraz do lekarza. Mówią jasno, że widzieli się z rodziną na Wigilię – mówi dr Grzesiowski.

Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy realny jest powrót do więcej niż 20 tys. zachorowań dziennie, Gość Radia ZET ocenia, że to nie jest problem, ale zaznacza, że na razie mamy lockdown, który powinien uspokoić sytuację. - Nawet, jeśli osoby w rodzinach będą chorować, to wirus się dalej nie rozprzestrzeni – dodaje dr Paweł Grzesiowski.

Dr Grzesiowski: Przy takiej logistyce będziemy szczepić 2 lata. Szwankuje wiele rzeczy…

- Jeżeli logistyka będzie taka, jak teraz, to my będziemy szczepić 2 lata – mówi dr Paweł Grzesiowski w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Zdaniem lekarza „szwankuje bardzo wiele rzeczy”. Jako przykład podaje brak szczepionek. - Szczepionki są w dystrybucji ARM i są racjonowane raz w tygodniu. Wiele szpitali dosyć ostrożnie zamawia bojąc się, że się przeterminuje. Powinniśmy mieć możliwość zamawiania szczepionek co najmniej 2 razy w tygodniu, moglibyśmy utrzymać ciągłość szczepień nawet przez 7 dni – tłumaczy ekspert. - Ja teraz muszę zamówić szczepionki w czwartek, dostawa jest w poniedziałek i to paraliżuje w większości szpitali możliwość szczepienia 7 dni w tygodniu – dodaje.

Gość Radia ZET ocenia, że kolejnym problemem jest kwestia systemu. - Prowadzenia szczepień jest na podstawie systemu gabinet.gov.pl, który jest czasochłonny. Dłużej trwa wpisywanie danych niż szczepienie pacjenta – mówi lekarz. Zdaniem doktora Grzesiowskiego, należałoby zorganizować „megapunkty szczepień – punkty szczepień masowych, gdzie można się zgłosić na szczepienie po prostu przyjeżdżając a nie w swoim szpitalu”. - Mamy takie sytuacje, że szpitale szturmują pracownicy aptek, pracownicy POZ, fizjoterapeuci… Przychodzą szczepić się równoczasowo z personelem szpitala – opisuje immunolog.

"Należy wyjść na ulicę i zapytać: czy chce się pan/pani zaszczepić?"

Zmarnowane dawki? - Każda wyrzucona szczepionka powinna być przeanalizowana a system poprawiany – podkreśla ekspert NRL ds. walki z koronawirusem. Jego zdaniem należy mieć zawsze możliwość podania tej szczepionki „komukolwiek”. - Jak nie ma listy rezerwowej, to należy wyjść na ulicę i zapytać: czy pan, pani chce się zaszczepić – mówi dr Paweł Grzesiowski.

WUM? "Odpowiedzialność spoczywa po stronie uczelni"

- Odpowiedzialność za całe zamieszanie jest po stronie uczelni. Nieudolność, jaka towarzyszyła zorganizowaniu tej całej akcji jest rażąca. Pomysł, żeby zaszczepić osoby, które pośrednią mogą wpływać na większą akceptację szczepień uważam za dobry. Ale powinno to być zorganizowane transparentnie, znana lista, wcześniej przygotowane sprawy a nie chaotycznie – ocenia dr Grzesiowski, pytany o WUM. - Wmanewrowano ich, wyświadczono im niedźwiedzią przysługę. Z jednej strony zaszczepiono a z drugiej narażono na nienawiść całego społeczeństwa. Pełna odpowiedzialność spoczywa na władzach WUM – dodaje. Ekspert ocenia, że „nic tak bardzo nie rozpowszechniło hasła szczepienia, jak ta sytuacja. Wiele osób ma poczucie, że to coś luksusowego, wartościowego, skoro są takie sytuacje, że osoby próbują ominąć kolejkę”.

RADIOZET/MA