Zamknij

Dr Paweł Grzesiowski wystawia rządowi ocenę: 0. Wszystko zawiodło

03.12.2020 06:09

- W tej chwili trochę jest tak, jakby wirus lekko się wycofał, ale absolutnie nie można mówić o zwycięstwie. Widzimy na statystykach, że mamy wciąż ponad 20 tys. pacjentów w szpitalach i szpitale cały czas przyjmują nowych – mówi Gość Radia ZET, immunolog dr Paweł Grzesiowski.

- Jeśli ktoś z państwa planuje swoje życie, zastanawiając się, co będzie za 3, za 5, za 10 miesięcy, to musi sobie rok 2021 zanotować w kalendarzu jako rok nienormalny – zapowiada ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z koronawirusem. Dopytywany przez Beatę Lubecką o szczepienia, lekarz odpowiada, że nawet, jeśli rozpoczniemy je w lutym, to będą trwały co najmniej rok.

"Lekko cierpnie mi skóra"

Ekspert widzi tutaj wiele pułapek. – Obawiam się, jak słyszę, że mamy bazować na istniejącej infrastrukturze i lekko cierpnie mi skóra. Nie mamy wolnych gabinetów szczepień, poradni lekarzy rodzinnych. Musimy stworzyć system od zera – mówi dr Grzesiowski. Podkreśla, że trzeba stworzyć nowoczesne punkty szczepień, które będą mogły zaszczepić codziennie 40-50 osób. - Jedna para – lekarz i pielęgniarka – są w stanie, w ciągu 12 godzin zaszczepić ok. 50 osób i to nie mając przerwy na posiłek – komentuje Gość Radia ZET.

Zdaniem dr Pawła Grzesiowskiego, „logistyczna” operacja, rozdystrybuowania szczepionek będzie bardzo skomplikowana. - Są produkowane w USA, muszą przylecieć do Europy a potem muszą być przedystrybuowane przez UE i będą lądować w poszczególnych krajach. Będzie to wymagało temperatury -70 albo -20 stopni. To nie będą proste transporty – wyjaśnia gość Beaty Lubeckiej. Dodaje, że szczepionki będą musiały być wykorzystane szybko. - Jeżeli potwierdzą się informacje, które mamy, to one nie mogą być zbyt długo w lodówkach, 5-7 dni po wyjęciu z głębokiego zamrożenia. Jeśli nie zrobimy tego na czas, to szczepionka się zmarnuje – mówi ekspert.

Lekarz zaznacza, że 2021 rok musimy planować „z wielkimi ograniczeniami”. - Trzecia fala, a w naszym przypadku druga, może nastąpić na wiosnę, kiedy ograniczenia wprowadzone przy tej fali zostaną zawieszone – komentuje dr Grzesiowski.

- 0 – tak Gość Radia ZET dr Paweł Grzesiowski ocenia przygotowanie rządu do 2 fali pandemii. – Zawiodło wszystko – dodaje ekspert. - Nic w tym czasie nie było przygotowane, szkoły pracowały na pełnych obrotach, wirus został zapomniany przez władzę. Lipiec, sierpień – pełna swoboda przy wyjazdach na wakacje, nie było szczepionek przeciwko grypie – wylicza lekarz. Jego zdaniem byliśmy „kompletnie nieprzygotowani” do jesiennej fali koronawirusa. - Komentowanie tego, co się stało po wakacjach to znęcanie się nad leżącym – mówi dr Grzesiowski. - Otrzymaliśmy od wirusa potężny cios, bo całkowicie opuściliśmy gardę. Dlatego mieliśmy po prawie 30 tys. zachorowań dziennie. To wystawia jednoznaczną ocenę dla naszego przygotowania – komentuje gość Beaty Lubeckiej.

"Dwutygodniowe ferie nie mają sensu"

Kumulacja ferii? - Dwutygodniowe ferie w styczniu nie mają sensu – uważa ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z koronawirusem.  Jego zdaniem można zastosować 2 inne rozwiązania. - Albo nie róbmy ferii w ogóle, tylko np. ruszajmy do szkoły od 4 stycznia albo robimy nawet 2 miesiące ferii, żeby wszystkie województwa mogły je spędzić bez tłoku – proponuje dr Paweł Grzesiowski. - Moim zdaniem pierwsza decyzja o tym, żeby ferie miały jeden termin była obliczona na to, że ferii nie będzie. Tylko nie zostało to dopowiedziane z racji obaw o reakcję społeczną – dodaje.

- Jeśli ktoś musi wyjechać na święta, bo np. rodzice są bez opieki, to powinien zastosować autokwarantannę przed wyjazdem – radzi Gość Radia ZET dr Paweł Grzesiowski w internetowej części programu. Dodaje, że powinno to być „12 dni samozamknięcia”. Ekspert podkreśla jednocześnie, że w okresie świątecznym powinniśmy zastosować, największą z możliwych, ostrożność. - Wyjazdy świąteczne mogą spowodować mnóstwo zachorowań. Należy zrobić wszystko, żeby ograniczyć ruch okołoświąteczny – mówi gość Beaty Lubeckiej.

"Sklepy nie są źródłem masowych zakażeń"

Sklepy źródłem zakażeń? - Z obserwacji własnych i obserwacji w innych krajach możemy powiedzieć, że sklepy nie są źródłem masowych zarażeń. Jesteśmy tak krótko, większość osób jest w maseczkach. Ocieramy się o siebie a nie prowadzimy dłuższą rozmowę twarzą w twarz – ocenia dr Paweł Grzesiowski. Dopytywany o dodatkową niedzielę handlową 6 grudnia, lekarz ocenia, że to dobry ruch. - Jeśli oceniono, że trzeba rozładować tłok, który będzie przed świętami, to każda niedziela w grudniu powinna być handlowa – dodaje Gość Radia ZET.

 "Można przykleić sobie plasterek"

Sposób na noszenie maseczki, żeby okulary nie parowały? - Najważniejsze jest uszczelnienie maski wokół nosa. Dociśnięcie blaszki przy samym nosie, żeby powietrze nie szło do góry. Można sobie przykleić plasterek – radzi ekspert.

RADIOZET/MA