Zamknij

Abp Polak o 50 osobach na mszy: Oczekuję przedłużenia restrykcji

06.04.2020 06:56

- Oczekuję, że w tym tygodniu minister Szumowski powie, że przedłuży czas restrykcji i taka sytuacja się nie wydarzy – mówi gość Radia ZET abp Wojciech Polak, pytany przez Beatę Lubecką o liczbę osób w Kościele podczas Wielkanocy. Według rządowego rozporządzenia, od Wielkiej Niedzieli we mszy mogłoby uczestniczyć 50 osób. Apogeum epidemii w Wielką Niedzielę i tuż po niej? – Tym bardziej jest to nierozsądne. Jestem przekonany, że lada moment będzie takie ogłoszenie, że dalej jesteśmy w ograniczeniu, które dziś przeżywamy – uważa prymas Polski.

Beata Lubecka: A naszym gościem jest arcybiskup Wojciech Polak, prymas Polski. Dzień dobry, szczęść Boże.

Wojciech Polak: Dzień dobry, szczęść Boże, pozdrawiam z Gniezna.

Z Gniezna, tak. Widzimy się na podglądzie. Przed nami Wielki Tydzień, będzie rzeczywiście absolutnie nietypowy. Zapamiętamy go do końca życia. Wierni nie mogą praktycznie pójść do kościoła, nie mogą uczestniczyć praktycznie we mszy świętej, bo 5 osób może być tylko obecnych w kościele. Nie będzie triduum paschalnego w takim tradycyjnym modelu, jaki był do tej pory. No nie będzie drogi krzyżowej, nie będzie rezurekcji. To jak wierni chrześcijanie mają dobrze przeżyć ten czas?

Wszystkie te wydarzenia Wielkiego Tygodnia – one się odbędą tak jak od samego...

Ale nie w tej formie tak jak do tej pory.

Ale nie w tej formie, jaka… jaka do tej pory była.

Oczywiście, no wierni nie będą mogli tak gremialnie uczestniczyć po prostu w tych wydarzeniach.

Tak, tak. Chcę tylko podkreślić właśnie dlatego, wspomnieć, ponieważ już od samego początku papież, Stolica Apostolska powiedziała, że nie możemy przenieść Wielkanocy. Że jest to wydarzenie, które jest związane z bardzo konkretną rzeczywistością i z konkretną datą, której przenieść nie możemy. Natomiast, tak jak pani redaktor zauważa, rzeczywiście będzie to inne uczestnictwo, ponieważ te obrzędy, te wszystkie wydarzenia, liturgie Wielkiego Tygodnia będą się odbywały w kościołach, natomiast nie będą przy udziale wiernych. Wierni natomiast – i to jest też ten fenomen, który widzimy od początku koronawirusa, i on się coraz bardziej jeszcze rozszerza – mają taką możliwość uczestnictwa najpierw poprzez wszelkiego rodzaju środki społecznego przekazu, transmisje i w telewizji, i w radio i w Internecie. Ja zauważam, że prawie już – przynajmniej w takim mieście, jakim jest… no każda parafia przeprowadza ze swojego kościoła transmisje. Czy na Facebooku, czy też na YouTube’ie. I w ten sposób jakaś część wiernych będzie mogła pw ten sposób uczestniczyć. Oczywiście, to jest – i tak jak od początku mówię – to jest sposób uczestniczenia taki na ten czas. Ale on nie jest sposobem takim, jakim był w przeszłości. Dlatego też nie tylko…

No ale na ten czas to jest właściwy model, jak rozumiem.

Tak, to jest…

I nic złego się nie stanie, jeśli będziemy to jako wierni obserwować w telewizji. A czy księża mają obow…

Tak, tylko… tylko tutaj bym dodał jedną rzecz, bo właśnie żebyśmy byli precyzyjni, jeśli chodzi o słowa. Nie tyle „obserwować”, ale jako wierni jesteśmy z…

Uczestniczyć, uczestniczyć.

Uczestniczyć, właśnie, w tym…

A czy księża mają obowiązek odprawiania wiernych, kiedy widzą, że liczba osób w kościele przekroczy 5 osób?

Tak, tzn. księża mają obowiązek respektowania tego zarządzenia państwowego, które my jako biskupi podaliśmy. Także we wszystkich rozporządzeniach, które zostały wysłane do parafii w różnych diecezjach, każdy biskup takie rozporządzenie, takie wytyczne do udziału w Wielkim Tygodniu każdy wydał. Jest wyraźnie powiedziane, żeby tej zasady przestrzegać. Tzn. żeby tutaj no nie powodować takich sytuacji. Mówi się wprost nawet o tym, że sprzyjałoby temu – takiemu jasnemu też stawianiu tej sprawy – np. to, że wierni będą wchodzić przez zakrystię. A więc będzie tylko otwarte jedno wejście do kościoła, gdzie będzie tą sprawę można bardzo, myślę, że w sposób i taktowny, i dobry, i… i taki z wyczuciem, ale jasno, załatwiać.

A czy ksiądz arcybiskup będzie zachęcał wiernych do tego, żeby w tym roku nie odwiedzać swoich bliskich? Rodziców, dziadków. Żeby Wielkanoc jednak spędzić tylko w gronie najbliższych. No takie też są zalecenia władzy po prostu, żeby jednak powstrzymywać epidemię, żeby się nie kontaktować tak bezpośrednio z większą liczbą osób. Ja wiem, że to bardzo trudne jest generalnie. Zwłaszcza że chcielibyśmy odwiedzić swoich bliskich, którzy mieszkają daleko, ale no są takie, a nie inne realia. Czy ksiądz arcybiskup będzie namawiał jednak, żeby pozostać w domu absolutnie?

Namawia nas do tego pan minister Szumowski. Mówi w sposób konkretny, jasny. Ja ufam i wierzę, i mam takie przekonanie, że mówi zgodnie z wiedzą, którą posiada, której ja nie posiadam. Dlatego też uważam, że to jest głos bardzo racjonalny. Sam się zastanawiam… jak miałem zawsze zwyczaj w święta odwiedzić moją mamę i spędzić też z nią przynajmniej fragment w tych świąt. Wczoraj rozmawiając też przez telefon, mówiłem, że wydaje mi się, że te święta będę przeżywał jednak w domu, żeby jej nie narażać jako starszej osoby na jakąkolwiek trudną sytuację. Nie wiem. Nie… nie mam jakiejś… gotowego rozwiązania czy gotowej recepty, ale myślę, że trzeba naprawdę przyjąć nam te zalecenia, które pan minister nam podaje. To jest chyba... tak jak pani redaktor mówi, w ten sposób możemy rzeczywiście ograniczyć to, co jest zagrożeniem dla naszego zdrowia i życia.

Zgodnie z rozporządzeniem rządowym od 12 kwietnia, czyli od Wielkanocy de facto, aż do odwołania w kościele lub na pogrzebie będzie mogło być obecnych 50 osób. Czy ten zapis był konsultowany z Konferencją Episkopatu Polski?

Nie, te zapisy nie były konsultowane z Konferencją Episkopatu Polski, natomiast ja rozumiem, że ten zapis dotyczy rozporządzenia, w które został wpisany ten czas bardziej restrykcyjnych ograniczeń. I jeżeli słyszymy to, co się dzieje dzisiaj, jeżeli dzisiejszej nocy, dzisiejszego dnia słyszeliśmy kolejne wiadomości, że są już około… prawie 4000, tak? O ile pamiętam, osób…

Ponad, ponad.

Ponad? …zakażonych i prawie do 100 osób zbliża się liczba osób śmiertelnie... tych, które...

Ofiar śmiertelnych niestety.

Tak, tak. Niestety, które zmarły z powodu koronawirusa. Ja oczekuję, że w tym tygodniu na pewno pan minister powie, że przedłuży także ten czas restrykcji i taka sytuacja się nie wydarzy. To, co zostało kiedyś zapisane, no nie będzie aktualne. Wydaje mi się, że sytuacja…

No bo w sumie nic się nie zmieni.

No nic się nie zmienia, właśnie.

No jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ta epidemia nie zniknie. Co więcej, Wielka Niedziela i okres po niej – wtedy ma przypaść apogeum epidemii, więc takie są przewidywania ekspertów.

No dlatego tym bardziej jest to nierozsądne, tak.

Więc po prostu było to nielogiczne, nierozsądne. Czyli rozumiem że ksiądz arcybiskup apeluje do władzy, żeby to zmienić generalnie? Żeby te restrykcje, które są, pozostały?

Tzn. ja nawet… ja nawet jestem przekonany, że jeżeli – tak jak pani mówi – że będzie to apogeum, że będą to sytuacje, które nas czekają, że taka z… takie ogłoszenie będzie no lada moment, lada moment po prostu, że dalej jesteśmy w ograniczeniu, które dzisiaj przeżywamy.

A czy Kościół katolicki jako instytucja przekażę jakiś dar finansowy, jakiś dodatek finansowy na walkę z koronawirusem?

To znaczy Kościół jako instytucja... Myślę, że trzeba tutaj zobaczyć i wkład Kościoła, który już jest w konkretnych diecezjach, w konkretnych działaniach. Takim ramieniem Kościoła jest Caritas. Zostały już zakupione w niektórych diecezjach respiratory. Myślę tu o… np. o diecezji łódzkiej. Wiem, że są inicjatywy podejmo…

No ale na te respiratory to chyba jednak przede wszystkim składali się wierni.

Ogłaszał ksiądz arcybiskup.

Składali się wierni.

Tak, ale… ale podobny sposób, jeżeli tutaj patrzę na naszą diecezję. Myśmy też jako diecezja dołożyli się do respiratora dla naszego szpitala, tutaj, gnieźnieńskiego, już w bardzo początkowym okresie tego działania. Więc ja myślę…

To ile pieniędzy poszło na ten respirator w takim razie w Gnieźnie?

Ja myślę, że... Ja myślę… Nie pamiętam. Około 10 tysięcy na sam początek żeśmy wpłacili, ponieważ była tutaj taka akcja, która... My nie mamy szpitala w Gnieźnie zakaźnego w takim… To nie jest ten jeden z tych szpitali wyłączonych. Ale chodzi o to, że w taką zbiórkę, która – o ile dobrze pamiętam – została zebrana, około już 180 tysięcy, też żeśmy się włączyli. Każdy z nas osobiście mógł także w to się włączyć. Natomiast myślę, że z… takim bardziej systemowym działaniem jest to, co widzimy w bardzo konkretny sposób poprzez programy. Chociażby ten program Caritas dotyczący osób senioralnych. 100 tysięcy wolontariuszy. Ale oprócz tych 100 tysięcy wolontariuszy Caritas, który przeznaczył milion złotych już na początku na ten program i także wzm… wspomógł go w konkretnych lokalnych kościołach. A poza tym codzienna nasza praca. My mamy chociażby tutaj, w Gnieźnie, stołówkę dla ludzi bezdomnych. Do tej pory przychodziło 60-80…

Dobrze, doceniamy te wszystkie inicjatywy, jak najbardziej tak. Ale czy Kościoła nie byłoby stać na to, żeby wyasygnować, nie wiem, milion, 2 milion. Przecież dochody Kościoła to są miliardy rocznie. Czy się mylę?

Tzn. miliardy nie są. Mogę powiedzieć, że takich sum Kościół, jeżeli mówię o Kościele… o Kościele diecezjalnym, to…

Ale ile wynosi mniej więcej dochód Kościoła katolickiego w Polsce?

Nie znam takiej… Nie znam takiego szacunku.

No prasa mówiła, że około 10 miliardów.

Nie znam… Nie znam takiego szacunku.

Pieniądze pochodzą z datków, pochodzą z finansowania państwa no i też z biznesów, które prowadzą duchowni.

Nie znam, pani redaktor, takiego szacunku globalnego i nie mam takiej wiedzy, jak to się dzieje, jeżeli chodzi... My nie mamy takiego funduszu centralnego, na które diecezje się składają poza tym funduszem dotyczących ochrony i pomocy dla osób pokrzywdzonych teraz, w tym Fundacji św. Józefa. Natomiast każda diecezja…

Czyli takiej pomocy finansowej takiej w formie pewnego gestu nie będzie, rozumiem, tak?

Tego nie wiem, natomiast wiem, że każda ges… każda diecezja jest i wspomaga. Są różne inicjatywy. Chociażby takie jak zbiórka pośród księży w diecezji katowickiej, którą ksiądz arcybiskup – jedna z wielu – którą ksiądz arcybiskup zachęcił, żeby właśnie na respirator… żebyśmy tę sumę pieniędzy przeznaczyli. Ja myślę, że takich inicjatyw jest to bardzo wiele. Poza tym my jako Kościół nie możemy i nie wycofamy się nigdy z tej pomocy, która jest pomocą konkretną, codzienną właśnie dla tych osób, o których mówię, dla osób biednych, starszych, ubogich. Nie zawieszamy takiej działalności. My ją kontynuujemy i widzimy, że ona jest jeszcze bardziej potrzebna dzisiaj. I na to także przeznaczamy konkretne pieniądze.

Dobrze, tutaj stawiamy wielokropek. Ksiądz prymas oczywiście z nami zostaje. Kończymy część radiową, będziemy w Internecie, na Facebooku, na RadioZET.pl i porozmawiamy również o komunii świętej, spowiedzi, ale także o wyborach. Więc zapraszam, proszę z nami zostać. 

Prymas Polski o wyborach 10 maja: Nie mamy prawa wyciągać ludzi z domów. Jeżeli jest ryzyko dla życia i zdrowia, to nie powinniśmy narażać ani siebie ani innych

- Nie chcę rozstrzygać kwestii politycznych, ale jeżeli jest ryzyko dla życia i zdrowia, to nie powinniśmy narażać ani siebie ani innych – mówi w internetowej części programu „Gość Radia ZET” abp Wojciech Polak. - Jeżeli stan zagrożenia jest taki, jaki dziś przeżywamy, jeżeli ciągle widzimy, że są ograniczenia, które pokazują, że jedyną rzeczą jest izolacja, to zawsze musimy pamiętać, że pierwszorzędne jest życie i zdrowie człowieka – dodaje prymas Polski. Duchowny podkreśla, że bliski jest mu apel przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, dotyczący zawieszenia rywalizacji politycznej i „ograniczenia, które dotyczy także wyborów”. - Skoro my apelujemy i mówimy, że do kościoła może przychodzić tylko 5 osób… Chodzi o to, że nie mamy prawa wyciągać ludzi z domów, wywoływać ich, kiedy mówi się, że jedyną racjonalną rzeczą na ograniczenie pandemii jest bycie w domach – komentuje abp Polak. Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy weźmie udział w wyborach, jeśli odbędą się 10 maja, prymas Polski odpowiada: - Tego nie wiem, ale nie będę narażał swojego życia i zdrowia.

- Sytuacje jest nadzwyczajna. Jako obywatel tego państwa nie tyle, że zastanawiam czy są moje prawa obywatelskie łamane, tylko, że są priorytety, którym się poddaję ze względu na ochronę życia i zdrowia swojego i przede wszystkim innych. To jest dla mnie najistotniejsze dzisiaj – mówi prymas Polski w internetowej części programu. Dodaje, że „Pan Bóg nie wymaga od nas takich działań, gestów, zachowywania prawa, które szkodziłoby naszemu zdrowiu czy życiu”. - Jeżeli będziemy żyli, to będziemy uwielbiać Boga w naszym ciele – komentuje abp Polak.

Pytany o to, czy księża docierają do umierających na koronawirusa, odpowiada, że „mają możliwość docierania zachowując restrykcje i obostrzenia” w szpitalach. - We Włoszech księża nie mieli dostępu do osób chorych. Osoby te umierają w samotności. Myślę, że zasadą podstawową dla księży jest stosowanie się do zasad, jakie są w szpitalu – mówi gość Radia ZET.

- Trzeba w domu, po rachunku sumienia, wzbudzeniu w sobie żalu doskonałego, postanowienia sakramentalnego wyspowiadania się z tych grzechów, jeżeli ustanie epidemia, że w ten sposób „wrócisz do łaski bożej”. To akt żalu doskonałego, który przywraca nam bożą łaskę – odpowiada duchowny, pytany o to, jak powinna wyglądać przedświąteczna spowiedź w dobie epidemii koronawirusa.