Ustawa odwołująca Banasia? Bielan: powinien powstać zespół

05.12.2019 08:02

– Były naciski na to, żeby pan Banaś złożył rezygnację – przyznaje w programie „Gość Radia ZET” europoseł PiS Adam Bielan. W rozmowie z Beatą Lubecką dodaje jednak, że klub PiS powinien wyjść z inicjatywą i zastanowić się, w jaki sposób odwołać Mariana Banasia. – Z całą pewnością przy kierownictwie naszego klubu powinien powstać zespół, który zastanowi się, z jakim projektem ustawy możemy wyjść – mówi o szefie NIK. Przyznaje, że sytuacja jest trudna ze względu na zapisy w konstytucji dotyczące kadencji prezesa Najwyższej Izby Kontroli. 

Beata Lubecka: Adam Bielan, europoseł PiS-u, co prawda na ostatnią chwilę, ale jednak zdążył, trochę zasapany.

Adam Bielan: Punktualnie.

Dzień dobry. Choć nie do końca to jest dobry dzień w związku z tym, co wydarzyło się w Szczyrku. Na miejscu jest nasz reporter Tomasz Maszczyk, który informuje na bieżąco, co tam się dzieje. Zaskoczył pana Marian Banaś?

Tak i nie. Ja nie znam osobiście pana Mariana Banasia, więc trudno mi było przewidzieć, jak się zachowa dokładnie w tej sytuacji, natomiast liczyłem na to, że w weekend, kiedy mieliśmy czas na jakiś oddech, na namysł, zrozumie, że trwanie na tym stanowisku jest niemożliwe.

Ale tak się nie stało.

Nie stało się. Ja rozumiem, że pan Marian Banaś czuje się osobą niewinną, ma do tego prawo…

Może nawet pokrzywdzoną.

Być może nawet pokrzywdzoną, tak. Rozumiem, że chodzi o ataki medialne. Ma do tego prawo. W świetle prawa jest osobą niewinną do momentu prawomocnego skazania przez sąd. Natomiast czymś innym jest obywatel Marian Banaś, który ma pełne prawo udowadniać swą niewinność, a czymś innym jest Marian Banaś, który pełni w tej chwili funkcję prezesa NIK-u, czyli instytucji, która ma kontrolować inne organy państwa.

I powinien odejść. Ale pokazał partii rządzącej gest Kozakiewicza, bo wczoraj powiedział tak w wystąpieniu, które nagrał i które zostało wyemitowane w sieci: „Byłem gotów złożyć urząd prezesa NIK. Z przykrością stwierdziłem jednak, że moja osoba stała się przedmiotem gry politycznej”. Jaką grę polityczną miał na myśli prezes Banaś?

Nie wiem, nie jestem rzecznikiem pana Banasia, trzeba jego o to pytać. Ja myślę, że…

Ale były naciski ze strony PiS-u, żeby jednak szefem…

Były.

Żeby obowiązki szefa NIK-u pełnił Tadeusz Dziuba, który jest wiceszefem NIK-u. Naciskaliście na niego.

Były naciski, żeby pan Marian Banaś złożył rezygnację. My tym różnimy się od naszych poprzedników, że w przypadku pana Krzysztofa Kwiatkowskiego, któremu uchylono immunitet w sierpniu 2015 roku, on wytrwał na tym stanowisku…

Sami sobie zgotowaliście ten los.

Ja nie twierdzę, że jest inaczej, tylko że w przypadku pana Krzysztofa Kwiatkowskiego...

Ile można to zwalać na opozycję? Mieliście być lepsi, bardziej pryncypialni.

...wybranego głosami PO i PSL-u, on od uchylenia immunitetu wytrwał cztery lata, a później uzyskał poparcie polityków PO w wyborach do Senatu. My różnimy się od pana Sławomira Neumanna, który na słynnych taśmach mówi: „Dopóki jesteś z nami, to my ciebie... – tutaj wykropkuję, bo użył wulgaryzmu – będziemy bronić”.

Panie pośle, z całym szacunkiem, rozmawiamy teraz o Marianie Banasiu. I czy Banaś może obraził się, że…?

Rozmawiamy o Marianie Banasiu...

Który powinien odejść, opuścić swoje stanowisko.

...ponieważ mamy wyższe standardy od PO. Poprosiliśmy...

Wybraliście takiego człowieka, który jednak nie chce się poddać i pozostaje na swoim stanowisku. A może się obraził, że jego syn został odwołany z państwowego banku? No jest to jakaś forma retorsji dla niego.

Jeżeli mogę tylko dokończyć myśl. Ponieważ mamy wyższe standardy od naszych poprzedników, w przeciwieństwie do nich, w przeciwieństwie do tej sytuacji, która miała miejsce z panem Kwiatkowskim, zaapelowaliśmy publicznie, zaapelowaliśmy podczas spotkań do pana Banasia o dymisję.

To już wszystko wiemy. To już się wydarzyło, panie pośle. Pytam, czy może się obraził prezes Banaś za to, że jego syn został odwołany z państwowego banku?

Nie siedzę w głowie pana Mariana Banasia…

Mhm, jasne.

...proszę mi wierzyć, nigdy z nim nawet nie rozmawiałem.

I to nie jest żadna forma retorsji, rozumiem, próba nacisku na prezesa?

Nie rozmawiałem z nim nigdy w cztery oczy w czasie, kiedy był ministrem finansów, poza spotkaniami na sali plenarnej Senatu, kiedy reprezentował swój resort, więc naprawdę trudno mi powiedzieć, o czym myśli.

Rozumiem: nic nie widziałem, nic nie słyszałem, nic nie powiem. A co teraz?

Nie, ja czegoś takiego nie powiedziałem. Twierdzę tylko, że nie mam wiedzy o stanie psychicznym pana Mariana Banasia. Nie wiem, jakim jest człowiekiem, nie wiem, co sobie w tej chwili myśli. Natomiast wiem jedno: żaden normalny człowiek nie będzie w stanie wytrzymać takiej presji medialnej, jaka jest dzisiaj położona na pana Mariana Banasia.

Czyli to wina dziennikarzy oczywiście, jak zwykle. 

Ale ja nie atakuję dziennikarzy, stwierdzam fakt. Gdyby Marian Banaś był wybrany większością PO i PSL-u, to zapewne ten serial już by się skończył i dano by mu spokój, ale ponieważ był członkiem naszego obozu politycznego, będzie olbrzymia presja medialna, będzie również z naszej strony olbrzymia presja polityczna do momentu, aż nie ustąpi.

A jaki jest plan B, co teraz?

To już trzeba pytać naszych polityków w Parlamencie. Wypowiadała się na ten temat pani marszałek, wypowiadał się na ten temat premier. Ja nie znam projektów ustaw, które ewentualnie miałyby być przyjęte.

Ja panu teraz tylko przerwę na chwilę, powiem, że są najświeższe doniesienia ze Szczyrku. Odnaleziono piątą osobę, piątą ofiarę pod gruzowiskiem, strażacy odnaleźli.

Straszne.

Wyrazy współczucia.

Kondolencje dla rodzin.

Tak jest. Czy chcecie postawić Banasia przed Trybunałem Stanu?

Nie znam takiego projektu, trudno mi się wypowiadać na tym etapie...

Nie zna pan? Pan jest zawsze dobrze poinformowany, co się dzieje w szeregach PiS-u, w obozie władzy.

Dziękuję, myślę, że troszeczkę pani przesadza, natomiast stwierdzam jedynie fakt, że nie ma dotąd takiej decyzji.

Czyli nie chcecie go stawiać przed Trybunałem Stanu?

Stwierdzam, że nie ma w tej chwili takiej decyzji, nie potrafię powiedzieć, co się wydarzy w przyszłości. Liczyliśmy na to, że pan Marian Banaś poda się do dymisji i ustąpi z tego stanowiska.

Lewica chce stawiać Mariana Banasia przed Trybunałem Stanu.

Raz chce, raz nie chce, zależy, kogo słuchać. Zdaje się, że pan Czarzasty był dosyć sceptyczny wobec tego pomysłu, ale mogę się mylić. Nie wiem, ta Lewica jest dość podzielona. W zależności od tego, jakiego polityka słuchamy, to mówi co nieco innego. Natomiast pewne jest jedno: opozycja w żaden sposób nie będzie nam pomagać w odwołaniu pana Mariana Banasia.

A dlaczego miałaby wam pomagać?

W imię interesu państwa.

Sami sobie zgotowaliście ten los, to psucie państwa.

Pani redaktor, gdy PO zgotowała Polsce ten los w przypadku pana Kwiatkowskiego, to my również przystąpiliśmy do presji do tego, żeby złożył rezygnację.

A mogliście też złożyć np. wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu. 115 głosów jest wymaganych, mieliście taką większość.

Akurat pan Kwiatkowski ma postępowanie w sądzie, bo ma zarzuty prokuratorskie, więc tutaj nawet Trybunał Stanu nie był potrzebny.

Ale musi być wyrok prawomocny, żeby móc odwołać prezesa NIK-u, takie są przepisy. Widocznie przepisy są dziurawe.

Niestety, mamy wolne sądy również w sensie powolności i pracują niezwykle powoli.

A od czterech lata nad sądami swoją kuratelę sprawował prokurator generalny i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Nie nad sądami. Nie do końca nad sądami.

No jednak miał wpływ na obsadę stanowisk, na awanse.

Dokładnie tak samo jak jego poprzednicy, natomiast nie ma wpływu na postępowania sądowe, na długość ich trwania.

Dobrze jeszcze, że tak się nie stało. A czy to prawda, że PiS powołał nieformalny zespół prawników, który ma się uporać z tym problemem pana Mariana Banasia, który ma jednak znaleźć wyjście z tej sytuacji?

Nie wiem, żeby taki zespół pracował, ale nie byłoby w tym niczego nadzwyczajnego. Z całą pewnością przy kierownictwie naszego klubu powinien powstać taki zespół , który zastanowi się, z jakim projektem ustawy możemy wyjść. Chociaż sytuacja jest niezwykle trudna, bo wiem, jakie są zapisy konstytucji w przypadku kadencji prezesa NIK-u.

A jak teraz prezes Banaś ma wykonywać swoje obowiązki, skoro ABW w ramach śledztwa odebrała szefowi NIK-u dostęp do informacji niejawnych?

No właśnie – pytanie retoryczne. Nie może w pełni wykonywać swojej funkcji i to jest kolejny powód, dla którego pan Marian Banaś, niezależnie od tego, czy czuje się osobą pokrzywdzoną w tej sprawie, powinien odejść i bronić swojego dobrego imienia przed sądem.

To jeszcze zadam pytanie w tej części radiowej: jak się czuje prezes po operacji kolana?

Myślę, że czuje się dobrze, ale ja…

Nie był pan w szpitalu?

Nie, nie byłem w szpitalu, ale nie jestem upoważniony, żeby potwierdzać informacje dotyczące zabiegu, chociaż media o tym informują. Ale to są sprawy, powiedziałbym, prywatne.

A jakie są rokowania? Kiedy prezes wróci do formy, wróci do Sejmu, do pracy?

Powtarzam: nie mam upoważnienia, żeby się w tej sprawie wypowiadać. Wszyscy liczymy na to, że będzie już w Sejmie na grudniowych obradach Sejmu, chociaż wiem, że po tego rodzaju zabiegach jest potrzebna dość długa rehabilitacja.

Dobrze, to tyle w części radiowej. Adam Bielan z nami zostaje, jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl, zapraszam.

***

Adam Bielan w Radiu ZET: Hołownia może odebrać głosy kandydatom opozycji; słyszałem, że ma wsparcie finansowe dużego biznesu

– Myślę, że Szymon Hołownia zdaje sobie sprawę, na co się pisze. Jeśli komuś będzie odbierać wyborców, to raczej kandydatom PO, może PSL, bezwzględnie kandydatom opozycji – tak Adam Bielan komentuje w programie „Gość Radia ZET” doniesienia, że dziennikarz Szymon Hołownia planuje wystartować w wyborach prezydenckich. Europoseł PiS przywołuje pogłoski dotyczące zaplecza organizacyjnego i finansowego potencjalnego kandydata. – Krążą różne plotki, że ma wsparcie dużego biznesu, ale czas pokaże, czy tak jest w rzeczywistości – mówi Beacie Lubeckiej.

– Na ile dziennikarz Szymon Hołownia może zaszkodzić Andrzejowi Dudzie w reelekcji? – pytała w internetowej części rozmowy Beata Lubecka.

– Zakładając, że wystartuje. Myślę, że pan Szymon Hołownia może liczyć na efekt nowości, świeżości. W każdych wyborach prezydenckich pojawia się jakiś kandydat, który zbiera elektorat osób, które nie chcą zagłosować na polityka. Czy może liczyć na przychylność kolegów dziennikarzy, to już panią tu pytam, bo to różnie bywa – ocenia europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

– Chciałabym poznać motywy, dlaczego Szymon Hołownia dopiero teraz wpadł na pomysł, żeby wystartować w wyborach na pierwszego obywatela RP – przyznaje gospodyni programu „Gość Radia ZET”.

– Czyli nie do końca może liczyć – stwierdza Bielan.

Gość Beaty Lubeckiej zauważa, że Hołownia jest osobą popularną.

– Pytanie oczywiście o kompetencje polityczne. Myślę, że prędzej czy później trafi przed ten mikrofon i będzie musiał odpowiedzieć na pytania ilu jest posłów – nawiązuje Adam Bielan do rozmowy Beaty Lubeckiej z Dominiką Figurską-Chorosińską przed wyborami parlamentarnymi.

– Teraz pan jest złośliwy! Przyzna pan, że pytanie było zasadne, jeśli chodzi o kogoś, kto aplikował i aspirował do miana posła – tłumaczy gospodyni programu „Gość Radia ZET”.

– Przyznaję. Tym bardziej zasadne będą różne pytania w przypadku osoby, która chce być prezydentem, głową państwa, zwierzchnikiem sił zbrojnych. Powiedziałbym, że kampania prezydencka to bieg z przeszkodami, bardzo trudny – ocenia Bielan.

– Zaskoczył pana Szymon Hołownia, że chciałby kandydować na prezydenta RP? Mnie szczerze mówiąc zaskoczył – przyznaje Lubecka.

– Nie miałem okazji poznać pana Szymona Hołowni osobiście. Nie wiem, jakim jest człowiekiem. Nie sądziłem, że ma tego rodzaju ambicje, ale żyjemy w wolnym kraju, każdy ma prawo zgłosić swoją kandydaturę – odpowiada Adam Bielan.