Adam Bielan: Hierarchowie polskiego kościoła powinni obejrzeć film Sekielskiego, żeby wiedzieć czym żyją Polacy

13.05.2019 07:18

- Z całą pewnością myślę, że również hierarchowie polskiego kościoła powinni zapoznać się z tym materiałem prędzej czy później, żeby wiedzieć, czym żyją Polacy i wierni kościoła katolickiego – tak wicemarszałek Senatu Adam Bielan komentuje w Radiu ZET słowa abp. Sławoja Leszka Głódzia o filmie Marka i Tomasza Sekielskiego „Tylko nie mów nikomu”. Metropolita gdański zapytany o komentarz do filmu stwierdził, że „nie ogląda byle czego”.

Beata Lubecka: Adam Bielan, wicemarszałek Senatu, obóz Zjednoczonej Prawicy, kandydat na europosła.

Adam Bielan: Z okręgu mazowieckiego.

To taki lans na dzień dobry. Oglądał pan film „Tylko nie mówi nikomu” Tomasza Sekielskiego?

Widziałem początek.

Czyli niecały.

Pierwsze kilkanaście, kilkadziesiąt minut. Nie, jeszcze całego nie...

I jakie wrażenia po kilkudziesięciu minutach? Bo film rzeczywiście trwa ponad dwie godziny.

Dość szokujące te pierwsze sceny, pierwsza historia bardzo szokująca, zrobiła na mnie duże wrażenie.

Dwóch kapłanów jednak przyznało się do molestowania dzieci, osób nieletnich. Oni nie wiedzieli, że są nagrywani, rzecz jasna.

Tak, w tym filmie – dla tych, którzy nie widzieli – zastosowano technikę konfrontowania ofiar ze sprawcami i oni rzeczywiście przyznają się do popełnionych czynów, czasem je lekceważąc. To już znam z opisu, bo nie widziałem jeszcze całego filmu. Pedofilia to jest jedno z najbardziej obrzydliwych przestępstw, bo dotyka dzieci, niewinne dzieci, niszczy ich psychikę, wpływa na ich psychikę później na całe życie.

To jest poza dyskusją. Ale z tego filmu wynika, że te wstydliwe sprawy, te szokujące sprawy są czy też były zamiatane pod dywan, jeśli chodzi o Kościół, bo jest pokazany tam przykład księdza, który był był skazany prawomocnym wyrokiem i który pomimo zakazu prowadził rekolekcje pod koniec ubiegłego roku z dziećmi i z młodzieżą.

Takich sytuacji absolutnie nie powinno być. Wiem, że są już nowe wytyczne ojca świętego. Od 1 czerwca one wejdą w życie.

A będą jakieś poważne konsekwencje pana zdaniem, jeśli chodzi o polski Kościół, w tej materii?

To już jest pytanie do hierarchów. Mamy dość obiecujące reakcje hierarchów. Zresztą trzeba pamiętać, że bardzo wielu hierarchów wprowadziło już wcześniej bardzo dobre systemy wczesnego ostrzegania i informowania, choćby biskup Libera w Płocku. No z całą pewnością w tej chwili też ruszy dyskusja na ten temat. Natomiast ja chciałbym bardzo wyraźnie powiedzieć, że my – mówię o naszym rządzie – opowiadamy się za jeszcze ostrzejszym karaniem wszystkich tego rodzaju przestępstw. Zresztą, jak pani wie, na samym początku naszej kadencji wprowadziliśmy jawny rejestr pedofilów.

Tylko że w tym rejestrze pedofilów nie było księży.

Są księża również, natomiast pamiętajmy, że o wpisaniu...

Nie było księży.

Z tego, co wiem, są, są publiczne wypowiedzi jednego z wiceministrów sprawiedliwości, który o tym mówi. Natomiast pamiętajmy, że decyzję o tym, kto w tym rejestrze jest umieszczony, podejmuje już sąd. Nie politycy, nie Ministerstwo Sprawiedliwości, tylko sąd o tym decyduje.

Natomiast chcę również przypomnieć, że gdy wprowadzaliśmy tę ustawę w 2016 roku, to dzisiejsza opozycja była jej przeciwna.

Metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, bo jak mówi, „Nie ogląda byle czego”. Czy to była właściwa reakcja ze strony hierarchy kościelnego, metropolity gdańskiego?

Trudno mi to komentować. Znam statystyki internetowe, z których wynika, że ten film cieszy się olbrzymią popularnością, więc...

Idzie na rekord.

Idzie na rekord...

Może być nawet 7 mln jeszcze dziś odsłon.

...więc z całą pewnością myślę, że również hierarchowie polskiego Kościoła powinni się z tym materiałem prędzej czy później zapoznać, żeby wiedzieć, czym żyją Polacy i czym żyją również wierni Kościoła katolickiego.

Teraz temat walki z pedofilią będzie leitmotivem kampanii? Skoro teraz prezes wyszedł nagle z takim postulatem, że trzeba radykalnie zaostrzyć kary dla pedofilów, nawet do 30 lat więzienia, bez możliwości tzw. zawiasów.

W przypadku PiS-u, Jarosława Kaczyńskiego, zaostrzanie kar za rozmaite przestępstwa nie jest niczym nowym, bo na tym powstało w ogóle PiS, na nowym projekcie Kodeksu karnego, przypomnę, który zgłaszaliśmy w roku 2000, 2001. I jeżeli prześledzi się nasze dokonania w Parlamencie i postulaty, które zgłaszaliśmy, jeszcze będąc w opozycji, to o tym zaostrzeniu mówiliśmy wielokrotnie. Trzeba przyjrzeć się Kodeksowi karnemu, z całą pewnością my złożymy – już wczoraj nasz lider to zapowiedział – propozycję zaostrzenia tego kodeksu.

To kiedy ta propozycja zostanie złożona? Jeszcze w tym tygodniu?

Trudno mi powiedzieć...

Ona już jest gotowa? Czy tylko prezes sobie rzucił taki pomysł ad hoc?

Nie, nie, ten projekt jest gotowy. Zresztą to nie jest tak, że my zaczęliśmy się tym zajmować po tym filmie, bo, powtarzam, już na początku naszej kadencji przeforsowaliśmy mimo oporu w Sejmie ustawę zakładającą jawność rejestru pedofilów. Wtedy raczej środowiska lewicowe były zdecydowanie temu przeciwne, próbowały nas zastopować.

A czy ta zbrodnia nie powinna się nie przedawniać? Bo też są takie postulaty – że ta zbrodnia nie powinna ulegać przedawnieniu.

Możemy o tym również dyskutować.

Czyli byłby pan za takim postulatem, tak?

Jestem za tym, żeby tak obrzydliwe przestępstwo jakim jest pedofilia karać jak najbardziej surowo.

A czy PiS wykorzystuje cynicznie Kościół w swojej kampanii?

Nie widzę podstaw do tego rodzaju zarzutów.

To ja zacytuję. Władysław Kosiniak-Kamysz w tym studiu w Gościu Radia ZET w weekend mówił: „To jest wojna religijna. Rozpoczyna się kolejna wojna religijna, gdzie Kościół jest cynicznie wykorzystywany przez partię rządzącą”.

Liderzy PSL-u są coraz bardziej nerwowi, dlatego że wszystkie badania opinii publicznej pokazują, że bardzo wielu wyborców PSL-u odpłynęło od tej partii po decyzji o skręcie w lewo i dołączeniu do Koalicji Europejskiej. Przypomnę dzisiejszy sondaż dla dziennika „Rzeczpospolita”, który pokazuje, że poparcie dla PSL-u to jest w tej chwili 2,5%.

No tak. Ale z drugiej strony prezes przecież nawet w weekend mówił – znowu straszył adopcją dzieci przez pary homoseksualne, wcześniej grzmiał, że kto podnosi rękę na Kościół, podnosi rękę na Polskę.

Po kolei. Kwestia adopcji dzieci przez pary homoseksualne została wywołana w dyskusji po wywiadzie jednego z liderów Koalicji Europejskiej, Pawła Rabieja, który w wywiadzie dla dziennika „Gazeta Prawna” przedstawił wizję, w jaki sposób należy dojść do tego.

No tak, ale prezes tak to przedstawiał, jakby to miało nastąpić jutro, pojutrze, za rok, a tak się nie stanie.

Nie, on mówił o tzw. etapowaniu, najpierw karta LGBT, później związki partnerskie, tzw. równość małżeńska, czyli legalizacja tzw. małżeństw homoseksualnych, a na końcu tego procesu – dokładnie to opisał Rabiej – miała być adopcja dzieci przez pary homoseksualne. No jeżeli polityk zapowiada pewien proces, być może nawet rozłożony na lata, to trudno, żeby politycy, którzy się z tym nie zgadzają, nie reagowali. Ja rozumiem, że PSL znalazł się w fatalnym położeniu, bo prowadząc kampanię w województwie mazowieckim – to jest teren, gdzie kiedyś PSL zdobywał dość wysokie poparcie – spotykam się z wyborcami i rozmawiam z ludźmi, którzy głosowali na PSL jeszcze w ostatnich wyborach samorządowych, ba, spotykam się z samorządami PSL-u, którzy mówią: „Nigdy więcej dla PSL-u”. Lider zespołu Bayer Full, twarz, ikona PSL-u przez lata, Sławomir Świerzyński, który odszedł z PSL-u i zadeklarował, że będzie głosować na mnie.

Woda na młyn. O, nawet będzie na pana głosować, tak?

Tak.

No proszę bardzo.

Zapowiedział, że będzie na mnie głosować, za co mu bardzo dziękuję.

No tak, słyszeliśmy, że prezes teraz zaczął słuchać disco polo.

Nie, nie zaczął.

Nagle. Wcześniej klasyki słuchał, a teraz disco polo, proszę bardzo.

Nie, nie, mówi o tym wielokrotnie, że jeden z jego kierowców był zafascynowany tym rodzajem muzyki, często mu ją puszczał w samochodzie.

I prezes słuchał kierowcy?

Nie, słuchał muzyki, którą kierowca mu podawał.

Znaczy słuchał kierowcy – kierowca mu podpowiadał po prostu.

Natomiast wracając do słów pana Kosiniaka-Kamysza, powtarzam: PSL jest w bardzo trudnym położeniu. Szczególnie że te napięcia dotyczące religii, Kościoła w polskiej polityce wzrosły. Nie my je spowodowaliśmy, spowodowała je bardzo agresywna retoryka najpierw Roberta w Biedronia, a później w reakcji na to Koalicji Europejskiej, która zaczęła się licytować z Biedroniem na to, kto mocniej przyłoży Kościołowi, kto zgłosi bardziej radykalne poglądy lewicowe. Natomiast nie ma żadnego powodu, żeby PSL na nas zwalał winę, to jest skutek też ich decyzji, że znaleźli się w takim położeniu, a nie innym.

To zostawmy już PSL w spokoju. Co takiego się stało, że prezes Kaczyński wystąpi w telewizji śniadaniowej? Jest poruszenie.

Dostał zaproszenie, więc wystąpi.

Nie słyszałam wcześniej, żeby prezes Kaczyński siadał na kanapie, gdzie wcześniej siadali celebryci głównie. Telewizja śniadaniowa?

Zdarzało się to wcześniej, jak jeszcze byłem rzecznikiem PiS-u.

Tak? Naprawdę? To pan podsunął taki pomysł?

Nie, nie, ja prowadzę intensywnie swoją kampanię, natomiast nie widzę w tym niczego dziwnego, wielu polityków występuje...

Może boicie się przegranej, w związku z tym trzeba teraz ocieplić na gwałt wizerunek pana prezesa?

Jarosław Kaczyński nie startuje w tych wyborach, jest naszym liderem, jest liderem naszego obozu...

No tak, ale jest liderem właśnie, właśnie o to chodzi, no przecież lider również jest taką lokomotywą całej partii.

Nie sądzę, żeby była jakaś konieczność ocieplania wizerunku. Jeżeli pyta mnie pani o wynik wyborów, to tak, on jest zagrożony, to nie jest tak, że my jesteśmy pewni zwycięstwa. Ja przypomnę, że pięć lat temu PO wygrała wybory europejskie różnicą trzech promili – 25 tysięcy głosów. Te wybory naprawdę – i to powtarzam od dawna – mogą rozstrzygnąć się bardzo niewielką liczbą głosów. Wiemy, że będzie duża mobilizacja wyborców PO i lewicy. My musimy zrobić wszystko, żeby uświadomić naszym wyborcom, że te wybory są naprawdę ważne. To są najprawdopodobniej najważniejsze wybory europejskie w naszej historii. Więc tutaj absolutnie nie możemy osiąść na laurach, i dlatego że np. dzisiaj mamy sondaż, w którym...

I dlatego prezes będzie w telewizji śniadaniowej. To tyle w części radiowej, Adam Bielan, wicemarszałek Senatu oraz kandydat na europosła z okręgu mazowieckiego, numer jeden, jest z nami.

Dziękuję bardzo.

Jesteśmy cały czas na RadioZET.pl i na Facebooku.

***

W internetowej części rozmowy wicemarszałek Senatu skomentował najnowszy sondaż prezydencki dla RadioZET.pl i Newsweeka. W sondażu Instytutu Badań Spraw Publicznych (Ogólnopolska Grupa Badawcza) na urzędującego prezydenta chęć oddania głosu deklaruje 43,73 proc. ankietowanych. Aktualna głowa państwa ma prawie 10 punktów procentowych przewagi nad Donaldem Tuskiem. Cały sondaż dostępny jest tutaj.

- Widać, że w pierwszej turze szanse ma prezydent Duda – stwierdza Beata Lubecka.

- Jest też druga tura, zdaje się 56% do 40%, kolosalna przewaga pana prezydenta. Ja do sondaży podchodzę ostrożnie. Zarówno do słabszych, jak i tak bardzo dobrych jak ten. Pamiętamy, jak było przed ostatnimi wyborami prezydenckimi, gdzie Bronisław Komorowski był niekwestionowanym liderem. Do tych sondaży trzeba podchodzić spokojnie, ale one rzeczywiście są pewną wskazówką dla ewentualnego powrotu Tuska do Polski. Po całej kampanii medialnej te wyniki są słabe – stwierdza Bielan. – Przypomnę jeszcze badanie zrobione w zeszłym tygodniu na zlecenie „Rz” gdzie zapytano, czy Tusk powinien wrócić do polskiej polityki. Tylko 34% odpowiedziało twierdząco. Widać, że potencjał dla Tuska nie jest aż tak duży. Owszem, jest duża grupa zwolenników Platformy, którym Tusk kojarzy się ze zwycięstwami i mają do niego sentyment. Natomiast dla kluczowych wyborców, nie związanych z jakąś partią to nie jest atrakcyjna oferta – dodaje.

- A został Człowiekiem Roku „Gazety Wyborczej”. Pogratulowałby pan?

- Nie ma czego gratulować. Zdaje się Bronisław Komorowski został w 2015 roku Człowiekiem Roku i przegrał wybory prezydenckie. To trochę może być pocałunek śmierci – stwierdza Bielan.

W trakcie rozmowy padło też pytanie od słuchaczki: „Jak długo PiS zamierza prowadzić kampanię wyborczą do PE wokół tematów zdominowanych przez pedofilię w kościele, zagadnienia światopoglądowe? Niestety to jest kolejna nijaka kampania wyborcza, w której została już tylko gra na ludzkich emocjach”.

- To jest tak, że tematy kampanii wyborczej stratedzy czy politycy starają się narzucić, ale w dużej mierze są zależne od mediów i od oczekiwań społecznych. Jeśli tematem od kilku dni jest głośny film dokumentalny o przypadkach pedofilii, to trudno żeby politycy, zresztą bardzo często pytani przez media, o tym nie dyskutowali. Nie ma się co na to oburzać. My staramy się wprowadzić do dyskusji bardzo wiele kwestii merytorycznych dotyczących spraw europejskich, choćby przystąpienie Polski do strefy euro. Ja w województwie mazowieckim staram się dyskutować o ważnej kwestii, ze względu na którą województwu grozi utrata 13 mld złotych funduszy europejskich. Chodzi o to, że nasi poprzednicy oraz marszałek sejmiku mazowieckiego nie włączyli Warszawy statystycznie w Mazowsze ani w 2010 ani w 2013 roku – mówi wicemarszałek Senatu.

Czy premier Morawiecki będzie pozywał gazetę, która poinformowała czytelników, że adoptował on dwoje dzieci?

- Nie wiem jakie będą kroki premiera. Zaczęło się od tego, że ta gazeta przytoczyła zapisy książki – odpowiada Bielan.

- Minister Suski z Kancelarii Premiera mówi, że nie będzie kupować „Super Expressu” i też nawołuje do bojkotu. Skoro podniosło się takie larum, że gazeta zrobiła coś takiego, to najprościej byłoby pozwać gazetę… - stwierdza Beata Lubecka.

- Po pierwsze, zrobiły to te hieny, które napisały biografię premiera Morawieckiego. Przypomnijmy naszym słuchaczom, że dwoje z czworga dzieci pana premiera Mateusza Morawieckiego to są dzieci adoptowane. Natomiast najmłodsze dziecko nie wiedziało o tym, dopóki ta książka nie wyszła drukiem – mówi gość Radia ZET.

- Ale jeszcze jej nie ma. Na rynku wydawniczym jest zapowiadana. Publikacja ma być 20 maja.

- Tak, ale została rozesłana do dziennikarzy i krąży. W mediach społecznościowych ta książka jest już opisywana przez największe portale, bo to jest normalna polityka wydawnictwa, że stara się wysłać te fragmenty wcześniej do dziennikarzy. Ze względu na publikację tej książki pan premier został zmuszony wraz z żoną, żeby synka o tym poinformować. Wiem, że to bardzo trudne decyzje. Jeśli rodzice uważają, że to moment, w którym taką informację się przekazuje, nikt nie ma prawa ich do tego zmuszać – mówi wicemarszałek Senatu.

- Ale wielu dziennikarzy odniosło wrażenie, że pierwszego dnia jest zdjęcie pana premiera z dwójką dzieci. Ich twarze nie są zamazane. Następnego dnia z kolei entuzjastyczny materiał, że Iwona i Mateusz Morawieccy mają wielkie serca. Dziś jest kolejna odsłona. Wielu dziennikarzy podejrzewa, że to jest regularna ustawka PR-owa – zauważa gospodyni „Gościa Radia ZET”.

- Czy ustawką jest ta książka napisana przez hieny, w której bez konsultacji z rodzicami ujawniają fakt adopcji dzieci? Czy to był ważny element biografii pana Mateusza Morawieckiego? Czy trzeba było o tym pisać? Nie można było zapytać rodziców, czy oni poinformowali o tym dzieci? – pyta Bielan. – Są jakieś granice, których najbardziej podli ludzie nie przekraczają. Te hieny to przekroczyły – dodaje.

- Czyli chce mnie pan przekonać, że to nie była regularna ustawka? – pytała Beata Lubecka.

- Nie chcę pani do niczego przekonywać. Ja tylko przypominam chronologię. Najpierw wyszła książka, później opisał „Super Express”. W momencie, kiedy publikacja „SE” miała miejsce, z tego co wiem premier Morawiecki wraz z żoną zdaje się już tego synka o tym poinformowali.

- Jeśli to są takie hieny, jak pan określił autorów tej książki, to może premier powinien pozwać autorów książki?

- Nie wiem, jakie będą decyzje pana premiera. Książki nie są objęte prawem prasowym. Proces będzie pewnie trwał latami znając polski system prawny. Tu nie chodzi o to, że ktoś napisał nieprawdę. Tu chodzi o szkody nieodwracalne. Co pozwanie i zwycięstwo w sądzie zmieni w życiu tego chłopca? – pyta Bielan. - Wielka podłość. Ludzie tylko dla zysku lub z nienawiści do Mateusza Morawieckiego przekroczyli kolejne tabu w polskim życiu publicznym. Nikt porządny nie powinien tym ludziom podawać ręki - dodaje.