Zandberg o sondażach prezydenckich: to tak, jakbyśmy w lipcu rozmawiali o kurtce

16.01.2020 08:02

Adrian Zandberg nie zgadza się z twierdzeniem, że Robert Biedroń nie ma szans na drugą turę wyborów prezydenckich. – Nie przywiązywałbym się w styczniu do sondaży o maju. To trochę taka rozmowa, jakbyśmy spotkali się latem i rozmawiali z ludźmi o tym, w jakiej kurtce będą chcieli chodzić zimą. Tutaj naprawdę kluczową sprawą jest kampania – mówi poseł Lewicy i lider Lewicy Razem w programie „Gość Radia ZET”. Zapytany przez Beatę Lubecką, czy Biedroń jest wiarygodnym kandydatem po niespełnionej zapowiedzi rezygnacji z mandatu do PE, Zandberg odpowiada: „Robert Biedroń nie zrewolucjonizował sceny politycznej w pierwszej połowie 2019 roku tak, jak planował”. Zapewnia jednak, że Lewica nabrała pokory i dogadała się.

Beata Lubecka: Z nami jest Adrian Zandberg, poseł Lewicy i lider partii Razem. Dzień dobry.

Adrian Zandberg: Dzień dobry.

Czy zdołacie w jakikolwiek sposób, choć wydaje się to po prostu „mission impossible” obronić swoją przewodniczącą, która stoi na czele komisji polityki społecznej i rodziny. Magdalena Biejat jest na celowniku PiS, który chce ją odwołać.

Proszę państwa, PiS ma większość we wszystkich komisjach sejmowych.

Tak i w tej też.

I trzeba to powiedzieć otwarcie – PiS…

Może zrobić wszystko.

Może w tych komisjach odwołać wszystkich przewodniczących, wszystkie przewodniczące. Myślę, że jest ciekawą rzeczą, że PiS nie przeszkadzają neoliberałowie w na czele komisji, nie przeszkadzają politycy PO na czele komisji, natomiast przeszkadza im prospołeczna przewodnicząca komisji polityki społecznej, która walczy o wyższe emerytury i bezpieczeństwo socjalne.

Ale rzeczniczka PiS to w ten sposób argumentowała, że pani przewodnicząca nie zwołuje posiedzeń komisji, a komisja powinna pracować.

To jest nieprawda.

No i rzeczywiście… Ale było tylko jedno posiedzenie komisji, 9 stycznia.

Nie, ależ oczywiście, że nie.

I dzisiaj będą kolejne.

Oczywiście, że nie, były 3 posiedzenia w zeszłym roku, jest zaplanowane 6 w tym momencie posiedzeń komisji, w tym wczoraj zresztą odbyło się posiedzenie komisji.

To w takim razie jakieś dziwne informacje są na stronie sejmowej.

Pani redaktor, wczoraj odbyło się zresztą posiedzenie komisji dosyć ważne. Myślę, że szkoda, że… że póki co niespecjalnie opisane przez media. Ponieważ było rozpatrywane… na tym posiedzeniu była rozpatrywana ustawa podnosząca minimalną emeryturę do 1600 zł.

Do 1600 zł.

Dokładnie, bo mamy dziś w Polsce…

Ale brutto.

Mamy dziś w Polsce poważny problem, którym jest to, że rośnie zagrożenie ubóstwem emerytów. To jest bardzo niewygodny temat dla PiS, bo PiS z tym nie udało się wiele zrobić przez te 4 lata rządów. Mamy coraz większy dystans pomiędzy emeryturami a płacami. A biorąc pod uwagę to, jak jest skonstruowany nasz system emerytalny, biorąc pod uwagę to, że ludzie, którzy pracowali całe życie na śmieciówkach, którzy mają nieciągłość zatrudnienia, będą w najbliższych latach przechodzi na emeryturę, to zagrożenie ubóstwem emerytów będzie rosnąć. Dlatego Magdalena Biejat firmowała ten projekt podniesienia minimalnej emerytury. I muszę powiedzieć, że ze zdziwieniem…

Również posłowie Koalicji Obywatelskiej odrzucili ten projekt. 

Ze zdziwieniem się…

Ale przecież minister pracy to uzasadniał, że przecież nie ma pieniędzy w budżecie na tego typu pomysły. Nie ma i już, koniec, kropka.

Po pierwsze, my wskazaliśmy, w jaki sposób, modyfikując system emerytalny, można te środki gromadzić. Po drugie, ważna sprawa, są wydatki, na które PiS lekką ręką pieniądze wydaje. A to są dokładnie te pieniądze, których można było użyć na wzmocnienie systemu emerytalnego. Mam na myśli 2 mld zł przekazane w prezencie telewizji publicznej.

Równie dobrze można było np. wydać więcej pieniędzy na leczenie z tej kwoty.

I rzecz… Ja powiem tak, myśmy szli na tą komisją przekonani, że to jest test dla PiS, które będzie musiało pokazać, kto tu tak naprawdę jest totalny. Bo oto opozycja przechodzi z konkretnym, dobrym rozwiązaniem w interesie emerytów, podnoszącym najniższe emerytury, a PiS odrzuca to rozwiązanie, dlatego że to zgłosiła partia opozycyjna. I myślę, że to był test…

Bo da trzynastą, czternastą emeryturę.

I na ten test byliśmy przygotowani, że PiS przed nim stanie, ale muszę powiedzieć, że nieco faktycznie zaskoczyło mnie to, o czym pani redaktor wspomniała, czyli zachowanie parlamentarzystek i parlamentarzystów PO, którzy zagłosowali ręka w rękę z PiS przeciwko innej partii opozycyjnej, przeciwko Lewicy. I też, to warto powiedzieć, przeciwko stanowisku strony społecznej, bo na komisję przyszły związki zawodowe, które powiedziały, że popierają to, żeby to zrobić, żeby te emerytury najniższe podnieść i żebyśmy dalej pracowali nad tym projektem.

A Solidarność też była?

Nie, mówię o OPZZ, mówię o alternatywie. Więc był głos społeczny i dla mnie jednak to było dosyć dziwne, bo ja pamiętam, że jak PiS proponuje trzynastą emeryturę, to PO głosuje za tą trzynastą emeryturą razem z PiS. A jak Lewica proponuje to, żeby zająć się sytuacją najbiedniejszych emerytów, to nie wiem, czy to z jakiejś politycznej kalkulacji czy ze względu na jakieś ideologiczne przyczyny, ale to głosowanie PO…

Pana zdziwiło.

…było dla nas pewnym zdziwieniem. Tym bardziej że mówiliśmy o głosowaniu o pracach dalszych nad projektem, a Platforma razem z PiS głosowały za tym, żeby ten projekt utrącić.

No ale jest raczej mało prawdopodobne, żeby można było prze… to na forum parlamentu. Wracając… Został pan…

Ja powiem tylko jedno zdanie jeszcze. Było na pewno możliwe, żebyśmy przeprowadzili w Polsce poważną dyskusję na temat ubóstwa osób starszych, ubóstwa emerytów i zagrożeń, które są przed nami, ze względu na to, co się dzieje z systemem emerytalnym. To jest temat bardzo niewygodny dla PiS. No i niestety, głosując w ten sposób, komisja uratowała PiS przed bardzo niewygodnym dla niego tematem.

Wracając do pana, bo znalazł się pan w sztabie Roberta Biedronia. Co pan będzie tam robił? Będzie pan odpowiadał za program, tak?

Tak, jak żeśmy zapowiadali zresztą od samego początku, i ja, i inni działacze i działaczki Razem, i z drugiej strony także Włodzimierz Czarzasty, i SLD będziemy Roberta Biedronia wspierali w tej kampanii.

Ale co będzie osią tej kampanii?

Pani redaktor, zdaje sobie pewnie sprawę z tego, że…

„Jeszcze nie powiem”. Wiedziałam…

Dziewiętnastego jest konwencja. Na tej konwencji Robert Biedroń wystąpi.

I rozumiem, że dostanie poparcie, tak?

Będzie mówić o filarach swojej kampanii. My, rada krajowa Razem przegłosowała wsparcie dla Roberta Biedronia. Podobnie ma się przypadek w SLD, w którym także zarząd krajowy taką decyzję podjął.

Tak, to już wszystko się wydarzyło.

Dziewiętnastego jest konwencja i na tej konwencji Robert Biedroń będzie mówić o tych sprawach, o które pani tutaj właśnie pyta.

A dlaczego pan zrejterował? Bo też były takie oczekiwania, że to Adrian Zandberg powinien jednak wystartować. Bał się pan porażki?

Myśmy latem tego roku… zeszłego roku, kiedy stworzyliśmy lewicową koalicję, umówiliśmy się na pewną sekwencję działań. Umówiliśmy się też na pewien podział zadań. Ja nie wiem… Chyba to nawet u pani redaktor w programie o tym rozmawialiśmy, tak mi się wydaje. Padło pytanie: „Czemu Robert Biedroń nie startuje?”. Ja mówiłem wtedy, że Robert Biedroń nie wystartuje w wyborach parlamentarnych, bo przewidzieliśmy dla niego inne zdanie. No to właśnie jesteśmy w tym miejscu, kiedy te zadania mają miejsce.

A można odnieść wrażenie, że Robert Biedroń jednak startuje bez entuzjazmu.

No to chyba różnimy się w opiniach. Na tyle, na ile Roberta Biedronia poznałem, a myślę, że w kampanii parlamentarnej poznałem go dosyć dobrze, to jest to jeden z tych ludzi, którym się, po pierwsze, chce, a, po drugie, którzy umieją walczyć. I jak walczą, to naprawdę gryzą trawę.

Ale miała być kobieta przecież waszą kandydatką.

Pani redaktor, proszę mnie zwolnić od komentowania rozważań i sporów, i dyskusji publicystów. My mamy demokratyczne procesy…

Dobrze, ale to było poparte również jednak informacjami z wewnątrz, że braliście pod uwagę taką ewentualność wtedy, kiedy PO zdecyduje się na kandydatkę, żeby rywalizować ze sobą. Okazało się, że jest inaczej. A jaki to jest wiarygodny kandydat Lewicy? Robert Biedroń, który obiecywał, że odda mandat, jak dostanie się do europarlamentu, albo nawet go nie przyjmie i ktoś inny za niego zajmie to miejsce. Potem mówił, że będzie startował do Sejmu, nie startował. No to jaki jest wiarygodny kandydat, który obiecuje i nie dotrzymuje swoich obietnic?

Tak, jak powiedziałem przed chwilą, decyzja o tym, że Robert Biedroń nie wystartuje do Sejmu, bo o to pani pyta, to była decyzja, którą podjęliśmy wspólnie.

Mówię teraz o mandacie do europarlamentu.

Natomiast to jest faktem i też trzeba powiedzieć to uczciwie, że kalkulacje i Roberta Biedronia, i Adriana Zandberga, i Włodzimierza Czarzastego z pierwszych miesięcy 2019 roku nie wyszły, tak? M.in. dlatego że Robert Biedroń nie zrewolucjonizował sceny politycznej w pierwszej połowie 2019 roku tak, jak planował.

To miała być Wiosna, a wyszedł z tego kapiszon.

Ale także ze względu na to, co nie udało się i Sojuszowi, i partii Razem. Udało nam się, myślę, wszystkim paru rzeczy się nauczyć nabrać pokory i dogadać się.

Ale Biedroń nie ma szans na drugą turę.

Nie ma zgody. Dlaczego?

No nie ma szans. Wszystkie sondaże to pokazują. Ostatni jest taki, że ma 6,6%.

Pani redaktor, wszystkie sondaże pokazywały, że Aleksander Kwaśniewski w 1995 roku jest bez szans w wyborach prezydenckich, kiedy do tych wyborów prezydenckich stawał. Wszystkie sondaże pokazywały, że Andrzej Duda jest outsiderem, a Bronisław Komorowski zdobędzie prezydenturę w pierwszej turze. Ja nie przywiązywałbym się w styczniu do sondaży o maju…

Rozumiem, zaklinamy.

…bo to jest trochę taka rozmowa, jakbyśmy spotkali się latem i rozmawiali z ludźmi o tym, w jakiej kurtce będą chcieli chodzić zimą. Tutaj naprawdę kluczową sprawą jest kampania. To, co ludzie usłyszą w kampanii, propozycje, która będą zgłaszali kandydaci na prezydenta…

Poczekamy na to. Poczekamy na te propozycje w takim razie.

…i decyzja, którą podejmą w maju.

Adrian Zandberg jest z nami, poseł Lewicy i lider partii Razem. opuszczamy część radiową, jesteśmy cały czas w Internecie, więc zapraszam. Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl. Beata Lubecka.

***

Adrian Zandberg zapowiada w Radiu ZET, że Lewica złoży interpelację w sprawie Platformy Przemysłu Przyszłości. Chce dowiedzieć się na co dokładnie fundacja wydaje otrzymane pieniądze. – W zeszłym roku dostała z budżetu państwa 2 miliony złotych. Usiłowałem dowiedzieć się od pana ministra na komisji co za te 2 miliony zostało zrobione w zeszłym roku. Pan minister nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie – mówi polityk Lewicy i lider Lewicy Razem w rozmowie z Beatą Lubecką.

– Pilnujemy rządzących i pokazujemy na komisjach sejmowych, że traktujemy parlament jako poważne narzędzie – mówi Zandberg w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. – Wczoraj byłem na komisji gospodarki. Przyglądaliśmy się na niej propozycjom budżetowym – dodaje.

– Coś wykryliście? – pytała prowadząca Beata Lubecka.

– Tak, wiele ciekawych rzeczy. O jednej z nich wspomnę, bo udało nam się znaleźć wydatki, delikatnie rzecz biorąc, wątpliwe. Powołana została Fundacja Platforma Przemysłu Przyszłości. W zeszłym roku otrzymała z budżetu państwa 2 miliony złotych. Usiłowałem dowiedzieć się od pana ministra na komisji co za te 2 miliony złotych zostało zrobione w zeszłym roku. Pan minister nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie – twierdzi lider Lewicy Razem.

– Który minister odpowiadał na pytanie? – dopytywała Lubecka.

– Sekretarz stanu z ministerstwa gospodarki [na pytania w trakcie posiedzenia komisji gospodarki i rozwoju odpowiadał sekretarz stanu z Ministerstwa Rozwoju Wojciech Murdzek – przyp. red.] – mówi Zandberg.

Lider Lewicy Razem zwraca uwagę, że w tym roku finansowanie fundacji znacznie wzrośnie.

– W tym roku ta fundacja dostała fundusze o 700% wyższe. Ma dostać nie 2 miliony, a 15 milionów złotych. Okazało się, że przedstawiciele ministerstwa nie są w stanie odpowiedzieć na pytanie co właściwie będzie robione za 15 milionów złotych. Na stronie internetowej tej fundacji można znaleźć głównie jej władze, w których są rozpoznawalne nazwiska ze środowiska partii rządzącej – mówi Adrian Zandberg w programie „Gość Radia ZET”.

– Na przykład?

– Błażej Poboży, pan [Jan Filip] Staniłko. Ale nie sprowadzam tego tylko na poziom personalny. Jest tam taka zakładka, „baza wiedzy” mająca zebrać case studies – jak rozumiem – tego nowoczesnego przemysłu przyszłości. Po wydaniu milionów złotych, po roku działalności, w tej bazie wiedzy znajdują się dwa dosyć cienkie artykuły, z których jeden zawiera informację – cytuję – „Haker, według definicji Słownika Języka Polskiego, jest osobą o bardzo dużych praktycznych umiejętnościach informatycznych”. To jest poziom wiedzy zgromadzonej w bazie wiedzy za ciężkie publiczne pieniądze, który jest owocem pracy tej fundacji. Żadnych innych aktywności opisanych na tej stronie nie ma – przekonuje poseł Lewicy i członek sejmowej komisji gospodarki i rozwoju.

Adrian Zandberg dodaje, że zadał pytania, ale nie dostał odpowiedzi.

– Mamy zapewnienie, że w przyszłości być może dostaniemy odpowiedź pocztą, pisemnie. My tej sprawy nie zostawimy i złożymy w tej sprawie interpelację, bo to są poważne publiczne pieniądze. Do poważnych publicznych pieniędzy trzeba podchodzić poważnie – uważa Zandberg.