Barbara Nowacka o przerwie w posiedzeniu Sejmu: Tego jeszcze nie grali

11.09.2019 08:02

Barbara Nowacka krytycznie odnosi się do decyzji prezydium Sejmu o zawieszeniu posiedzenia i wznowieniu go dopiero po wyborach. – Tego jeszcze nie grali. Znając PiS trudno uwierzyć w ich dobre intencje – mówi liderka Inicjatywy Polska (Koalicja Obywatelska) w programie „Gość Radia ZET”. 

Beata Lubecka: Barbara Nowacka, Koalicja Obywatelska, kandydatka do Sejmu nr 1 w Gdyni. Pomyliłam się? Nie. Dzień dobry.

Barbara Nowacka: Nie, dzień dobry. Barbara Nowacka z tej strony.

Oj, trochę głos zmieniony. Rozumiem, że jest pani trochę przeziębiona?

Trudy kampanii są takie, że i czasami głos siada, byleby wiara w zwycięstwo była duża, a jest duża.

Trzeba się starać. Na początek zapytam, ponieważ PiS zawsze funduje jakieś niespodzianki… Okazuje się, że na wniosek PiS Sejm dokończy obrady po wyborach. Tego jeszcze nie grali w III RP. Co się stało?

Tego jeszcze nie grali. Mówiąc szczerze, znając PiS, trudno wierzyć w ich dobre intencje.

Marszałek Terlecki tłumaczył, że chodzi o to, że posłowie PiS-u wnioskowali o to, że kampania jest krótka, chcą jak najszybciej wrócić do swoich okręgów i prowadzić swoją kampanię indywidualną.

Kampania jest krótka, bo PiS wybrał taki termin kampanii. Proszę przecież pamiętać, że to prezydent Duda, a wcześniej już się wysypał Morawiecki, co powiedzą Dudzie, kiedy ma zrobić wybory, uznali, że kampania właśnie taka będzie. I żadnym usprawiedliwieniem nie jest to, że posłowie muszą koniecznie te dwa dni spędzić w okręgu. Mieli cztery lata pracy. Więc podejrzewamy, że to, co będzie wniesione już po tym, jak część z nich tak naprawdę utraci mandat społeczny… Proszę pamiętać, że niektórzy nie startują, niektórzy pewno nie zostaną wybrani, a tu będą wprowadzali wątpliwe zmiany.

Czyli podejrzewa pani o jakieś niecne intencje PiS, partię rządzącą?

Po czterech latach ciężko podejrzewać ich o intencje cne.

Pani była wtajemniczona w plan, że Małgorzata Kidawa-Błońska zostanie de facto frontmenką Koalicji Obywatelskiej na te ostatnie tygodnie kampanii.

Ja miałam cały czas taką nadzieję, że Małgorzata Kidawa-Błońska będzie odgrywała istotną rolę...

Ja nie pytam o nadzieję, tylko czy była pani wtajemniczona w ten plan?

Pierwotna decyzja to decyzja PO jako największej partii. Taka jest umowa w koalicji, takie są zasady.

Ale Grzegorz Schetyna nie zadzwonił do pani, nie poinformował pani: „Basiu, będzie taka inicjatywa”.

Nie dzwonił, bo żeśmy się spotkali.

A, czyli poinformował panią? Zanim ogłosił to publicznie, to wtajemniczył panią?

Tak, tak. Wszyscy koalicjanci wiedzieli wcześniej, a w szczególności ci pracujący w sztabie, no bo siłą rzeczy musimy też umieć się przygotować. Natomiast to faktycznie była decyzja trzymana bardzo mocno w tajemnicy przez Grzegorza Schetynę i słusznie. Bo widząc, jak rozpętana jest propaganda PiS-u, zaczęliby od razu niszczyć fantastyczną, mądrą kobietę, jaką jest Małgorzata Kidawa-Błońska, tylko dlatego, że mieliby ją za przeciwnika. A tak ośmieszyli się tylko cysternami ze Schetyną.

Ale zastanawiam się mimo wszystko, czy nie za późno ta decyzja, ponieważ jest taki sondaż dla Onetu i wynika z tego sondażu, że co czwarty Polak nie wie, kim jest Kidawa-Błońska.

Pamiętam, jak co 9. Polak nie miał pojęcia, kim jest Andrzej Duda. Pamięta pani, jak został ogłoszony na prezydenta i żeśmy go nerwowo guglali wszyscy?

No tak, ale został ogłoszony prawie rok wcześniej.

Nie, w styczniu, a wybory były w maju.

Nie, w listopadzie. Pamiętam, to był 11 listopada, wtedy został ogłoszony w Krakowie.

Załóżmy się, że to był styczeń.

Nie, pierwsza prezentacja…

Pamiętam, jak wszyscy żeśmy go wyszukiwali, jak taki pik w wyszukiwarce był – styczeń.

Czyli jest pani dobrej myśli?

Jestem bardzo dobrej myśli. Poza tym Małgorzata Kidawa-Błońska jest osobą powszechnie znaną, jest panią marszałek Sejmu, uważaną też za taką ostoję i oazę spokoju. Jest osobą, która absolutnie łączy, nie wchodzi w konflikty. Ona była bardzo widoczna, ale faktycznie nie była na tej pierwszej linii frontu walki. I dla wielu osób kojarzy się – zresztą słusznie – z dialogiem, z pokojem, z taką osoba, która będzie szukała tego, co łączy.

Konsyliacyjna po prostu osobowość. A czy Małgorzata Kidawa-Błońska powinna zastąpić Grzegorza Schetyną w roli lidera PO? Jest taki sondaż. Jak pani sądzi, jaki jest wynik?

Ja się mogę domyślać, że oczywiście tak, ponieważ Grzegorz Schetyna przez kilka lat był absolutnie ofiarą ataków PiS-owskich mediów i to zostaje gdzieś w ludziach, no tak niestety działa ta propaganda. Natomiast my mamy takie zwyczaje w Koalicji, że nie układamy sobie nawzajem partii, kandydatów, list i relacji. Więc kto jest liderem lub liderką Platformy, pozostawiam Platformie. Ja wierzę w siłę i mądrość kobiet, ale też doceniam olbrzymią pracę, jaką wykonał Grzegorz Schetyna. Nie byłoby połączenia opozycji ani przy wyborach samorządowych częściowego, ani wielkiego przy Koalicji Europejskiej, ani teraz tej koalicji w takim kształcie, z taką nadzieją i z takimi mądrymi decyzjami, gdyby nie Grzegorz Schetyna, który po prostu bardzo chce wygrać, tak jak my wszyscy.

To jeszcze dodam, że to był sondaż dla „Superexpressu”. A czy Małgorzata Kidawa-Błońska może być kandydatką opozycji na prezydenta?

To jest jedno z moich naprawdę dużych marzeń, bo uważam, że w Polsce najwyższy czas na osoby, które mają wiedzę, doświadczenie, łączą, a poza tym są kobietami.

I byłby czas na kobietę prezydentkę?

I Małgorzata Kidawa-Błońska od wielu lat jest związana z Kongresem Kobiet, zawsze staje po stronie kobiet, czy to wewnątrz partii, czy działalności publicznej, czy w takim normalnym życiu. I to byłby dobry strzał.

PiS w licytacji na te obietnice wyborcze chyba można powiedzieć, że przebiło wszystkich, bo pensja minimalna od przyszłego roku ma wzrosnąć do 2600 zł brutto, a docelowo w 2023 roku ma wynosić 4 tysiące brutto.

I po kolei: po pierwsze wybory to nie licytacja na to, kto da więcej, tylko to jest rozmowa...

 na to, kto da więcej.

Jednak jest…

No właśnie nie powinno być. ...tylko to jest rozmowa o tym, w jakiej Polsce chcemy żyć. Jeżeli PiS postrzega kraj wyłącznie jako relacje transakcyjne, że oni obiecają, że dadzą pieniądze, a dzięki temu zapanuje pokój i szczęśliwość, to ja się z taką wizją wspólnoty w ogóle nie zgadzam. Ja się zgadzam z wizją wspólnoty, gdzie decyzje podejmowane są wspólnie przez obywatelki i obywateli, a nie satrapę, który tu rzuci trzynastą emeryturę, tu obieca jakiś wysoki wzrost płacy minimalnej. Ja bym bardzo chciała, żebyśmy my zarabiali dobrze. Ja bym chciała, żeby to, co mówi pan Gowin, czyli że 8 tysięcy – ach, co to jest osiem tysięcy, to nie są takie duże zarobki w dużych miastach...

W dużych miastach.

...żeby to była prawda. Ale nie jest. Jak rozmawiam z przedsiębiorcami, szczególnie tymi małymi, rodzinnymi, to oni wiedzą, że dla nich propozycja, że za kilka lat pensja minimalna ma wzrosnąć do czterech tysięcy, co oznacza, że każda inna wzrasta o znacznie więcej, to jest koniec ich biznesów. I dzisiaj ci malutcy przedsiębiorcy wiedzą, że ich sklepiki upadną, a kto na tym zyska? Na przykład Żabki wspierane przez Rydzyka. Albo inne duże korporacje i biznesy.

Nie wiem, czy powinnyśmy używać tej nazwy...

Nie przeklinamy.

Nie przeklinamy i nie będziemy na pewno przeklinać. Ale w tym studiu wspomniany przez panią minister Gowin mówił, że jest jednak remedium, bo taką ulgą dla tych małych przedsiębiorców, dla takich rodzinnych firm, ma być ZUS płacony od dochodu.

No ale to są jakieś fantazje czysto teoretyczne. Jeżeli ktoś ma podnieść nagle wszystkim wynagrodzenia, to przy zatrudnieniu kilku osób ten ZUS go niewiele uratuje. My mówimy bardzo poważnie: pensja minimalna powinna wzrosnąć. Ale na dzisiaj, przy zresztą zapowiadanej wczoraj chyba…

Powinna być połową średniej krajowej. 

I powinna systematycznie wzrastać. Tak jak do tej pory wzrastała, powinna wzrastać systematycznie. A my proponujemy program „Wyższe płace”, który nie uderza wprost w przedsiębiorców i ich działanie, tylko z budżetu państwa pomagamy tym zarabiającym najsłabiej, czyli rozruszamy koniunkturę, a po jakimś czasie i tak ta płaca minimalna będzie rosła, bo ona rosnąć musi, bo się zmienia nasz sposób życia. Ale to trzeba robić z głową i pamiętać, że nie jest sobie trudno coś zapisać, tylko trudno jest potem leczyć konsekwencje tych działań. I teraz kolejną konsekwencją tak gwałtownego wzrostu płacy minimalnej, co zresztą powiedziała pani minister Emilewicz wczoraj, będzie to, że być może wzrosną ceny żywności. No to po co nam wzrost wynagrodzeń, jak przestaje być nas stać na podstawowe zakupy.

I ceny usług być może. To jeszcze ostatnie pytanie w tej części radiowej, od słuchacza. Kto jest lepszym kandydatem na senatora: Kazimierz Michał Ujazdowski, kandydat Koalicji Obywatelskiej, czy Paweł Kasprzak, Obywatele RP? Startują z tego samego okręgu.

Startują z tego samego okręgu i z jednej strony ja do obu panów mam szacunek: do Pawła Kasprzaka za jego wielkie zaangażowanie w działalność opozycyjną, a dla Kazimierza Ujazdowskiego za to, że w czasach największej koniunktury PiS sprzeciwił się łamaniu konstytucji, czyli zrobił to, czego właściwie nikt z PiS nie miał odwagi zrobić.

No to na kogo pani zagłosuje?

Ja głosuję w Gdyni na senatora Rybickiego.

Ale gdyby miała pani głosować w Warszawie?

Zrobiłabym to, co robię zawsze, ponieważ zawsze moim senatorem był Marek Borowski, i biorę zaświadczenie, ponieważ jestem zameldowana w innej części, biorę zaświadczenie, i jadę głosować na Pragę na Marka Borowskiego.

Gdyby głosowała pani w Warszawie? Czy będzie głosowała pani w Warszawie?

Nie, będę głosowała w Gdyni i będę głosowała na senatora Rybickiego.

No to tyle w części radiowej. Z nami zostaje Barbara Nowacka. Jesteśmy na RadioZET.pl i na Facebooku. Zapraszam.

***

Barbara Nowacka przyznała w internetowej części rozmowy, że w czasie kampanijnych spotkań z ludźmi spotyka się z negatywną reakcją. Co na nich słyszy? – Tak naprawdę całe paski z TVP – mówi liderka Inicjatywy Polska. – Kurski posługuje się tymi mediami jak tępą tubą propagandową. To może doprowadzić do nieszczęścia – ocenia.

Liderka Inicjatywy Polska mówi w Radiu ZET, że państwowa telewizja uczy nienawiści.

– Uczy nienawiści do nas. Do ludzi z opozycji – mówi Beacie Lubeckiej. – Wyrzucają z siebie dokładnie to, co mogą przeczytać na paskach – dodaje opisując ludzi, których spotyka.

Co słyszy pod swoim adresem?

– Słowa obraźliwe mówiące o tym, że ktoś kłamie, kradnie, że jesteśmy wrogami ojczyzny – wymienia Barbara Nowacka. – To jedna z rzeczy, którą trzeba będzie przerwać. To szczucie w TVP – zapowiada w internetowej części programu „Gość Radia ZET”.

Barbara Nowacka zauważa, że największym problemem jest to, że część społeczeństwa ma dostęp wyłącznie do mediów publicznych.

– Telewizja publiczna jest dla wszystkich, a część ludzi, która ma dostęp tylko do tej telewizji po prostu zaczyna głęboko nienawidzić ludzi z opozycji. Nie chcą zrozumieć naszych racji – mówi liderka Inicjatywy Polska.

Zarzuca prezesowi TVP Jackowi Kurskiemu, że wykorzystuje telewizję do celów politycznych.

– Kurski posługuje się tymi mediami jak tępą tubą propagandową. To może doprowadzić do nieszczęścia – ocenia Nowacka.

Prowadząca program „Gość Radia ZET” wskazała w trakcie rozmowy, że kobiece „jedynki” na listach Koalicji Obywatelskiej stanowią zdecydowaną mniejszość.
– Pani mówi, że dla pani bardzo ważne są prawa kobiet, ale jeśli chodzi o listy KO, to kobiety zostały w pewien sposób poszkodowane. W jednej czwartej okręgów, czyli de facto w dziesięciu zrezygnowano z zasady, że w pierwszej trójce ma być kobieta i w pierwszej piątce mają być dwie panie – zauważa gospodyni.

– Mamy 14 liderek bardzo silnych na listach Koalicji Obywatelskiej. To jest tak, że to jest naprawdę duży sukces. Patrzę na Lewicę i też ma 14, a zapowiadali pół na pół – porównuje listy Barbara Nowacka. – Pamiętam te zapewnienia. Staraliśmy się jak najmocniej mieć bardzo dużo dobrych kobiet na listach i mamy dużo dobrych kobiet na listach. Otwieram listę gdyńską, a na czwartym miejscu mam Henrykę Krzywonos-Strycharską, której nikt nie odmówi bycia zasłużoną i bardzo aktywną kobietą w polityce – podaje przykład.

– Oczywiście nie jest idealnie, ale do ideałów trzeba dążyć i powoli dążymy. Na partię jaką była PO to 14 mocnych jedynek to jest duża zmiana i pokazanie jak one są silne. To też tak, że te kobiety startują w bardzo różnych okręgach, powiedziałabym trudnych, czyli Jagna Marczułajtis startująca z Zakopanego i okolic, czy z drugiej strony Małgorzata Kidawa-Błońska startująca w najważniejszym okręgu, czyli w Warszawie – wymienia gość Radia ZET.

W jakich relacjach Barbara Nowacka jest obecnie z Robertem Biedroniem?

– Życzę Robertowi powodzenia w Parlamencie Europejskim – mówi krótko liderka Inicjatywy Polska.

– I tylko tyle pani powie? – dopytywała Beata Lubecka.

– A co mam powiedzieć? Byliśmy kolegami.

– Sympatyzowaliście ze sobą – stwierdza Lubecka.

– Znaliśmy się wiele lat. Uczestniczyliśmy w tych samych działaniach, demonstracjach. On był w młodzieżówce SLD, ja w młodzieżówce Unii Pracy. No ale tak się dzieje, że czasami ktoś odlatuje np. do Brukseli i drogi się rozchodzą – komentuje Barbara Nowacka.

– Ale „odlatuje” tylko do Brukseli, czy ma pani jakieś inne znaczenie? – dopytywała prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Zawieszę to w ten sposób pani redaktor – ucina Nowacka.