Barbara Nowacka: jestem przekonana, że Małgorzata Kidawa-Błońska wygra prawybory

27.11.2019 08:02

Barbara Nowacka zapewnia w programie „Gość Radia ZET”, że Małgorzata Kidawa-Błońska nadal jest jej kandydatką na prezydenta. – Jestem bardzo konsekwentna – mówi Beacie Lubeckiej. Liderka Inicjatywy Polska jest przekonana, że wicemarszałek PO ma przewagę w prawyborach nad Jackiem Jaśkowiakiem i deklaruje, że prawybory w Platformie Obywatelskiej nie są ustawką. – Żadnej ustawki nie będzie. Widziałam się z Małgorzatą Kidawą-Błońską przedwczoraj i tak nie wygląda człowiek, który wie, że to jest ustawka. Małgorzata zamierza walczyć – przekonuje gość Radia ZET. 

Beata Lubecka: Barbara Nowacka, Koalicja Obywatelska, liderka Inicjatywy Polska. Dzień dobry, pani poseł, pani posłanko, gościni, chociaż akurat forma „gościni” żeńska jakoś mi kompletnie nie pasuje.

Barbara Nowacka: Ale język się zmienia, dostosowuje się, jest dynamiczny, ja cenię sobie formy żeńskie, bo one pokazują w ogóle, że kobiety tak jak i mężczyźni mogą sięgać wszelkich stanowisk. Jak rozmawiam z takimi miłymi dziewięciolatkami jak moja córka, to one przez właśnie m.in. końcówki żeńskie uważają, że premierka czy prezydentka to jest właściwa forma i generalnie to jest ich pomysł na życie.

O prezydentce jeszcze porozmawiamy, ale na początek chciałabym zapytać o to, co zrobiła prokuratura – umorzyła śledztwo w sprawie portretów europosłów PO. Te portrety były wywieszone na symbolicznych szubienicach, to były Katowice 2017 rok, listopad bodajże. Prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa.

No i jest gdzieś to przerażające.

Dlaczego dla pani to jest przerażające?

Dlatego że przez tyle miesięcy, właściwie lat, ciągnęła się sprawa. Okazywało się potem, że są pewne powiązania między tymi, którzy wywieszali, a Ministerstwem Sprawiedliwości. Sprawa była bulwersująca, była takim symbolicznym gestem zastraszenia i prokuratura tutaj nie widzi niczego złego. Ma to znamiona sprawy politycznej. Z drugiej strony tego samego dnia mamy oświadczenie sędziego, który jest zgodnie z prawem przenoszony, odwoływany z delegacji przez pana Ziobrę i mówi wprost, że sędziowie nie mogą bać się polityków. Natomiast politycy z PiS wyraźnie pokazują, że zrobią wszystko, żebyśmy się wszyscy, którzy nie jesteśmy po ich stronie, bali. Czy to europosłowie, za to, że mają jakiś pogląd i głosują w konkretnych sprawach, czy to sędziowie, czy to ktokolwiek z nas: lekarze, nauczyciele, pracownicy, media. Zastraszają. To jest kolejny etap zastraszania Polek i Polaków przez rząd PiS.

Zastanawiam się, jaka byłaby decyzja prokuratury, gdyby sytuacja była nieco odwrotna, gdyby np. na tych portretach byli politycy PiS-u, czy też prokuratura uznałaby to, uwaga, za „symboliczną inscenizację historyczną”. Prokuratura też nie dopatrzyła się, że to była jakaś obiektywna groźba.

Nie dopatrzyła się, że to była groźba, nie dopatrzyła się tam elementów mowy nienawiści. Proszę zobaczyć, jak funkcjonuje prokuratura. Kiedy była historia z tą tęczową Matką Boską, to interwencja natychmiast o 6.00 rano, zobaczyć osobę, która nakleja kserówki zdjęcia. Czy ono jest właściwe, czy nie, czy kogoś obraża, to jest zupełnie inny temat. O 6.00 rano potrafili wtargnąć też do domu i przeszukać ludzi, którzy ubierali pomniki w koszulki z napisem „konstytucja”. To są naruszenia. Natomiast absolutnie w porządku są szubienice z portretami. Ewidentnie idzie coś w państwie PiS-owskim bardzo źle.

Bardzo źle, bo?

Bo jest zawłaszczane, bo jesteśmy zastraszani, wszyscy. I dobrze o tym pamiętać...

Ale w jaki sposób pani czuje się zastraszona?

Widząc chociażby sędziów, którzy są odwoływani za tego typu decyzje jak zwyczajna prośba o sprawdzenie, czy dany sędzia może, czy nie może narzekać, czy został powołany prawomocnie, czy nieprawomocnie. No to to jest symboliczne zastraszanie. Jeżeli jest przyzwolenie na agresję, nawet symboliczną w stosunku do polityków, to jest jasny sygnał, że to jest grupa, politycy nie ze strony PiS, którzy chronieni nie będą. Jeżeli do domu aktywistów i aktywistek wpada policja o 6.00 rano, bez wyraźnego tak naprawdę powodu, to to jest zastraszenie społeczeństwa obywatelskiego. I to jest coś, przeciwko czemu my, opozycja, będziemy protestować – nie tylko w Sejmie, ale i na ulicach.

Jak to na ulicach? Co to znaczy?

To znaczy, że PiS myśli, że demonstracji już nie będzie. Otóż one będą i będą na wiele różnych tematów, to nie jest tak, że społeczeństwo obywatelskie zapomniało.

A pierwszy najbliższy?

A pierwszy najbliższy tez będzie. No nie będziemy dzisiaj opowiadać i szykować wielkich marszy, póki ta atmosfera nie narośnie, ale ludzie są w gotowości. I kiedy jeżdżę na spotkania z różnymi przedstawicielami KOD-u czy innych organizacji, ruchów obywatelskich, dziewczyn, które organizowały czarne protesty, to naprawdę to społeczeństwo wrze. Zresztą, pyta pani – w piątek strajk klimatyczny, kolejna rzecz, o której w ogóle rząd nie mówi, i już są gotowi tym razem młodzi ludzie, którzy spontanicznie sami z siebie wychodzą i wołają do rządu Morawieckiego: „Zróbcie coś, nie tylko opowiadajcie dyrdymały, które słyszeliśmy z mównicy sejmowej”.

A teraz wracam do tej ewentualnej prezydentki. Czy Małgorzata Kidawa-Błońska nadal jest pani kandydatką na prezydenta?

Ależ oczywiście, ja jestem bardzo konsekwentna.

Napisała list do członków PO. Czytała pani?

Nie, nie czytałam listu do PO.

Nie czytała pani? Niesamowite… A no tak, bo nie jest w końcu pani w PO. Jest taki sondaż, gdzie rzeczywiście w II turze Małgorzata Kidawa-Błońska dogania Andrzeja Dudę. Andrzej Duda 53%, a Małgorzata Kidawa Błońska 47%. Ale to jeszcze nie jest zwycięstwo.

No, jeszcze nie jest zwycięstwo – jak przypominam sobie sprzed pięciu lat sondaże, w których obecny prezydent błąkał się w okolicach dwudziestu procent, no to wiem, że trzeba bardzo mocno pracować na pozycję Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Natomiast jeżeli patrzymy, kto ma realną szansę wygrać z Andrzejem Dudą, to ma szansę wygrać ktoś, kto po pierwsze jest jego zaprzeczeniem w kwestiach samodzielności, odpowiedzialności i praworządności, a po drugie ktoś, kto nie szuka konfliktów, tylko umie łączyć i stara się być prezydentem wszystkich.

A Małgorzata Kidawa-Błońska jest na pewno kandydatem?

Oczywiście, że jest samodzielną kandydatką, pani redaktor, jak najbardziej! Gdyby nie było tak, toby Małgorzata Kidawa-Błońska podejrzewam, że była mocniej sterowana, a ona przed sobą ma dosyć trudne prawybory, bo startuje w konkurencji z Jackiem Jaśkowiakiem, który, co by nie mówić, jest bardzo pełnokrwistym zającem w tych wyborach. To nie jest tak, że to jest kandydat, którego można łatwo zlekceważyć. To jest człowiek pełen dynamiki, bardzo sprytnie pozycjonujący się po lewej stronie, tak że też...

I dlatego zapytałam, czy to nadal jest pani kandydatka, bo jednak poglądy Jacka Jaćkowiaka są bardziej lewicowe, tak można powiedzieć, są bardziej radykalne, no bo „tak” dla związków homoseksualnych, „tak” dla eutanazji, no i przede wszystkim dla liberalizacji prawa aborcyjnego.

Małgorzata Kidawa-Błońska ma oczywiście trochę inny pogląd, jest znacznie bardziej polityczką umiarkowaną i my w wielu sprawach toczymy ze sobą spór i mamy różne poglądy. Natomiast ja chciałabym, żeby Małgorzata Kidawa-Błońska wygrała wybory prezydenckie, bo tylko taka osoba, która będzie umiała znaleźć porozumienie pomiędzy taką osobą jak ja, czyli osobą, która jest za liberalizacją prawa aborcyjnego, za związkami partnerskimi, za wieloma rozwiązaniami, które dla centrowej PO są trudne, a konserwatywnym skrzydłem PO tudzież tymi, którzy dzisiaj są za PiS-em, ale nie mogą znieść niepraworządności albo tej takiej uniżoności Dudy wobec Nowogrodzkiej i Kaczyńskiego, mogli za nią zagłosować. I pomimo tego, że moje lewicowe serce mówi: „bądźmy jak najbardziej radykalni”, ja doskonale wiem, że polskie społeczeństwo potrzebuje nie w tej chwili kontrowersji, tylko kandydata, który zapewni możliwość negocjacji różnych stanowisk i spokój.

Czyli w takim razie, sądząc po tym, co pani mówi, większe szanse jednak będzie miała Małgorzata Kidawa-Błońska w tych prawyborach. Czy też nie?

Ja uważam, że ma zdecydowanie większe szanse.

Wygra te prawybory w PO pani zdaniem?

Jestem o tym przekonana, aczkolwiek absolutnie nie można lekceważyć Jacka Jaśkowiaka, który jest po prostu świetnym mówcą, sprawnym prezydentem Poznania, i to jest też atut. Gdyby te prawybory były dęte, czyli byśmy mieli kogoś niespecjalnie znanego, niespecjalnie znaczącego, z niespecjalną charyzmą, no to wszyscy byśmy mieli poczucie, że tu nie ma prawdziwej walki. A tam absolutnie jest prawdziwa walka. Tak na mnie patrzy, pani redaktor, jakby pani powątpiewała.

Tak. No bo niektórzy mówią, że to będzie ustawka jednak.

Żadnej ustawki nie będzie, widziałam się z Małgorzatą Kidawą-Błońską przedwczoraj i tak nie wygląda człowiek, który wie, że to jest ustawka. Małgorzata zamierza walczyć...

Czyli jest gotowa na tę walkę, tak?

I też musi przekonać regiony do siebie, to też wcale nie jest tak oczywiste. Proszę też pamiętać, że cały czas w Polsce powtarza się gdzieś: „No, ale może za wcześnie na to, żeby kobieta...”. Mamy XXI wiek i doskonale wiemy, że to już jest właśnie ten czas, ale też musimy do tego przekonywać, bardzo często facetów, i niestety bardzo często facetów związanych z polityką.

Ja się cały czas zastanawiam, czy Polska jest już gotowa na kobietę prezydenta czy też prezydentkę.

Radio ZET było gotowe na dziennikarkę prowadzącą programy poranne. Niech mi pani mówi, że Polscy i Polacy...

Ale nie jestem pierwsza tutaj. Przede mną była Monika Olejnik.

Ale proszę pamiętać, że w wielu miejscach ludzie już naprawę nie patrzą na płeć, patrzą na kompetencje, na przygotowanie. I jak pani myśli o tym, jaki może być prezydent, z którego bylibyśmy dumni, to czy widzi pani Andrzeja Dudę? Bo ja absolutnie nie, i ta duma z jego rządów nawet pół godziny nie trwała. Czy widzimy Małgorzatę Kidawę-Błońską, która ma doświadczenie, wygrane kampanie za sobą, o czym się w ogóle nie pamięta, że Małgorzata Kidawa-Błońska prowadziła zwycięskie kampanie zarówno w Warszawie, jak i z kampanie PO, która była marszałkiem Sejmu i która przede wszystkim umie rozmawiać z ludźmi. To jest fenomenalną, jak ona...

Ależ jest pani rzeczniczką fantastyczną Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

Ja uważam, że jest świetna, poznałyśmy się rok temu, przejeździłyśmy całą Polskę, spotkałam ją na bazarach, targowiskach, w sklepach...

I tu musimy już zakończyć tę laurkę, musimy już wyciszyć, stawiamy trzy kropki, Barbara Nowacka zostaje z nami, a w części radiowej zapytam, czy nie żałuje pani, że opuściła pani lewicowe gniazdo, bo chyba odwracają się jednak trendy.

Nie opuściłam lewicowego gniazda, mam swoje poglądy.

Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl, Beata Lubecka, zapraszam.

***

– Jesteśmy przygotowani do działań. W tej chwili nasz klub parlamentarny opracowuje pierwszych 10 ustaw – mówi w internetowej części programu „Gość Radia ZET” Barbara Nowacka. Wśród nich wymienia zapisy regulujące związki partnerskie oraz refundację in vitro. – Wydaje się, że to kwestia tygodnia, dwóch, kiedy te projekty będą przez nas składane – przewiduje liderka Inicjatywy Polska. Zapowiada też, że najprawdopodobniej w tym tygodniu KO złoży wniosek o odwołanie Elżbiety Witek z funkcji marszałek Sejmu.

– W tej chwili pracujemy nad dziesiątką, która ukierunkuje dalsze kroki działania klubu na następne miesiące – zapewnia Nowacka w Radiu ZET.

Co znajdzie się w tej dziesiątce?

– Na pewno znajdą się związki partnerskie – deklaruje liderka Inicjatywy Polska.

Zapewnia przy tym, że Koalicja Obywatelska nie ma zamiaru ścigać się z Lewicą, która również zapowiedziała złożenie projektu o związkach partnerskich.

– To nie jest kwestia ścigania się, tylko wiarygodności formacji. Jeśli w naszym programie wyborczym mówiliśmy, że jesteśmy zwolennikami związków partnerskich, to teraz pokazujemy, że mówiliśmy prawdę, że mamy gotowy projekt. Jest to projekt z zeszłej kadencji opracowany przez posłów i posłanki z Nowoczesnej, będzie poddany dyskusji w klubie i będzie skierowany – zapowiada Barbara Nowacka. – Drugie: in vitro. Absolutnie rzecz, o której trzeba mówić. Przywrócenie refundacji in vitro z budżetu państwa i unowocześnienie rozwiązań. Jednak przez parę lat medycyna poszła do przodu, nasza wiedza też. Wydaje się, że tutaj wymaga to też chwili namysłu. To jest kwestia tygodnia, dwóch, kiedy te projekty będą przez nas składane – przewiduje Nowacka.

Gość Radia ZET zapowiada też złożenie wniosku o odwołanie Elżbiety Witek z funkcji marszałek Sejmu. Powodem ma być anulowanie głosowania nad kandydaturami na członków KRS.

– Uważamy, że to, co się wydarzyło, wymaga poważnych działań i poważnego zastanowienia się. Nie chodzi o to jaki był wynik głosowania, ale o to jak PiS traktuje Sejm. Leżą już gotowe podpisy w Sejmie. Jeszcze kilka osób z klubu się dopisuje, więc pewnie w tym tygodniu będziemy składali – zapowiada posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Beata Lubecka zapytała Barbarę Nowacką o posłanki Lewicy.

– Odtrąbiły sukces, chodzi o żeńskie końcówki. „Wszystkie posłanki, które sobie życzą, od dziś mają do korespondencji druk sejmowy oraz koperty z napisem +posłanka+” – cytowała wpis Wandy Nowickiej prowadząca program „Gość Radia ZET”. – To jest taki wielki sukces? – zastanawiała się Lubecka.

– Też patrzyłam ze zdumieniem. Bardziej zdumiało mnie, co naprawdę fajne dziewczyny mają w głowie robiąc sobie zdjęcie z marszałek Witek. Jest częścią PiS, jedną z najważniejszych osób w państwie. To są ludzie, z którymi nie robimy sobie sweet foci – ocenia Nowacka zdjęcie opublikowane przez Anitę Kucharską-Dziedzic.

Barbara Nowacka przyznaje, że selfie posłanek Lewicy z Elżbietą Witek zdziwiło ją.

– Uważam, że nie robi się selfiaczków z osobami, które są wśród tych nieprzestrzegających praworządności. Jeśli domagamy się od marszałek Witek pokazania podpisów osób pod KRS, póki tego nie zrobi, naprawdę można utrzymać przyzwoite relacje, ale selfiaki robi się z ludźmi których się lubi, ceni i szanuje. Dopóki marszałek Witek nie opublikuje tych list, trudno mówić o głębokim szacunku – uważa liderka Inicjatywy Polska.