Zamknij

Barbara Nowacka: wolę Kidawę-Błońską niż „wiecowego typa” jako prezydenta

05.02.2020 08:02

Barbara Nowacka deklaruje w Radiu ZET, że będzie rekomendować poparcie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej przez Inicjatywę Polska w wyborach prezydenckich. Chwali obecną wicemarszałek Sejmu za umiejętność dialogu. Obecnie urzędującego Andrzeja Dudę określa mianem „wiecowego typa”. – Jak słyszę tego wiecowego typa, który krzyczy, że „nie będą mówić w obcych językach”, który nie ma własnej woli, chociaż podobno miał wątpliwości co do ustawy, podpisuje jedną, drugą i trzecią. Jak raz zakwestionował, dostał burę. Potem i tak podpisał to samo, bo dogadał się z Ziobrą – mówi Nowacka w rozmowie z Beatą Lubecką. 

Beata Lubecka: Barbara Nowacka, Koalicja Obywatelska, wiceprzewodnicząca klubu, dzień dobry pani poseł.

Barbara Nowacka: Dzień dobry, dzień dobry państwu.

Chociaż właściwie powinnam powiedzieć „pani posłanko”, bo pani jest taka…

Byłabym zobowiązana, ale uznałam, że dzisiaj nie zaczynamy dnia od wychowywania całego świata, tylko pokora, uwaga…

Ale jest pani przywiązana do tych damskich końcówek, tak można powiedzieć.

Tak.

A już na przykład marszałkini Kidawa-Błońska niekoniecznie. Do tego jeszcze dojdziemy, ale chciałam na początek zapytać o to, co się wczoraj wydarzyło, mianowicie prezydent Duda podpisał ustawę dyscyplinującą sędziów, tzw. kagańcową, jak to mówią niektórzy, a pani na Twitterze napisała: „Raz długopis, zawsze długopis”. Co pani miała na myśli?

Miałam na myśli to, że prezydent kompletnie nie patrząc na koszty, jakie poniesie zarówno Polska w strukturach unijnych, ale nie tylko unijnych, bo tu i Rada Europy ma poważne zastrzeżenia do stanu praworządności w Polsce, więc tu poniesiemy poważne konsekwencje, nie tylko gospodarcze i finansowe, o czym już się mówi, ale przede wszystkim konsekwencje polityczne. To znaczy następuje takie odsuwanie Polski od unijnych struktur, od strefy wpływów.

Czy pani nie przesadza?

...i atmosfera się pogarsza. Nie, nie, gdybym przesadzała, tobym powiedziała, że to jest koniec świata. Ale to jest dopiero zmierzanie w stronę bardzo poważnego odsunięcia nas od UE, która wymaga jednak absolutnie działania zgodnie z własnym prawem i w duchu wartości unijnych, w tym jawności, co jest problemem przy podpisach związanych z KRS, poszanowania prawa. I dla państw unijnych to jest bardzo istotne też dlatego, że u nich wszędzie są populiści. Jeżeli dzisiaj nie będą oni trzymali pewnego pionu i standardu, to potem ich populiści będą uważali, że też mają prawo działać tak, jak polski rząd. I to jest jeden aspekt niebezpieczny.

Czyli jak pani ocenia tę decyzję pana prezydenta, która była do przewidzenia?

Jeden niebezpieczny aspekt sprawy. Drugi bardzo niebezpieczny aspekt sprawy to jest to, że decyzja prezydenta pogłębia chaos w sądownictwie. PiS doprowadził do potwornego bałaganu. Dzisiaj człowiek, który idzie do sądu, ma pewne wątpliwości, nawet jak nie jest zainteresowany życiem politycznym, będzie miał wątpliwości, czy dany sędzia ma prawo orzekać, co się stanie za jakiś czas z jego wyrokiem, sprawą, czy będzie to uznane za prawomocne. Dzieje się to dlatego, że PiS pod płaszczykiem reformy sądów doprowadził do kompletnego chaosu. Wszyscy chcieliśmy, żeby sprawy sądowe trwały szybciej, były sprawniejsze, wyroki przejrzystsze. No i co? No i nico! Wyroki są znacznie dłuższe, dłużej się czeka na sprawy w sądzie, chaos panuje wielki, nowi sędziowie są niepowoływani, pracownicy sądów zarabiają bardzo źle i wpadamy w taki klincz, gdzie pod płaszczykiem naprawy okazało się, że chodziło o ukrócenie niepodległości i niezawisłości sędziów.

Ale zwolennicy tej ustawy mówią, że w państwie prawa nie ma zgody na nietykalność i bezkarność, że po prostu skończyło się dolce vita dla nadzwyczajnej kasty.

Ale nikt nie mówi, że wszystko było fantastycznie, i bardzo dobrze, że były, będą i może będą egzekwowane mechanizmy tam, gdzie sędziowie popełniali jakieś wykroczenia, przy czym wszystko wskazuje na to, że do tej pory większość z tych, która popełniała właśnie takie drobne wykroczenia, była karana, i że ta wymiana i tak by następowała tych sędziów. Więc pod tym płaszczykiem żeby ukarać kilku sędziów, zrobiono to, że żaden sędzia nie może kwestionować tak naprawdę decyzji wydanych przez partię rządzącą.

Czyli pani zdaniem źle się stało, tak?

Uważam, że stało się bardzo źle. Oczywiście, że to było do przewidzenia, to znaczy ja w pewnym momencie straciłam jakiekolwiek złudzenia w stosunku do prezydenta Dudy, ale uważam też, że ta ustawa jest po prostu bublem prawnym. Jest napisana źle, napisana niechlujnie na kolanie. Wprowadzająca chaos, bo to przecież jest nie tylko kwestia dyscyplinująca sędziów, czyli zabraniająca im pytać, chociażby o to, gdzie są te podpisy pod KRS, ale też ruchy, które dotyczą Naczelnego Sądu Administracyjnego, które zmieniają wybory w Sądzie Najwyższym, wydawałoby się, zwykłego człowieka – bo o niego na końcu chodzi – to w ogóle nie dotyka. Otóż dotyka. Bo jest chaos, bo są narastające wątpliwości co do systemu prawnego i z drugiej strony jest to wielkie pytanie, co Polska w takim chaosie i nieprzestrzeganiu własnego prawa robi w UE, która mówi jasno: „Możecie mieć inny pogląd, możecie mieć różne przepisy, ale musicie przestrzegać własnego prawa i podstawowych wartości, w tym na przykład jawności”.

Wracając do tego, co dzieje się w PO, nie tylko w PO, w Koalicji Obywatelskiej, czy nie jest pani zmęczona?

Ależ absolutnie nie jestem zmęczona. Dopiero zaczęłam swoją pierwszą w życiu kadencję poselską, przed nami masę pracę, wiemy, że trudnej, ale naprawdę ciekawych też wyzwań, zadań…

Ale ja mam na myśli innego rodzaju zmęczenie. Czy nie jest pani zmęczona wpadkami kandydatki na prezydenta z ramienia Platformy Obywatelskiej, kandydatki, którą zresztą pani popiera?

Inicjatywa Polska ma spotkanie w najbliższym tygodniu i wtedy podejmiemy tę formalną decyzję. Ja oczywiście będę rekomendowała poparcie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, ponieważ uważam, że nadszedł czas też na prezydenta, prezydentkę, który będzie umiał, która będzie umiała rozmawiać, łączyć te różne środowiska. Tak, Małgorzata Kidawa-Błońska nie jest typem wiecowym. Ale jak słyszę tego wiecowego typa, który krzyczy o tym, że w obcych językach nie będą mówić, który za to nie ma własnej woli na tyle, żeby... chociaż podobno miał wątpliwości co do ustawy, podpisuje jedną, drugą, trzecią. Jak raz zakwestionował, to dostał burę, a potem i tak podpisał to samo, bo się dogadał z Ziobrą. Dlaczego prezydent popiera tę ustawę kagańcową?

Zapytałam o Małgorzatę Kidawę-Błońską, a skończyłyśmy na Andrzeju Dudzie.

Tak, bo ja mam porównanie. Chcę prezydenta praworządnego.

Ostatnia wpadka jest mocno komentowana kandydatki na prezydenta. „Czuję wsparcie i kolegów, i koleżanek z PiS-u, bo jesteśmy jedną drużyną i chcemy wygrać te wybory”. Skąd to się bierze? Totalna trema zżera panią marszałek? O co chodzi?

Myślę, że pani marszałek Kidawa-Błońska jest osobą, która będzie bardzo dobrą prezydentką, natomiast te stresy, które każdy z nas ma, i do niej dochodzą.

A sprawowanie urzędu nie będzie jeszcze większym stresem niż kampania wyborcza?

Nie, myślę, że kampania ma naprawdę swoje też trudy, bo wszyscy właśnie też patrzą i szukają, kiedy ktoś się pomyli. Ja powiem pani: myli to się ten, który podpisuje niezgodne ustawy. I tak, Małgorzata Kidawa-Błońska nie jest idealna, ani ja nie jestem idealna, ani słuchający nas państwo nie są idealni…

Ale czy takie częste wpadki jednak nie są dyskwalifikujące dla kogoś, kto ma ambicje…

Nie, jest świetnym marszałkiem Sejmu.

...żeby pełnić najwyższy urząd w państwie.

Dyskwalifikujący jest brak zrozumienia, czym jest państwo prawa, dyskwalifikujący jest brak chęci reprezentowania wszystkich Polaków.

Pani ciągle odwraca kota ogonem. Ja pytam o konkrety, a pani ciągle odnosi się do Andrzeja Dudy.

Bo on jest dziś prezydentem i Małgorzata Kidawa-Błońska walczy z nim.

A ja pytam po prostu o Małgorzatę Kidawę-Błońską. Stawka jest bardzo wysoka.

Jest bardzo wysoka.

I dla jednej, i dla drugiej strony.

Dlatego zrobimy wszystko, żeby Małgorzata Kidawa-Błońska wygrała wybory. I tak, nie będzie człowiekiem idealnym, bo jest taka jak każda z nas: myli się czasami, czasami się zdenerwuje, natomiast cały czas wiem, że w niej jest po pierwsze dużo dobrej woli, bardzo dużo praworządności i coś, czego kompletnie brakuje w dzisiejszej polityce – tej chęci wyjścia i porozumienia się z tą tzw. drugą stroną, z tymi okopanymi w swoich obozach politycznych, właśnie też koleżeństwem z PiS. Wie pani, nie byłoby pewno mnie stać na różne gesty, które ona wykonuje, właśnie czy porozmawia z marszałek Witek… Poszła nawet na ten opłatek, który dla większej części – z Koalicji właściwie były dwie czy trzy osoby – ale ona poszła, bo uważa, że to jest wspólnota i o nią trzeba dbać.

Czyli to jest ta najważniejsza cecha kandydatki na prezydenta z ramienia PO, że ma być koncyliacyjna – pani przynajmniej tak twierdzi. A kiedy poznamy skład sztabu wyborczego? Bo już w ubiegły czwartek mieliśmy go poznać, tak jak mówił nowy przewodniczący PO Borys Budka.

My jako Inicjatywa Polska zamierzamy w sobotę podejmować decyzje dotyczące poparcia Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i wtedy też będziemy się interesować, mówiąc szczerze…

I pani będzie w sztabie?

Na dzisiaj jeszcze żeśmy nie poparli Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i ja ze wszystkich sił będę jej pomagać, natomiast czy w oficjalnych sztabach, strukturach – ja myślę, że to Małgorzata Kidawa-Błońska musi wybrać osoby, z którymi będzie chciała współpracować i które będą blisko związane z PO.

Ja myślałam, że już wybrała generalnie, no w końcu dzisiaj albo najdalej jutro, prawdopodobne dzisiaj pani marszałek Witek jednak ogłosi tę datę wyborów prezydenckich.

Mówiąc szczerze, my patrzymy z taką radością, jak wszyscy żyją, media żyją tym, kto będzie szefem sztabu marszałek Kidawy-Błońskiej. Ja bym serdecznie też namawiała do popatrzenia, że Małgorzata Kidawa-Błońska zaproponuje absolutnie nową jakość w polityce. Zaproponuje tego ducha zrozumienia, koncyliacji, otwartości, europejskości i kultury. I kiedy… Oczywiście pani zaraz powie: „Znowu pani porównuje do Dudy”.

Nic nie powiem.

Nie da się nie porównać, dlatego że mamy prezydenta, który owszem, wygląda nieźle, trochę zna angielski i bardzo głośno mówi, natomiast to jest koniec jego i kompetencji, i samodzielności, a ja chcę prezydenta, który będzie umiał porozumieć osobę o poglądach takich jak ja, osobę o poglądach bardziej lewicowych niż ja z osobami znacznie bardziej po prawej stronie. Tak że trzymamy kciuki za Małgorzatę Kidawę-Błońską.

I tutaj musimy postawić pauzę, ale Barbara Nowacka z nami zostanie i jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl, Beata Lubecka, zapraszam.

***

Barbara Nowacka nadal nie wie, jak będą wyglądały obchody 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej, w której zginęła jej matka. – PiS ma kolejną rocznicę do zagospodarowania, a kompletnie nie potrafi tego uczcić. Kiedy Smoleńsk przestał im być potrzebny politycznie, przestał być interesujący – mówi liderka Inicjatywy Polska (KO) w programie „Gość Radia ZET”. – Wydaje mi się, że w tej sprawie nie dzieje się absolutnie nic, a jeśli coś się dzieje, to wyłącznie w kręgach PiS – ocenia Nowacka w rozmowie z Beatą Lubecką.

W internetowej części programu Barbara Nowacka przyznaje, że niespełna 2 dni temu zastanawiała się nad obchodami 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

– Nie wiemy nawet my, najbardziej zainteresowani, w jaki sposób państwo chciałoby upamiętnić 96 ważnych dla Polski osób – mówi Beacie Lubeckiej.

Liderka Inicjatywy Polska (KO) ma żal do Prawa i Sprawiedliwości, że „nie ma żadnej propozycji wspólnotowej”.

– A wszyscy pamiętamy tę potworną atmosferę z 10 kwietnia 2010 roku, kiedy chyba po raz ostatni czuliśmy się wspólnotą. Gdyby PiS chciał tej wspólnoty, to mógłby oczyścić pamięć z zawłaszczenia politycznego – ocenia Nowacka.

Środowy gość Beaty Lubeckiej mówi, że jej obecne plany na obchody 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej to spędzenie czasu z najbliższymi.

– Obawiam się, że znowu przypomną sobie o tym na początku kwietnia, że można coś pokrzyczeć, że jest ta podkomisja smoleńska. Znowu usłyszymy kilka zakłamanych tez, a przede wszystkim nie dowiemy się, ile jako podatnicy wydaliśmy na hucpę Antoniego Macierewicza – przewiduje Barbara Nowacka.

Posłanka Koalicji Obywatelskiej uważa, że podkomisja smoleńska powinna rozliczyć się ze swojej działalności.

– Czyli nie oczekuje pani bardzo okazałych uroczystości? – dopytywała gospodyni programu „Gość Radia ZET”.

– Myślę, że one powinny się wydarzyć dla budowania wspólnoty. Tylko partia, która dzisiaj rządzi, nie chce tej wspólnoty – ocenia Nowacka.

Czy liderka Inicjatywy Polska i córka Izabeli Jarugi-Nowackiej uczestniczyłaby w obchodach organizowanych przez rząd, gdyby otrzymała zaproszenie?

– Zależy w jakich. Chodziłam na różne wydarzenia. Zobaczę co będą robili i w jakiej atmosferze – mówi Barbara Nowacka.