Nowacka: nie podoba mi się kasowanie prawyborów przez "księcia na białym koniu"

31.10.2019 08:02

Donald Tusk czy Małgorzata Kidawa-Błońska? Barbara Nowacka z Inicjatywy Polska mówi w programie „Gość Radia ZET”, kogo chętniej widziałaby w roli prezydenta. – Na dziś, gdyby mnie ktoś pytał o zdanie, na kogo bym chętniej głosowała, kogo bym widziała jako osobę bardziej łączącą i która będzie umiała zasypywać podziały, no to oczywiście jest to Małgorzata Kidawa-Błońska – ocenia w rozmowie z Łukaszem Konarskim. Nowacka wskazuje na ważną rolę prawyborów w opozycji. Tę ideę nazywa „siłą ruchów demokratycznych”. – Nie podoba mi się, że miałaby być kasowana tylko dlatego, że przyjechał książę na białym koniu – dodaje. 

Łukasz Konarski: Gościem Radia ZET jest Barbara Nowacka, Inicjatywa Polska, posłanka na Sejm. Do 20 listopada Donald Tusk musi zdecydować, czy startuje na prezydenta. Tego chciałby Grzegorz Schetyna – tak dał do zrozumienia wczoraj w Polsat News.

Barbara Nowacka: No pewno tak jest.

To jest jakiś nacisk na Donalda Tuska czy nie?

Myślę, że to jest ogólna presja, którą coraz bardziej wszyscy czujemy ze strony i mediów, i wyborców, kiedy Koalicja przedstawi kandydata, kandydatkę na prezydenta. Jednym z takich potencjalnych, ogłaszających się co jakiś czas lub nieogłaszających się co jakiś czas jest Donald Tusk, który cały czas puszcza oko i pewnie dla takiej czystości debaty im to szybciej by nastąpiło, tym lepiej. Ale z drugiej strony ja naprawdę uważam, że przedstawianie kandydatów już, teraz, na siłę, bo taka jest presja, też niewiele da. Dlatego że trzeba bardzo dobrze przygotować kampanię trzeba bardzo dobrze mobilizować się wokół tematu i spraw. Bo to, co jest dzisiaj oczywiste dla opozycji, to to, że my musimy zrobić wszystko, żeby wybory prezydenckie wygrać. To jest do zrobienia, Andrzej Duda jest do pokonania i do tego potrzebna jest mobilizacja społeczna. Tylko ona niekoniecznie odbędzie się wokół tej czy innej osoby. Bo już wiadomo: SLD, Lewica chcą wystawić swojego kandydata, PSL też będzie chciał wystawiać swojego kandydata, więc dzisiaj to wystawianie kandydatów już nie ma aż takiego znaczenia, dużo istotniejsze jest, co taka osoba będzie chciała zaproponować, jaka będzie kampania, jaka będzie ta wizja Polski i jak prezydent, nowo wybrany, ten ze strony demokratycznej, będzie mógł dobrze zarządzać Polską.

Pani się, rozumiem, zarzeka, że pani nie chce startować?

No nie, ja chciałabym być jednak osobą na tyle poważną, że wiem, że są osoby znacznie lepiej przygotowane do startu, ze znacznie większym też potencjałem wygrania, bo trzeba móc wygrać wybory.

A patrząc na Małgorzatę Kidawę-Błońską i Donalda Tuska, to kto ma większe szanse, żeby tych wyborców niezdecydowanych, umiarkowanych przyciągnąć do siebie?

Są badania na ten temat, które pokazują, że…

Ale panie zdaniem.

Ale ciężko mieć zdanie, jak się widzi badania. Nauka nam pomaga na dużo rzeczy odpowiedzieć, to już nie jest kwestia intuicji. Ja bym chciała, żebyśmy naprawdę w polityce nie tylko używali naszych intuicyjnych przemyśleń, ale też twardej wiedzy popartej danymi. Przecież PiS nie wybrał Andrzeja Dudy dlatego, że był najfajniejszą osobą w PiS-ie, tylko dlatego że mieli dane, że taki człowiek, tego typu człowiek będzie wygrywał wybory. I my też w ten sposób musimy do tego podejść. Natomiast na dziś, gdyby mnie ktoś pytał o zdanie, na kogo bym chętniej głosowała, kogo bym widziała jako osobę bardziej łączącą i która będzie, sprawując już urząd prezydenta, umiała zasypywać podziały, no to oczywiście jest to Małgorzata Kidawa-Błońska.

A ten pomysł, żeby – jeśli Donald Tusk będzie chciał wystartować, żeby nie było prawyborów, jak pani ocenia?

Rozumiem, że on by nie startował w prawyborach. Ale poczekajmy. Prawybory mają jednak swój urok, bo jest to powszechna debata, pogłębiona dyskusja i już mobilizacja tego naszego elektoratu, tych wyborców Koalicji Obywatelskiej, bo oni też potrzebują przedyskutować sobie sami wszystko. Kampania pokazała, że ludzie wcale nie chcą niczego specjalnie narzuconego od góry, chcą mieć w tym swój udział. Na tym polega siła ruchów demokratycznych, stąd sama idea prawyborów bardzo mi się podoba. I nie podoba mi się, że miałaby być kasowana tylko dlatego, że przyjechał książę na białym koniu. Znacznie bardziej trafia do mnie: albo robimy prawybory i startują w nich wszyscy uczciwe kandydaci, kandydatki, albo po długich też wewnętrznych dyskusjach wybieramy osobę, o której wiemy, że wypada nam najlepiej. Ale nie chciałabym być w sytuacji, że znowu czekamy, co powie Donald Tusk. Czekamy na to już tyle lat.

No właśnie, już kolejny odcinek „Czekając na Tuska”, tego serialu.

Prawda? A im bardziej się czeka, tym mam czasami wrażenie, że to się bardziej przegrzewa. I też proszę pamiętać, że do wyborów idzie nowa generacja wyborców. Ludzie, którzy wcześniej nie głosowali albo wcześniej nie byli aktywni wyborczo, bo to też nie zawsze 18-latkowie idą głosować, ale ta chwila refleksji jest potrzebna. Dla nich Donald Tusk jest historią. A dla tych, którzy oglądają media publiczne, jest niestety historią nie najlepszą. I dużo czasu zajęłoby mu przypomnienie, ze był błyskotliwy medialnie i zrobił dużo dobrych rzeczy. Małgorzata Kidawa-Błońska jest tu i teraz.

Pani będzie wiceszefową klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej? To już jest ustalone czy nie?

Takie trwają rozmowy, natomiast to nie chodzi o to, kto kim będzie, tylko co ten klub będzie robił. I tak naprawdę my nie rozmawiamy w tej chwili o nazwiskach. Miałam bardzo ciekawe spotkanie z Borysem Budką dwa dni temu, gdzie nie zastanawialiśmy się, jak poukładać się taktycznie, tylko jak poukładać się merytorycznie, to znaczy, które projekty będziemy składać, w jaki sposób klub w ogóle będzie pracował, żeby był realną, twardą, odważną opozycją.

Pani zdaniem te wieczne dyskusje, narady i też narzekanie to właśnie był ten gwóźdź do przegranej w wyborach?

Nie.

Nie? No jak nie, przecież czytałem, że tak.

Nie, nie, powiedziałam, że już teraz skończmy i zajmijmy się pracą, i tym się będziemy zajmować.

Jakoś nie posłuchali.

Posłuchali, bo właśnie spotkanie z Borysem Budką pokazało, że jest ten pomysł na kierunek działania, nie tylko na personalia.

No tak, ale wczoraj była dyskusja i będzie kolejna dyskusja...

Ale one muszą być. Tak samo jak w PiS-ie, możemy porozmawiać, że cały czas dyskutują, już, wyznaczyli wreszcie, po wielu dyskusjach, niespodzianka, na premiera wyznaczają Mateusza Morawieckiego. No i teraz kolejne dyskusja, kto będzie wicepremierem, a co zrobi Ziobro...

No tak, ale oni już ustalili w zasadzie cały rząd, a tutaj nie wiadomo, kto szefem klubu KO.

A kto będzie szefem klubu PiS?

Chyba będzie Kuchciński.

Chyba, prawda? Też nie wiadomo. Ale my jesteśmy też demokratyczni. Nie będzie prezes, ten czy inny, ani szefowa tej czy innej lub szef partii wyznaczał szefa klubu. Borys Budka, który jest w tej chwili chyba jedyną realnie walczącą osobą o bycie szefem klubu, spotyka się, spotyka się ze wszystkimi posłami, posłankami, omawia strategie.

I szeregi zwiera już.

Przekonuje do swojego pomysłu. I mówiąc szczerze, to jest pomysł bardzo dobry, bo jest pomysłem pełnym dynamiki, pełnym otwartości, i tego, co czasami, mam wrażenie, też brakowało, czyli zdecydowania i konkretów.

A pani by go widziała na stanowisku szefa całej PO?

A to proszę pytać ludzi Platformy.

Panią pytam.

Ale wie pan, tak strasznie to jest irytująca maniera, że my rozmawiamy sobie, kto powinien być szefem jakiej partii. Więc jeżeli mnie pan pyta o szefów różnych partii, to moim marzeniem jest, żeby Jarosław Kaczyński nie był szefem PiS i żeby PiS przestał rządzić. To jest to, co mnie interesuje. Chociaż może mniej istotne, czy on jest szefem PiS, czy nie, ważne, żeby PiS nie rządził, a nie, kto jest szefem partii.

A propos PiS-u: kolejne protesty PiS-u zostały odrzucone. Teraz pytanie, czy Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która była krytykowana przez wielu, pokazała, że jest niezależna od polityków? Czy te protesty były tak źle skonstruowane, że się nie dało ich obronić?

Protesty były źle skonstruowane, ja też bym dała czas. Po jednej, dwóch decyzjach, właściwie jednej decyzji, bo pozostałe były według analogicznego wzorca napisane, ciężko jeszcze mówić, czy ktoś jest dobry, czy zły. To tak jak nauczyciel na pierwszej lekcji. Jak się zachowa miło w stosunku do uczniów, to uczniowie już go mają lubić? Jeszcze czekamy chwileczkę. To to jest jeden temat, natomiast trzeba się wyraźnie przyjrzeć, co się już dzieje w Polsce. PiS, który wygrał wybory do Sejmu, przegrywając do Senatu, po pierwsze zaczął kwestionować wybory do Senatu, tak żeby podważyć siłę izby. Z drugiej strony cichutko za plecami wprowadzają nowe osoby w różne miejsca, tak jak ten konsultant krajowy ds. genetyki klinicznej. Bardzo kontrowersyjne. Fundamentalista ma odpowiadać za genetykę kliniczną, czyli za dostęp w dużej mierze wielu ludzi do in vitro. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wymienia – zgodnie z prawem, oczywiście, natomiast niezgodnie z interesem Centrum Sztuki Współczesnej – panią dyrektor, która tam do tej pory była, na człowieka, o którym dosyć głośno się mówi, że jego poglądy są radykalne, i chce z Centrum Sztuki Współczesnej, które wyzwalało, zrobić – tak jak to robią – zaścianek. To są niebezpieczne, malutkie rzeczy, które już się dzieją. A jak zaraz popatrzymy, co się będzie działo z innymi obszarami naszego życia: edukacją, sądownictwem również, służbą zdrowia, to naprawdę wybory prezydenckie to jest ostatni gwizdek dla społeczeństwa demokratycznego, żeby obronić się przed złem.

O tym jeszcze porozmawiamy w Internecie. Pytanie od słuchacza: czy wyobraża sobie pani koalicję Koalicji Obywatelskiej, PSL-u, Lewicy i Porozumienia Jarosława Gowina.

Nie.

Barbara Nowacka, ciąg dalszy na RadioZET.pl i na Facebooku Radia ZET.