Beata Szydło: Nie ma planu, żeby wydłużać rok szkolny

26.04.2019 06:49

- Dobrze, że strajk został zawieszony. Szkoda, że dopiero teraz. Można było to zrobić już w czasie egzaminów gimnazjalnych i ósmoklasistów. Wtedy mogliśmy rozmawiać – mówi w „Gościu Radia ZET” wicepremier ds. społecznych Beata Szydło o przerwanym strajku nauczycieli. W rozmowie z Beatą Lubecką zapewnia, że dialog ze związkami prowadzony był cały czas. – Ale żeby znaleźć rozwiązanie, muszą chcieć tego obie strony – dodaje.

Beata Lubecka: Beata Szydło, wicepremier do spraw społecznych. Związkowcy nauczyciele zaskoczyli panią, że zawiesili strajk do września?

Beata Szydło: Dobrze, że ten strajk został zawieszony, szkoda, że dopiero teraz. Wydaje mi się, że można to było zrobić już w czasie egzaminów gimnazjalnych i ósmoklasistów i mogliśmy wtedy zacząć rozmawiać.

Ale przecież to był monolog, a nie rozmowa, jak mówią związkowcy.

To była rozmowa, cały czas był prowadzony dialog i była próba znalezienia rozwiązania. Natomiast żeby znaleźć rozwiązanie, muszą chcieć tego obydwie strony.

A po co przegłosowywać prawo, w dodatku pisane na kolanie i na łapu-capu – mówię o tych zmianach w prawie oświatowym – kiedy już było wiadomo, że strajk będzie zawieszony? Po co w ogóle było to forsowanie? Nie można było z tego zrezygnować?

Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby maturzyści byli w niepewności.

Jakieś asekuranctwo z waszej strony.

Ja doceniam to, że pan przewodniczący Broniarz, i wczoraj to też mówiłam publicznie, że dziękuję za tę decyzję, że podjął decyzję o tym, żeby strajk został zawieszony. Niemniej jednak matury są poważnym egzaminem, od tego zależy przyszłość młodych ludzi i musi być przygotowany...

Ale to w takim razie nie wierzyliście nauczycielom, że zawieszą strajk?

Musieliśmy zabezpieczyć młodych ludzi. A po drugie jest to również wypełnienie luki prawnej, która do tej pory nie zabezpieczała takiej oto sytuacji, gdyby z jakiegoś powodu rada pedagogiczna nie mogła zrobić klasyfikacji.

Ale przecież te zmiany są pisane na kolanie, na łapu-capu, no woła o pomstę do nieba taki tryb legislacyjne.

Wszystko było przygotowane tak jak należy.

Ta, jasne, jasne. „Jesteśmy mocno rozgoryczeni, rozczarowani. Od stycznia rząd nie zrobił nic w celu rozwiązania konfliktu z nauczycielami, jednocześnie zmieniał prawo, dewastując polską edukację oraz niszcząc prestiż zawodu nauczycielskiego” – to jest oświadczenie warszawskiego międzyszkolnego komitetu strajkowego, który skupia około 100 szkół, głównie liceów. Wiec to jest na potwierdzenie tego, co powiedziałam, chociaż pani mówi, że nie, oczywiście był prowadzony dialog. Jaki to był dialog?

Nie mogę się zgodzić z taką wypowiedzią, dlatego że już w styczniu była przecież pierwsza podwyżka w tym roku. Pierwsza część podwyżki. Druga część podwyżki będzie wprowadzona we wrześniu.

Ale to nie o takie podwyżki chodziło jednak nauczycielom, bo te podwyżki, które proponowaliście, to był po prostu taki margines tego, na co oczekiwali nauczyciele.

Przede wszystkim związki zawodowe zawyżyły oczekiwania i usztywniły się w swoim stanowisku: 1000 zł, a potem 30%, tak naprawdę to było 995 zł...

Dobrze, to już słyszeliśmy, właściwie słyszymy na każdym kroku, powtarzacie to jak mantrę. Czyli teraz rząd odtrąbi sukces?

Nie, rząd nie odtrąbia sukcesu, dla mnie satysfakcją jest to, że maturzyści będą mogli spokojnie napisać matury. Szkoda, że ten protest nie został zawieszony wcześniej, tak jak powiedziałam, natomiast teraz trzeba próbować szukać kompromisu i znaleźć rozwiązanie. I do tego potrzebna jest wola ze wszystkich stron. Dzisiaj jest okrągły stół. Do tego okrągłego stołu mam nadzieję, że przystąpią również partnerzy społeczni.

A po co ten okrągły stół? Przecież to tylko o widowisko chodzi.

Nie, dlatego że same związki zawodowe podkreślały cały czas konieczność rozmowy i szukania rozwiązań.

To może trzeba było rozmawiać, zanim zlikwidowaliście gimnazja. Wtedy nie było takiej rozmowy: ani z nauczycielami, ani z rodzicami, ani z uczniami.

W czasie naszej rozmowy w Radzie Dialogu Społecznego nie była podnoszona w ogóle sprawa zmiany systemu na ośmioklasową szkołę i czteroletnie liceum, czyli likwidację gimnazjum. Ten temat w ogóle nie istniał w rozmowach związkowców, więc to nie jest problem. Problemem w tej chwili najbardziej palącym w oświacie jest kwestia wysokości wynagrodzeń. I tu jest pełna zgoda. I my również dostrzegamy, rząd dostrzega, że te wynagrodzenia powinny być wyższe, dlatego m.in. uruchomiliśmy cały system podwyżek.

Czy będą w takim razie jakieś kolejne propozycje, jeśli chodzi o podwyżki dla nauczycieli?

W tej chwili mamy zrealizowaną podwyżkę styczniową, będziemy mieli podwójną podwyżkę we wrześniu i rozmawiamy…

Czyli to, co wynegocjowali związkowcy z oświatowej Solidarności, czyli pan Proksa, rozumiem, że to jest koniec kropka, nic więcej się nie zmieni w tej materii?

Oczywiście, że to porozumienie, które zostało podpisane z Solidarnością, jest obowiązujące i ono wejdzie w życie. I te pięć postulatów, które tam zostało zamieszczonych, zostanie jeszcze w tym roku zrealizowanych.

A na coś więcej nauczyciele mogą liczyć do końca roku?

Natomiast jednocześnie przedstawiliśmy propozycję zmian systemu wynagradzania, m.in. rozmowy na temat zmiany wysokości pensum?

Co wyniknie z tego okrągłego stołu? To będzie tylko rozmowa dla rozmowy?

Ja wierzę głęboko, że uda nam się znaleźć dobre rozwiązanie i że w ciągu tych planowanych posiedzeń w czterech obszarach, bo będziemy rozmawiać na temat tego, w jaki sposób powinna szkoła odpowiadać na zapotrzebowanie uczniów, nauczycieli, w jaki sposób poprawić jakość pracy szkoły.

Ale to jest tylko takie PR-owie zagranie.

To nie jest PR-owe…

Jak to nie?

Pani redaktor, no to w taki sam sposób możemy powiedzieć, że każda rozmowa jest PR-owym zagraniem. W jaki sposób szukać rozwiązań i konsensusu? Trzeba usiąść do stołu. Skoro jest tylu partnerów, trzeba usiąść i porozmawiać.

Będzie dłuższy rok szkolny? Rodzice się martwią, no bo jednak była ta przerwa, uczniowie nie chodzili do szkoły. Czy zdążą nadrobić te zaległości?

Nie ma w tej chwili takiego planu, żeby wydłużać rok szkolny.

Nie będzie dłuższego roku szkolnego. A strajk powróci we wrześniu. A jeśli szkoły będą pozamykane, to co wtedy zrobicie?

Mamy sporo czasu. To jest kilka miesięcy, które powinniśmy przede wszystkim spożytkować na to, żeby właśnie znaleźć kompromis pomiędzy stroną społeczną a rządem, dopuszczając również do tych rozmów, tak jak to się dzisiaj stanie, i ekspertów, i rodziców, i środowiska nauczycieli, którzy nie są zrzeszeni w związkach zawodowych, ponieważ chcemy, żeby jak najszersza grupa ludzi mogła wziąć udział w dyskusji na temat szkół.

Dobrze, ale co będzie, jeśli szkoły będą pozamykane jednak, jeśli nauczyciele wrócą do tego strajku?

W tej chwili mamy kilka miesięcy przed sobą, żeby szukać kompromisu.

O tym okrągłym stole to nawet prezydent powiedział, że to nie jest najszczęśliwszy pomysł.

Pan prezydent będzie miał swoich reprezentantów przy okrągłym stole.

Czyli w ogóle się pani do tego nie odniesie, do tej wypowiedzi pana prezydenta, rozumiem, tak? Pani minister Zalewska obroniła swoje stanowisko, zresztą to było do przewidzenia, że kolejny wniosek opozycji upadnie. Ale dlaczego schowaliście panią minister teraz przed wyborami? Drażni wyborców?

Pani redaktor, pani minister Zalewska jest cały czas obecna przy organizacji okrągłego stołu.

Ale o zmianach w prawie oświatowym to informował szef Kancelarii Premiera, a nie minister edukacji.

Cały czas była w trakcie rozmów ze związkami w Radzie Dialogu Społecznego, przygotowywała te zmiany, więc tutaj…

Ale drażni wyborców czy nie drażni?

To nie jest naprawdę pytanie, które, wydaje mi się, w tej chwili ja jestem uprawniona do odpowiadania na nie, natomiast jeszcze raz chcę podkreślić, pani minister Zalewska – i wczoraj to padło z trybuny również – ponieważ w uzasadnieniu, w swojej wypowiedzi pani minister informowała o tym, co zostało w ciągu tych ostatnich lat zrobione w oświacie, w szkole.

Pani minister Zalewska nieustająco się chwali tym i informuje.

Mówił o tym również pan premier Morawiecki.

Ale skoro rozmawiacie o tym przy okrągłym stole, o tym, co trzeba naprawić w oświacie, to jest de facto przyznanie się do tego, że reforma pani minister Zalewskiej to tak naprawdę deforma.

Nie, rozmawiamy o kolejnym etapie, który musi być podjęty, jeżeli chodzi o zmiany. W tej chwili tym najbardziej palącym jest oczywiście kwestia wynagrodzeń. Ale np. jeżeli pani redaktor posłuchałaby wielu rodziców, to oni np. podnoszą kwestię jakości kształcenia. Czyli nie wszyscy są zadowoleni, że uczniowie są przygotowywani w odpowiedni sposób. Bardzo dużo rodziców skarży się na to…

Czyli jednak ta reforma nie była taka fantastyczna, jak próbujecie nas przekonać.

…że musi posyłać dzieci na korepetycje. Wiec jeżeli mamy rozmawiać o całości problemów, które są w oświacie, a one oczywiście, że są, i mimo że reforma została zakończona, ten pierwszy etap, to tak jak powiedziałem, trzeba podjąć kolejne wyzwania, i m.in. po to jest potrzebny okrągły stół. Sama strona społeczna podnosiła to, że trzeba się spotkać i kontynuować rozmowy.

A wracając do pani minister Zalewskiej, jednak jest w tym coś demoralizującego, ja to tak nazwę, że pani minister Zalewska startuje do PE, kiedy narobiła takiego bigosu jednak w oświacie. I w dodatku jeszcze startuje z pierwszego miejsca na liście na Dolnym Śląsku.

Ja przypomnę tylko, że pani minister Zalewska w 2015 roku zrezygnowała z mandatu do PE po to, żeby podjąć się pracy właśnie w ministerstwie.

Wspaniale. I teraz w nagrodę startuje z pierwszego miejsca.

Jeszcze raz powtórzę: zrezygnowała wówczas z mandatu, została ministrem, przeprowadziła reformę.

To jeszcze na koniec pytanie od słuchaczki: „Z trybuny sejmowej grzmiała pani, że nie będziecie brać udziału w szaleństwie brukselskich elit, i jak rozumiem, pani premier zmieniła teraz zdanie i koniecznie się wybiera do Brukseli, żeby sobie poszaleć”. Koniec cytatu.

To, że są potrzebne pewne zmiany w UE, jest rzeczą oczywistą dla mnie. I m.in. po moich doświadczeniach również pracy w rządzie na stanowisku premiera, kiedy miałam okazję wielokrotnie rozmawiać na temat tego, co dzieje się w Polsce, pokazywać nasze zmiany, udowadniać, że Polska wprowadza takie same, na takich samych zasadach, jak w innych krajach europejskich. Chcemy być traktowani w taki sam sposób i mieć równe prawa. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że ta dyskusja o tym, co zrobić, żeby UE bardziej zajęła się Europejczyków, jest konieczna.

Beata Szydło, wicepremier ds. społecznych jest z nami. To tyle w części radiowej, cały czas jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapraszam.

***

W internetowej części rozmowy pojawił się temat „prawdziwego okrągłego stołu”. Tak zapowiedział szef ZNP Sławomir Broniarz. Zaplanował serię spotkań na rzecz pakietu dobrej edukacji z partnerami społecznymi, rodzicami, uczniami, organizacjami pozarządowymi. Miałyby się odbyć w czerwcu.

- Niepotrzebnie pan Broniarz próbuje ścigać się w tej chwili na jakieś pomysły i mówić o własnych inicjatywach – uważa wicepremier. – Myślę, że powinniśmy szukać porozumienia i tego, żeby jednak razem się dogadywać – dodaje.

- Ale to jest swoiste wotum nieufności dla tego okrągłego stołu, który dzisiaj ma się odbyć – ocenia Beata Lubecka.

- To nie jest wotum nieufności, tylko pan Broniarz za wszelką cenę próbuje zachować twarz i szuka swojego rozwiązania po to, żeby pokazać bycie w kontrze do rządu. To nie jest myślenie, które powinno mu w tej chwili przyświecać. Nie znajdziemy porozumienia, kiedy każdy będzie szedł w swoją stroną i próbował rozmawiać w swoim gronie – dodaje wicepremier ds. społecznych.

W trakcie rozmowy poruszony został też temat ustawy o KRS.

- Sejmowa większość, czyli PiS, przegłosowała kolejne zmiany dot. KRS, która będzie właściwie sądem ostatecznym. Nie będzie można odwoływać się od konkursów sędziowskich do Sądu Najwyższego przeprowadzanych przez KRS. Przecież to jest sprzeczne z konstytucją – stwierdza Beata Lubecka.

- Nie jest sprzeczna z konstytucją. Projekt ustawy został przyjęty. Po procesie legislacyjnym zakończonym w parlamencie będzie decyzja pana prezydenta, jeśli chodzi o podpisanie tego projektu – odpowiada Beata Szydło.

- Ale konstytucja gwarantuje każdemu obywatelowi odwołanie się od decyzji administracyjnej czy wyroku sądu. Żaden sąd nie będzie kontrolował tej procedury konkursowej. KRS będzie arbitralnie decydował o tym.

- Ta zmiana została wprowadzone zgodnie z konstytucją – powtarza wicepremier ds. społecznych.

Beata Szydło skomentowała też doniesienia dziennika „Le Figaro”. Wynika z nich, że prezydent Francji Emmanuel Macron mógł zagrozić usunięciem Polski ze strefy Schengen. Tak miało wynikać z jego ostatniego wystąpienia w Pałacu Elizejskim. Nie padła tam jednak nazwa Polski. „Musimy dokonać głębokiej reformy naszej polityki migracyjnej” – cytuje słowa prezydenta Figaro.

- Pan prezydent Francji wielokrotnie ogłaszał różne manifesty, różnego rodzaju pomysły. Również byłam świadkiem spotkania w Brukseli, kiedy przy stole obrad zgłaszał jakieś pomysły, które i tak nie znajdywały zainteresowania. Były po prostu jego kreacją. Są wybory do europarlamentu. Dyskusja jest otwarta. Wszyscy mogą mówić o swoich propozycjach i tyle – stwierdza Szydło.

- Czyli pani zdaniem to są takie strachy na lachy? Nie będzie w stanie przeforsować takich rozwiązań na forum UE?

- Myślę, że nie będzie – mówi wicepremier.

Padło też pytanie od internauty @Dane_Publiczne: „Według GUS przewidywana długość życia Polaków maleje po raz pierwszy od 1991 roku. Jarkowe będzie kosztowało państwo 6 mld złotych. Ta kwota pozwoliłaby na przykład podwoić budżet NFZ na wizyty u specjalistów. Czy zamiast jednorazowego świadczenia nie lepiej zapewnić emerytom dłuższe i lepsze życie?”

- Ja przypomnę, że wprowadziliśmy zmiany jeśli chodzi o finansowanie służby zdrowia i zabezpieczyliśmy wzrost wynagrodzeń o kilka procent PKB. Wprowadziliśmy też system darmowych leków dla osób starszych. Jeśli chodzi o 13. emeryturę, to trzeba jasno powiedzieć, że emerytury w Polsce są bardzo niskie. To dodatkowe świadczenie dla wielu emerytów będzie zastrzykiem gotówki, który pozwoli im na to, żeby wiele problemów, które mają, po prostu rozwiązać – uważa Beata Szydło.

„Były szef KNF ma poważne zarzuty. To był pani nominat, bo pani mianowała Marka Chrzanowskiego na przewodniczącego Komisji. Dlaczego nie wzięła pani za to odpowiedzialności?” – to kolejne pytanie od słuchacza.

- Pan Marek Chrzanowski przeszedł całą procedurę, która obowiązuje przy powoływaniu osoby na takie stanowisko. Był między innymi sprawdzany przez służby. Taka jest procedura. Pan Marek Chrzanowski został zarekomendowany i został powołany – odpowiada Szydło. – Miał uprawnienia, miał pełne kompetencje, żeby takie stanowisko pełnić. Nie znałam Marka Chrzanowskiego wcześniej – dodaje.

Co Beata Szydło sądzi o starcie Jacka Rostowskiego z list brytyjskiej partii Change UK do europarlamentu?

- Niespecjalnie interesuję się karierą pana Rostowskiego i nie śledzę tego. Natomiast przyzwyczaił mnie do tego, że miał różne zabawne pomysły. Taką wybrał drogę. Życzę mu szczęścia – mówi wicepremier ds. społecznych.