Zamknij

Bogdan Zdrojewski: Schetyna zostawia PO w nie najlepszej kondycji

15.01.2020 08:02

– Grzegorz Schetyna zostawia partię w nie najlepszej kondycji. Po trzech porażkach, w tym dwie porażki były na własne życzenie. Zostawia też partię osłabioną ilościowo. Formację, w której zakłócono wewnętrzną komunikację i naturalne awanse – mówi w programie „Gość Radia ZET” Bogdan Zdrojewski, kandydat na przewodniczącego PO. Senator zapewnia w rozmowie z Beatą Lubecką, że w nadchodzących wyborach największe poparcie ma w „podstawowych organizacjach Platformy Obywatelskiej”. Jeśli on sam nie dostanie się do drugiej tury, zapewnia że poprze Bartosza Arłukowicza.

Beata Lubecka: Bogdan Zdrojewski, senator PO i kandydat na przewodniczącego PO. Dzień dobry. 

Bogdan Zdrojewski: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Prezydent Duda spotyka się dzisiaj z marszałkiem Senatu prof. Grodzkim w sprawie tzw. ustawy kagańcowej, na prośbę zresztą prof. Grodzkiego, bo prof. Grodzki chce prosić prezydenta, żeby ten nie podpisywał ustawy, która dyscyplinuje sędziów. No ale to szanse są równe zeru.

Trzeba pamiętać o kolejności zdarzeń. Pierwsze zdarzenie mieliśmy takie, że najpierw TSUE upoważnił Sąd Najwyższy do orzeczenia w sprawie przede wszystkim sądu dyscyplinarnego. Pamiętamy to orzeczenie: sąd dyscyplinarny nie jest sądem. Ja skracam oczywiście całe uzasadnienie. Zaraz potem mieliśmy do czynienia z nową inicjatywą rządu – ustawą kagańcową. Według mojej oceny skandaliczną. Bardzo często używamy tego pojęcia, ale wydaje mi się, że nam się tu kończy skala w określeniu tego, co mamy w tej chwili na tapecie w Senacie – ta ustawa jest skandaliczna.

No ale można powiedzieć, że prezydent ją podpisze, no bo teraz, rozumiem, że w Senacie zostaną odrzucona w całości?

W Senacie zostanie odrzucona w całości, nie będziemy się podejmować prób jej naprawienia, bo nie ma co naprawiać. Każdy, kto będzie patrzeć na proces naprawiania tej ustawy, może uznać, że w niej jest coś dobrego i że można ją naprawić. Nie można jej naprawić, więc odrzucamy ją w jednym głosowaniu.

No i prezydent, można powiedzieć z pewnością, że podpisze tę ustawę. Wypowiadał się w tej sprawie – jest całym sercem za takimi rozwiązaniami.

Prezydent jest całym sercem za PiS. I to nas wszystkich martwi od wielu lat, bo to oznacza jego ograniczoną czy brak samodzielności, czy ograniczoną samodzielność, brak recenzowania skutków takich projektów. A trzeba pamiętać, że równolegle w sądach, które nas też obowiązują, europejskich trwają postępowania dotyczące nie tylko ogólnych mechanizmów czy zasad funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości w tym procesie legislacyjnym, ale także szczególne przypadki sędziów, którzy zostali skazani przez tzw. sąd, czyli nie sąd, dyscyplinarny.

No ale za kim ma być prezydent? Przecież prezydent wywodzi się z PiS-u i od zawsze podpisuje się pod tymi pomysłami. No to co, przepraszam bardzo, ma teraz Reytana robić?

Ja pamiętam spory i Aleksandra Kwaśniewskiego z Leszkiem Millerem i pamiętam także spory Bronisława Komorowskiego z Donaldem Tuskiem. Prezydenta nie tylko powinno stać na takie spory, nie tylko powinno stać na niezależność, ale powinien reprezentować interesy całej społeczności i całej Polski, a przede wszystkim instytucji.

No a tymczasem Komisja Europejska zwraca się do Trybunału Sprawiedliwości UE o zamrożenie Izby Dyscyplinarnej, o czym już wspominaliśmy, w Sądzie Najwyższym, polskim Sądzie Najwyższym. Czy Komisja nie idzie za ostro?

Nie, chyba nie ma wyboru, dlatego że mamy do czynienia po pierwsze z pewną arogancją, po drugie nieliczenie się czy nawet kwestionowanie orzeczeń czy prawdę orzeczeń. Polska zachowuje się wobec instytucji europejskich tak, jakby były one w Azji, a nie w Europie, do której przynależymy. Te orzeczenia są nie w interesie Europy jako takiej, ale w interesie także państwa polskiego, abyśmy byli równoprawnym, pełnoprawnym, wiarygodnym partnerem w UE. W tej rodzinie, przypomnę, jesteśmy na skutek także decyzji Lecha Kaczyńskiego, Leszka Millera czy też innych formacji. Wszyscy byliśmy zgodni, że powinniśmy podpisać się pod konstytucją, podpisaliśmy ją, powinniśmy ją w związku z tym przestrzegać.

A teraz wracając do pana. Dlaczego pan nie rezygnuje ze startu w wyborach na przewodniczącego PO? Wszyscy mówią, że nie ma pan żadnych szans. „Kandydat niszowy” – czytam w gazetach, „bezludna wyspa” – tak mają mówić o panu współpracownicy Grzegorza Schetyny.

Częściej mówią o mnie „sumienie Platformy”, a sumienia nikt za bardzo nie lubi. Ja się uśmiecham, ale powiem tak: mam szanse, uważam, że mam szanse.

Serio?

Tak, serio. Jestem po kolejnych spotkaniach. Byłem w Poznaniu, wczoraj byłem w Lublinie. Wiem, jak jestem odbierany, jak jest odbierane to, co mówię, ten mój także krytycyzm, ta też gwarancja zmiany na lepsze.

To kto pana popiera z takich prominentnych osób z PO?

Wystarczy zobaczyć na pierwsze podpisy, jakie się pojawiły. Ja nie zabiegałem o to, żeby tych podpisów było dużo.

Czyli kto?

Ale patrząc na to, jak też sytuacja się rozwija, widzę, że największe poparcie mam w podstawowych organizacjach PO.

Czyli partyjne doły pana popierają, tak? 

Partyjne doły…

Nie prominenci, tylko partyjne doły.

Są też prominenci…

Tylko że one nie będą głosować.

One będą głosować, oni będą głosować. Na pewno będą głosować. Ja liczę, że ta frekwencja w trakcie głosowania będzie w granicach dziesięciu, kilkunastu tysięcy. To nie jest wysoka frekwencja, bo uprawnionych, o ile pamiętam, jest ponad 30 tysięcy, ale tam są też niezapłacone składki...

Nie wszyscy płacą składki. Szacuje się, że ponad 6 tysięcy może zagłosować.

Myślę, że kilkanaście tysięcy może głosować w tej chwili.

Czyli zakłada pan, że dostanie się pan do II tury, tak?

Zakładam, że dostanę się do II tury.

I zakłada pan, że będzie II tura.

Zakładam, że będzie II tura.

No a słyszymy, że może nie być II tury, bo Bartosz Arłukowicz chce poprzeć Borysa Budkę i to już załatwi sprawę. Że Borys Budka jako ten faworyt wygra w pierwszej turze.

Bartek Arłukowicz co innego deklarował wcześniej. Jeżeli tak się stanie, będzie to dla mnie pewną niespodzianką. Ale ma do tego oczywiście prawo, zwłaszcza w takiej sytuacji, w której ocenia możliwość prowadzenia PO, będąc jednocześnie w Brukseli. Ten proces oczywiście weryfikacji tej możliwości trwał. Ja trzymam kciuki za pozytywny finał wyborów w PO i powiem jedną, najważniejszą rzecz: dobrze, że te wybory się jednak teraz odbywają, jest ożywienie w partii politycznej, jest zainteresowanie tymi wyborami. Spotkania cieszą się duszą popularnością. Rozmawiają o tych wyborach nie tylko członkowie PO, nie tylko dziennikarze, z całym szacunkiem, ale przede wszystkim sympatycy PO, którzy liczą na zmianę.

A zakładając, że pan się znajdzie w drugiej turze, ale nie będzie pan miał szans, to kogo pan poprze? Bartosza Arłukowicza?

Jeżeli się znajdę w II turze, tak?

Tak.

No to jeżeli się znajdę w II turze…

Nie, przepraszam, jeżeli pan się nie znajdzie w II turze, rzecz jasna, oczywiście, to kogo pan poprze?

Zobaczę, kto będzie w tej II turze.

Ale Bartosza Arłukowicza, tak?

Bliżej mi do Bartka Arłukowicza przede wszystkim ze względu na jego krytycyzm, ze względu na jego pozytywne ADHD, jemu się naprawdę bardzo chce. Ma taką energetyczność, którą ja cenię. Natomiast jest jeden kłopot, o którym ja wcześniej powiedziałem: jest problemem zarządzanie PO, zwłaszcza teraz, w tym momencie, nie będąc w naszym Parlamencie.

No, to będzie kłopot, trzeba być tutaj na miejscu. A co będzie z Grzegorzem Schetyną w takim razie, kiedy przestanie być szefem PO? Myśli pan, że znajdzie się w zarządzie?

Zobaczymy, kto wygra, bo widzę, że ten krytycyzm wobec tych ostatnich dwóch lat jest stopniowalny, patrząc na kandydatów.

Jeśli wygra Tomasz Siemoniak, można zaryzykować tezę, że znajdzie się w zarządzie, tak?

Na pewno będzie blisko wtedy Tomka Siemoniaka. Przypomnijmy, że Tomasz Siemoniak namawiał Grzegorza Schetynę, żeby jednak startował, komplementował przewodniczącego, ma do tego oczywiście prawo, więc myślę, że jeżeli rzeczywiście Tomasz Siemoniak zostanie, będzie miał do tego prawo i ja bym się wtedy nie zdziwił. Ale pozostawmy Tomkowi Siemoniakowi swobodę w tej materii, bo ja uważam, że nie należy go ograniczać.

Jasne. A jeśli Borys Budka by wygrał, to co? Co wtedy będzie z Grzegorzem Schetyną?

Tu najmniej wiemy. Ja przynajmniej jestem za mało zorientowany, aby za Borysa Budkę deklarować, co będzie z Grzegorzem Schetyną, gdyby wybrał wybory.

Ale to można też podejrzewać, że Grzegorz Schetyna zostanie zmarginalizowany, kiedy Borys Budka objąłby przywództwo w PO?

Grzegorz Schetyna bez wątpienia będzie miał słabszą pozycję niż ma w chwili obecnej, to jest jakby oczywiste. Natomiast według mojego rozeznania, też moich ocen, on jest potrzebny Platformie. Ma swoje predyspozycje, tę Platformę traktował serio, poważnie, angażował się bez żadnych wątpliwości w sposób istotny w to, aby PO uzyskiwała jak najlepsze wyniki. To, że nie wyszło, jest inną sprawą, natomiast nie odmawiałbym mu prawa do dalszej aktywności, do zaangażowania, do zainteresowania, jak i również do specjalnych ról.

To jeszcze ostatnie pytanie w części radiowej, poproszę o krótką odpowiedź: w jakim stanie Grzegorz Schetyna zostawia partię?

Grzegorz Schetyna zostawia partię w nie najlepszej kondycji, przede wszystkim po trzech porażkach, w tym – ja uważam – dwie porażki były na własne życzenie. Zostawia też partię osłabioną ilościowo, zostawia także formację, w której zakłócono wewnętrzną komunikację, zakłócono także takie Naturalne awanse. Natomiast trzeba też pamiętać, z jakiego punktu on startował. On startował w momencie, kiedy mieliśmy bardzo silną konkurencję w postaci Nowoczesnej.

Czyli z jednej strony odbudował partię, ale z drugiej strony zostawia ją w nie najlepszej kondycji, tak można powiedzieć, tak?

W dużym skrócie.

Dobrze, to tyle w części radiowej. Bogdan Zdrojewski, senator PO, kandydat na szefa PO z nami zostaje. Porozmawiamy jeszcze o tym, co się dzieje w PO.

Bardzo proszę.

Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl. Beata Lubecka, zapraszam.

***

– Byłem zaskoczony – tak Bogdan Zdrojewski mówi w Radiu ZET o założeniu Fundacji Państwo Prawa, na której działalność PO przeznaczyła ponad 3 miliony złotych. Zdaniem senatora i kandydata na szefa partii, „nie świadczy najlepiej” to, że fundacja nie miała dla członków Platformy Obywatelskiej jawnego charakteru. – Cały czas brakuje środków na ekspertyzy, a dowiedziałem się, że tak poważne środki są ulokowane w jednej z fundacji – opowiada Beacie Lubeckiej. Jednocześnie jest przekonany, że PKW zatwierdzi sprawozdanie finansowe PO za 2019 rok.

Według tygodnika „Wprost”, fundacja miała dostać od Platformy Obywatelskiej ponad 3 miliony złotych. Organizację powołał Piotr Borys uznawany za prawą rękę Grzegorza Schetyny, a ważni działacze PO nie wiedzieli o jej założeniu. Jeśli Państwowa Komisja Wyborcza zakwestionuje sprawozdanie finansowe PO za 2019 rok, partia może stracić pieniądze.

– Zaniepokoiło mnie to, że zarząd partii nie znał tej inicjatywy ani losu fundacji – przyznaje w internetowej części programu „Gość Radia ZET” Bogdan Zdrojewski.

– To kto wiedział o tym, że powstaje taka fundacja? Grzegorz Schetyna i Piotr Borys? – zastanawiała się Beata Lubecka.

– Myślę, że wąskie grono wiedziało, ale ja nie wiedziałem. Byłem zaskoczony. Zwłaszcza, że cały czas brakuje środków na ekspertyzy, a dowiedziałem się, że tak poważne środki są ulokowane w jednej z fundacji – zauważa senator PO.

Beata Lubecka przytoczyła uzasadnienie Piotra Borysa, którym podzielił się on na łamach „Wprostu”.

– Ta fundacja miała zrzeszać prawników i profesorów prawa. Mieli tworzyć koncepcje prawne, z którymi potem PO wychodziłaby na zewnątrz – streszcza prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– O ile wiem, to zrzeszała. Ten element deklaracji jest prawdziwy – potwierdza kandydat na szefa PO. – Natomiast nie świadczy najlepiej, że ta fundacja nie miała jawnego charakteru dla Platformy. Nie wiedzieliśmy, że możemy korzystać z takich środków – dodaje.

– W ogóle partia może przelać pieniądze na rzecz fundacji, którą tworzy członek tej partii? – zastanawiała się Lubecka.

– Może przelać na fundację zewnętrzną. To się dzieje w wielu partiach politycznych. Natomiast ważna jest transparentność. Ważne jest przeznaczenie środków finansowych i ważne jest księgowanie. Jestem przekonany, że tu Platforma błędów nie popełniła, że z punktu widzenia formalnego wszystko było w porządku – uważa Bogdan Zdrojewski.

– Ale nie ma pan pewności, bo nie ma pan wglądu w dokumentację? – zauważa gospodyni programu „Gość Radia ZET”.

– Wiem, że Platforma zawsze wykazywała się ogromną dbałością o to, aby z punktu widzenia formalnego nie było błędu w naszych finansach. Obawiam się tylko jednej rzeczy. Że PKW może ulec jakiejś presji ze strony rządzących. Mam nadzieję, że tak się nie stanie i że w finale będzie uznanie prawidłowości prowadzenia polityki finansowej PO, bo jestem przekonany, że akurat w tej materii Platforma zawsze zachowywała daleko idącą dbałość o zgodność z prawem – deklaruje gość Radia ZET.

– Po czym pan wnosi, że PKW może nie być do końca autonomiczną instytucją? – pytała Beata Lubecka.

– Obserwowałem ostatnie 3 lata, jak pojawiały się różne próby wpływu na Sąd Najwyższy., dewastacja Trybunału Konstytucyjnego itp. – wymienia Zdrojewski. – Widziałem też próby wywierania presji jeśli chodzi o procedurę wyborczą, skład. Mam nadzieję, że PKW jest instytucją autonomiczną. Będziemy to obserwować przy rozpatrywaniu tych wniosków. Presja na PKW byłaby czymś absolutnie skandalicznym – uważa senator i kandydat na szefa PO.