Zamknij

Dorota Ronek z OZZPiP: Dzisiejszy strajk to wotum nieufności dla Niedzielskiego

07.06.2021 08:02

- Traktujemy to jako pierwszą falę strajków w 40 podmiotach, które są już na etapie sporu zbiorowego. Jeśli nadal nie będzie rozmów z ministrem zdrowia i aktualnie procedowana ustawa nie będzie miała zadowalającego dla nas finału, będą kolejne fale i być może będzie strajk generalny – mówi w programie „Gość Radia ZET” sekretarz Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Dorota Ronek, komentując dzisiejszy strajk ostrzegawczy. Przyznaje, że to wotum nieufności wobec ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

- Chociaż jest ministrem w rządzie, nie realizuje polityki rady ministrów. W 2018 roku podpisano wieloletnią politykę państwa na rzecz pielęgniarstwa i położnictwa. Kompletnie jej realizuje. Wykręca się pandemią i brakiem możliwości, a tymczasem likwidował Departament Pielęgniarek i Położnych w Ministerstwie Zdrowia, zmieniał sposób kształcenia podyplomowego. Robił inne działania, ale nie te zapewnione przez radę ministrów – wskazuje pielęgniarka z Lublina w rozmowie z Beatą Lubecką. Dialog z ministrem zdrowia nazywa „pozornym”. - Wyznaczył cotygodniowe spotkania, na których nie zawsze był, albo się spieszył. Na poprzednim posiedzeniu zarządu krajowego, gdzie próbowałyśmy z nim porozmawiać, na nasze pytanie czy ma w ogóle czas, odpowiedział że nie ma – mówi w internetowej części programu „Gość Radia ZET” Dorota Ronek.

Pielęgniarki nie zgadzają się na złe warunki pracy oraz na procedowanie projektu ustawy przewidującej zrównanie wynagrodzenia pielęgniarki po liceum medycznym i pensji osób ze średnim wykształceniem niewykonujących zawodu medycznego. - Nie zgadzamy się, ponieważ powinno być przeprowadzone wartościowanie pracy. Jest dwudziesty pierwszy wiek, nauka się rozwija intensywnie, a mimo to nie korzystamy ze zdobyczy naukowych. Nie było przeprowadzenia wartościowania pracy pielęgniarki i położnej. Upieramy się, że takie wartościowanie powinno być, bo nasza praca to odpowiedzialność, decyzyjność, wysiłek psychiczny i fizyczny. To praca zmianowa, czyli w nocy i w święta. To dźwiganie i wiele różnych aspektów wpływających na wynik pracy. Naszym głównym hasłem jest „wynagrodzenie po wartościowaniu, a nie uważaniu” - mówi sekretarz Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Radiu ZET.

Ile powinna zarabiać początkująca pielęgniarka? - Uważamy, że 5 tysięcy brutto zasadniczego wynagrodzenia to minimum. Z możliwością rozwoju kariery zawodowej, gdzie osiąga wyższe stopnie kwalifikacji, większe kompetencje, jest do tego zachęcana i lepiej świadczy opiekę nad pacjentem – proponuje Dorota Ronek.

Według gościa Beaty Lubeckiej, atrakcyjniejsze wynagrodzenie sprawiłoby, że w systemie ochrony zdrowia pojawiałoby się więcej młodych pielęgniarek.

Na czym miałby polegać ewentualny strajk generalny? - Definicja jest jedna: powstrzymanie się od pracy. Jaka metoda powstrzymania się od pracy to będzie, czy niewykonywanie pewnych zadań, czy całkowite wyjście na chwilę z oddziału z pominięciem intensywnej opieki, o tym będzie decydowała samodzielnie każda zakładowa organizacja – mówi gość Radia ZET.

Spadająca liczba zakażeń koronawirusem. Czy praca na oddziałach jest lżejsza?

Sekretarz Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przyznaje, że praca w szpitalach przy spadającej liczbie zakażeń koronawirusem niewiele się różni od wcześniejszego stanu. - Niewiele się zmieniło. Tylko tyle, że oswoiliśmy się z pandemią i całą tą sytuacją. Nawet już nie zdajemy sobie sprawy, że cały czas pracujemy w napięciu. Nadal nie ma odwiedzin w szpitalach. Są to tylko incydentalne sytuacje, że rodzina może kogoś odwiedzić w szpitalu. Nadal pacjenci są osamotnieni bez rodzin. Trzeba zaopiekować się nie tylko pacjentem, ale też rodziną. Dzwonią, bo się martwią, a my staramy się udzielać tego wsparcia – mówi Dorota Ronek w internetowej części programu „Gość Radia ZET”.

Rozmówczyni Beaty Lubeckiej zwraca uwagę na fakt, że liczba zatrudnionych pielęgniarek nie zwiększyła się. - Nadal te obsady są na poziomie minimum. Tym bardziej, że minister zdrowia zawiesił funkcjonowanie norm zatrudnienia. Nie obowiązują w tej chwili. Pracodawcy mogą ustawiać je poniżej minimum, co jest bardzo niebezpieczne dla pacjentów. To się dzieje głównie w szpitalach powiatowych, mniejszych – zauważa Dorota Ronek, pracująca na co dzień w szpitalu w Lublinie. - Poza tym normy psychiatrii w ogóle nie zostały wprowadzone. Mimo że było zapewnienie ministerstwa, że wejdą. Normy w pediatrii też nie zdążyły nawet wejść, bo zostały wprowadzone i zawieszone praktycznie tego samego dnia – wymienia.

Sekretarz Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych podkreśla, że praca na oddziałach niezmiennie jest ciężka.

- Taki przykładowy pacjent to 80-100 kilogramów. Zmiana jego pozycji wymaga 4-5 osób. Poświęcając czas temu pacjentowi, nie jesteśmy u innego pacjenta. Cały czas pracujemy w pośpiechu, w niedoczasie. Próbujemy to wszystko spinać. Nastawiamy się na priorytety, a rzeczy mniej istotne muszą odejść na plan dalszy, czyli wsparcie pacjenta, rozmowa z pacjentem. To niestety już sprawa drugoplanowa – przyznaje gość Radia ZET.

RadioZET.pl/PaNa