Prezes ZUS o strajku nauczycieli: nie obserwujemy wzrostu zwolnień lekarskich

Redakcja
12.04.2019 23:32

– Prowadzimy statystyki w zakresie elektronicznych zaświadczeń i od poniedziałku absolutnie nie obserwujemy wzrostu tych zaświadczeń, a w konsekwencji zasiłków chorobowych z tytułu choroby własnej czy zasiłków opiekuńczych – mówi w Radiu ZET Gertruda Uścińska, prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Joanna Komolka: Prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS-u. Jak słyszeliśmy, w całym kraju wiece poparcia dla protestujących nauczycieli. Czy pani zdaniem nauczyciel, który zarabia 3 tys. zł, może liczyć tak naprawdę na godną emeryturę? Dziwi się pani, że nauczyciele strajkują? Pani też jest wykładowcą, prawda?

Gertruda Uścińska: Tak. Ja myślę, że od kwoty trzech tysięcy złotych ta składka zagwarantuje gdzieś tam emeryturę w wysokości powyżej minimalnej, 1500 zł, może 1600, pod warunkiem, że ten okres opłacania, tak kalkulując w sposób uproszczony, by wynosił 30, 35 czy nawet 40 lat.

Bardzo niska emerytura.

No, takie emerytury w tej chwili też wypłacamy z nowego systemu emerytalnego, bo to jest przeciętna emerytura za ubiegły rok dla kobiet – 1614, przeciętna emerytura, dla mężczyzn – 2017, a więc jak najbardziej, im wyższa podstawa wymiaru, tym wyższe odprowadzone składki, ten kapitał się zbiera przez kilkadziesiąt lat i de facto daje wyższą emeryturę.

A dziwi się pani, że nauczyciele doszli do takiego momentu, że podjęli tak drastyczny strajk, który może zagrozić przebiegowi matur, egzaminów przyszłotygodniowych?

Ja myślę, że w tej trudnej sytuacji znajdzie się jakiś scenariusz taki bardziej konstruktywny, że rzeczywiście będą strony tego sporu szukały rozwiązania. I jest jak gdyby w kontekst trudnych sporów wpisany ten element pozytywnego rozwiązania.

Ale czy widzi pani w tym momencie wolę porozumienia? Bo ja mam wrażenie, że tego nie ma, ani po stronie rządowej, ani po stronie ZNP, bo te propozycje, które były na stole, bo przecież te spotkania były, wielokrotnie, także w tym tygodniu mijającym. Do niczego nowego nie doprowadziły. To musi być jakaś nowa propozycja ze strony rządu czy pani zdaniem to już jest ten moment, że powinien wejść w ten spór z zewnątrz jakiś mediator np.?

Znaczy jest tak, że spory, te trudne ze społecznego punktu widzenia i o takim właśnie doniosłym znaczeniu, dotyczące ważnych spraw społecznych, one mają różne fazy przebiegu i de facto nawet jeżeli patrzymy od strony tylko scenariusza, to wydaje nam się często, że już nie ma wyjścia, że strony wyczerpały te swoje możliwości, nie osiągną jakiegoś kompromisu przynajmniej małego, który dałby później początek takiemu dużemu kompromisowi. I często jest tak, że w tych sporach sięga się właśnie do takiej osoby, autorytetu zewnętrznego, takiemu mediatora, któremu powierza się to zadanie, aby…

To jest ten moment, pani zdaniem, w tym przypadku?

Myślę, że w każdym momencie, jeżeli nie osiąga się tego postępu, to ten mediator przejąć taką funkcję, żeby rozmawiać ze stronami, wysłuchiwać. Mediator, tak przynajmniej wynika z doświadczeń, które ja mam, kierując taką organizacją, on także odgrywa dużą rolę z punktu widzenia wysłuchania odrębnie każdej ze stron, takiego też im uzmysłowienia tej realności żądań, a także wysłuchania stron, które mają je zaspokoić, i przedstawienia, gdzie ewentualnie jest tam możliwy kompromis. A więc ja myślę, że bym popatrzyła na to w ten sposób: że historycznie patrząc na spory zbiorowe w ważnych sprawach społecznych, gdzieś zawsze na horyzoncie jest wpisana ta możliwość jego zakończenia. Pytanie jest tylko właśnie, jak należy go poprowadzić i w którym momencie rzeczywiście znaleźć ten element, który będzie służył takiemu konstruktywnemu rozwiązaniu.

Czyli mówi pani, że to już jest raczej moment, żeby wszedł ktoś z zewnątrz?

Ja myślę, że jeżeli już jest tak, że te sprawy nie posuwają się do przodu, to wtedy zgodnie z ustawą o sporach zbiorowych jak najbardziej jest taka instytucja jak mediator.

A widziałaby pani możliwość np. taką, o której mówią przedsiębiorcy, żeby dać więcej pieniędzy, zrealizować podwyżki dla nauczycieli, te, których żądają, np. z Funduszu Pracy?

Fundusz Pracy ma inną funkcję…

Ale sięga się do Funduszu Pracy, prawda? Za chwilę do tego wrócimy.

Tak, właśnie to jest to, że się sięga do różnych zadań w ogóle niewpisanych w kontekst Funduszu Pracy, a więc to absolutnie budzi pewne zastrzeżenia, czy to tak można i czy to tak powinno być. Pracodawcy mają takie prawo, oni odprowadzają składki na Fundusz Pracy, i tylko oni, 2,45, ale przecież jak popatrzymy do ustawy, do zadań ustawowych tego funduszu, no to one są inne. A więc  to by trzeba było bardzo systemowo przedyskutować.

Zaraz wrócimy do Funduszu Pracy, bo on nam się pojawi w innym temacie – emerytury trzynastej. Ale chciałam zapytać jeszcze o sam strajk – bo państwo jako ZUS kontrolują zwolnienia lekarskie. Czy pojawiła się zwiększona liczba zwolnień, które biorą np. nauczyciele w tym czasie, od poniedziałku?

Tak, my prowadzimy statystyki w zakresie tych elektronicznych zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy. Mamy centralny rejestr dzięki wielkiej reformie, którą wprowadziliśmy 1 grudnia. I tutaj absolutnie składam taką informację, że od poniedziałku nie obserwujemy jakiegoś wzrostu tych zaświadczeń, a w konsekwencji zasiłków chorobowych z tytułu własnej choroby czy zasiłków opiekuńczych. Podam przykładowo: największe zasilenie tymi zaświadczeniami mamy w poniedziałki. Przykładowo w ten poniedziałek to było 160 384 ogółem liczba ZLA, tych zaświadczeń, a tych opiekuńczych 26 359. Ale np. we wtorek mamy zawsze spadek: tam było już 105 tys. ogółem, i spada też 26 358. I może powiem za wczoraj jeszcze: 90 tys. było ogółem, ponad 90 tys., i opiekuńczych było 10 212.

Mówimy też o opiekuńczych...

Łącznie, tak.

Czyli rozumiem, że ani nauczyciele nie biorą większej liczby zwolnień, ani rodzice?

W porównaniu do poniedziałku tydzień wcześniej, wtorku, środy, także dwa tygodnie wcześniej, trzy tygodnie, to utrzymuje się na porównywalnym poziomie.

A skoro poruszyłyśmy temat Funduszu Pracy, tak naprawdę pracodawcy mówią, że można byłoby wziąć z tego pieniądze dla nauczycieli, rząd mówi nie, ale może dlatego, że tak naprawdę już sięgnął do Funduszu Pracy, jeśli chodzi o emeryturę tzw. trzynastą, którą Senat przyjął wczoraj, ustawa czeka na podpis prezydenta. Ot, taki prezent kampanijny – nie ma pani wrażenia?

Ale już natychmiast musimy prostować, z jakich źródeł będą finansowane te 13. emerytury. I tam nigdzie nie pojawia się Fundusz Pracy. To w ogóle ma się nijak ze stanem prawnym i faktycznym.

To z czego będzie tak naprawdę ta 13. emerytura finansowana?

Już odpowiadam. To nie jest emerytura, tylko to jest jednorazowe świadczenie pieniężne…

Czyli taki dodatek dla emerytów.

Tak jest, takie JST, wysokość 1100 zł, wypłacone będzie dla 9,7 mln świadczeniobiorców, w tym dla ok. 6,9 emerytów, 2,6 rencistów, w tym 282 tys. rencistów socjalnych. Koszt wypłaty świadczeń szacujemy na ok. 10 mld 800 mln, w tym ZUS – 9 mld 100 mln, w tym 8,5 mld to są świadczenia tylko finansowane z FUS-u. KRUS według ustawy 1,2 mld, świadczenia policyjne i wojskowe – te  resorty koszt ok. 440...

Państwo są przygotowani jako ZUS do wypłaty tego dodatku?

Tak. Pierwsza podstawowa rzecz to jest taka, że chodzi o tę kwotę 9,1 mld, w tym 8,5 mld. Najpierw musimy odnieść się do sytuacji finansowej FUS-u, a więc – pewno będziemy jeszcze o tym mówić – my tę sytuację mamy w tej chwili bardzo dobrą i w ubiegłym roku znakomitą…

No tak, ale są to dodatkowe pieniądze, które muszą państwo. z tego wyjąć.

Tak. One nie były, te pieniądze, przewidziane na pewno w naszym planie, ale jak gdyby to, że zreformowaliśmy sposób poboru składek w ubiegłym roku, jak rozmawiałyśmy już tutaj kiedyś z panią redaktor, to bardzo uszczelniło system. Pobraliśmy w ubiegłym roku prawie 260 mld zł na wszystkie rachunki. To było prawie o 20 mld, czyli o ok. 8% więcej niż rok temu. Oddaliśmy prawie 11 mld dotacji, no to się nie zdarzyło na pewno nigdy w historii Funduszu Ubezpieczeń. Ale dzisiaj mamy taką sytuację, że również na naszym koncie do dnia dzisiejszego czy do wczorajszego z tytułu e-składki pobraliśmy 73,8 mld, to jest więcej o 6,9 mld, to jest ok. 10%. W związku z tym przyjęliśmy, widząc, że takie zobowiązanie finansowe na nas jest nałożone...

Właśnie, a czy z panią ktoś konsultował ten pomysł?

To znaczy, pomysły, że będą świadczenia, gdzieś pojawiały się w różnych rozmowach, natomiast w jakie wielkości świadczeń, w jakich konsekwencjach, no to to pojawia się…

No tak, tylko pani mówi, że ZUS jest w dobrej kondycji finansowej. Rzeczywiście jest w tym roku. Ale czy pani zdaniem tego typu decyzje, o których się mówi, że tak naprawdę w tym roku to będzie ta trzynasta emerytura, tak zwana oczywiście, ale jeżeli PiS wygra wybory w przyszłym roku, to również będzie chciało emerytom pomóc... Czy takie niebezpieczne trochę sięganie poza budżetowe założenie to jest dobry pomysł pani zdaniem?

Generalnie to wszystko powinno być oczywiście planowane z dużym wyprzedzeniem, i tak jak powiedziałam, tylko i wyłącznie z tego, że jest bardzo dobra sytuacja finansowa, my wprowadziliśmy tę reformę i naprawdę ta ilość środków, którą mamy, i o ile ta sytuacja będzie utrzymywała się do końca roku, pozwoli na to, że sfinansujemy ten koszt wypłaty tego jednorazowego świadczenia pieniężnego, bo przecież gdyby te warunki nie byłyby spełnione, to przecież tych środków nie byłoby.

Czy pani by wtedy jako prezes ZUS-u powiedziała premierowi czy też prezesowi Kaczyńskiemu: „Nie, nie mamy na to pieniędzy po prostu”?

Gdybyśmy nie mieli pieniędzy, no to wtedy pewno taką informację by trzeba było przekazać, a więc jak gdyby to wszystko złożyło się, ten moment finansowy, że jest naprawdę bardzo korzystny, że to zobowiązanie jesteśmy w stanie zrealizować. Nie oddamy dotacji z budżetu, tak jak to robiliśmy w ubiegłym roku, a jeżeli ten wyższy pobór składki będzie się utrzymywał, to najprawdopodobniej zakończymy pomyślnie koniec roku i nie będziemy występować o dodatkowe środki. Ale z całą mocą chcę podkreślić, że to jest możliwe dzięki temu, że jest znakomita sytuacja, i to że przeprowadziliśmy tę wielką reformę, uszczelniliśmy system. Proszę też wziąć pod uwagę fakt, że to, że pobieramy za ten kwartał o 10,3 więcej składki niż w roku ubiegłym, czyli to jest prawie 7 mld, jest wynikiem w dużym stopniu, też zreformowania zarządzania i poboru tych finansów publicznych, w tym składki.

Prof. Gertruda Uścińska, pozostajemy cały czas z naszą rozmową na RadioZET.pl.

RadioZET.pl