Grzegorz Schetyna: Jestem zwolennikiem jednego bloku ze wspólnym programem

27.06.2019 07:11

– Nie przesądzam, jaka będzie koalicja. Rozmowy trwają i będziemy to układać. Każda kampania wyborcza, która poprzedza wybory, jest scenariuszem pisania tych koalicji. Mamy dobre doświadczenie przed wyborami samorządowymi i europejskimi – mówi w Radiu ZET przewodniczący PO Grzegorz Schetyna. Zapewnia, że cały czas prowadzi rozmowy na temat wspólnego startu z PSL i SLD. W programie „Gość Radia ZET” stwierdza jednocześnie, że jest zwolennikiem jednego, wielkiego bloku opozycyjnego. – Jeżeli ktoś mi mówi, że trzeba budować od zera, to mówię: trzymam kciuki, ale to jest trudniejsze niż wykorzystanie tego potencjału, który jest – ocenia.

Beata Lubecka: Grzegorz Schetyna, lider PO. To jest jeszcze Koalicja Europejska, czy już tylko Obywatelska?

Grzegorz Schetyna: W tej formule wczorajszej Koalicja Obywatelska plus samorządowcy.

Czyli pod takim szyldem idziecie do wyborów: Koalicja Obywatelska?

Nie przesądzam, jaka będzie koalicja, bo rozmowy trwają i będziemy to układać. Zawsze każda kampania wyborcza, która poprzedza wybory, jest scenariuszem pisania tych koalicji. Mamy dobre doświadczenie przed wyborami samorządowymi i europejskimi.

Ale jaki będzie szyld? To będzie Koalicja Obywatelska?

W dzisiejszej formule tak jest, bo to jest PO, Nowoczesna, Inicjatywa Polska.

Czyli Barbara Nowacka.

Tak.

A dlaczego Krzysztof Brejza został szefem sztabu wyborczego koalicji? Człowiek bez doświadczenia, wcześniej nie prowadził takiej kampanii.

Nie prowadził takiej kampanii, ale ma wielkie już doświadczenie w polityce, bo to już, pani redaktor, chyba czwarta jego kadencja w Sejmie.

To tym sobie zasłużył?

Bardzo dobrą kampanią w Kujawsko-Pomorskiem – ponad 80 tys. głosów, w takim trudnym terenie, z ostatniego miejsca. Osoba bardzo dobrze funkcjonująca, bardzo otwarta, potrafiąca budować relacje. Też osoba z doświadczeniem politycznym, ale jednocześnie z wielką energią. Uważam, że jest dobrą osobą w ważnym miejscu.

A miał być Bartosz Arłukowicz, tylko pan zablokował tę kandydaturę.

Nie, to nieprawda.

Jak to nieprawda? Tak słyszałam, że jednak tak.

To źle pani słyszała, pani redaktor. Martwię się o źródła informacji.

Niech się pan nie martwi, ja się tam nie martwię generalnie o siebie.

Ale ja się martwię.

Tylko czy to nie jest ryzykowna decyzja?

Jeżeli szef partii podjąłby decyzję, że szefem kampanii wyborczej najważniejszych wyborów od 30 lat, od ‘89 roku będzie ktoś, kto rozpoczyna pracę w Brukseli 5 dni w tygodniu, okazałby się osobą krótkowzroczną politycznie i bez wyobraźni.

Ale rozumiem, że były takie przymiarki, tak?

Nie. Uważałem od początku – jeżeli ktoś tak jak PiS wskazuje Brudzińskiego i Szydło, którzy są świeżo wybranymi eurodeputowanymi, podobnie jak Arłukowicz, to znaczy, że to są osoby, które mają mobilizować elektorat, a nie faktycznie zarządzać kampanią. Mnie zależy na faktycznych warunkach. I Arłukowicz rzeczywiście będzie, jesteśmy umówieni na taką wielką trasę obecności tu na wschodzie Polski i na północy.

Czyli będzie też jedną z lokomotyw tej kampanii, będzie wspierał.

Tak, oczywiście będzie w pierwszej linii, natomiast osoby, które będą organizować i będą w 100% poświęcać swój czas, muszą być na miejscu.

Ale rozumiem, że skoro ten sztab został już powołany Koalicji Obywatelskiej, rozumiem, że Koalicja idzie bez PSL-u i bez SLD do wyborów?

Nie. Jesteśmy umówieni z prezesem Kosiniakiem-Kamyszem do końca miesiąca na rozmowę o wspólnej przyszłości.

Ale on teraz zaprasza na łamach prasy pana do Koalicji Polskiej.

Nie rozmawiam przez media z partnerami koalicyjnymi.

Ale taki jest nagłówek wielki: „Zapraszam Platformę do Koalicji Polskiej” – mówi Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jesteśmy umówieni z prezesem Kosiniakiem-Kamyszem, będziemy rozmawiać…

To o co chodzi?

Chce budować swoją pozycję w tej przyszłej koalicji.

A, podbija stawkę? Chce mieć lepsze miejsca na listach?

Jest pytanie, ile będzie bloków opozycyjnych. Ja jestem zwolennikiem, cały czas będę mówił: jeden duży blok ze wspólnym programem i z takim przekonaniem, że możemy te wybory wygrać. Ja jestem zwolennikiem budowania od 38,5% w górę, bo taki był wynik Koalicji Europejskiej. A jeżeli ktoś mi mówi, że trzeba budować od zera, to mówię: trzymam kciuki, ale to jest trudniejsze niż wykorzystanie tego potencjału, który jest.

Ja bym się jednak założyła, że PSL pójdzie samodzielnie do wyborów. Możemy się założyć. A SLD też przyłączy się ostatecznie do Koalicji Obywatelskiej?

SLD do końca miesiąca przeprowadza referendum wśród wszystkich swoich członków na temat decyzji. I tak jesteśmy umówieni, że po tym referendum i po tym podjęciu decyzji wewnętrznej będziemy rozmawiać na temat przyszłości.

Ale rozumiem, że też gra się toczy o to, czy będą dobre miejsca na listach dla członków SLD? Bo jeśli nie, to słyszę, że SLD chce iść raczej z partią Razem może, w takim bloku lewicowym.

Wie pani, dobrych miejsc... Jest 41 jedynek, nie chce być inaczej.

No nie chce być.

Potrzebujemy dobrych list, zaangażowanych, otwartych kandydatek, kandydatów, którzy będą prowadzić własną indywidualną kampanię, którzy pokażą się między ludźmi, między wyborcami, będą ich przekonywać i osiągną skuteczny wynik. To jest cały proces.

Czyli teraz już nie będzie takiego lelum polelum, jak w niektórych ośrodkach, np. w Warszawie, że jedynka się może nie za bardzo wykazała?

Nie...

To jaki patent na wygrane wybory, na odsunięcie PiS-u ma Grzegorz Schetyna? W trzech punktach.

Dobra koalicja, otwarta, nie tylko składająca się z partii politycznych, ale także środowisk obywatelskich. Sztaby wyborcze na poziomie okręgów wyborczych, 41 sztabów koordynujących aktywności w wyborach do Sejmu i Senatu. Ale sztaby – i to jest pomysł Krzysztofa Brejzy – otwarte społecznie, nie tylko zamknięte, do pełnej dyspozycji, takie funkcjonujące w otwartości w relacjach z mieszkańcami, zapraszające, otwierające tę polityczną, wyborczą aktywność. Uważam, że to jest klucz.

I trzecia rzecz?

Trzecia – nazwiska nie tylko partyjne ludzi gwarantujących wiarygodność, ale także wielką pracę i poświęcenie w kampanii. I zespół, który pracuje razem, wiosłuje tak solidarnie i biegnie w jedną stronę.

To listy kiedy poznamy ostatecznie?

Mamy taki kalendarz na lipiec: 12-13 – konwencja programowa, na której przedstawimy urobek, nasze osiągnięcia programowe, to, co przepracowaliśmy i zbudowaliśmy, jeśli chodzi o program przez ostatnie cztery lata. Przedstawimy to i przedyskutujemy.

I wtedy już będą listy?

19-20 lipca to jest podjęcie decyzji przez radę krajową PO, ale uważam, że także innych naszych partnerów, odnośnie koalicji. I 26, 27 to jest przedstawienie hasła wyborczego, programu wyborczego i rozpoczęcie kampanii wyborczej. Bo wtedy też to jest ten czas, w którym prezydent Duda prezydent Duda będzie ogłaszał wybory. Tak mamy to przygotowane.

Pan mówi, że to, co zostało przyznane, nie zostanie odebrane, jeśli chodzi o transfery socjalne, ale pytam o zerowy PIT dla młodych osób, czy to będzie utrzymane? Bo pan mówi, że budżetu na to nie stać.

Nie, ja mówię tylko o tym, że to jest kolejna oferta kampanii wyborczej, bo nie wiemy, komu ma być dedykowany ten PIT i ilu osób będzie dotyczył. Nie ma tego projektu jeszcze w całości, on nie jest przedstawiony. Więc ja uważam, że… Wkładam go między milion samochodów elektrycznych i prom pasażerski, który ma być budowany w porcie w Szczecinie, w stoczni szczecińskiej.

Czyli pana zdaniem zerowy PIT dla młodych to nie jest dobra propozycja, tak?

Tej propozycji nie ma, ja jej nie widzę. Uważam, że jest kampanijna. Jeżeli słyszę, że obok mówi PiS, że stawia na młodych, że to będzie nowe otwarcie i mówi o Picie dla młodych ludzi, to chcę poznać projekt, chcę zobaczyć, jak to ma funkcjonować i kogo ma dotyczyć, ilu młodych ludzi będzie dotyczyć.

A co zaproponuje PO w takim razie?

Przedstawimy to 12-13, cały kompleksowy program, który będzie także dotyczył młodych ludzi. Oczywiście to jest bardzo ważne, ale nie lubię i nie akceptuję takich obietnic wyborczych, z którymi PiS nie ma żadnego kłopotu. Oni strzelają jak z karabinu maszynowego, propozycja po propozycji. Wolałbym konkrety, bo rozdawanie pieniędzy to już było i to już wszystko widzieliśmy.

A czy w tym programie ostatecznie znajdą się też takie postulaty, które wcześniej sygnalizowaliście, że będzie likwidacja takich instytucji jak CBA czy IPN?

To jest jasne, to był postulat z 2016 roku, z października. My będziemy mówić o tym, jak kompetencje jednej i drugiej instytucji mają być przekazane, gdzie i jak to ma funkcjonować, żeby było skuteczne.

Ale będzie likwidacja IPN-u? Byłaby, gdyby wygrałaby PO, Koalicja Obywatelska?

Tak.

Likwidacja CBA i IPN-u wchodzi w grę, tak?

Tak, ale to oczywiście nie będzie polegać na tym, że my przestaniemy walczyć z korupcją. Podzielimy kompetencje CBA między poszczególne instytucje: CBŚ, policja, prokuratura, instytucje, które zostaną także powołane... Nam zależy, żeby nie było policji politycznej, żeby CBA było skuteczną instytucją walczącą z korupcją.

Grzegorz Schetyna, lider Platformy Obywatelskiej i Koalicji Obywatelskiej, jest z nami. To tyle w części radiowej, jesteśmy cały czas na RadioZET.pl i na Facebooku, zapraszam.

***

W trakcie internetowej części rozmowy padło pytanie o to, jak będzie wyglądać kampania opozycji.

– Plakat w każdej wiosce? – zastanawia się Beata Lubecka, prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Na każdym ogrodzeniu, na każdym płocie. Wszędzie, i to nie tylko na billboardach w dużych miastach czy na dużych powierzchniach przy drogach ekspresowych i autostradach, ale właśnie na wsi, w miasteczkach. Wszędzie. To jest ważne, żeby pokazać obecność, że nam zależy. To jest oczywiście kwestia pewnej filozofii kampanii. Nie przesądzam, ale będę gorącym zwolennikiem, żeby to dotarcie było jak najpełniejsze – zapewnia Schetyna.

– Pan w ostatnich dniach był też w terenie. Spotykał się pan z wyborcami. Jak pana odbierali?

– Jest dużo pytań – odpowiada lider PO.

– Przychodzą też wyborcy Prawa i Sprawiedliwości? – pytała prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Przychodzą, tak – przyznaje gość Radia ZET. – Rozmawiamy – dodaje.

– Nie mówią na przykład „Schetyna do domu” albo „won”, że kradliście? Nie ma takich zachowań? – dopytywała Lubecka.

– Nie. To już moje inne doświadczenia ostatnich 4 lat. O to jest więcej pytań i więcej wątpliwości. To są twarde rozmowy. Odpowiadam na pytania, ale nie ma agresji. Nie widzę jej, ale też jeszcze nie ma kampanii. To bardziej objazd. Rozmawiamy z ludźmi, żeby szlifować i szukać nowych akcentów do programu. Na co postawić, co trzeba dzisiaj eksponować, żeby skuteczniej docierać. O tym jest ta rozmowa – zapewnia Grzegorz Schetyna.

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej został zapytany również o pomysł opisany na łamach czwartkowej „Gazety Wyborczej”.

– Pomysł, że chcecie zreformować telewizję publiczną i stworzyć holding radiowo-telewizyjny. Połączenie TVP, radia i ośrodków regionalnych. To wszystko miałoby być finansowane z budżetu. Likwidacja abonamentu – wymienia Beata Lubecka.

– Rozmawiamy, pracujemy rzeczywiście nad tym. To wiele miesięcy prac, będziemy to przedstawiać w lipcu. To jest dobry czas, żeby pokazać jeszcze przed kampanią wyborczą, jaki powinien być rynek mediów publicznych, bo ten dzisiejszy, który jest tubą propagandową PiS… - mówi Schetyna.

– Ale to nie zależy od finansowania, tylko kto sprawuje nadzór – zauważa prowadząca program w Radiu ZET.

– Zależy. Od finansowania zależy także nadzór. To jest związane, bo pamięta pani redaktor, że jednej nocy wprowadzono zmianę i przeprowadzono podległość telewizji pod ministerstwo skarbu. Z tym trzeba skończyć. To, co dziś widzimy w mediach publicznych – szczególnie w telewizji publicznej, na którą jeszcze wymuszane są publiczne pieniądze z naszych podatków, finansujemy propagandę PiS – z tym trzeba skończyć. Dlatego ta propozycja, będziemy ją dyskutować i przedstawiać. Uważam, że trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć „dość” i to jest właśnie to „dość”. Projekt jest interesujący do debaty, do dyskusji. Podparty opiniami ekspertów – mówi Grzegorz Schetyna w programie „Gość Radia ZET”.

– Czy za czasów PO też tak było, że szefowie spółek skarbu państwa, którzy dostawali stanowiska dzięki uprzejmości Platformy Obywatelskiej – nazwę to – z łaski Platformy Obywatelskiej też wpłacali na fundusz wyborczy PO? – zastanawiała się Lubecka.

– Nie wpłacali, bo nie było takich przypadków, że ktoś „z łaski” coś dostawał. Wprowadziliśmy zasady konkursowe i przeprowadzaliśmy je. Zawsze może być lepiej, ten korpus bezpartyjnych menadżerów powinien być dedykowany wszystkim spółkom skarbu państwa. Też mamy takiej projekty, będziemy je przedstawiać w kampanii wyborczej – zapowiada Schetyna.

– Aleksander Grad był bezpartyjny?

– On nie był w spółce skarbu państwa, a był ministrem skarbu.

– No tak, ale potem stanął na czele spółki, która została specjalnie dla niego utworzona. Miała się zająć energią atomową – przypomina prowadząca.

– To pani mówi o tym, jak przestał być ministrem skarbu. Ja mówię w jaki sposób prowadził politykę personalną…

– Ale nie wystąpił z PO.

– Ale ja mówię o całej naszej filozofii funkcjonowania. O tym, co będzie robione po 2020 roku. Korpus niezależnych menadżerów. Zasób kadrowy, który powinien być przez konkursy dedykowany do najważniejszych spółek.

– Czyli będą przywrócone konkursy? – upewniała się prowadząca rozmowę w Radiu ZET.

– Muszą być. Ten korpus menadżerów bezpartyjnych musi być tak przygotowany i opłacony, żeby ich funkcjonowanie było ze skutkiem dla budżetu i skarbu państwa. To jest nasze zadanie na dziś, a nie przyjęcie wariantu, że była ekipa PiS i teraz przyjdzie ekipa z opozycji, która zastąpi ekipę PiS.

„Czy Rafał Trzaskowski będzie kandydatem PO na prezydenta Polski w 2020 roku?” – pytał internauta Michał.

– Nie przesądzam jeszcze konstrukcji decyzji kto będzie kandydatem. Uważam, że powinien to być kandydat zjednoczonej opozycji, która pójdzie razem do wyborów parlamentarnych razem. Wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że pójdziemy w wielkim bloku opozycyjnym. To musi być następstwo zdarzeń i dobrego wyboru do Senatu i do Sejmu – mówi Schetyna.

– Nie wyklucza pan na ten moment? Chociaż Rafał Trzaskowski zarzeka się, że chce być pełną kadencję prezydentem Warszawy…

– No tak, został wybrany ze świetnym wynikiem. Jest to jego zobowiązanie wobec mieszkańców Warszawy. Zobaczymy. Najpierw wybory parlamentarne – powtarza lider PO w Radiu ZET.

– Nie obawia się pan buntu w Platformie i konkurencji ze strony Rafała Trzaskowskiego? – pytała w imieniu internauty Beata Lubecka.

– Dla mnie Platforma jest największą polityczną wartością. Jestem jej przewodniczącym, jestem za nią odpowiedzialny. To jest partia, która jest bardzo demokratyczna. Wybiera przewodniczącego co 4 lata, który ma spore instrumentarium w rękach. Musi sobie z tym poradzić. Jeśli nie poradzi, wybiera innego przewodniczącego. Niczego się nie obawiam. PO jest dla mnie partią, którą tworzyłem i jest mi ogromnie bliska. Robię wszystko, by wygrywała wybory. To jest na dziś moje zadanie – zapewnia Schetyna.

„Czy zrobicie coś wreszcie dla osób LGBT, czy znowu Rafał Grupiński powie że tak, ale po wyborach, a na razie o tym nie mówmy. Proszę konkretnie: tak albo nie” – pytał inny internauta.

– To, co zrobił Rafał Trzaskowski, ta decyzja była bardzo wyraźna, bardzo odważna. Uważam, że trzeba tę decyzję docenić i uszanować. Natomiast nie widzę żadnych konieczności partyjnego angażowania się w tę kwestię w najbliższej przyszłości. W wielu miastach gdzie rządzi PO podobne decyzje były podejmowane dotyczące równości – mówi lider PO.

– Czy związki partnerskie zostaną wprowadzone?

– Będziemy na ten temat debatować. Uważam, że Polska dojrzała do debaty. Zależy oczywiście od większości parlamentarnej, czy uda się je wprowadzić, ale na pewno jest to temat do rozmowy – stwierdza przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

– Jeśli Koalicja Obywatelska wygrałaby wybory, to co z polityką klimatyczną? Co ma do zaoferowania PO?

– To bardzo ważny problem. Szczególnie, że to zagrożenie zbliża się do nas wielkimi krokami. Zerwanie szczytu klimatycznego, absurdalna polityka PiS w tej kwestii. Brak debaty, brak dyskusji. To jest rola opozycji – przygotujemy całą konstrukcję, koncepcję, którą przedstawimy. W lipcu będziemy ją dyskutować i przedstawimy w kampanii wyborczej – mówi Schetyna.

Jak Grzegorz Schetyna odnosi się do listu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, byłej ambasador RP w Moskwie, opublikowanym w „GW”, w którym zarzuca opozycji wywieszenie białej flagi i krytykuje działania opozycji?

– Mam kompletnie inne zdanie niż pani profesor Nałęcz. Myślę, że nie ma pełnej wiedzy odnośnie aktywności opozycji, naszych pomysłów i tego, co robimy w tych dniach, w jaki sposób mobilizujemy się do kampanii wyborczej – mówi lider PO.

– Tam padło zdanie: „jakim cudem przywódca opozycji mógł w przełomowym momencie zatracić wolę walki”?

– Można mi wiele rzeczy zarzucić, ale jeśli ktoś mówi, że zatraciłem wolę walki, to albo nie zna mnie w ogóle, albo nie rozumie, albo po prostu nie ma wiedzy. Serdecznie pozdrawiam panią profesor.

„Jak przekonałby pan Władysława Frasyniuka, że jednak jest pan dobrym liderem opozycji, że jednak jest pan dobrym liderem opozycji i nie ma dziś innego, lepszego kandydata?” – chciał wiedzieć internauta o nicku Rainer.

– Jeśli będzie lepszy kandydat na lidera PO, największej partii opozycyjnej, czy w perspektywie opozycji, to proszę o zgłoszenie się i podjęcie wyzwania budowy bloku opozycyjnego, który pokona PiS. Ja nikogo takiego nie widzę. Nie widzę innej partii niż PO. Jestem jej szefem i jestem z tego dumny. Muszę zbudować koalicję, która pokona PiS. Jeśli ktoś chce mi pomagać – jestem otwarty i każdą pomoc przyjmę. Jeśli nie – proszę, żeby mi nie przeszkadzać – prosi Schetyna.

Czy Roman Giertych i Monika Jaruzelska mogą liczyć na poparcie Schetyny w wyborach do Senatu?

– To zależy od tej szerokiej koalicji, kto kogo będzie zgłaszać i jakie partie będą budować tę wspólną listę stu kandydatów. To jest dla nas najważniejsze – mówi gość Radia ZET.

– Wyobraża pan sobie Romana Giertycha jako kandydata na senatora z ramienia opozycji?

– Jest bardzo cenionym mecenasem, prowadzi wiele spraw…

– … polityków PO – kończy Beata Lubecka.

– Nie wiem czy ten czas by mu pozwolił na to, ale ma ogromne doświadczenie polityczne – ocenia Grzegorz Schetyna.

– Czyli nie wykluczamy. Rozumiem, że przewodniczący Schetyna się uśmiechnął słysząc nazwisko Romana Giertycha – zauważa Lubecka.

– Uśmiecham się, bo nie jest już tak gorąco. Myślę, że to jest dobry sygnał na dzisiejszy dzień i nie będzie takiego upału – odpowiada Grzegorz Schetyna.