Jacek Cichocki: największą bliskość z Tuskiem czułem czytając jego książkę

13.02.2020 08:02

Za Szymonem Hołownią nie stoi Donald Tusk - spekulacje dotyczące zaangażowania byłego premiera w kampanię kandydata na prezydenta ucina Jacek Cichocki. - Moje zaangażowanie to zaangażowanie Jacka Cichockiego i kropka. Nie stoi, nie macza, nic tutaj nie robi Donald Tusk - zapewnia w Radiu ZET szef sztabu Szymona Hołowni. - Od dawna nie rozmawiałem z Donaldem Tuskiem - zapewnia w rozmowie z Beatą Lubecką. - Największą bliskość w ostatnich wielu miesiącach czułem z moim byłym szefem, premierem Tuskiem, czytając jego książkę - dodaje Cichocki.

Beata Lubecka: Gościem Radia ZET jest dzisiaj Jacek Cichocki, szef sztabu wyborczego kandydata na prezydenta Szymona Hołowni, a w przeszłości zaufany człowiek Donalda Tuska i minister w jego rządach. Dzień dobry.

Jacek Cichocki: Dzień dobry.

Dawno w mediach pana nie było, ojej! Nie pamiętam, kiedy pana widziałam. Bardzo dawno. A nie, podczas przesłuchania przed komisją ds. amber Gold, komisją śledczą. Ale to pan zaskoczył. Dlaczego pan wchodzi do polityki? Przecież pan polityki nie cierpi.

To nieprawda. To nie jest tak, że nie cierpię, bo pewnie wtedy bym musiał podziękować za pracę premierowi Tuskowi po pierwszym miesiącu, bo nawet koordynacja służb specjalnych kilkanaście lat temu…

Co pan taki nieśmiały, jakiś taki wycofany?

...to też już była polityka, przecież tego się nie da uniknąć.

Czyli pan zatęsknił za polityką, tak?

Ja bym powiedział tak: znaczy doszedłem do wniosku i jakoś tak głęboko poczułem, że to jest ten moment, w którym naprawdę trzeba już zmienić sytuację polityczną, i to w takich dwóch wymiarach. Po pierwsze pożegnać się z Andrzejem Dudą jako prezydentem, bo nie spełnił oczekiwań moich i myślę, że wielu z nas.

A po drugie?

A po drugie jednak odzyskać urząd prezydenta dla obywateli, wyjąć go z tego klinczu partyjnego, w którym się znajduje.

No pięknie to brzmi, jak pan to tak mówi, ale nie zrobi tego Szymon Hołownia. Dlaczego pan został szefem sztabu?

Zrobi to Szymon Hołownia.

Nic na to nie wskazuje. Z sondaży to nie wynika, żeby mógł się znaleźć w II turze Szymon Hołownia.

Pani redaktor, jest początek kampanii.

No ale mierzmy siły na zamiary.

Po to jest kampania, żeby kandydat mógł zaprezentować się Polakom i stworzyć realny wybór dla Polaków.

A dlaczego został pan szefem sztabu?

Zostanę szefem sztabu, jeżeli będzie go można dopiero powołać.

To dlaczego pan zostanie?

Bo to jest ten problem, który ma każdy kandydat obywatelski, ktokolwiek by się na to zdecydował. I teraz już nie dziwię się, że tak niewielu się decydowało czy myślało, czy prawie nikt i tylko Szymon Hołownia na razie miał odwagę, bo bardzo trudno być kandydatem obywatelskim, nie mając struktur partyjnych, nie mając finansowania partyjnego itd., itd. Formalnie dopiero w momencie, kiedy będzie zarejestrowany komitet, komitet może powołać sztab, który będzie prowadził kampanię.

A kiedy zarejestrujecie komitet?

Mam nadzieję, że dzisiaj. Mieliśmy wczoraj sygnał, że już podpisy zebrane, są zweryfikowane, dokumenty są przyjęte, natomiast komisja wyborcza musi się zebrać, to jest w nowym składzie, drugi raz w tym tygodniu i podjąć tę decyzję.

A kiedy pan dostał tę propozycję, żeby zostać szefem sztabu?

Pani redaktor, pracuję, wspieram Szymona od kilku miesięcy, bo rzeczywiście…

Od kilku miesięcy, czyli od grudnia czy wcześniej?

...kiedy podjął decyzję, żeby kandydować, byłem jedną z tych osób, które poprosił o rozmowę o państwie, o różnych jego aspektach itd., itd., natomiast bardziej intensywnie od kilku tygodni. I umówiliśmy się z Szymonem, że jeżeli pod koniec stycznia uda się przygotować różnego rodzaju elementy funkcjonowania jego zaplecza tak, że będzie gotowy w ogóle do podjęcia, to wtedy też porozmawiamy o tym, kto poprowadzi sztab, i ja tego nie wykluczałem, podjąłem tę decyzję na początku lutego.

Czyli to nie był przypadek, że pan się pojawił w grudniu, kiedy Szymon Hołownia po raz pierwszy powiedział, że wystartuje w wyścigu prezydenckim? Pan się wtedy pojawił w Teatrze Szekspirowskim w Gdańsku i napisał pan na Twitterze, że „nie, jestem tam tylko jako sympatyk”. Mhm, jasne.

Nie używam Twittera, więc nic nie napisałem, i rzeczywiście nie przechodziłem wtedy przypadkiem koło Teatru Szekspirowskiego i zobaczyłem ciekawe wydarzenie.

Z tragarzami pan nie przechodził.

W związku z tym, że mieszkam w Warszawie, więc specjalnie przyjechałem do Gdańska.

Czyli to nie był przypadek.

Ale to, co mówiłem wtedy – już wtedy byłem sympatykiem wspierającym Szymona.

Czyli już się pan przymierzał do tego, że będzie współpracował z Szymonem Hołownią?

Znaczy… Już wtedy go wspierałem i z nim rozmawiałem.

Czyli był pan przymierzany do szefa sztabu wyborczego, prawdopodobnie.

Decyzję podjąłem na początku lutego, po propozycji Szymona.

Na pewno panów obydwu łączą konserwatywne poglądy. Czy za Szymonem Hołownią stoi Opus Dei?

Nic o tym nie wiem.

A pan należy do Opus Dei? To taka bardzo, chyba najbardziej tajemnicza organizacja w Kościele, nawet nazywana rodzajem katolickiej masonerii.

Nie należę.

Na pewno, z ręką na sercu?

Tak.

A w przeszłości zaufany człowiek Donalda Tuska.

To dla mnie zaszczyt.

Czy jest pan piątą kolumną Donalda Tuska?

Donald Tusk był najdłuższym moim szefem w historii mojej pracy zawodowej.

Czy jest pan piątą kolumną Donalda Tuska?

Nie wiem, co to znaczy.

To znaczy, że Donald Tusk jednak maczałby palce w tym projekcie.

Cały czas to bardzo enigmatycznie brzmi, szalenie publicystycznie, nic konkretnego. Nie. Od bardzo dawna już nie rozmawiałem z Donaldem Tuskiem, moje zaangażowanie tutaj to jest zaangażowanie Jacka Cichockiego i kropka. Nie stoi, nie macza, nie robi nic tutaj Donald Tusk. Największą bliskość w ostatnich wielu miesiącach czułem z moim byłym szefem premierem Tuskiem, czytając jego książkę.

A w sztabie ma pracować pana żona, tak? Dorota.

Moja żona jest wielką entuzjastką, która od dłuższego czasu myślała o tym, żeby zaangażować się społecznie i wsparła Szymona w działaniach związanych z wolontariuszami. Bo ta kampania będzie się opierała na wysiłku i zaangażowaniu zwykłych ludzi, właśnie na wolontariacie.

No tak, to słyszymy to za każdym razem.

A to jest wyjątkowe, to warto tego słuchać, dlatego że to świadczy o szczególności tego wydarzenia.

Teraz pan się zachowuje nie tyle jak szef sztabu, co jak rzecznik wręcz Szymona Hołowni.

Nie, ja mówię o tym, co uważam…

Ale to będzie taki rodzinny projekt pana i Doroty Cichockiej: „Hołownia na prezydenta”?

Nie, nie ma to nic wspólnego z rodzinnym projektem. Natomiast to tylko pokazuje, że w rodzinie nie trzeba się różnić. Można mieć nie tylko podobne poglądy, ale podobne zaangażowanie, natomiast od razu powiem: moja żona z ogromnym zaangażowaniem wspierając wolontariuszy, którzy zaufali Szymonowi, zaangażowała się intensywnie dużo wcześniej niż ja. I ja się z tego bardzo cieszyłem, dlatego że, pani redaktor, przez wiele lat, była ogromna taka dysproporcja w naszym małżeństwie. To ja wychodziłem z domu i przynosiłem ogromne stresy do domu, a ona była tego ofiarą i moje dzieci, a teraz możemy to współdzielić.

Teraz Jacek Cichocki pozwolił wyjść swojej żonie z cienia. A jaki jest plan B, jeśli Szymon Hołownia nie zostanie prezydentem? Bo musi być jakiś plan B.

To zacytuję tutaj Szymona Hołownię, mówi on o tym bardzo pięknie: nadzieje, które zostaną w nim ulokowane, już zostały w nim ulokowane przez tych kilka tysięcy osób w kraju, nie zostaną zawiedzione.

Ale to jest na razie mowa trawa. Z całym szacunkiem, to jest mowa trwa. Ja potrzebuję jakiegoś konkretu. Bo po to się inwestuje w jakiś projekt, żeby to miało ciąg dalszy. Nie sądzę, że mielibyście potem po prostu się rozejść, powiedzieć: „No dobrze, fajnie się pracowało, udało nam się coś zrobić, ale cel nie został osiągnięty, więc rozstajemy się”. No nie wierzę w coś takiego.

Konkrety są dwa: Szymon Hołownia zdecydował się kandydować na prezydenta…

To już wiemy.

…i dać Polakom realny wybór między kandydatem obywatelskim, niepartyjnym a kandydatami partyjnymi. I to jest konkret, na którym się...

To jest przekaz dnia.

Nie, to nie jest… To jest przekaz kampanii.

No właśnie!

Bo to jest prawda. Znaczy to jest realna sytuacja. To pierwszy raz Polacy będą mogli zdecydować,

czy sfinansują kampanię Szymona Hołowni, czy nie, w przeciwieństwie do finansowania kampanii innych kandydatów, które już sfinansowali w podatkach.

„Hołownia jak Petru” – tak mówi Władysław Kosiniak-Kamysz – „skrojony pod określone potrzeby wyborców”.

To jest niesamowite, bo każdy teraz na scenie politycznej definiuje Szymona Hołownię jako kogoś, a on jest po prostu sobą. Hołownia jak Petru z jednej strony, Hołownia – lepszy Duda z drugiej strony… Widać, że tacy zawodowi politycy mają problem z kimś, kto wchodzi do polityki, ma konkretne idee, ma konkretne cele i odwagę, to jest niesamowite, i mówi prawdę.

No to ostatnie pytanie w części radiowej: zakładając, że jakimś cudem Szymon Hołownia wygrałby wybory prezydenckie, to pan będzie szefem Kancelarii Prezydenta?

Nie wiem, dlaczego pani tak twierdzi. Nie można dzisiaj tego zakładać i powiem szczerze, byłoby wielką pychą dzielić dzisiaj jakiekolwiek stanowiska.

To tyle w części radiowej. Jacek Cichocki, przyszły szef sztabu wyborczego kandydata na prezydenta Szymona Hołowni zostaje z nami. Porozmawiamy o programie kandydata i nie tylko. Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl, zapraszam.