Zamknij

Sasin o wyborach: 10 maja trudnym terminem. Bierzemy pod uwagę 17 albo 23 maja

04.05.2020 06:35

- Termin 10 maja jest terminem trudnym do zrealizowania – mówi o wyborach prezydenckich, gość Radia ZET Jacek Sasin. - Bierzemy pod uwagę dwa terminy : 17 albo 23 maja – dodaje minister aktywów państwowych.

- Tydzień przed wyborami Polacy nie wiedzą, kiedy będą wybory i za ten galimatias odpowiada opozycja i Senat. Senat postanowił storpedować wybory prezydenckie w Polsce – uważa wicepremier. Jego zdaniem wynika to ze „złośliwości”.

Sasin tłumaczy, że wybory 10 maja są niemożliwie do przeprowadzenia m.in. z tego powodu, że zgodnie z ustawą pakiety wyborcze powinny zacząć być dostarczane 7 dni przed wyborami a dziś nie mogą trafiać do wyborców, bo nie ma ustawy. - Jeśli ustawa miałaby wejść w życie ew. 7 maja, nie jest możliwe przygotowanie procesu wyborczego w ciągu 2 dni – ocenia gość Radia ZET.

Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy PiS rozważa dymisję Andrzeja Dudy [tak wskazuje Onet – red.], odpowiada, że „teoretycznie jest to sposób doprowadzenia do wyborów. Sasin zapewnia jednak: - Nie, nie jest to brane pod uwagę. - Jedynym scenariuszem, który bierzemy pod uwagę, jest ustawa o głosowaniu korespondencyjnym i wybory na podstawie tej ustawy – dodaje wicepremier. Sasin zaznacza, że „prezydent jest niezależny w swoich działaniach i w tym, co zamierza zrobić”.

Jacek Sasin: Porozumienie opuści Zjednoczoną Prawicę jeśli zagłosuje przeciw wyborom korespondencyjnym

- Jeśli Porozumienie nie zachowa się lojalnie to oznacza to, że porzucają Zjednoczoną Prawicę i wybierają inną drogę polityczną – zapowiada gość Radia ZET, pytany przez Beatę Lubecką o głosowanie ws. ustawy o wyborach korespondencyjnych. - Jeśli jacyś posłowie zagłosują inaczej niż nasz klub, to będzie to oznaczało, że ich uczestnictwo w projekcie Zjednoczonej Prawicy się kończy – podkreśla minister aktywów państwowych. Sasin nie wyobraża sobie, żeby „w tak ważnym głosowaniu, poseł, który nie zagłosuje tak, jak jego klub, mógł dalej w tym klubie być”. – Tego nie da się pogodzić – mówi polityk PiS.

Sasin o obniżeniu pensji w rządzie: Możemy pracować i za darmo. To idzie w stronę absurdu

- Możemy pracować i za darmo, oczywiście. To idzie w stronę absurdu – mówi gość Radia ZET, pytany w internetowej części programu o to, kiedy rząd obniży sobie pensje. - Może obniżmy sobie o 50 proc., może o 80 proc.? Dlaczego nie? – ironizuje wicepremier. Zdaniem polityka, nie ma sensu dyskusja na ten temat, ponieważ „mamy poważne problemy w kraju i być może grozi nam paraliż państwa”. – A kiedy redaktorzy, dziennikarze obniżą sobie pensje? – pyta Jacek Sasin. – U mnie w firmie zostały obniżone – odpowiada Beata Lubecka. – No to, to chwała w takim razie – komentuje gość Radia ZET.

Pytany o to, czy partia rządząca urządza „polityczne kłusownictwo” i próbuje „przekupić” posłów opozycji, żeby zagłosowali za ustawą o wyborach korespondencyjnych, Sasin odpowiada: - Konkrety, kogo próbowaliśmy przekupić? - Wolałbym rozmawiać o sprawach poważny a nie o ploteczkach czy kolejnych fejkach, które opozycja kolportuje – dodaje wicepremier.

- Premier swoją decyzją zlecił PWPW drukowanie kart wyborczych. Każda z firm, jak rozumiem, część zadań zleca różnym sprawdzonym i certyfikowanym podmiotom zewnętrznym. To jest sprawa tej firmy – komentuje minister aktywów państwowych. Dopytywany o to, ile kart do głosowania zostało wydrukowanych, Sasin odpowiada, że tyle, ile jest osób uprawnionych do głosowania.

Co z Polonią, która będzie miała problemy z głosowaniem? - Mimo, że nie ma konstytucyjnego obowiązku, żeby wybory odbywały się również za granicą aby Polacy, który mieszkają za granicą w tych wyborach mogli brać udział, to robimy wszystko, żeby te wybory tam się odbyły i one się odbędą – mówi gość Radia ZET.

RADIOZET/MA