Jacek Sasin: nie bądźmy naiwni, będę mieć wpływ na spółki Skarbu Państwa

26.11.2019 08:02

Jacek Sasin przyznaje w programie „Gość Radia ZET”, że może wpływać na obsadę stanowisk w spółkach Skarbu Państwa. – Nie bądźmy naiwni. Nie będę opowiadał, że nie będę mieć żadnego wpływu. Jakiś wpływ będę miał – mówi wicepremier i minister aktywów państwowych w rozmowie z Beatą Lubecką. Zastrzega jednak, że będzie opierać się na procedurach. Deklaruje, że nie planuje czystek w państwowych spółkach, które będą nadzorowane przez nowe ministerstwo Sasina.

Beata Lubecka: Jacek Sasin, wicepremier od niedawna także minister aktywów państwowych, jak to się nazywa. Kiedyś to było Ministerstwo Skarbu, teraz jest Aktywów Państwowych. Dzień dobry, panie premierze.

Jacek Sasin: Dzień dobry. To nie jest to samo ministerstwo, od razu chciałem powiedzieć, zupełnie inne.

Nie no, oczywiście, tak, tak!

Dlatego się też inaczej nazywa, ale nie tylko nazwa, ale w ogóle inne zadania, inny pomysł na funkcjonowanie tego resortu, inna filozofia, chciałoby się powiedzieć.

To jeszcze o to zapytam. Na początek chciałabym zapytać: skończyła się pewna epoka w MSWiA. Odchodzi Jarosław Zieliński, bardzo kontrowersyjny wiceminister, opozycja chciała go odwoływać, policjanci byli niezadowoleni. Przestaje być wiceszefem resortu. Co się stało? Dlaczego odchodzi?

Nie wiem, czy można cztery lata nazywać aż epoką w dziejach jakiegokolwiek resortu.

Minister od konfetti.

Natomiast rzeczywiście minister Jarosław Zielińskie przez te ostatnie cztery lata nadzorował służby mundurowe, w ostatnim czasie już nie policję, bo to były decyzje nowego ministra Mariusza Kamińskiego.

Ale nie był najlepszym wiceministrem.

Wie pani, zawsze każdego można oceniać różnie. Ja myślę, że ta ocena tutaj w tym przypadku koniec końców będzie oceną pozytywną, bo jednak sporo zmian w policji pozytywnych. Modernizacja służb mundurowych, która była również współautorstwem Jarosława Zielińskiego, Ona dźwignęła służby mundurowe na wyższy poziom.

A słynne obchody Święta Niepodległości, gdzie konfetti sypano, które wycinali policjanci na cześć pana ministra?

Nie wiem, nie chcę w to wnikać, bo wiem rzeczywiście, że to było tak bardzo kontrowersyjnie oceniane, również przez samych policjantów. Nie wiem, ile było w tym woli pana ministra, a ile było w tym, pani redaktor, takiej oddolnej inicjatywy. Wiemy, że często ta oddolna inicjatywa obciąża później tych, wobec których jest skierowana.

Nie zdołał odwołać Zielińskiego Brudziński, odwołuje go Kamiński.

Nie wiem, czy nie zdołał, może nie chciał. Może pozytywnie oceniał rzeczywiście pracę wiceministra.

Za to Mariusz Kamiński, rozumiem, niepozytywnie?

Każdy szef ma prawo do tego, aby dobierać sobie również swoje otoczenie. Pan minister Kamiński w tej chwili objął w nowym rządzie tekę ministra spraw wewnętrznych, i ma oczywiście pełne prawo, tak jak każdy inny minister, do tego, żeby sobie ukształtować swoje najbliższe otoczenie, grono swoich najbliższych współpracowników. To jest ważne, żeby pracować z ludźmi, do których ma się zaufanie, którzy są sprawdzeni, z którymi się współpracowało dotychczas.

No tak, jego zastępcą został Maciej Wąsik, który jako szef CBA podsłuchiwał Polaków, ponad 6 tysięcy razy.

Nie no, pani redaktor, proszę!

Wiedziałam, że pan powie, że to będzie...

No bo co to znaczy „podsłuchiwał Polaków”? Zawsze decyzja o założeniu podsłuchu jest decyzją, której nie podejmują służby, tylko podejmuje w tym przypadku prokuratura. Nie można stawiać zarzutów funkcjonariuszom służb czy szefom służb specjalnych, że wykonują swoje obowiązki. Wykonywał dobrze swoje obowiązki, w czasach, kiedy był wiceszefem CBA, wykryto naprawdę wiele potężnych afer.

Nie spodziewałam się, że pan powie coś innego.

Nie wiem, czy pani pamięta chociażby aferę hazardową, potężną aferę hazardową...

To było tak dawno, w 2009 roku.

Było dawno, ale to wielka zasługa.

Wtedy szefem CBA był Mariusz Kamiński.

A Maciej Wąsik był jego zastępcą. To była wspólna praca obu panów.

A jeśli chodzi o Jarosława Zielińskiego, to co on teraz będzie robił? Zostanie po prostu tylko szeregowym posłem?

Jest posłem, został wybrany, zdobył zresztą świetny wynik...

No dobrze, ale to będzie tylko szeregowym posłem?

Nie wiem, ja nie wiem, jakie ma plany pan minister Zieliński w tej chwili.

A wy macie jakieś plany wobec niego?

Ja nie zajmuję się rzeczywiście, proszę wybaczyć, nie zajmuję się tym, kto w Parlamencie jaką rolę odgrywa. Nie wiem, jaką rolę będzie odgrywał pan minister Zieliński. Na pewno jest posłem i myślę, że będzie bardzo dobrze tę funkcję posła wykonywał.

No może prezes Kaczyński jednak jakąś funkcję wymyśli dla Jarosława Zielińskiego. Znają się od dawna.

Pani redaktor, ja w ogóle jestem naprawdę nawet tak zaskoczony trochę tym, jak wielu dziennikarzy martwi się teraz losem i karierą ministra Zielińskiego i szuka mu pracy.

Ja się nie martwię, po prostu pytam się z ciekawości, co będzie robił.

Praca parlamentarzysty jest bardzo odpowiedzialna i bardzo trudna.

Bo to będzie jednak degradacja. Każdy nosi, jak to się mówi, buławę w plecaku i chce być ministrem.

Ministrem się bywa.

Oczywiście.

No to naprawdę ministrem się bywa, politykiem się jest, człowiekiem się jest, natomiast wiadomo, że są różne etapy i pewien etap, rozumiem, w karierze pana ministra Zielińskiego się zakończył.

A wracając do pana, to pan będzie teraz takim głównym kadrowym, jeśli chodzi o kadry w spółkach Skarbu Państwa?

Nie, nie postrzegam tak swojej roli.

Czyli nie będzie pan miał żadnego wpływu na obsadę stanowisk?

Nie no, nie bądźmy naiwni, nie będę takich rzeczy opowiadał, że nie będę miał żadnego wpływu, jakiś wpływ pewnie będę miał, ale są procedury.

Prezes Kaczyński przede wszystkim będzie wyznaczał…

Nie, są przede wszystkim procedury, które mówią o tym, jak odbywa się kompletowanie składów organów zarządzających spółek Skarbu Państwa. W przypadku rad nadzorczych działa – przypomnę – rada ds. spółek. Ona została powołana na mocy ustawy o gospodarowaniu mieniem państwowym. Opiniuje kandydatów do rad nadzorczych. Jeśli chodzi o zarządy, to są to konkursy. W drodze konkursu są obsadzane te zarządy i tutaj nic nie ulegnie zmianie.

Ale chce mi pan powiedzieć, że w ogóle Nowogrodzka nie będzie na to wpływać? Absolutnie?

No ale w jaki sposób?

Że prezes nie będzie miał swoich nominatów?

Znaczy… Myślę, że to naprawdę jest złe postawienie sprawy – „swoich nominatów”. Oczywiste jest i ja nie będę tego ukrywał, że największe spółki Skarbu Państwa to realizują politykę państwa, no bo przecież one realizują politykę państwa w obszarze gospodarki również. Cele, które stawiamy przed tymi spółkami, chociażby to, o czym mówiłem, przyspieszony rozwój w tej chwili, wspólne działania inwestycyjne, wymaga również ludzi, którzy rozumieją i utożsamiają się z programem PiS-u i tego rządu. To jest też oczywiste. Więc to jest coś oczywistego.

Czyli jednak zgoda z Nowogrodzkiej będzie potrzebna.

Trudno sobie wyobrazić, żeby politykę rządu w sferze gospodarczej realizowali ludzie, którzy się fundamentalnie z tą polityką nie zgadzają. Byłoby to jednak coś dziwnego. Więc nie uciekam od tego, absolutnie od tego nie uciekam. Ale przede wszystkim fachowość, to jest podstawowe kryterium, i temu mają służyć te konkursy, żeby takich ludzi fachowych wskazywać.

A gdzie mogą nastąpić te czystki kadrowe?

Ale jakie czystki, pani redaktor, jakie czystki? Czystki się bardzo źle kojarzą.

Słyszę, że najbardziej gorące krzesła to są jednak w firmach z branży energetycznej. Do tej pory nadzór nad tymi spółkami miał pod swoimi skrzydłami minister Tchórzewski.

Ja nie potwierdzam, po pierwsze, że są planowane jakiekolwiek czystki, chciałem to bardzo wyraźnie powiedzieć. Zmiany, jeśli będą, no to one będą wynikały również z tego, że kończą się kadencje w niektórych spółkach. No i jeśli kończy się kadencja i jest rozpisany konkurs, no to ja nie jestem w stanie dzisiaj zapewnić państwa i pani redaktor, że w każdym wypadku dotychczasowi prezesi czy dotychczasowe zarządy w tych konkursach uzyskają potwierdzenie swojego mandatu. Po to są konkursy, żeby wyławiać najlepszych. Być może będą to inni managerowie.

Czyli jakieś głowy jednak polecą.

Natomiast, jak mówię, są pewne procedury, które powodują, że te zmiany są możliwe, natomiast nie ma dzisiaj absolutnie żadnego zamiaru przeprowadzenie tego, o czym mówią media, jakichś czystek, jakiejś zmian. Nie o to chodzi w tym wszystkim. Chodzi o to, żeby rzeczywiście uzyskać dobry efekt poprzez synergiczne tutaj, wspólne działania tych spółek, żeby był dobry dla Polski i dla naszego wzrostu gospodarczego, bo to będzie decydowało o poziomie życia Polaków.

A kiedy będą wypłacone trzynaste emerytury? W przyszłym roku w marcu?

Mówimy o wiośnie w przyszłym roku.

Ale czy to będzie marzec razem z waloryzacją? Czy później?

Nie, raczej z tego, co pamiętam, to pan premier chyba mówił o kwietniu, maju w przyszłym roku. W tym roku, z tego, co pamiętam, w maju były wypłacane te emerytury. W przyszłym roku chcemy tego wiosennego terminu dotrzymać, w marcu waloryzacja.

Czyli przed wyborami prezydenckimi, tak?

Zawsze są jakieś wybory.

Ale jest różnica – marzec, jak obiecywaliście wcześniej, a maj, kiedy będą wybory prezydenckie.

Nie wiem, nie chcę wykluczać, że to będzie marzec. To też zależy wszystko od możliwości technicznych również ZUS-u, bo pamiętajmy, że waloryzacja jest ogromną operacją techniczną, administracyjną, angażującą bardzo mocno siły ZUS-u i nie jestem w stanie powiedzieć dzisiaj, czy ZUS jest w stanie zrealizować jednocześnie waloryzację i wypłatę trzynastek. Naprawdę, jeślibyśmy tak stawiali sprawę, w związku z tym, że są wybory prezydenckie w przyszłym roku, powinniśmy zawiesić jakiekolwiek działania rządu i instytucji państwa.

Ale nie bądźmy naiwni, jednak to ma związek jedno z drugim, panie premierze.

Każdy może sobie zawsze szukać jakiegoś związku. W tym roku były te emerytury wypłacane wiosną, mówiono: „No bo wybory do PE”.

Bo tak było.

Jak byłyby jesienią, to byłoby, że wybory do Parlamentu polskiego.

Nie bądźmy naiwni, cytując pana.

W związku z tym w ogóle nie powinniśmy tej trzynastki wypłacać, bo zawsze są jakieś wybory. Będzie wypłacona wiosną, tak jak obiecywaliśmy, chcemy to zrobić jak najszybciej, bo emeryci po prostu na te pieniądze czekają.

Wiosną, czyli przed wyborami prezydenckimi, tak żeby pomóc Andrzejowi Dudzie.

Jest takie chińskie przysłowie: kto szybko daje, dwa razy daje. W związku z czym zależy nam, żeby to było rzeczywiście jak najszybciej i naprawdę ze względu an wybory nie będziemy przesuwać wypłaty trzynastki na jesień, tylko po to, żeby uspokoić czyjeś obawy.

To tyle w części radiowej, Jacek Sasin z nami zostaje, oczywiście, a w części internetowej zapytam, czy grożą nam głodowe emerytury. Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl, zapraszam.

Dziękuję, do usłyszenia.