Jacek Sasin o strajku nauczycieli: premier nic nowego nie przedstawi

09.04.2019 07:27

- Mam nadzieję, że wszyscy uczniowie będą mogli przystąpić do egzaminu w normalnym terminie. Wierzę, że nauczyciele nie będą tak eskalować swojego strajku, żeby to było kosztem dzieci. Branie dzieci na zakładników nie jest dobre - mówi w "Gościu Radia ZET" Jacek Sasin o egzaminach gimnazjalnych zaczynających się w tym tygodniu. Zapewnia, że porozumienie "leży na stole" i związkowcy cały czas mogą je podpisać.

Beata Lubecka: Jacek Sasin, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, PiS. Czy jutro zgodnie z planem rozpoczną się egzaminy gimnazjalne we wszystkich szkołach?

Jacek Sasin: Mam nadzieję, że się rozpoczną.

A poza nadzieją?

Poza nadzieją jesteśmy przygotowani również jako rząd na taki wariant, że w części szkół mogą być pewne perturbacje...

Czyli że egzaminy się nie odbędą?

Nie, nie że się nie odbędą. ...dlatego kuratoria prowadzą nabór zgodnie ze znowelizowanym rozporządzeniem ministra edukacji narodowej, nabór osób z przygotowaniem pedagogicznym…

Ale czytam, że nie da się skompletować wszędzie takich zespołów egzaminacyjnych. 

...które mogliby wspomóc dyrektorów szkół, żeby te egzaminy przeprowadzić. Tu jest rola dyrektorów, jest rola samorządów...

Ale czytam wypowiedzi kuratorów i mówią, że nie ma takiej siły, żeby skompletować wszędzie takie zespoły egzaminacyjne. Będą białe plamy!

Ja bym proponował, żeby nie przesądzać, zanim jeszcze do tych egzaminów doszło.

Trzeba przewidywać.

Przewidujemy, i dlatego prowadzimy te działania, i dlatego zostało znowelizowane to rozporządzenie, dlatego jesteśmy w kontakcie również z samorządami, bo przecież to samorządy są organami prowadzącymi szkół, i tutaj wiele samorządów rzeczywiście robi wiele, żeby do tych egzaminów doszło. Ale przede wszystkim – i to chcę podkreślić – ufam w to – bo znam i znałem również jako uczeń bardzo wielu wspaniałych nauczycieli – i ufam w to, że nauczyciele mimo tego protestu, który dzisiaj w części szkół prowadza, jednak na czas egzaminów ten protest nie przybierze takiej formy, która uderzyłaby w uczniów.

Słyszymy, że raczej strajkujący nauczyciele nie odstąpią od strajku…

Ale od kogo pani to słyszy?

...a według tego rozporządzenia, o których wspomniał pan, MEN-u w komisji egzaminacyjnej musi zasiadać jeden pedagog ze szkoły, w której odbywa się egzamin.

Jeśli pani mówi, że słyszy od nauczycieli, to ja rozumiem, że tą osobą jest Sławomir Broniarz, który rzeczywiście od wczoraj straszy, że nie będzie egzaminów i że również w czasie egzaminów ten strajk będzie trwał...

Mówi, że egzaminy są zagrożone.

...i że nie ma mowy, żeby zawieszony został ten strajk na czas egzaminów. Tylko że Sławomir Broniarz to na szczęście nie jest całe środowisko nauczycielskie, to jest tylko...

Ale to też nie jest wróg publiczny numer 1, bo też z niego robicie takiego człowieka.

A dlaczego, ja mówię tylko tak, jak jest. Ja wierzę w to głęboko, że Sławomir Broniarz nie równa się wszyscy nauczyciele w Polsce, że tak nie jest. On ma swoje intencje, te intencje są intencjami politycznymi, co do tego nie ma żadnej wątpliwości, na pewno się one rozchodzą również z intencjami nauczycieli, którzy przede wszystkim chcieliby więcej zarabiać, i to jest coś...

No tak, pan mówi, że to jest polityk…

No pani redaktor, a nie jest politykiem?

A Ryszard Proksa, szef Solidarności oświatowej, nie jest politykiem? Jest radnym PiS-u z Ostrowa Świętokrzyskiego.

Ja wczoraj z rozbawieniem naprawdę słuchałem tutaj Sławomira Broniarza u pani, jak mówił o tym, że nie pamięta, kiedy się spotykał z Grzegorzem Schetyną. Ja może bym mu przypomniał. Co prawda jesteśmy w radiu...

O, widzę, że pan się przygotował. Jakieś plansze, proszę!

Staram się przygotowywać, rzeczywiście. Jesteśmy w radiu, ale proszę: to Sławomir Broniarz z Grzegorzem Schetyną na wspólnej konferencji prasowej…

A ja wczoraj widziałam w telewizji, jak obok premiera Morawieckiego stanął Ryszard Proksa. I co pan na to?

A tu wychodzą razem z siedziby PO po naradzie, tutaj Sławomir Broniarz występujący na konwencji PO…

Halo, tu ziemia! Panie ministrze…

...tutaj na manifestacji KOD-u...

A co, jeśli w telewizji widzę, kiedy w otoczeniu premiera Morawieckiego najbliższym stoi Ryszard Proksa, szef Solidarności oświatowej?

...tutaj z liderami opozycji razem wspólnie na następnej manifestacji...

Dobrze, dosyć już tych zdjęć.

Wiele zdarzeń, które wskazują, zresztą i wypowiedzi również...

Jakbym oglądała „Wiadomości” TVP.

No może warto oglądać rzeczywiście, bo trochę też informacji takich, których w innych mediach nie ma, warto usłyszeć. Te wypowiedzi, które padały z ust Sławomira Broniarza, że postara się, aby ta dobra zmiana trwała jak najkrócej – no rzeczywiście rozumiem dzisiaj, że robi wszystko w kampanii wyborczej, żeby ta dobra zmiana rzeczywiście trwała jak najkrócej. Ale nie o to chodzi nauczycielom.

Wracając do egzaminów, bo od tego zaczęliśmy...

Nauczycielom chodzi o to, żeby poprawiać ich warunki pracy, ich warunki płacy, i my jako rząd rzeczywiście przedstawiliśmy program, który to gwarantuje, że te płace będą rosły.

Co będzie, jeśli egzaminy się nie odbędą i dzieci do nich nie przystąpią, nie napiszą egzaminów gimnazjalnych? Czy będą musiały powtarzać rok?

Nie. Znaczy po pierwsze bardzo bym prosił, żebyśmy dzisiaj przed tymi egzaminami, które dopiero jutro się zaczynają, nie przesądzali, że one się nie odbędą. Znaczy ja zakładam dzisiaj, że te egzaminy odbędą się, i że mogą być oczywiście być może jakieś incydentalne przypadki i do tego nie dojdzie. Wtedy mamy kolejny termin czerwcowy...

Ja rozumiem, że pan jako przedstawiciel rządu nie może siać defetyzmu, generalnie musi pan rozpościerać takie optymistyczne wizje, ale jeśli dojdzie do takiej sytuacji?

...gdzie z tych incydentalnych przypadków, które mam nadzieję, będą incydentami rzeczywiście, i dzieci, uczniowie, młodzież, którzy nie będą mogli przystąpić do egzaminu, będą mogli rzeczywiście ten egzamin zdać w czerwcu, ale mam nadzieję, że wszyscy uczniowie będą mogli w normalnym terminie do tego egzaminu przystąpić.

A jeśli nie przystąpią, to będą musiały te dzieci napisać egzaminy w czerwcu, tak?

Wierzę w to, że nauczyciele nie będą tak eskalować swojego strajku, żeby to było kosztem dzieci, bo branie dzieci na zakładników naprawdę nie jest dobre.

Nie no, to porównanie jest zdecydowanie przesadzone.

Nie jest przesadzone.

Jest zdecydowanie przesadzone.

My się możemy spierać, dorośli się spierają o wiele spraw i myślę, że to jest coś naturalnego w demokracji. Normalne jest również to, że różne grupy społeczne i zawodowe domagają się dla siebie lepszych warunków pracy. My to rozumiemy, rozmawiamy, proponujemy rozwiązania, spieramy się, to są często bardzo gorące spory...

Tak, tylko sprawa jest taka, że postulaty nauczycieli… 

...ale nie może...

Pozwoli mi pan dokończyć?

Ale tylko dokończę zdanie.

Ale ja też proszę...

Za chwilę dokończę…

Ale proszę mi pozwolić…

Ale pani redaktor, no ja przyszedłem tu, żeby powiedzieć naszym słuchaczom, jakie jest nasze stanowisko. Te spory nie mogą uderzać w dzieci, nie mogą uderzać w uczniów, no to jest taka granica, której ani rząd, ani nauczyciele przekroczyć nie powinni.

Nauczyciele są po prostu zdesperowani, ponieważ postulaty nauczycielskie były znane rządowi od września 2018 r. Akcja strajkowa została zainicjowana referendami od stycznia 2019 r. i można było temu zapobiec, można było się wcześniej za to zabrać. Jednym słowem: Anna Zalewska pokpiła sprawę.

Otóż nie. Może pani nie ma tutaj pełnej wiedzy na ten temat, ale rozmowy w MEN-ie rzeczywiście trwają od bardzo wielu miesięcy. To nie jest tak, że od kilku tygodni, dopiero kiedy włączyła się w te rozmowy pani premier Beata Szydło, te rozmowy się zaczęły. Wcześniej te rozmowy...

Datę protestu ogłoszono 4 marca, a pierwsze rozmowy z rządem odbyły się 25 marca. To jest determinacja panie ministrze?

Ale te rozmowy trwały nie od 25 marca, tylko od września ubiegłego roku, co najmniej od września. Były spotkania w MEN-ie, przychodzili partnerzy społeczni. Niestety bardzo rzadko pojawiał się pan przewodniczący ZNP na tych rozmowach. Przyszedł, z tego, co wiem od minister Zalewskiej, tylko raz, i to w grupie wielu działaczy związków w żółtych kamizelkach, żeby zrobić awanturę.

Ale byli inni przedstawiciele. Jest dla was po prostu osobą niewygodną.

Nie, nie jest niewygodną. Przecież pan Sławomir Broniarz w tych rozmowach cały czas uczestniczy. Jeśli tylko chciał, mógł w tych rozmowach uczestniczyć, tak jak uczestniczył w ostatnich tygodniach. Pytanie tylko, czy rzeczywiście intencją tych rozmów było, żeby doprowadzić do porozumienia, czy żeby doprowadzić do strajku. Bo okazało się…

Czyli rozumiem, że teraz robicie wszystko, żeby całą winę zwalić, mówiąc kolokwialnie, na nauczycieli i na związkowców.

Nie, nie chodzi o… Ale jakich nauczycieli, pani redaktor!

Na związkowców.

Niech pani naprawdę nie utożsamia postawy w tych negocjacjach pana Broniarza, który nie był gotowy do porozumienia. Wykładaliśmy na stół kolejne propozycje. Najpierw przyspieszenia podwyżki, która miała być w przyszłym roku.

To już wszystko wiemy.

Potem zwiększenia jej wymiaru z 5% do 10%.

Ale druga strona też szła wam na ustępstwa.

Nie, nie szła.

No jednak tak.

No nie szła na żadne ustępstwa. To było twarde stanowisko: wszystko albo nic. Najpierw było 1000 zł, potem było 30%, co oznacza to samo, potem miało być 30% rozłożone na dwie raty, ale w tym roku, czyli to samo. Był eskalowane żądania dotyczące chociażby dodatku stażowego. Wczoraj pani minister Zalewska mi o tym mówiła. Dodatek stażowy, który dla każdego pracownika w Polsce, który pobiera taki dodatek, bo już to jest nieduża grupa, ale to jest 20% maksymalnie, była propozycja, żeby to było bez ograniczenia wysokości…

Czy będą kolejne negocjacje?

Eskalowanie żądań po to, żeby nie doszło do tego porozumienia – to jest jasne.

Ja mogę zadawać pytania, a pan na nie odpowie, tak?

Ale ja chciałbym też móc odpowiedzieć.

To już wszystko słyszeliśmy, o czym pan powiedział, wielokrotnieTo mówiła na konferencji prasowej Beata Szydło…

No ale to są ważne fakty.

...Anna Zalewska, kiedy jeszcze pojawiała się na konferencjach prasowych, bo teraz się nie pojawia. A czy premier Morawiecki wkroczy do gry? Czy będzie negocjował?

Leży na stole w tej chwili... Teraz krok należy do związkowców. Jedna centrala związkowa, mówię o Solidarności oświatowej, podpisała porozumienie z rządem, przyjęła tę propozycję ze strony...

To tak jakby podpisane było porozumienie w rodzinie.

No to jak pani stawia taką tezę, no to rzeczywiście my się z panem Broniarzem nie dogadamy, bo on jest w opozycji...

Ale Ryszard Proksa jest z PiS-u.

...no bo on jest w opozycji, jest w PO, współpracuje z PO, KOD-em.

Czyli będą kolejne negocjacje czy nie będą, panie ministrze?

Można w ten sposób to stawiać, ale to są partnerzy społeczni, my nie uciekamy od rozmów z ZNP czy Sławomirem Broniarzem. Co więcej, proponujemy: siądźmy do tych rozmów, jesteśmy otwarci.

Czyli będzie jakieś kolejne zaproszenie?

Leży na stole propozycja, została ona przedstawiona, propozycja zmiany systemu…

Czy będzie kolejne zaproszenie?

Ale zaproszenie jest cały czas. Zaproszenie jest cały czas otwarte.

A premier Morawiecki będzie negocjował czy nie? Czy to cały czas leży w gestii Beaty Szydło?

Negocjuje pani premier Beata Szydło, pan premier Morawiecki tutaj nic nowego też nie przedstawi. To jest propozycja rządowa, a nie MEN-u czy pani wicepremier. To jest propozycja rządu i to jest poważna propozycja, nie tylko na ten rok wzrostu wynagrodzeń nauczycielskich o 15% w tym roku, który teraz mamy, ale również na kolejne cztery lata bardzo znaczący wzrost podwyżek, aż do ponad 8 tys. zł średnio dla nauczyciela dyplomowanego, związana rzeczywiście również z reformą pensum.

Tylko nauczyciele widzą to jakoś inaczej jednak. Musimy skończyć część radiową, panie ministrze, bo szef urwie mi głowę. Jacek Sasin, szef Stałego Komitetu Rady Ministrów, PiS, bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo, do usłyszenia.

Jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl.

***

W internetowej części rozmowy Jacek Sasin został zapytany między innymi o to, jaką nagrodę otrzymał od premiera Morawieckiego w 2018 roku.

- Nie dostałem żadnej nagrody – odpowiada.

- Czyli premier Morawiecki nie jest taki hojny jak Beata Szydło? – pytała Beata Lubecka.

- Nie wnikam w to, co było wcześniej. Natomiast deklaracja ze strony premiera Morawieckiego była bardzo jasna, że żadnych nagród za czasów jego rządów nie będzie. Ta deklaracja jest przestrzegana – zapewnia gość Radia ZET.

Padło też pytanie od internauty Bronisława: „Czy Pana żona pracuje w urzędzie miasta w Warszawie?”

- Tak, pracuje. Na stanowisku specjalisty, ktoś taki… jest szeregowym pracownikiem, nie pełni żadnej funkcji kierowniczej, jak to się mówi „na okienku”. Żona pracuje od wielu lat w urzędzie miasta Warszawy. Przetrwała trzy kadencje Hanny Gronkiewicz-Waltz. Muszę powiedzieć wyraźnie, że nie miała z powodu tego że jest moją małżonką żadnych nieprzyjemności w tym czasie. To normalne chyba – stwierdza Sasin.

Bartek zapytał: „Czy tak jak Michał Dworczyk ma pan dzieci w prywatnej szkole i nie przejmuje się Pan wrześniową kumulacją roczników?”

- Nie, nie mam. Mam jednego syna, który skończył kilka tygodni temu osiemnaście lat. Za rok matura. Jestem niespokojny, bo już od wczoraj do szkoły nie chodzi i żałuję bardzo – mówi Jacek Sasin w kontekście strajku nauczycieli. – Chodzi do świetnego, warszawskiego liceum imienia Lisa-Kuli. To na warszawskim Targówku. Pozdrawiam przy tej okazji nauczycieli z tego liceum, którzy w większości strajkują. Mam nadzieję, że szybko wrócą do zajęć. Szczególnie wychowawca mojego syna jest naprawdę wspaniałym nauczycielem i szkoda, żeby chociaż jeden dzień był uroniony z tego, co może młodzieży przekazać – stwierdza.

Jaki jest plan uroczystości 1. maja w piętnastą rocznicę akcesji do UE? Będą jakieś uroczystości?

- Będą, ale muszę się uchylić od odpowiedzi na to pytanie. Po prostu nie znam szczegółów – mówi Sasin.

- Ale są przygotowywane? – dopytywała prowadząca rozmowę.

- Na pewno tak, wiem to, że są przygotowywane. Była nawet rozmowa na ten temat, wstępny zarys był przedstawiany – zapewnia szef Stałego Komitetu Rady Ministrów. – Niezwykle docenimy uczestnictwo Polski w UE, uważamy że to przełomowy moment w najnowszych dziejach. Dało nam ogromne szanse w rozwoju – dodaje.

Mariusz zapytał: „Kiedy będą pieniądze za wojnę od Niemiec? Może akurat wystarczy dla nauczycieli?”

- Pewnie nie tylko dla nauczycieli, na ile rzeczy by wystarczyło w Polsce. Polska straciła ogromne szanse rozwojowe przez wojnę. Gdyby nie napaść Niemców na Polskę, bylibyśmy absolutnie innym krajem – mówi Sasin.

- Były buńczuczne zapowiedzi, że będziemy się tego domagać i na razie jest cisza – stwierdza Beata Lubecka.

- Nie jest cisza, bo jednak o tym rozmawiamy. Chociażby tutaj w tym programie – odpowiada gość Radia ZET. – Tu nie chodzi o machanie szabelką. Dlatego być może wydaje się pani, że nic w tej sprawie się nie dzieje. To nie jest na pokaz, to jest proces który prowadzimy. Przede wszystkim musimy mieć bardzo mocne podstawy żeby pokazać, jak te straty wyglądają. Takie powiedzenie „Polska wiele straciła” to nie jest coś, co może być podstawą do rozmów. To trudne, żeby to oszacować. Jest zespół parlamentarny pana posła Mularczyka. Powołał również ekspertów, którzy pracują i próbują oszacować straty. W skali całego kraju jest to trudne. Świętej pamięci Lechowi Kaczyńskiemu udało się to oszacować jeśli chodzi o Warszawę, ale w skali kraju nikt się tego nie podjął – dodaje.

„Ministerstwo Energii od grudnia nie dało rady przygotować rozporządzeń do ustawy ws. rekompensat cen prądu. Czy po 3 miesiącach jest Pan w stanie powiedzieć ile nas te rekompensaty będą kosztowały?” – pyta użytkownik twittera o pseudonimie „Dane Publiczne”.

- Po pierwsze nie mówimy o żadnych rekompensatach. Mówimy o tym, że ceny energii nie rosną. Jeśli chodzi o odbiorców indywidualnych, to ten temat mamy rozwiązany. Tu nie trzeba żadnych dodatkowych działań. Rzecz dotyczy samorządów i przedsiębiorstw, podmiotów gospodarczych które pobierają prąd. Tutaj jest potrzebne uzgodnienie tych kwestii z Komisją Europejską, bo możemy wkroczyć dając tutaj możliwość korzystania z tańszej energii w zakres pomocy publicznej. Chcemy tego uniknąć, żeby uniknąć postępowań przed Komisją Europejską. Pan minister Tchórzewski prowadzi cały czas rozmowy z urzędnikami europejskimi, tłumaczy na czym polegają nasze rozwiązania. Wiem, że nie ma w tej chwili już żadnych przeszkód żeby rozwiązać ten problem dla tych podmiotów samorządowych, które są podmiotami użytku publicznego, czyli szpitale, szkoły i przedszkola… - wymienia Sasin.

- To kiedy to będzie gotowe? – pytała prowadząca „Gościa Radia ZET”.

- Wtedy, kiedy uda się to uzgodnić z Komisją Europejską – odpowiada szef Stałego Komitetu Rady Ministrów.