Janina Ochojska: Słowa Kaczyńskiego do niepełnosprawnej obraziły mnie; słuchanie żądań, żeby siedzieć i milczeć, nie jest czymś dobrym

08.05.2019 06:45

- Dla mnie to było obraźliwe. Jestem osobą niepełnosprawną od 63 lat- tak Janina Ochojska komentuje w "Gościu Radia ZET" słowa prezesa PiS po spotkaniu z wyborcami jego partii. Jarosław Kaczyński zwrócił się do niepełnosprawnej uczestniczki, aby popierać PiS, a nie przeszkadzać. - Słuchać żądań pana Kaczyńskiego nie jest czymś dobrym. Jeśli pragniemy zmiany, trzeba się jej domagać - stwierdza szefowa PAH i kandydatka Koalicji Europejskiej do PE.

Beata Lubecka: Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej i kandydatka do PE z list Koalicji Europejskiej, nr 1 w okręgu Dolny Śląsk-Opole. Dzień dobry. 

Janina Ochojska: Dzień dobry, nareszcie.

To jeszcze wyjaśnijmy, w jakim jesteśmy miejscu. To wygląda trochę jak taka stara zajezdnia tramwajowa, tak?

Bo to jest stara zajezdnia tramwajowa, która nazywa się teraz Czasoprzestrzeń. Należy do bardzo prężnej organizacji pozarządowej. Wrzos, tratwa – robią tutaj we Wrocławiu najróżniejsze rzeczy. Z Robertem Drogosiem, który jest szefem tej organizacji, znany jest bardzo w regionie, znamy się od 1997 roku, bo wtedy organizowaliśmy pomoc dla powodzian. Wtedy Roberta poznałam.

Czyli długa historia za wami. I przed wami.

Bardzo długa historia. Fantastyczne miejsce. Zapraszam, tu się bardzo wiele dzieje. Gdyby warszawskie NGO albo krakowskie miały taką przestrzeń, toby zwariowały ze szczęścia.

A jak pani się czuje? Bo zapowiadała pani, że rozpocznie leczenie po Wielkanocy.

Tak.

Że zaczęła się chemia.
Jestem po pierwszej chemii. Szesnastego czeka mnie następna. Teraz już mogę się poruszać, znaczy w tym sensie, że po chemii jest taki okres, kiedy nie powinno się przebywać z obcymi ludźmi w dużych społecznościach, dlatego że można łatwo coś, jak to się mówi złapać, zarazić się.

A jest rozpisany plan leczenia?

Jest rozpisany, mam co trzy tygodnie jedną chemię, takich chemii będzie cztery, no i w zależności od rezultatu albo od razu operacja, albo trochę później. Troszeczkę tam jest poprzesuwane ze względu na terminy potem związane z wyborami, z koniecznością wyjazdu do Brukseli na jeden dzień.

A na ile to koliduje z kampanią wyborczą?

Nie koliduje. Z kampanią wyborczą – ona z konieczności odbywa się przez Internet, przez filmiki, przez wpisy.

Czyli wykorzystuje pani nowoczesne technologie, media społecznościowe.

Tak. Oczywiście również media, te, które chcą ze mną rozmawiać. A teraz, kiedy czuję się lepiej – przyjechałam do Wrocławia wczoraj, będę tutaj do piętnastego, piętnastego już muszę wracać po południu, bo rano szesnastego mam chemię.

W Warszawie?

Nie, leczę się w Krakowie. Ja mieszkam w Krakowie.

Czyli w Krakowie.

Tak.

Widzę piękną chustę na głowie.

Chusta na głowie, tak. Chociaż właściwie włosy mi podobno dopiero teraz zaczną wypadać, no ale już sobie po prostu ją ogoliłam, bo to wypadanie włosów nie jest przyjemne. Właśnie bardzo zachęcam do obejrzenia na moim Facebooku „Janka”, i na Twitterze. Umieściłam tam też różne sposoby wiązania chust.

Taki instruktaż.

Tak. I namawiam kobiety, które noszą chusty, żeby podzieliły się swoimi sposobami, ja też pokażę mój sposób, bo mam jeden trochę inny. Więc warto o tym mówić, ja wolę chustę niż perukę. To jest wybór każdej kobiety, jak woli nosić się podczas tego trudnego czasu.

Z reguły spotyka się pani z ciepłym przyjęciem, ale była jedna osoba, opozycjonista z czasów PRL, osoba zasłużona, Krzysztof Wyszkowski, który jednak zarzucił pani, że z choroby uczyniła pani promocję swojej osoby i promocję właściwie swojej kampanii, że to taka metoda wypraszania poparcia. To panią bardziej zabolało czy może wkurzyło?

Zabolało mnie, bo wydaje mi się, że nawet kiedyś mogliśmy się spotkać, bo jednak tych ludzi z początku Solidarności bardzo wielu znałam. I posądzenie mnie – ja nie jestem oczywiście osobą idealną – ale posądzenie mnie o to, że ja coś robię dla jakiegoś interesu, dla pieniędzy... Ja nie muszę wypraszać poparcia, bo właściwie to – nawet tak mi powiedziano – nawet gdybym nic w kampanii nie zrobiła, to jedynką jestem, i tak się dostanę. I pomimo choroby, i pomimo różnych zobowiązań. Wzięłam urlop na czas kampanii, żeby nie mieszać tych działalności.

Ciekawa jestem, czy ministrowie wzięli. Chyba nie bardzo. Ministrowie rządu.

No tak. Chcę powiedzieć, że ja kandyduję do PE nie dlatego, że tak bardzo chciałam być parlamentarzystką, ale zobaczyłam, że po pierwsze coś jeszcze mogę zrobić dla Polski ważnego. Polska Akcja Humanitarna ma się bardzo dobrze, oczywiście ja też nie zostawiam jej całkowicie. Natomiast to jest dla mnie wyzwanie, ale też powiem szczerze, że sądziłam, mam taką nadzieję, że może uda się zdobyć dzięki temu więcej mandatów. Tak że właściwie teraz cała ta moja kampania to nie tyle jest praca na mnie, ile w ogóle na region, na rzecz całej listy, na rzecz Polski, na rzecz Europy. A coraz wyraźniej widzę moją rolę w PE…

Jaka to miałaby być rola?

Ja oczywiście chcę się zająć tym, na czym znam się najbardziej – chcę być w komisji DEVE, komisji rozwojowej, poprzez którą zamierzam też wpłynąć na finansowanie pomocy humanitarnej i rozwojowej udzielanej przez polskie organizację. Nie będę tego rozwijała, ale tam jest bardzo dużo do zrobienia. Ja mam zamiar zmienić politykę migracyjną Unii Europejskiej.

No to duże zadanie przed panią.

Bardzo duże zadanie.

O tym jeszcze porozmawiamy. Ale chciałam zapytać jeszcze, jak pani odczytała tę wypowiedź, a właściwie odpowiedź Jarosława Kaczyńskiego na pytanie zadane przez uczestniczkę niepełnosprawną jednego ze spotkań wyborczych w Krakowie. Jarosław Kaczyński wtedy powiedział: „Pani chce, żeby się zmieniło, i ja chcę, żeby się zmieniło, i z całą pewnością się zmieni, tylko jest taka prośba o to, żeby nas popierać, a nie przeszkadzać”.

Tak Dla mnie to było obraźliwe, nawet dla mnie osobiście. Jestem osobą niepełnosprawną od 63 lat i całe życie, jak byłam młoda, uczono mnie tego, że właśnie jeżeli ja nie powiem, jak mi pomóc, co zrobić, i nie będę o to swoje miejsce walczyła aktywnie, nie przeciwko komuś, tylko z przeciwnościami, które niesie niepełnosprawność, no to nikt mi nic nie da. I to niestety w rzeczywistości polskiej nadal się sprawdza: to, czego niepełnosprawni nie zdołają sobie wywalczyć – albo przez organizacje, albo przez protesty – no to tak naprawdę nikt nie chce dać. I oczywiście my mówimy: „dać, dać”, i to właśnie nie chodzi o to, żeby dać, tylko stworzyć możliwości. Ja pracuję, państwo nie musi mnie utrzymywać, utrzymuję się sama. Wielu niepełnosprawnych, również intelektualnie, może pracować na otwartym rynku pracy.

Tylko trzeba im pomóc.

Tylko trzeba im pomóc.

A w proteście osób niepełnosprawnych, który jest zapowiadany na 23 maja, weźmie pani udział?

To zależy, ponieważ… Ja myślę, że tak, ponieważ następną chemię mam potem… Mam szesnastego maja… Dwudziesty trzeci – to ja już powinnam być w takim stanie, że powinnam móc.

Czyli jest prawdopodobne, że pani weźmie udział?

Tak, jest prawdopodobne.

Bo padają też takie zarzuty, że będzie to protest polityczny, przeciwko władzy de facto, no bo trzy dni przed wyborami.

Każda grupa społeczna trzyma się do jakichś wydarzeń, które chcą wykorzystać. I to jest zupełnie normalne, w odpowiednim czasie strajkowali górnicy, pielęgniarki, lekarze, nauczyciele. No niestety ta mobilizacja na krótko przed końcem roku szkolnego spowodowała, że ich ten zapał, wiara w to, że wygrają, i ogromne zaangażowanie trochę zostały zmarnowane. Więc będą musieli zaczynać od początku, chcąc coś osiągnąć.

A efekt jakiś tego protestu niepełnosprawnych będzie?

Nie wiem, ale siedzieć i milczeć, czyli też posłuchać żądań pana Kaczyńskiego, nie jest czymś dobrym. Jeżeli pragniemy zmiany, to trzeba się tej zmiany domagać.

I tu stawiamy kropkę. A właściwie wielokropek, ciąg dalszy w Internecie, cały czas jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl.

***

- Życzyłabym pani minister Zalewskiej takiego sumienia, nawet jak zostanie wybrana, bo „jedynki” mają to do siebie, żeby jednak sama z siebie postanowiła zostać w Polsce i ponieść konsekwencje reformy edukacji – mówi w internetowej części rozmowy Janina Ochojska, bezpośrednia konkurentka minister edukacji w wyborach do europarlamentu z ramienia Koalicji Europejskiej.

Anna Zalewska również startuje z okręgu dolnośląsko-opolskiego. Jest „jedynką” listy Prawa i Sprawiedliwości.

- Pani koledzy z Koalicji Europejskiej mówią, że to „akcja ewakuacja” – zauważa Beata Lubecka.

- Jeśli tak rzeczywiście jest, to jest to bardzo przykre – mówi Janina Ochojska. – Może patrzę na politykę zbyt idealistycznie, ale tego nauczyłam się od Jacka Kuronia, Tadeusza Mazowieckiego i od Bronisława Geremka – wymienia.

Według szefowej PAH i kandydatki Koalicji Europejskiej do europarlamentu, polityk powinien świecić przykładem, jeśli chodzi o etyczne normy.

- Uważam, że to polityk powinien umieć swoją postawą narzucać pewne normy etyczne, ale jednak zgodne z wartościami, które wszyscy wyznajemy: wierzący, niewierzący. Ponoszenie odpowiedzialności za swoje czyny to jest jedna z wartości. Polityk powinien wziąć ją na siebie. Zrzucanie tego na innych jest nieetyczne – twierdzi szefowa PAH w Radiu ZET.

Janina Ochojska przyznaje jednocześnie, że nie podobały jej się billboardy Koalicji Europejskiej „Akcja ewakuacja”. Widoczne były na nich m.in. wizerunki Beaty Szydło, Beaty Mazurek czy Anny Zalewskiej. Na plakatach można było też zobaczyć Ryszarda Czarneckiego, który wytoczył proces w trybie wyborczym i decyzją sądu ma usłyszeć przeprosiny od KW Koalicja Europejska. Czarnecki zarzucił twórcom kampanii oszczerstwa pod jego adresem.

- Będzie odwołanie, natomiast ta część kampanii, która była negatywna w Koalicji Europejskiej, ja tej kampanii nie przygotowywałam. Nie miałam żadnego wpływu – zapewnia Ochojska. – Mam po raz pierwszy okazję odciąć się od tego rodzaju kampanii – dodaje.

- Czyli ta kampania się pani nie podobała? – dopytywała Beata Lubecka.

- Absolutnie mi się nie podobała. Wcześniej trochę się dowiedziałam. Doradzałam, żeby tego nie robić, ale wszystko było już prawdopodobnie przygotowane. To jest coś, co mi się absolutnie nie podoba. Działanie w nienawiści i wzbudzanie w ludziach złych emocji to jest coś, czego nie da się powstrzymać – stwierdza gość Radia ZET.

- Ludzie są nadwrażliwi, a ja zaczęłam się bać, w jakim państwie będziemy żyli. Sposób zareagowania jest nieadekwatny do czynu – tak Ochojska komentuje zatrzymanie Elżbiety Podleśnej, która usłyszała zarzut profanacji wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej.

Postaci Maryi i Jezusa zostały otoczone na plakatach tęczowymi aureolami. Zostały rozlepione wokół płockiego kościoła św. Dominika w nocy z 26 na 27 kwietnia.

- Matka Boska Częstochowska w tęczowej aureoli się pani podoba? Obraziło to panią? – pytała Janinę Ochojską Beata Lubecka.

- Absolutnie. Mi się nawet spodobało. W ogóle nie skojarzyłam tego z LGBT. Myślę sobie: „Tęcza! Jakie to fajne, symboliczne!” – mówi szefowa PAH.

- Widziałam obraz Matki Boskiej na różnych reprodukcjach. Różna była ta korona. Nie zawsze jest taka, jaką ma Matka Boska. Pamiętam, że nawet była kiedyś taka na tle polskiej mapy – wspomina Ochojska. – Dla osób wierzących wiadomo, że jest to matka Jezusa, ale dla ludzi niewierzących ona jest symbolem dobra, opieki. Opiekuje się nami, ojczyzną, światem. No matka – dodaje.

Janina Ochojska uważa za niepokojące zatrzymanie Elżbiety Podleśnej przez policję i wejście do jej domu po godzinie 6:00 rano wraz z zarekwirowaniem sprzętu.

- Sposób zareagowania jest nieadekwatny do czynu. Takie wydarzenia w Polsce miały miejsce – zauważa gość Radia ZET. - Przypomnijmy sobie, co stało się po karykaturze Mahometa [w 2015 roku po publikacji karykatury Mahometa we francuskim „Charlie Hebdo” do siedziby redakcji wtargnęli terroryści. Zginęło 17 osób – red.]. Naprawdę zaczynam się lękać kierunku, w jakim idziemy. Będzie państwo religijne, będziemy sprawdzani, czy się poszło w kartką do spowiedzi, do komunii? Ja takiego kościoła nie chcę – deklaruje Ochojska.

- Wierzę w kościół otwarty, który ma świadczyć sobą o wartościach, a świadcząc o wartościach każdy uważający się za wierzącego tak powinien żyć. Powinien nie szkodzić innym ludziom i pozwalać rozwijać religie innych, szanować je – ocenia kandydatka Koalicji Europejskiej do PE. – Jestem katoliczką chodzącą do kościoła, ale na coś takiego w kościele absolutnie się nie zgadzam. To nie jest mój kościół – stwierdza.

- Dziwimy się, że Unia Europejska i Parlament Europejski reaguje. Na szczęście. Zobaczymy jak to potoczy się dalej, ale będzie to wymagało dużej mobilizacji, bo sprawa jest niezwykle delikatna. Nikt nie chce obrażać uczuć religijnych, ale słuchając o Matce Boskiej piosenek, wierszy, można dopatrywać się różnych herezji, ale nikt nic złego nie ma na myśli. Ona jest symbolem matki – uważa Ochojska.