Zamknij

Jarosław Gowin: Przełożenie wyborów o rok jest optymalnym rozwiązaniem

31.03.2020 06:39

- Musimy zaostrzyć pewne rozwiązania dotyczące obecności w przestrzeni publicznej – zapowiada gość Radia ZET Jarosław Gowin, pytany o kolejne restrykcje, które ogłosić ma dziś rząd. Dopytywany przez Beatę Lubecką o to, czy będą dodatkowe kontrole policyjne, wicepremier odpowiada, że „wydaje się to niezbędne”. - Niestety po paręset zachorowań na dobę to sygnał alarmowy. Musimy wszyscy zdobyć się na większą cierpliwość i więcej wyrzeczeń – mówi polityk obozu rządzącego.

Beata Lubecka: A naszym gościem jest dzisiaj Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego, w swoim ministerstwie. Dzień dobry, panie ministrze. Rozmawiamy oczywiście zdalnie ze względów bezpieczeństwa. Dzień dobry.

Jarosław Gowin: Witam panią redaktor, dzień dobry państwu.

Od dzisiaj rząd chce wprowadzać kolejne restrykcje, bo te dotychczasowe najwyraźniej nie są wystarczające. To jakie kolejne ograniczenia nas czekają?

O szczegółach będą mówili pan premier Morawiecki, pan minister Szumowski. Generalnie rzecz biorąc, wszyscy słuchacze mogą się domyślić, że musimy zaostrzyć niestety pewne rozwiązania dot. obecności w przestrzeni publicznej, ale nie chcę w tej chwili wchodzić w rolę ani pana premiera, ani pana ministra zdrowia.

Ale to co – będą wzmocnione kontrole w takim razie policyjne?

Wydaje się, że to jest niezbędne, dlatego że liczba nowych zachorowań w ostatnich dniach jest niestety bardzo wysoka. Polska od początku ma, co prawda, nieco korzystniejszą od innych krajów europejskich, już nie mówię o Włoszech, Hiszpanii czy Francji, ale także od Niemiec, tę tzw. krzywą wzrostu. No ale niestety po paręset zachorowań na dobę to jest sygnał alarmowy. Musimy wszyscy zdobyć się na większą cierpliwość i więcej wyrzeczeń.

Ale to może znaczy, że ten model przyjęty przez nas się nie sprawdził?

Ten model…

Skoro lawinowo przybywa tych osób, które są zakażone.

Nie ma innego modelu, który by się sprawdzał lepiej. Pytanie jest tylko, do jakiego stopnia konsekwentnie każdy z nas – bo to jest odpowiedzialność każdego z nas za siebie, za najbliższych, za całe społeczeństwo – do jakiego stopnia każdy z nas przestrzega tych rygorów.

A te dodatkowe restrykcje, o których dzisiaj premier i minister Szumowski powiedzą, to do kiedy będą trwały? Te dodatkowe restrykcje, dodatkowe ograniczenia w poruszaniu się, jak rozumiem, też i w tych większych kontrolach policyjnych.

Nie chcę przesądzać konkretnej daty. Jest rzeczą oczywistą, że w tym rygorze, bardzo obostrzonym, dotrzemy do Świąt Wielkanocnych, natomiast musimy wszyscy trzymać rękę na pulsie. Wszystko zależy od tempa rozwijania się tej epidemii. Na razie to tempo jest zbyt wysokie, byśmy mogli sobie pozwolić na takie rygory, które stosowaliśmy do tej pory.

Ale rozumiem, że w takim razie Wielkanoc będzie inna niż do tej pory? Że nie będziemy jej mogli spędzić przy rodzinnym stole?

Wielkanoc będzie inna, maj będzie inny, druga połowa roku będzie inna, cały świat, pani redaktor, będzie inny. Ten świat się dramatycznie zmienia na naszych oczach i w… Ta rzeczywistość, którą pamiętamy sprzed zaledwie kilku tygodni, ona odeszła bezpowrotnie w przeszłość. Trzeba będzie na nowo zaprojektować życie każdego z nas, na nowo zaprojektować Polskę, na nowo zaprojektować świat.

„W walce z epidemią cechuje nas opieszałość, duża opieszałość” – tak mówi były poseł Prawa i Sprawiedliwości, były szef NFZ, Andrzej Sośnierz, na łamach „Gazety Wyborczej”. I podaje przykład: „Jest oferta zakupu z Chin miliona testów genetycznych, takich jakie stosowano w Wuhan. Do tej pory Ministerstwo Zdrowia jej nie rozpatrzyło”.

Ja jestem w kontakcie z panem ministrem Sośnierzem, którego bardzo cenię, ale ten akurat zarzut nie jest trafny, bo osobiście rozmawiałem i z panem ministrem Szumowskim, i z panem ministrem Cieszyńskim na temat tych testów. One po prostu są zbyt mało wiarygodne, żeby je stosować.

Czyli w takim razie Andrzej Sośnierz się myli?

No w tej sprawie stanowisko Ministerstwa Zdrowia jest odmienne, ale tutaj muszą się wypowiadać eksperci. Nie mam żadnego powodu, żeby w… kwestionować wiarygodność ocen ekspertów Ministerstwa Zdrowia, chociaż oczywiście doceniam ogromne zaangażowanie pana ministra Sośnierza.

A kiedy wrócimy do względnej normalności? Czy można w ogóle zakreślić jakiś horyzont czasowy? Kiedy gospodarka zostanie odmrożona? Bo to jest też bardzo ważne.

Słowo „normalność” jest słowem, o którym musimy zapomnieć na wiele miesięcy, o ile nie wiele lat. Ja już od kilkunastu dni mówię o potrzebie przygotowania się na drugą fazę walki z epidemią. Ta faza nie może polegać tylko na tym, na czym polega do tej pory, czyli na trosce przede wszystkim o zdrowie i życie Polaków. To oczywiście musi być wartością nadrzędną, ale z czasem coraz ważniejsze staje się to, o czym powiedziała pani redaktor, czyli ratowanie polskiej gospodarki, ratowanie naszych miejsc pracy, doprowadzenie do sytuacji, w której polskie rodziny stać będzie na zakup, stać będzie na spłatę rat. I tutaj musimy ten scenariusz przygotowywać. Wcześniej liczyłem, że być może uda się go uruchomić już po świętach. Dzisiaj ze względu na tempo wzrostu epidemii wydaje mi się ten termin mało prawdopodobny, ale powiem tak: trzeba to zrobić najszybciej, jak to możliwe.

Czyli kiedy? Maj? Połowa maja?

Dzisiaj nie odważyłbym się podać jakiejkolwiek daty. Najszybciej, jak to możliwe. Każdego dnia rząd analizuje sytuację, każdego dnia, myślę, że my wszyscy, Polacy, i my wszyscy, ludzie, na całym świecie, analizujemy sytuację i w zależności od jej rozwoju trzeba podejmować w odpowiednim momencie odpowiednie decyzje. Ważne, żeby te decyzje były przygotowane. Stąd wokół Ministerstwa Nauki skupiłem kilka zespołów wybitnych ekspertów i w dziedzinie biologii, medycyny, i w dziedzinie ekonomii, i w dziedzinie także matematyki, informatyki. Ci wybitni uczeni przygotowują rozwiązania, po które będzie mógł w odpowiednim momencie sięgnąć rząd.

A to jest pana indywidualne podejście do sprawy czy to jest model, który reprezentuje większość rządu, z premierem na czele?

Każdy z…

Że trzeba jak najszybciej odmrozić gospodarkę.

Wydaje mi się, że to jest oczywiste dla każdego. Nie tylko dla nas, ministrów. To jest oczywiste dla każdego z obywateli, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że w sytuacji, w której 70% polskiej gospodarki jest zamrożona, to każdego dnia ponosimy straty sięgające, no nawet nie wiem, czy setek milionów złotych. Być może raczej trzeba mówić o miliardach.

Kto był pomysłodawcą tej „wrzutki”, to tak nazwę nieco kolokwialnie, czy też poprawki do ustawy antykryzysowej, która polega na tym – ta zmiana… To jest zmiana w kodeksie wyborczym i polega na tym, że osoby 60+ i osoby pozostające w obowiązkowej kwarantannie, izolacji będą mogły zagłosować korespondencyjnie, jeśli dojdzie do wyborów rzeczywiście w tym terminie, który jest zaplanowany 10 maja. Kto był autorem tej poprawki?

No, autorem był… było kierownictwo klubu parlamentarnego PiS.

A pomysłodawcą Jarosław Kaczyński?

Tego nie wiem. Natomiast chcę powiedzieć, że w tej akurat poprawce nie widzę niczego nagannego. Dlatego że jeżeli wybory miałyby się odbyć 10 maja, podkreślam – „jeżeli” – i zaraz do tego „jeżeli” wrócę, to jest oczywiste, że powinniśmy umożliwić udział w tych wyborach jak najszerszej rzeszy wyborców. Natomiast pytanie, czy te wybory 10 maja mogą się odbyć. Od dawna mówię, że właściwym momentem na podjęcie de… decyzji będzie okres albo tuż przed świętami, albo tuż po świętach. Jest dla mnie rzeczą oczywistą…

Ale pan również mówi, że można by wybory przesunąć o rok. Ale pan jest, zdaje się, osamotniony w PiS, jeśli chodzi o takie podejście do sprawy?

Po pierwsze nie jestem członkiem PiS…

No wyłączając pana kolegów partyjnych z Porozumienia Jarosława Gowina.

Chcę powiedzieć, że jeżeli tempo rozszerzania się epidemii będzie takie jak w ostatnich dniach, to w oczywisty sposób dla każdego z nas wybory 10 maja nie będą możliwe. Jeżeli tempo zacznie spadać – i musiałoby spadać w sposób znaczący – wtedy możemy zastanawiać się nad tym terminem. Ale niezależnie od tego, na jaki wariant się zdecydujemy, musimy równocześnie budować scenariusz B, scenariusz C. Moim zdaniem – i podtrzymuję to stanowisko – optymalnym rozwiązaniem jest przełożenie wyborów o rok.

Ale już pan przekonuje swoich partyjnych kolegów? Nie tyle partyjnych, ile w ogóle kolegów ze Zjednoczonej Prawicy pan przekonuje do takiego rozwiązania?

Każdego dnia rozmawiamy o wszystkich elementach polskiej sytuacji.

No ale zdaje się, że one trafiają no chyba nie za bardzo na podatny grunt, ponieważ marszałek Terlecki straszy samorządy, bo niektóre samorządy zapowiadają, że nie będą organizować tych wyborów, dlatego że to zagraża życiu i bezpieczeństwu obywateli tych małych ojczyzn. A marszałek Terlecki mówi, że jeśli te samorządy nie będą chciały przeprowadzić wyborów, nie zorganizują ich, no to wprowadzi się tam komisarzy.

Jestem pewien, że wszyscy politycy Zjednoczonej Prawicy, podejmując decyzję o terminie wyborów, będą się kierowali przede wszystkim dobrem Polaków, czyli bezpieczeństwem naszego zdrowia, naszego życia. Co do słów pana marszałka Terleckiego, to mogę powiedzieć, że ich nie rozumiem. Silne państwo to także silny samorząd. Jeżeli chcemy przeprowadzić te wybory w tym bądź w innym terminie, instytucje rządowe muszą współpracować z instytucjami samorządowymi.

To jeszcze na koniec części radiowej pytanie od słuchacza: „Młode osoby też mogą się czuć zagrożone, a nie będą mogły głosować korespondencyjnie. Czy to dlatego że rząd boi się, że młodzi obywatele będą głosować na innych kandydatów niż Andrzej Duda?”.

Mhm. Pani redaktor, są takie propozycje, żeby wprowadzić powszechne jak… głosowanie korespondencyjne, tylko w mojej ocenie w terminie do 10 maja to jest po prostu organizacyjnie niewykonalne. Można wprowadzić takie rozwiązania, pod warunkiem że przesuniemy termin wyborów, czyli – wracam jeszcze raz do mojego pomysłu – wybory za rok i na wypadek gdyby za rok nadal trwała epidemia – odpukajmy, bo jej skutki są naprawdę katastrofalne dla Polski i katastrofalne dla świata, to na tę ewentualność można wprowadzić powszechne głosowanie korespondencyjne.

No ale rozumiem, że gdyby wybory zostały przesunięte, no to trzeba by wprowadzić albo stan klęski żywiołowej, albo stan wyjątkowy?

Można pójść jeszcze inną drogą, czyli jednorazową zmianą konstytucji. W mojej ocenie byłoby to rozwiązanie optymalne.

No dobrze, to tyle w części radiowej. Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego, z nami zostaje. W części internetowej dużo pytań od słuchaczy, dużo pytań też od studentów i porozmawiamy również o tej „tarczy antykryzysowej”. Zapraszam.

"Mamy deklarację sieci komórkowych o darmowym internecie dla uczniów i studentów. Od 1 kwietnia"

- Jesteśmy w dialogu z sieciami komórkowymi. Podstawowe sieci złożyły deklarację, że od 1 kwietnia uruchomią pakiet nieodpłatnego dostępu do internetu dla studentów i uczniów – zapowiada w internetowej części programu „Gość Radia ZET” minister nauki i szkolnictwa wyższego.  - Wczoraj, późnym wieczorem dostaliśmy deklarację trzeciego z operatorów – dodaje Jarosław Gowin. Pytany przez słuchaczy o brak dostępu do stacjonarnych bibliotek, na który skarżą się studenci, minister odpowiada, że biblioteki muszą pozostać zamknięte. - Dziś wszyscy musimy się zdecydować na dużo surowsze restrykcje – ocenia wicepremier.

- Na razie żadne tego typu zmiany nie są planowane, ale składanie dziś jakichś obietnic dotyczących drugiej połowy roku, przyszłego roku, następnych lat byłoby całkowicie nieodpowiedzialne – mówi gość Radia ZET pytany w internetowej części programu o zmiany w 500+ i 13 emeryturze. - Będziemy się starali realizować wszystkie programy wsparcia Polaków, ale najważniejszy program wsparcia to w tej chwili ochrona polskich miejsc pracy – dodaje wicepremier. Gowin podkreśla, że rządzący będą zastanawiali się nad jakimikolwiek zmianami wtedy, kiedy znów ruszy polska gospodarka. - Zobaczymy jakie jest tempo rozwoju gospodarczego i tempo wychodzenia z tego kataklizmu – komentuje.

Przedłużenie roku akademickiego? - Jeżeli uczelnie nie wrócą do normalnego funkcjonowania w maju, to z całą pewnością rok akademicki będzie musiał być wydłużony – zapowiada minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Prezydent na TikToku? - Ja jestem staroświeckim człowiekiem. Pracowałem do 2 w nocy i nie zaglądałem do internetu. TikTok – cokolwiek by to było, nie sądzę bym miał czas na odrywanie się od obowiązków ministerialnych - komentuje gość Radia ZET.

RADIO ZET/MA