Jarosław Gowin: 500+ dla niepełnosprawnych najprawdopodobniej od przyszłego roku

11.06.2019 07:20

- Moim zdaniem te przepisy wejdą w życie jeszcze w tym roku – zapowiada w Radiu ZET wicepremier Jarosław Gowin zapytany o obniżenie PIT z 18 do 17 procent. Nie ujawnia jednak konkretnego terminu. – Dzisiaj będziemy dyskutować o kształcie przyszłorocznego budżetu. Natomiast zapewne przy tej okazji będzie też mowa o tych rozwiązaniach podatkowych, które zapowiedzieliśmy, a które wprowadzimy ku wielkiej mojej radości. Zawsze byłem orędownikiem obniżenia podatków – przypomina w rozmowie z Beatą Lubecką. Zapytany o obiecany w kampanii dodatek 500+ dla niepełnosprawnych odpowiada, że trudno będzie o wprowadzenie go w tym roku.

Beata Lubecka: Wicepremier Jarosław Gowin, minister nauki i szkolnictwa wyższego. Wiem, że pan premier również jest kibicem. I co, wczoraj jak grali Biało-Czerwoni?

Jarosław Gowin: Bardzo dobrze, naprawdę.

Pan był na stadionie, widziałam, z szalikiem nad głową.

Byłem, tak.

Pokazywali pana w telewizorze.

Pewnie ze względu na to, że siedziałem w towarzystwie innych znanych osób, dużo bardziej popularnych niż ja.

Pewnie dlatego, że jest pan notablem rządowym.

Natomiast wracając do meczu, po raz pierwszy widać było tutaj koncepcję, widać było, że jest na boisku drużyna, a nie zlepek piłkarzy. Imponujący wynik, dobra gra.

Czyli brawa dla trenera?

Brawa dla trenera, ale też brawa dla zawodników, bo widać było, że ostatnio męczyli się sami ze sobą i byli coraz bardziej sfrustrowani. Mam nadzieję, że to będzie taki pozytywny przełom.

I to może być taka dobra prognoza, że jednak zagramy w EURO 2020?

To wydaje się pewne, ale drużyna o takim potencjale jak Polska reprezentacja nie powinna martwić się o awans, tylko powinna martwić się o to, jak w tych mistrzostwach wypadnie.

Żeby dostać się chociaż do półfinału.

Chociaż? Pani redaktor! W półfinale to byliśmy po raz ostatni, o ile sobie dobrze przypominam, w 1982 roku.

No to w takim razie ambitny to byłby plan. A kiedy osoby niepełnosprawne doczekają się tych swoich 500+, obiecanych przed wyborami przez pana premiera Morawieckiego? W tym roku czy dopiero w przyszłym?

Wszystko zależy od rozwiązań podatkowych, dlatego że pan premier Morawiecki bardzo precyzyjnie podczas konwencji, na której byłem obecny, więc jestem świadkiem, zapowiedział, że ta możliwość szerszego wsparcia osób z niepełnosprawnością wiąże się z wygraną przez Polskę procesu przed Trybunałem Sprawiedliwości...

Jeśli chodzi o podatek handlowy.

Podatek handlowy.

Mieliście świadomość, że jednak wyegzekwowanie tego podatku handlowego trochę zabierze, w związku z tym jest to mało prawdopodobne, żeby w tym roku to 500+ niepełnosprawne osoby dorosłe dostały na swoje konta.

Nie tylko mieliśmy świadomość, ale uczciwie to mówiliśmy. Od pierwszego momentu, kiedy pan premier Morawiecki ujawnił ten projekt, było rzeczą jasną, że te pieniądze pojawią się wraz ze skutecznym wprowadzeniem opodatkowania sklepów wielkopowierzchniowych.

Pan premier powiedział dokładnie: przekazanie w kilku najbliższych miesiącach – kilku miesiącach, czyli w tym roku – osobom niepełnosprawnym comiesięcznego stałego dodatku w wysokości najprawdopodobniej 500 złotych. Więc czy to jest realne w tym roku, czy od przyszłego roku dopiero?

Kilka miesięcy równie dobrze może znaczyć cztery, jak i może znaczyć dziewięć.

Sprytne!

W moim przekonaniu będzie trudno o skuteczne wprowadzenie tego podatku jeszcze w tym roku.

Czyli od przyszłego roku – możemy postawić taką tezę?

W moim przekonaniu wydarzy się to najprawdopodobniej od przyszłego roku.

Ale rozumiem, że będzie to zapisane również w budżecie, tak?

Dzisiaj będziemy dyskutować na temat budżetu. Taka wstępna dyskusja na Radzie Ministrów.

A jeśli chodzi o podatek PIT. „Skłaniam się ku prostemu obniżeniu podatku PIT z 18% do 17%” - tak mówi nowy minister finansów, Marian Banaś, zwany zresztą „pancernym Marianem”, nie wiem dlaczego.

Poradził sobie z mafią VAT-owską.

A, dlatego pani pancerny?

Nawet nie wiem, czy do tego wystarcza zwykły pancerz. Podejrzewam, że jakieś twardsze metale.

Czyli taki twardziel. Pan minister skłania się ku prostemu obniżeniu podatku, tzn. żeby w ogóle dla wszystkich obniżyć ten próg podatkowy. A pan ku jakiemu się rozwiązaniu skłania?

Tak jak zapowiadaliśmy od samego początku, znowu powołuję się na tę zapowiedź tym razem prezesa Kaczyńskiego, też byłem jej świadkiem podczas konwencji. Tam była mowa po prostu o obniżeniu PIT-u dla wszystkich. Oczywiście mówię o tej dolnej stawce.

Czyli z 18% do 17%. Tylko że minister Czerwińska miała inne zdanie, eks-minister finansów.

W tej chwili mamy nowego ministra finansów, to on będzie przedstawiał rekomendacje. Sądząc po tym, że premier – bo pan Mateusz Morawiecki jasno opowiedział się też za takim prostym obniżeniem podatków dla wszystkich – siedzący tu przed panią wicepremier i wielu innych członków rządu opowiada się za tym rozwiązaniem, zapewne zostanie ono przyjęte przez rząd.

Czyli od przyszłego roku będzie ta niższa stawka podatkowa, ten próg podatkowy 17% zamiast 18%?

Moim zdaniem te przepisy wejdą w życie jeszcze w tym roku.

Jeszcze w tym roku, czyli co, od października? Przed wyborami tak jakoś?

Tego nie wiem, tak jak powiedziałem, będziemy dyskutować o kształcie przyszłorocznego budżetu dzisiaj. Natomiast zapewne przy tej okazji będzie też mowa o tych rozwiązaniach podatkowych, które zapowiedzieliśmy, a które wprowadzimy ku wielkiej mojej radości. Bo jak pani redaktor pamięta, zawsze byłem orędownikiem obniżenia podatków.

No tak, niby wolnorynkowiec. Czyli możemy zakładać, że od przyszłego roku będzie zamiast 18% ten najniższy próg to 17%?

Tego jestem pewien i to będzie rozwiązanie powszechne dla wszystkich grup zawodowych, dla wszystkich obywateli, poza tą niewielką paroprocentową warstwą wyższą, wyższą w sensie dochodów.

Czyli kolejna marchewka. A czy minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz może być naszym kandydatem na komisarz ds. energii i klimatu?

Najpierw protest przeciwko marchewce. Osobiście nie znoszę marchwi, ale to obniżani podatków to nie jest marchewka, to jest działanie stymulujące rozwój gospodarczy. Co do pani minister Emilewicz, to jest wybitnie kompetentna osoba i niezwykle utalentowana, niezwykle wszechstronna, ma wszelkie kwalifikacje do tego, żeby pełnić ważne funkcje zarówno w kraju, jak i za granicą. Natomiast jest wiceprezesem nie PiS-u, tylko Porozumienia. Sądzę, że komisarza wskaże PiS.

Ale portal WysokieNapięcie.pl, że typowana na szefową KE Margarethe Vestager złożyła taką nieoficjalną propozycję polskiemu rządowi. Czy taka propozycja padła?

Nic na ten temat nie wiem.

Nie wie pan.

Nie wiem, nie mam takiej wiedzy.

A czy rząd ostrzy sobie zęby na tę tekę?

To jest jedna z najważniejszych tek w ogóle z perspektywy całej UE, z punktu widzenia Polski. Wiadomo, jakie mamy problemy z energetyką, z cenami w energii. To jest teka szczególnie ważna.

Czyli chcielibyśmy mieć taką tekę, tak? Tekę komisarza ds. energii i klimatu?

To jest jeden z obszarów, wzięciem odpowiedzialności za który jesteśmy zainteresowani.

A czy to możliwe, żeby PiS mogło współrządzić z PSL-em? Zakładając, że w ogóle będziecie potrzebować koalicjanta – jeśli wygralibyście wybory jesienne do Sejmu.

To jest dzielenie skóry na niedźwiedziu. Po pierwsze musimy wygrać. Bardzo słusznie pani redaktor powiedziała „jeśli”. To, że wygraliśmy, i to bardzo zdecydowanie, wybory europejskie, nie musi się przełożyć na wybory jesienne, dlatego że tam zapewne udział w tych wyborach weźmie dodatkowe 2 miliony osób i nie wiadomo, w jaki sposób rozłożą one swoje sympatie. Natomiast gdybyśmy wybrali i potrzebowali koalicjanta, to tym koalicjantem pierwszego wyboru dla mnie – mówię to od lat – jest Kukiz’15. Nie wykluczam też takiego wariantu, że kandydaci ruchu znaleźliby się od początku na listach Zjednoczonej Prawicy.

Raczej zakładam ten wariant – że niektórzy jednak skuszą się i znajdą się na listach Zjednoczonej Prawicy.

Gdybyśmy chcieli w ten sposób kaperować, to po pierwsze przekreślalibyśmy możliwość współpracy z samym Pawłem Kukizem i jego środowiskiem. Po drugie, zapewne dokonałoby się to już dużo wcześniej. Nie, jesteśmy zainteresowani uczciwą współpracą z ruchem Kukiz’15. Ale wracam do pani pytania o PSL...

Jednak kilku działaczy, nie pamiętam ilu, z Kukiz’15 przeszło do obozu Zjednoczonej Prawicy i jest teraz w klubie PiS-u, to o czym pan mówi.

To prawda, ale nigdy nie miało to charakteru zorganizowanej akcji kidnaperskiej, to były indywidualne decyzje tych posłów. Zazwyczaj zresztą, o ile nie w 100%, działo się to w ten sposób, że oni najpierw wychodzili, niektórzy zakładali koła i potem dopiero trafiali w szeregi przede wszystkim PiS-u. Chociaż są też tacy posłowie, a właściwie jedna posłanka, pani poseł Magdalena Błońska, która trafiła w szeregi porozumienia, też jako zdeklarowany wolnorynkowiec. Ale wracam do pani pytania o PSL.

No bo sam pan zapraszał ludowców do tego, żeby się przyłączyli do obozu Zjednoczonej Prawicy. To była pańska propozycja.

Uważam, że z punktu widzenia takich polityków jak Władysław Kosiniak-Kamysz – człowiek, którego bardzo cenię, którego uważam, uważałem zawsze i mówiłem to publicznie, nawet będąc w opozycji do koalicji PO-PSL, uważałem go za dobrego ministra, uważam go za mądrego i uczciwego człowieka – otóż z jego perspektywy nie wykluczałbym możliwości współpracy powyborczej.

Z jego perspektywy? Czyli co panu podpowiada intuicja: że PSL pójdzie samodzielnie do wyborów, czy jednak przyłączy się do koalicji – nie wiem, jak ona się teraz będzie nazywać: obywatelska, europejska – czy pójdzie razem z PO i Nowoczesną?

Wydaje mi się, że powrót PSL-u do współpracy ze środowiskami tak odległymi ideowo jak nie tylko PO, bo tu jest długoletnia tradycja współpracy i zapewne te elektoraty się zsumują ze sobą, ale już dalej na lewo od PO, która nawiasem mówiąc, już bardzo w lewo skręciła i zostawiła osierocone centrum, otóż to wydaje mi się dla polityka takiego jak Władysław Kosiniak-Kamysz, dla jego otocznia, już nie mówiąc o krytykach Koalicji Europejskiej w szeregach PSL-u jak Eugeniusz Kłopotek, Marek Sawicki czy Waldemar Pawlak, rzeczą samobójcza. Raczej powrotu do Koalicji Europejskiej nie będzie.

To tyle w części radiowej, wicepremier Jarosław Gowin z nami zostaje, jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl, zapraszam.

***

3 czerwca na propozycję wspólnego pójścia PSL i Zjednoczonej Prawicy do jesiennych wyborów odpowiedzieli sami ludowcy. „Jarek, sorry, ale nie mamy tak giętkiego kręgosłupa jak Ty” – głosi wpis na oficjalnym koncie PSL na Twitterze.

– Nie była to elegancka odpowiedź. Władysław Kosiniak-Kamysz ma swoich młodych współpracowników, którzy muszą się jeszcze długo uczyć kultury politycznej – odpowiada w internetowej części rozmowy Jarosław Gowin.

– Wbili panu niezłą szpilę – stwierdza Beata Lubecka.

– Podchodzę do tego ze spokojem – zapewnia Gowin. – Odchodziłem z PO wtedy, kiedy miała prezydenta i premiera. Sondaże pokazywały, że będzie rządzić następną kadencję. Miała 15 na 16 marszałków i nie odchodziłem do innej partii. Ja zbudowałem inną partię, to było coś zupełnie innego – dodaje.

– Domyślam się, że była to też aluzja do tego, że mówił pan, że głosował, ale się nie cieszył w przypadku ustaw w sprawie reformy sądownictwa – sugeruje prowadząca rozmowę w Radiu ZET.

– Polecam wszystkim lekturę znakomitej książki Roberta Krasowskiego „O demokracji w Polsce”. To traktat o naturze polityki. Polityka jest pełna bardzo trudnych kompromisów – stwierdza Gowin.

– A obawiacie się opozycji w tych wyborach do Sejmu, czy nie? – pytała Lubecka.

– Byłoby z naszej strony kompletną głupotą uważać, że jesienny wynik jest przesądzony. Rzeczywiście opozycja w ciągu ostatnich 3 lat zrobiła dużo, żeby ułatwić nam kolejne zwycięstwa, ale rządzenie zawsze zużywa – mówi gość Radia ZET w internetowej części programu. – Po drugie, bierzemy pod uwagę i to, że opozycja jednak w ciągu najbliższych kilku miesięcy może zdecydowanie poprawić skuteczność swojego działania – dodaje.

Co może poprawić skuteczność tego działania?

– Szansę na zwycięstwo PiS obniży to, że samorządowcy będą popierać kandydatów lub wystartują w wyborach do Sejmu czy Senatu? – zastanawiała się Beata Lubecka.

Wicepremier Gowin podchodzi do tego sceptycznie.

– Nie wierzę, żeby samorządowcy hurtem dołączyli do Koalicji Europejskiej czy Platformy Obywatelskiej. Część samorządowców jest związana już z PO i będą angażować się w wybory po stronie Platformy. Natomiast co do reszty, wydaje mi się, że ich zapał angażowania się po stronie opozycji 26 maja o godzinie 21:00 bardzo ochłódł – mówi Gowin.

Zdaniem gościa Beaty Lubeckiej, o porażce opozycji w eurowyborach przesądziły jej błędy.

– Koalicja Europejska stała się zakładnikiem bardzo radykalnych środowisk. Dziś PO stała się partią radykalną, obóz Zjednoczonej Prawicy jest raczej rozumnym centrum. Rozumną, umiarkowaną centroprawicą – ocenia Gowin. – Gdyby pani redaktor zapytała mnie o to, co uważam za główną przyczynę naszego zwycięstwa, to wydaje mi się, że pojawił się od dawna niespotykany, o ile w ogóle nie istniejący po 89. roku fenomen społeczny. Polacy głosowali nie przeciw komuś, tylko za. Głosowali za PiS, nie tylko za programy socjalne – dodaje.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego zapewnia, że po jesiennych wyborach liczy na większość parlamentarną 3/5.

– Marzyłbym o większości, która pozwoli nam na samodzielne rządzenie. Mówienie o większości konstytucyjnej to są mrzonki. Co jest w naszym zasięgu, to większość 3/5 potrzebna do odrzucenia weta prezydenckiego na wypadek, gdyby prezydentem został kandydat opozycji – tłumaczy gość Radia ZET. – Chociaż mówiąc szczerze, o ile uważam wynik jesiennych wyborów za otwarty, przyszłoroczne wybory prezydenckie mają otwartego faworyta. Andrzeja Dudę – dodaje.

Wicepremier Gowin został zapytany także o projekt małej nowelizacji ustawy o Polskiej Akademii Nauk. Dotyczy on przede wszystkim kwestii nadzoru nad instytucjami naukowymi Akademii.

Przeciwko tej noweli protestuje część środowiska akademickiego. Pod koniec maja opublikowano list otwarty do polskich parlamentarzystów podpisany przed ponad 300 osób. Napisał go z-ca dyrektora Instytutu Badań Literackich PAN dr Grzegorz Marzec. List krytycznie odnosi się m.in. do zapisów dających prezesowi Polskiej Akademii Nauk uprawnienia do przeprowadzania w instytutach kontroli i audytów jakości badań.

„W naszym przekonaniu w demokratycznych systemach prawnych, kto inny kontroluje i bada nadużycia, a kto inny wydaje wyroki w danej sprawie, natomiast w proponowanych przepisach przewiduje się tryb z tą zasadą całkowicie sprzeczny. Ponieważ audyty i kontrole mają dotyczyć m.in. jakości prowadzonych badań, istnieje groźba, że instytuty utracą autonomię w kreowaniu własnego profilu naukowego i swoich programów badawczych” – czytamy w liście.

– Czy chce pan zabrać autonomię Polskiej Akademii Nauk? – zapytała Beata Lubecka.

– To jest zupełne nieporozumienie. Projekt ustawy, który rzeczywiście powstał w moim ministerstwie, wykonuje zalecenia NIK. Jak pani redaktor wie, na czele NIK nie stoi żaden prawicowy siepacz, tylko były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. NIK ustalił bardzo wiele nieprawidłowości w funkcjonowaniu Polskiej Akademii Nauk i zalecił w swoich rekomendacjach pokontrolnych wyposażenie i prezesa i prezydium PAN w szersze kompetencje kontrolne – tłumaczy w Radiu ZET Jarosław Gowin.

– Że będą mogli ingerować w treść badań. To budzi kontrowersje, że to może skutkować upolitycznieniem – zauważa prowadząca rozmowę.

– Ale kto ma upolityczniać? Prezes PAN? Pan profesor Duszyński, wybitny biolog? Człowiek, który politycznie… mogę domyślać się jego sympatii politycznych… bodajże był w komitecie wyborczym, a w każdym razie wielu czołowych polskich naukowców było w komitecie wyborczym prezydenta Komorowskiego. Nie jestem pewien, czy pan prezes Duszyński także. Na pewno w sensie politycznym nie jest to osoba, która w jakikolwiek sposób byłaby związana z obozem Zjednoczonej Prawicy – odpowiada wicepremier.

– Ale chodzi o to, że audytorzy wyznaczeni przez prezesa będą mogli ingerować w treść badań. Tak czy nie?

– W treść badań nikt nie ma ingerować. Ani minister, ani prezes PAN. Natomiast jeśli w części instytutów pojawiają się zjawiska, które NIK, a potem prokuratura, a potem sąd definiują jako nadużycia finansowe i nikt nie sprawuje nad tym kontroli, od razu wyprzedzając ewentualne pytanie dodam: ja też nie sprawuję kontroli, bo PAN nie podlega ministrowi nauki tylko premierowi. Otóż jeśli są takie zjawiska i NIK alarmuje, że trzeba położyć kres, to raczej spodziewałbym się zarzutu pod moim adresem, gdybym nie wykonywał tych rekomendacji – mówi Gowin.

– Ale ta nowelizacja została napisana bez rozmów ze środowiskiem naukowym. Tak czy nie?

– Od 3 i pół roku prawie nic innego nie robię, jak dialoguję – odpowiada minister nauki i szkolnictwa wyższego.

– Ale w tej sprawie też pan dialogował?

– Ten list, na który się pani powołuje, bardzo dobrze zresztą, że ten temat pojawił się na agendzie publicznej. O takich sprawach warto dyskutować. Otóż ten list dyrektorów instytutów PAN…

– … do parlamentarzystów list otwarty, w którym zachęcają do sprzeciwienia się tym proponowanym zmianom. Alarmują – uzupełnia Lubecka.

– Będzie demokratyczna większość, ona będzie decydować. Chcemy przymykać oczy na patologie? To głosujmy przeciwko temu projektowi. Chcemy wdrażać rekomendacje Najwyższej Izby Kontroli? To ponad podziałami politycznymi, tak jak ja staram się reformować ponad podziałami polską naukę, zagłosujmy za tym projektem. A wracając do dialogu – wielokrotnie spotykałem się zarówno z całym środowiskiem dyrektorów PAN, jak i z licznymi reprezentacjami tej grupy – zapewnia Gowin.

****

Tego samego dnia (12 czerwca) w ramach polemiki do redakcji wpłynął list, którego autorem jest prof. dr hab. inż. Jacek Koronacki, pracownik Instytutu Podstaw Informatyki PAN i jego były dyrektor. Poniżej zamieszczamy jego pełną treść:

Szanowna Pani Redaktor,

we wczorajszym wydaniu „Gościa Radia ZET” rozmawiała Pani z Wicepremierem i Ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosławem Gowinem. Ostatnia część rozmowy, transmitowana w internecie na stronie Radia ZET, dotyczyła listu otwartego naukowców w sprawie tzw. małej nowelizacji ustawy o Polskiej Akademii Nauk. Niestety i choć trudno w to uwierzyć, wypowiedzi Pana Premiera w znacznej mierze bazowały na pół-, a może nawet ćwierć-prawdach, a niekiedy wprost mijały się z prawdą.

 

1. „Projekt ustawy wykonuje zalecenia Najwyższej Izby Kontroli (…) NIK ustalił bardzo wiele nieprawidłowości w funkcjonowaniu Polskiej Akademii Nauk i zalecił w swoich zaleceniach pokontrolnych wyposażenie Prezesa i Prezydium PAN-u w szersze kompetencje kontrolne.” „Natomiast jeżeli w części instytutów pojawiają się zjawiska, które Najwyższa Izba Kontroli, a potem prokuratura, a potem sądy definiują jako nadużycia finansowe, i nikt nie sprawuje nad tym kontroli (…), to raczej spodziewałbym się zarzutu pod moim adresem, gdybym nie wykonywał tych rekomendacji.”

 

Wygląda to – proszę o wybaczenie – na celową dezinformację opinii publicznej. Premier Gowin powinien jasno powiedzieć, jakie postępowania prokuratorskie, a przede wszystkim jakie wyroki sądowe ma tutaj na myśli, i kto wobec tego w odnośnej sprawie usłyszał wyrok skazujący. Wedle naszego – pracowników instytutów PAN – stanu wiedzy żaden z dyrektorów instytutów wymienionych w raporcie NIK (ani też żaden inny dyrektor) nie usłyszał wyroku, z którego wynikałoby, że w jego placówce doszło do nadużyć, o jakich mówi się w raporcie NIK. Znane są natomiast i publicznie dostępne (https://pinpan.pl/kontrola-nik-w-ipan/) trzy wyroki sądowe, które są korzystne dla dyrektorów instytutów PAN i gdzie nawet wprost stwierdza się, że kontrola NIK opierała się na błędnej wykładni ustawy kominowej. Stosunek ustawy kominowej i ustawy o PAN został precyzyjnie i w sposób niepozostawiający żadnych wątpliwości przedstawiony w opinii prof. Andrzeja Szumańskiego (dostępna pod powyższym adresem), na którą również w swoich orzeczeniach powoływały się sądy, i która dla raportu NIK jest de facto miażdżąca. Premier Gowin wprowadza też opinię publiczną w błąd w inny jeszcze sposób: otóż w raporcie NIK mówi się, iż Prezes PAN sprawował nadzór nad instytutami w sposób nierzetelny, ale nie dlatego, że nie miał narzędzi nadzoru, a z tego względu, że wydał (w roku 2015 i 2016) dwie sprzeczne wykładnie stosunku ustawy kominowej i ustawy o PAN. To, że zarówno NIK, jak i MNiSW zalecają przekazanie większych narzędzi nadzorczych tym, którzy są oskarżani o nierzetelny nadzór, pozostawiamy bez komentarza.

 

2. Możliwość ingerowania w treść badań „to kompletny nonsens” – „W treść badań nikt nie ma prawa ingerować, ani minister, ani prezes Polskiej Akademii Nauk”.

 

Wypowiedź ta dowodzi w najlepszym razie, że Pan Premier Gowin nie zna tekstu ustawy, która powstała w jego ministerstwie (załączamy treść nowelizacji do wglądu, by wszyscy zainteresowani mogli sobie sami wyrobić zdanie w tej kwestii.). Artykuł 1 ust. 2 i w szczególności ust. 3, ust. 5 i ust. 6 pkt d) mówią wyraźnie o tym, że prezes PAN będzie miał możliwość zlecania audytów prowadzonej działalności naukowej oraz wdrażania zaleceń pokontrolnych, dotyczących treści badań naukowych i formułowanych przez powołane w tym celu komisje; niewykonanie zaleceń będzie skutkowało dymisją dyrektora instytutu na wniosek wiceprezesa PAN. Prezes PAN ogłosił już zresztą publicznie, że przygotował własny raport działalności naukowej, którego wyniki nie pokrywają się z wynikami oficjalnej parametryzacji przeprowadzonej w MNiSW przez odpowiednie zespoły eksperckie; raport ten miał zostać opracowany przez jedną osobę, której nazwiska Prezes PAN nie zamierza ujawnić. Słowa Premiera Gowina są dziwne tym bardziej, że planowany par. 1 ust. 2 głosi, iż prezes PAN raportuje ministrowi nauki wyniki kontroli i audytów „z wyłączeniem wyników audytu działalności naukowej”. Innymi słowy, minister nauki oddaje prezesowi PAN potężne narzędzia ingerencji w treść badań naukowych, ale jednocześnie rezygnuje z prawa do wiedzy, w jaki sposób i w jakim stopniu ta ingerencja się dokona.

 

3. „(…) ja też nie sprawuję kontroli [nad Akademią], ponieważ Polska Akademia Nauk nie podlega ministrowi, tylko premierowi (…)”

 

Istotnie, zgodnie z art. 5.1 ustawy o Polskiej Akademii Nauk, nadzór nad PAN sprawuje Prezes Rady Ministrów, ale… „z wyłączeniem gospodarki finansowej”. Dlatego, jak głosi ta część ustawy, Prezes PAN przedstawia ministrowi właściwemu do spraw nauki roczne sprawozdanie finansowe wraz z opinią z tego sprawozdania. W istocie nadzór ministerstwa nad instytutami jest znacznie szerszy, ponieważ jako jednostki naukowe podlegają one aktom normatywnym wydawanym w odniesieniu do tego typu jednostek. To ministerialne rozporządzenia decydują m.in. o tym, jakie zasady ewaluacji i podziału środków finansowych będą stosowane w odniesieniu do instytutów. Gdyby MNiSW nie miało wpływu na działalność Akademii i jej instytutów, nie byłoby zrozumiałe, dlaczego nowelizacja ustawy o PAN powstała właśnie tam, a nie w Kancelarii Premiera – jakkolwiek na wniosek KPRM została napisana.

 

4. „Ja od trzech i pół roku prawie nic innego nie robię, tylko dialoguję (…) Wielokrotnie spotykałem się zarówno z całym środowiskiem dyrektorów instytutów Polskiej Akademii Nauk, jak i z licznymi reprezentacjami tej grupy.”

 

To prawda, że Premier Gowin parokrotnie spotykał się z dyrektorami. Spotkania te dotyczyły jednak innych kwestii – przede wszystkim konsekwencji ustawy 2.0, nowych zasad ewaluacji jednostek naukowych oraz algorytmu wyliczania subwencji dla instytutów PAN. Dyrektorzy informowali go wówczas, że ich zdaniem projekty należy odsunąć w czasie, a przynajmniej poddać je odpowiednim sprawdzianom i symulacjom. Od premiera Gowina usłyszeli, że nie jest to możliwe. Przyjąwszy to do wiadomości, dyrektorzy wskazali na różne usterki przygotowywanych rozporządzeń. Ministerstwo w dużej mierze uwzględniło sugestie dyrektorów, zwłaszcza te dotyczące zasad ewaluacji jednostek naukowych.

 

Podczas tych spotkań Premier składał jednocześnie przyrzeczenie, że w obecnej kadencji parlamentu nie dojdzie do żadnej gruntownej zmiany w ustroju Akademii i jej instytutów, co w obliczu planowanej nowelizacji, „małej” jedynie z nazwy, nie zostało spełnione. Kiedy jednak pojawiły się wstępne doniesienia, że w MNiSW trwają prace nad projektem, w styczniu br. kilkuosobowe grono dyrektorów instytutów – w ich imieniu wystąpił prof. Lech Mankiewicz, dyrektor CFT PAN – wystosowało pismo, w którym prosili o dołączenie do zespołu opracowującego projekt przynajmniej jednego przedstawiciela (niekoniecznie zatem dyrektora) instytutów PAN. Premier Gowin odpowiedział w sposób, który (tym bardziej, że znane już były niektóre rozstrzygnięcia i analizy prawne dotyczące wyników kontroli NIK) mógł być odebrany jako dość obcesowy. Odpowiedź była w każdym razie odmowna, co najdobitniej dowodzi, że MNiSW nie podjęło w tej właśnie kwestii żadnych rozmów ze środowiskiem instytutów PAN, i że żadne konsultacje się nie odbyły, a instytuty, wraz z publikacją projektu ustawy, zostały postawione przed faktem dokonanym. Upubliczniamy oba pisma, pozostawiając ich ocenę czytelnikom.

 

5. Premier Gowin mówi o liście otwartym „dyrektorów”. Rozumiem, że to jest po prostu skrót myślowy. Czuję się jednak w obowiązku wyjaśnić, że nie jest to list dyrektorów, ale środowiska naukowego, i to nie tylko reprezentantów instytutów PAN, ale również Zgromadzenia Ogólnego PAN, komitetów naukowych PAN oraz uczelni z całego kraju, a w kilku przypadkach i z zagranicy. List jest publicznie dostępny (https://pinpan.pl/wp-content/uploads/2019/06/List-otwarty-w-sprawie-ma%C5%82ej-nowelizacji-ustawy-o-PAN-4.06.2019.pdf).

 

Sugerowanie zaś, że wybitni naukowcy, przedstawiciele nauk ścisłych, technicznych, humanistycznych i społecznych, którzy podpisali się pod listem, firmowali swoimi nazwiskami „kompletny nonsens”, wydaje się nie na miejscu. Wierzymy, że Posłowie i Senatorowie Prawa i Sprawiedliwości, którzy przecież nie mieli w żadnym stopniu wpływu na treść tego szkodliwego projektu, zrozumieją, że nie służy on ani eliminacji jakichś patologii, ani tym bardziej rozwojowi badań naukowych w Polsce.

 

Na koniec pozwalam sobie jeszcze wymienić następujące publicznie dostępne dokumenty dotyczące proponowanej noweli ustawy o PAN:

https://pinpan.pl/wp-content/uploads/2019/05/Opinia-na-temat-ustawy-o-zmianie-ustawy-o-PAN-konsultacje-publiczne.pdf

https://www.ifj.edu.pl/aktualnosci/2019/19-05-29/

http://obywatelenauki.pl/2019/05/nowelizacja-ustawy-o-pan-opinia-on/

 

Z szacunkiem,

 

Prof. dr hab. inż. Jacek Koronacki

Instytut Podstaw Informatyki PAN

(były dyrektor Instytutu)