Gowin o marszałek Sejmu: Witek nie budzi żadnych kontrowersji w naszym obozie

21.10.2019 08:02

– Ustaliliśmy z premierem Morawieckim i prezesem Kaczyńskim, jaki będzie udział Porozumienia w rządzie. Zajęło nam to na pewno mniej niż 10 minut, nie było żadnych sporów – mówi w programie „Gość Radia ZET” Jarosław Gowin zapytany o ustalenia dotyczące stanowisk w przyszłej kadencji. W rozmowie z Joanną Komolką nie mówi wprost, kogo jego ugrupowanie poparłoby jako kandydata na marszałka Sejmu, ale mówi, że wysoko ocenia sposób, w jaki obrady prowadziła marszałek Elżbieta Witek. – Pani marszałek Witek jest tą osobą niebudzącą żadnych kontrowersji w naszym obozie – zapewnia Gowin.

Joanna Komolka: Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego. Czy te stanowiska w kolejnej kadencji ma pan już zapewnione? Czy będzie jakaś zmiana?

Jarosław Gowin: W ubiegłym tygodniu ustaliliśmy z panem premierem Morawieckim, z panem prezesem Kaczyńskim, jaki będzie udział Porozumienia w rządzie, zajęło nam to na pewno mniej niż 10 minut, nie było żadnych sporów. Ale ustaliliśmy też rzecz oczywistą – że o szczegółach informować będzie przyszły premier, czyli Mateusz Morawiecki.

A jest pan gotów posunąć się trochę na ławce wicepremierów, gdyby wicepremierem miał zostać Zbigniew Ziobro?

Musimy być jedną drużyną. Wiadomo, że ta kadencja będzie dla nas dużo trudniejsza niż poprzednia. Nie mamy większości w Senacie, w Sejmie pojawiły się dwa bardzo skrajne ugrupowania i z prawej, i z lewej strony. Dlatego wszystkie ambicje osobiste i także różnice partyjne trzeba podporządkować interesowi całości.

Ale mam wrażenie, że nie wszyscy mówią tak jak pan, bo w Zjednoczonej Prawicy trzeszczy aż nadto, słychać to bardzo głośno. Jest już uzgodniony kandydat na premiera i będzie to Mateusz Morawiecki?

Tak jak powiedziałem, nigdy ani ja, ani minister Ziobro nie kwestionowaliśmy tego, że kandydata na premiera w naszym obozie wskazuje PiS.

No tak, ale z drugiej strony Zbigniew Ziobro, a właściwie ludzie Zbigniewa Ziobry mówią wprost, że najlepszym premierem byłby Jarosław Kaczyński. Zresztą Mateusz Morawiecki też o tym mówi.

Trzeba pamiętać o tym, że Jarosław Kaczyński też w tej sprawie musi mieć coś do powiedzenia, mówiąc żartobliwie.

No i co ma do powiedzenia?

Mówi jednoznacznie, że po pierwsze sam nie planuje być premierem i dotyczy to całej kadencji, po drugie, że tą osobą wskazaną przez PiS jest Mateusz Morawiecki. Dlatego uważam, że im szybciej przerwiemy takie dywagacje, tym lepiej. Oczywiście po wyborach, w których odnieśliśmy największy po ‘89 roku sykces, zagłosowało na nas 8 mln Polaków.

Ale dużo więcej na opozycję.

Właśnie, musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego jeszcze więcej zagłosowało na opozycję, natomiast ja mam wrażenie, że to już jest taka faza, że tę dyskusję powinniśmy toczyć z dala od mikrofonów czy kamer telewizyjnych.

Ale pan, przedstawiciele koalicjanta chyba nie odnoszą takiego wrażenia, bo mówią wprost o swoich oczekiwaniach i wątpliwościach dotyczących tej kandydatury. Czyli rozumiem, że jest pan w stanie powiedzieć, że na sto procent kandydatem na premiera będzie Mateusz Morawiecki?

Jestem przekonany, że tak się stanie. Kandydatura premiera Morawieckiego nigdy nie była kwestionowana przez PiS. Ma formalne poparcie Porozumienia. Jestem pewien, że w tym tygodniu tego formalnego poparcia udzieli Mateuszowi Morawieckiemu także Solidarna Polska.

A jest już wybrany kandydat na marszałka Sejmu? Będzie to Marek Kuchciński? Bo rozumiem, że kandydatem na marszałka Senatu będzie Stanisław Karczewski.

Tak jak w przypadku funkcji premiera, tak i w przypadku fotela marszałka czy osoby pełniącej ten urząd, przywilej wskazywania kandydata bądź kandydatki powinien należeć do PiS-u.

Rozumiem, że to nie będzie marszałek Kuchciński, skoro brana pod uwagę jest kandydatka. Czy to może być Elżbieta Witek pana zdaniem?

Nie ukrywam, że bardzo wysoko oceniam sposób, w jaki obrady w ostatnich tygodniach trudnej, kończącej się kadencji prowadziła pani marszałek Elżbieta Witek. Jeżeli ją wskazałoby PiS, ta kandydatura…

A wskaże?

Poczekajmy, jeszcze mamy parę tygodni przed sobą czy paręnaście dni do pierwszego posiedzenia Sejmu. Ale wydaje mi się, że akurat pani marszałek Witek jest tą osobą niebudzącą żadnych kontrowersji w naszym obozie.

A będzie nowe ministerstwo gospodarcze, może rozszerzone dla Jadwigi Emilewicz? Która bardzo dobry wynik uzyskała dla pana, dla Porozumienia.

Przede wszystkim Jadwiga Emilewicz jest świetnym ministrem, to po pierwsze. Po drugie wydaje mi się, że mamy ciut za dużo resortów i ja byłem zwolennikiem, mówiłem o tym także w kampanii wyborczej, żeby tę liczbę resortów ograniczyć, żeby pewne rzeczy skomasować.

Czyli jak by pan to widział? Skomasować do…?

Poglądy na ten temat znają moi koalicjanci, a dopóki ich nie zaakceptują, dopóki nie będzie oficjalnego stanowiska, które przedstawi w imieniu nas wszystkich: PiS-u, Porozumienia, Solidarnej Polski pan premier Mateusz Morawiecki, dopóty nie chcę na ten temat publicznie dywagować. Minister Emilewicz jest osobą, która ma rekomendację Porozumienia, żeby pozostawać w rządzie..

Ja rozumiem, że pan ministerstwa dla siebie, dla swojego ugrupowania już, mówiąc kolokwialnie, załatwił?

Nie tyle załatwiłem, przedstawiłem pewne pomysły programowe…

Ale jesteście państwo dogadani z PiS-em, z Jarosławem Kaczyńskim?

Tak, porozumieliśmy się w tej sprawie. Tak jak powiedziałem, nie zajęło nam to więcej niż 10 minut. Przedstawiłem przede wszystkim…

I ile resortów?

Tu mogę powiedzieć jednoznacznie: nigdy nie żądaliśmy więcej niż dwóch resortów. Jest rzeczą oczywistą, że w tej kadencji proporcje wewnątrz Zjednoczonej Prawicy są nieco inne, że te mniejsze partie Solidarna Polska i Porozumienie wprowadziły większą liczbę posłów, ale w moim przekonaniu nie oznacza to, że mamy się rozpychać łokciami. Siłą Zjednoczonej Prawicy zawsze była jedność, jedność w różnorodności i mam nadzieję, że taką jedność… nawet jestem pewien, że taką jedność zachowany.

Ale rozumiem też, że postawił pan też jakiś jeden warunek dotyczący programu, bo mówił pan, że nie podniesie ręki za zniesieniem trzydziestokrotności. A na przykład za tzw. małym ZUS-em, którego projekt pojawił się niedawno i którym rozczarowani są przedsiębiorcy, bo czują się wprost oszukani, bo się okazuje, że ten niższy ZUS, głośno zapowiadany w kampanii wyborczej, tak naprawdę będą mogli płacić niektórzy, to było wiadomo, ale tylko przez trzy lata – tego już nie powiedziano w kampanii.

Dla mnie to rozwiązanie powinno mieć charakter trwały. O szczegółach możemy dyskutować. Natomiast koncepcję małego ZUS-u wprowadziło do programu Zjednoczonej Prawicy właśnie Porozumienie. Jeżeli chodzi o kolejny projekt ustawy, zajmie się nim przyszły rząd, zajmie się nim przyszły Parlament.

Czyli rozumiem, że w takiej formie ograniczenia trzyletniego pan tego nie zaaprobuje?

Każda forma ograniczenia podatków może liczyć na moją akceptację. A poza tym to jest też taki moment w ramach Zjednoczonej Prawicy, kiedy powinniśmy akcentować nie to, co nasz różni, tylko to, co nas łączy. Ja mojej partii oczekiwanie co do odpowiedzialności za poszczególne resorty połączyłem ściśle z kwestiami programowymi. O nich przede wszystkim rozmawialiśmy. Nie jest tajemnicą, mówiłem o tym także w trakcie kampanii wyborczej, że w mojej ocenie Zjednoczona Prawica powinna dokonać zwrotu ku klasie średniej.

Która została pana zdaniem zaniedbana podczas kampanii?

Która poczuła się zaniepokojona zestawieniem niektórych naszych postulatów. Nie pojedynczymi postulatami, tylko całym pakietem. Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych czterech lat wielu mieszkańców tych dużych, średnich miast, wielu przedsiębiorców, przedstawicieli wolnych zawodów jesteśmy w stanie przyciągnąć, przekonać do Zjednoczonej Prawicy.

Panie premierze, pokażę panu plakat Marszu Niepodległości. Widział go pan?

Nie, pierwszy raz.

Zaciśnięta pięść z różańcem. Kościół na razie tak pojedynczymi głosami nie bardzo jest zadowolony z tego. Czy Marsz Niepodległości 11 listopada dostanie poparcie, wsparcie rządu czy jest to profanacja symbolu religijnego?

Ja przede wszystkim zawsze byłem przeciwny mieszaniu religii do polityki, bo to, jak na tym wychodzą politycy, to bywa różnie, ale że Kościół wychodzi na tym źle, to nie ulega dla mnie wątpliwości, nie tylko jako polityka, ale przede wszystkim jako katolika.

Czyli pan nie będzie się angażował w to wydarzenie?

Tego typu przedsięwzięcia mają charakter społeczny i nigdy, także w ciągu ostatnich czterech lat, rząd Zjednoczonej Prawicy w żaden sposób nie firmował tych uroczystości.

A podoba się panu ten plakat?

Nie, mnie się nie podoba. Nawet powiedziałbym, że nie podoba mi się estetycznie i nie podoba mi się też przekaz. Natomiast chcę też powiedzieć, że Marsz Niepodległości to jest inicjatywa, której ideały kierunkowo zdecydowanie podzielam.

Jarosław Gowin jest z nami. Ciąg dalszy naszej rozmowy będzie na RadioZET.pl i na naszym profilu na Facebooku, zapraszam.

***

– Być może w tej kadencji będzie pora na to, żeby podjąć temat udziału samorządów w PIT. Skoro obniżyliśmy ten PIT, siłą rzeczy dochody budżetu państwa są niższe, dochody samorządów są niższe – mówi Jarosław Gowin w internetowej części programu "Gość Radia ZET".

Joanna Komolka zastanawiała się, czy PiS zaszkodziła wojna z samorządowcami.

– Mówili wprost, że zwłaszcza decyzje dotyczące kwestii podatkowych i gospodarczych, niekonsultowane z nimi w żaden sposób, spowodowały że wpływy są niższe. Samorządowcy wyliczają, że brakuje wielu pieniędzy na różnego rodzaju inwestycje. Co za tym idzie, nie dostaną tego mieszkańcy. Wyborcy – wskazuje gospodyni programu „Gość Radia ZET” w internetowej części rozmowy.

– Nie nazwałbym tego w żadnej mierze wojną z samorządowcami – ocenia Gowin. – Jeśli obniżamy podatki, to jest działanie ze wszech miar chwalebne. Zawsze pod takim działaniem się podpiszę. Natomiast tego typu decyzje mają wpływ nie tylko na budżet państwa, ale i budżet samorządowy. Być może w tej kadencji będzie pora na to, żeby podjąć temat udziału samorządów w PIT. Skoro obniżyliśmy ten PIT, siłą rzeczy dochodu budżetu państwa są niższe, dochody samorządów są niższe. Może uda się w takim razie zrekompensować samorządowcom ten uszczerbek przez podniesienie ich udziału w PIT – dodaje wicepremier.

Jarosław Gowin deklaruje, że będzie podejmować temat.

– Będę na ten temat rozmawiał z kolegami ze Zjednoczonej Prawicy – zapowiada w Radiu ZET.

Joanna Komolka zapytała też swojego gościa o Mariana Banasia i trwające postępowanie CBA.

– Rzeczywiście, ta sprawa jest dla nas bardzo bolesna, również w wymiarze osobistym – przyznaje Gowin w Radiu ZET. – Darzyliśmy pana prezesa Banasia pełnym zaufaniem ze względu na to, jak piękną miał biografię w czasach PRL, ale także ze względu na to, że również po 89. roku był urzędnikiem, do którego uczciwości i profesjonalizmu nikt nie zgłaszał najmniejszych zastrzeżeń. Jeśli okaże się, że takie zastrzeżenia ze strony CBA pojawią się, będziemy oczekiwali od niego dymisji, zachowania honorowego – dodaje.

– Rozumiem, że te oczekiwania już były – wskazuje Joanna Komolka.

– Każdy ma prawo do obrony swojego dobrego imienia. Jeśli prezes Banaś czuje się pokrzywdzony ustaleniami CBA, ma prawo się do nich odnieść – zauważa minister nauki i szkolnictwa wyższego w programie „Gość Radia ZET”.

Czy dobrym ruchem ze strony Banasia był powrót z bezpłatnego urlopu?

– Byłem zaskoczony jego decyzją. Jeszcze bardziej byłem zaskoczony tonem jego oświadczenia – przyznaje Jarosław Gowin. – Jeśli okaże się, że po wyjaśnieniach prezesa Banasia CBA podtrzyma swoje zarzuty, wtedy nasze stanowisko będzie jednoznaczne. Będziemy oczekiwali dymisji. Jeśli dymisji nie będzie, będziemy mieli kłopot. Będzie trzeba podjąć rozmowy z opozycją nad zmianą przepisów tak, żeby umożliwiło to odwołanie pana prezesa – przewiduje wicepremier.

– Nie będzie wymagało to zmiany konstytucji? Są wątpliwości, czy ustawa dotycząca NIK może być zmieniona od tak – wskazuje gospodyni programu „Gość Radia ZET”.

– W takich sprawach liczymy na to, że opozycja będzie kierowała się polską racją stanu. Nawet jeśli będzie to wymagało zmiany konstytucji – odpowiada Jarosław Gowin.

Czy Jarosław Gowin wyobraża sobie, że Donald Tusk może być kontrkandydatem Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich?

– Wydaje mi się to mało prawdopodobne z dwóch względów. Donald Tusk gra tylko w to, w co wygrywa. Ryzyko porażki jest zbyt duże, żeby Tusk stanął w szranki wyborcze. Po drugie, sam Donald Tusk powiedział bardzo przenikliwą rzecz, że trzeba szukać nie takiego kandydata, który w pierwszej turze wywoła entuzjazm – czytaj: nie Donalda Tuska – bo sądzę, że ze wszystkich kandydatów opozycji on w pierwszej turze osiągnąłby zdecydowanie najlepszy wynik, tylko – kontynuuję rekonstrukcję myśli Donalda Tuska – trzeba szukać takiego, który w drugiej turze odbierze Andrzejowi Dudzie część głosów – odpowiada Gowin.

Czy wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego rozbawił dowcip prezydenta wygłoszony w sobotę na 100-leciu AGH?

– To był dowcip bardzo insiderski – stwierdza Gowin.

– Mam wrażenie, że część profesorów była nieco zażenowana, kiedy prezydent zaczął mówić o kanibalach i katastrofie lotniczej – oceniła Joanna Komolka.

– Pani redaktor, za daleko idziemy w pewnym dyktacie politycznej poprawności. Prezydent Duda zaczął opowiadanie tego dowcipu, krążącego na AGH od wielu lat, od słów, że pewnie spotka go krytyka za przytoczenie tego dowcipu. Przytaczając go pokazał pewien dystans do samego siebie – uważa gość Radia ZET. Jarosław Gowin dodał, że dobrze zna opowieści o rektorze Tadeusiewiczu, w związku z czym wie jaki był sens dowcipu.