Jarosław Sellin: Zaproponuję prezydent Gdańska współpracę ws. Westerplatte

24.06.2019 07:10

Wiceminister kultury Jarosław Sellin ujawnia w Radiu ZET, czego oczekuje po wtorkowym spotkaniu z prezydent Gdańska ws. Westerplatte. – Jestem otwarty na współpracę. Będę ją proponować pani prezydent. Muzeum zbudujemy. Należy się Polakom i światu w tym symbolicznym, świętym miejscu. Miasto przez ćwierć wieku tego nie zrobiło, zaniedbało ten teren – mówi Beacie Lubeckiej w programie „Gość Radia ZET”.

Beata Lubecka: Jarosław Sellin, wiceminister kultury, PiS, niedoszły eurodeputowany. Nie żałuje pan, że nie dostał się do PE, panie ministrze?

Jarosław Sellin: Bardzo się cieszę, że drużynowo wygraliśmy te wybory i to z wynikiem niespodziewanym. Jak sądzę, pani redaktor też się takiej różnicy i takiego wyniku nie spodziewała.

Nie spodziewałam się. Chociaż przewidywałam, że wygracie.

Najlepszego wyniku pojedynczej partii politycznej w historii polskiej demokracji. I też się trochę do tego przyczyniłem, bo wynik 77,5 tysiąca głosów na trudnym Pomorzu, dla PiS-na Pomorzu to jest dobry wynik.

Rokuje to w takim razie dobrze na pański start do Sejmu, ale nie odpowiedział pan na moje pytanie, cz pan nie żałuje jednak trochę. Ta pensja - to robi wrażenie.

Ja jestem szczęśliwy z dotychczasowych swoich aktywności, również w polityce. Praca w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego jest fascynująca. Ale oczywiście nie startowałem po to, żeby udawać, że nie jestem zainteresowany również tym obszarem, tym bardziej, że jestem do tego dosyć dobrze przygotowany. Pracowałem wiele lat w komisji ds. UE, w polskim Sejmie byłem delegatem Polski w Radzie Europy, więc przygotowanie mam, ale cieszę się, że tych kilkunastu naszych bardzo dobrych europosłów mamy, dwudziestu paru ich jest.

Chociaż gdybym się znalazł w PE, też bym nie płakał. Jutro spotkanie pana z prezydent Aleksandrą Dulkiewicz, prezydent Gdańska w sprawie Westerplatte. Co pan chce zakomunikować pani prezydent Gdańska?

Pani prezydent chciała się spotkać, więc jestem oczywiście na takie spotkanie otwarty. Żałuję, że tak późno, bo ja prosiłem panią prezydent już od stycznia, kiedy objęła obowiązki prezydenta Gdańska po tragicznej śmierci Pawła Adamowicza, o takie spotkania na temat Westerplatte. Kilkakrotnie przypominałem, że chcę o tym porozmawiać - nie było odzewu. Dopiero pani prezydent uznała, że należy o tym porozmawiać, kiedy grupa posłów wniosła projekt ustawy o uporządkowaniu właścicielskim terenu na Westerplatte, po to, żeby móc zbudować tam muzeum Westerplatte, co jest naszym marzeniem już od kilkunastu lat. Ale oczywiście jestem otwarty na współpracę i będę proponował tę współpracę pani prezydent.

Ale jaka to miałaby być współpraca?

Muzeum zbudujemy. Muzeum należy się Polakom, należy się światu, muzeum Westerplatte i wojny obronnej ’39 w tym symbolicznym, świętym dla Polaków miejscu, jakim jest Westerplatte. Miasto przez ćwierć wieku zarządzając większością tego terenu, tego nie zrobiło i zaniedbało ten teren i interesowało się Westerplatte tylko raz w roku 1 września o godzinie czwartej czterdzieści pięć, organizując uroczystości rocznicowe. I dobrze, za to akurat miastu dziękuję, to jest dobra tradycja, że takie uroczystości się odbywają, ale w pozostałych 364 dniach w roku Westerplatte się miasto nie interesowało.

Ale jaką zaproponuje pan współpracę pani prezydent?

Budujemy muzeum Westerplatte, plenerowe, dobre muzeum Westerplatte, które będzie przyciągało turystów z kraju i z zagranicy, i pragnę, żeby miasto też współpracowało z nami, żeby przedstawiciele miasta byli z nami w jakimś komitecie, który będzie doprecyzowywał np. koncepcję tego muzeum. Ta koncepcja jest, ale można jeszcze o różnych szczegółach porozmawiać. Oczywiste jest, że w radzie takiego muzeum też przedstawiciele miasta powinni być, więc taką ofertę współpracy… Będę po prostu proponował, żeby przestać kontestować ten pomysł. Każdy prezydent miasta raczej by się ucieszył, że rząd, Ministerstwo Kultury chce zainwestować w jego mieście z grubsza 150 milionów złotych na atrakcyjną nową instytucję kultury, i nie rozumiem tej kontestacji. Tu powinna być raczej wdzięczność i chęć współpracy, zwłaszcza w tak ważnej, można powiedzieć, świętej sprawie.

Pani prezydent określiła to dość mocno podczas posiedzenia komisji infrastruktury w Sejmie, podczas prac nad tym projektem ustawy - że przejęcie terenu na Westerplatte przez Skarb Państwa to są stalinowskie metody. Czy dzisiaj chcecie prowadzić do tego samego, czy naprawdę czasy stalinowskie są wzorem dla kilku posłów?

Myślę, że pani prezydent widząc nawet reakcje posłów na tego typu słowa, dzisiaj już by tych słów nie powtórzyła, i nie wracajmy do tego.To była, najdelikatniej mówiąc, niedojrzała wypowiedź. Miasto Gdańsk ma jakąś część tego terenu w imieniu Skarbu Państwa, zarządza tym terenem w imieniu Skarbu Państwa jako powiat, bo miasto Gdańsk a status również powiatu, i miało szansę przez ćwierć wieku, powtarzam, na zorganizowanie tam muzeum. Ten teren jest zaniedbany i był zaniedbywany przez miasto, które miało w zarządzie ten teren.

Ale czy wypowiedź np. ministra Glińskiego, że to miejsce święte, symboliczne, jest zarośnięte krzakami…

Bo jest.

…to jest dojrzała wypowiedź? Ja tam nie byłam dawno, więc nie wiem, jak to tam wygląda.

Ja tam jestem wielokrotnie od kilkunastu lat. W roku 2006, kiedy pierwszy raz rządziliśmy, kiedy odwiedziłem to miejsce, to się złapałem za głowę, i wtedy już podjąłem decyzję, że powołujemy pełnomocnika wojewody do budowy muzeum Westerplatte, a rok później, 1 września 2007, powołaliśmy muzeum Westerplatte jako filię muzeum historii Polski. Niestety chwilę później utraciliśmy władzę, PO zdobyła władzę, wycofała się z tych pomysłów i przez osiem lat nie zrobiła nic na Westerplatte i ten teren niszczał. Również jest to odpowiedzialność oczywiście miasta. Więc kiedy tylko powróciliśmy do władzy w roku 2015, już w grudniu, kilka tygodni po wejściu do gabinetów, znowu powołaliśmy muzeum Westerplatte i chcemy je wreszcie zbudować - ta instytucja istnieje.

Ale taką ustawę można było przygotować wcześniej, a nie na cztery miesiące przed 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej. Bo do tego września to się nic tam nie zmieni generalnie.

Oczywiście, że nie, ale dobrze by było uporządkować strukturę właścicielską tego terenu i zacząć realizować ten projekt budowy muzeum. Natomiast jeśli chodzi o rocznicę, to to jedno z drugim nie ma wiele wspólnego, rocznica zawsze się odbywa co roku, powtarzam, organizowana przez miasto Gdańsk, i w tym roku, bo jest okrągła, ważna rocznica . Przedstawiciele rządu przyjadą, wysokiego szczebla i będziemy w tej rocznicy uczestniczyć, przedstawiciele rządu przyjadą na tę rocznicę, powtarzam, organizowaną przez miasto Gdańsk, przez panią Dulkiewicz. Przedstawiciele rządu przyjadą, wysokiego szczebla i będziemy w tej rocznicy uczestniczyć. To jest dowód na to, że my nie chcemy wokół tej sprawy jakiegoś konfliktu, nie chcemy napięcia, my chcemy współpracy i w sprawie budowy muzeum do takiej współpracy będę też zachęcał.

To czego pan się spodziewa po jutrzejszym spotkaniu?

Otwarcia na współpracę ze strony pani prezydent.

A kto będzie naszym komisarzem w KE?

Taki komisarz oczywiście musi zostać wskazany, każde z 28 państw UE ma swojego przedstawiciela w KE. Oczywiście też jest kwestia, jakim portfolio będzie miał się zajmować komisarz z danego kraju. Będziemy walczyć oczywiście o jakiś poważny resort.

W takim razie poważna teka to jest jaka?

Są różne poważne…

Ale jaka nas interesuje? Na pewno już takie dyskusje są prowadzone.

Tak, ale myślę, że dobre efekty się osiąga wówczas, kiedy w zaciszu gabinetu takie rozmowy się prowadzi, i co do merytorycznego resortu, i co do osoby.

Beata Szydło miała dostać taką propozycję i z niej zrezygnowała podobno sama, tak spekuluje prasa.

Sama się na ten temat wypowiedziała, mówiąc, że to jest typowy sezon ogórkowy, że takie spekulacje wokół jej kandydatury się pojawiają, ale warto podkreślić oczywiście, że zrobiło duże wrażenie w całej Europie to, że najlepszy wynik w wyborach do PE w całej Europie, to podkreślam, uzyskała europoseł Beata Szydło.

Nawet nie dostała żadnego stanowiska w ramach swojej frakcji parlamentarnej. A Anna Fotyga miała też odmówić z powodów osobistych - coś pan wie na ten temat?

Z Anną Fotygą się bardzo dobrze znamy, bo z tego samego okręgu i regionu politycznego zdobywamy mandaty. Jest bardzo dobrze przygotowana do pełnienia takiego stanowiska, ale decyzja będzie zapadać w rozmowach, po pierwsze w kierownictwie naszego obozu politycznego ta osoba będzie wskazana, a potem będzie negocjowana na szczycie Rady Europy… A właściwie nie na szczycie Rady Europejskiej, tylko przywódca państwa będzie proponował wybranemu - być może już za kilka dni - nowemu komisarzowi, osobie, która będzie wskazana na nowego komisarza, będzie proponował osobę do współpracę w KE. Pierwszą rozmowę on będzie musiał odbyć, on albo ona, bo nie wiadomo, kto będzie szefem KE.

A czy Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości, byłaby dobrą kandydatką?

Pani redaktor, my mama wyłącznie dobrych kandydatów w naszym obozie politycznym, wyłącznie.

Nie spodziewałam się, że powie pan coś innego, tylko że tak się składa, że Jadwiga Emilewicz nie jest z PiS-u, tylko z partii Jarosława Gowina, więc myślę, że to może być okoliczność obciążająca.

Zjednoczona Prawica współpracuje dobrze.

No, słyszę, że to jest jednak okoliczność, nazwijmy to, obciążająca i że gdyby Jadwiga Emilewicz była w PiS-ie, to pewnie miałaby duże szanse. A Krzysztof Szczerski? Będzie w końcu komisarzem czy będzie jednak zastępcą szefa NATO?

Nie wchodzę w takie spekulacje, pani redaktor. Różne czytam też spekulacje na temat Krzysztofa Szczerskiego, którego bardzo cenię. I obok którego w ławach poselskich siedziałem, kiedy byliśmy w opozycji. Bardzo dobrą pracę teraz wykonuje, prowadząc politykę zagraniczną czy agendę polityki zagranicznej prezydenta Polski i widać dobre efekty tej pracy.

Jarosław Sellin jest z nami, to tyle w części radiowej, cały czas jesteśmy na RadioZET.pl i na Facebooku przede wszystkim.

***

W internetowej części rozmowy Jarosław Sellin skomentował zwłokę ministra kultury Piotra Glińskiego związaną z powołaniem prof. Dariusza Stoli na stanowisko dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. – Było dwoje kandydatów. Konkurs rzeczywiście odbył się w maju. Protokół z tego konkursu, a właściwie z dwóch posiedzeń komisji konkursowej został przekazany panu premierowi Glińskiemu. Ma prawo przeanalizować, zapoznać się z protokołem i w odpowiednim momencie podjąć decyzję – mówi wiceminister kultury w rozmowie z Beatą Lubecką w programie „Gość Radia ZET”. Jego zdaniem w placówce nic złego się nie dzieje, ponieważ tymczasowo zarządza nią były zastępca Stoli.

– Konkurs został rozstrzygnięty w połowie maja. Mamy prawie końcówkę czerwca. Słyszałam, że nawet ambasada USA dopytuje się o co chodzi – zauważa prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Ja nie słyszałem – odpowiada Jarosław Sellin.

– Prezydent Warszawy również się dopytuje i nie dostał odpowiedzi – dodaje Beata Lubecka.

– Rzeczywiście, list od prezydenta Warszawy z pytaniami jest. Odnotowałem ten fakt – przyznaje gość Radia ZET. – Pan premier ma prawo podjąć decyzję w sprawie wyników tego konkursu w czasie, który uzna za stosowny – dodaje.

– Czy może go nie powoływać w ogóle? Kto teraz sprawuje nadzór?

– Jest pełniący obowiązki dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich, pan Zygmunt Stępiński. Bardzo dobrze te zadania wykonuje. Zresztą był zastępcą pana dyrektora Stoli i był wskazany przez dyrektora Stolę jako osoba, która najlepiej nadaje się do pełnienia obowiązków. Na pełniącego obowiązki można powołać osobę na rok, potem trzeba podjąć już właściwą decyzję – wyjaśnia Jarosław Sellin.

– Czyli możliwa jest sytuacja, że przez rok będzie taka sytuacja? – zastanawiała się prowadząca.

– Nie wiem. To zależy od pana premiera Glińskiego. Nie wiem, jaką decyzję podejmie – odpowiada Sellin.

– Ale jednak przedłuża się ta sprawa… - zauważa Beata Lubecka.

– Ale nic złego się nie dzieje – zapewnia wiceminister kultury w programie „Gość Radia ZET”. – Byłem nawet niedawno na premierze filmu dokumentalnego, zresztą znakomitego, o Szewachu Weissie. Wszystko dobrze funkcjonuje w muzeum pod pełniącym obowiązki dyrektora panem Stępińskim – ocenia.

Czy zwłoka z powołaniem prof. Stoli na stanowisko dyrektora POLIN wynika z jakiejś niechęci ze strony ministra kultury i dziedzictwa narodowego?

– Nie będę tego oceniał – ucina Sellin. – Ma prawo analizować dokumenty dostarczone przez komisję konkursową – mówi o wicepremierze Glińskim.

– Pamiętamy, ze nie zgadzał się na przedłużenie tego kontraktu, dlatego trzeba było rozpisać konkurs – przypomina Beata Lubecka.

– Tryb konkursowy jest dobrym trybem – stwierdza Jarosław Sellin.

– No to konkurs został rozstrzygnięty. To tak, jakby wicepremier kontestował wynik tego konkursu – zastanawia się prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Ma prawo zapoznawać się w czasie, który uzna za stosowny, z dokumentami dostarczonymi przez komisję konkursową i w odpowiednim momencie podjąć decyzję. Taką decyzję podejmie – zapewnia wiceminister kultury.

Wiceminister kultury skomentował też powracający temat repolonizacji mediów. – Problem do rozwiązania w przyszłości jest, ale odpowiadając precyzyjnie na pytanie, czy ten problem będzie rozwiązany teraz, odpowiadam: nie – deklaruje w programie „Gość Radia ZET”. – Jakie plany będą po wyborach, dowie się pani z programu PiS ogłoszonego pewnie w sierpniu – mówi Beacie Lubeckiej.

Wiceminister kultury stwierdza w Radiu ZET, że od terminu „repolonizacja mediów” woli pojęcie „kontrola monopolu właścicielskiego w obszarze mediów”.

– Bo tutaj w Polsce popełniono błędy w ostatnich 30 latach. Dopuszczono do nadmiaru obecności kapitału obcego z konkretnego kraju, z Niemiec, w obszarze prasy. Żaden poważny kraj w Unii Europejskiej na coś takiego nigdy by sobie nie pozwolił, a Polska sobie na to pozwoliła. To jest problem. Ale nic nie słyszałem o żadnym projekcie, który miałby być procedowany w najbliższym czasie – stwierdza Sellin.

– Ale taki projekt był przecież pisany w ministerstwie kultury. Pan mówił o tym zresztą wiele razy. Również ja pana o to pytałam – przypomina prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Tak, i mówię bardzo wyraźnie: nic nie wiem o projekcie, który miałby być procedowany. Nie mówię, że go nie ma – odpowiada wiceminister kultury.

– Ale rozumiem, że on jest gotowy?

– Tak, ale nie znam decyzji politycznej, która wskazywałaby, że mamy ten projekt procedować – mówi Sellin w Radiu ZET.

– Ale wicepremier Gowin mówi, że to jest zadanie na następną kadencję, jeśli wygra obóz Zjednoczonej Prawicy – zauważa Beata Lubecka.

– Polecam nasz kongres programowy 5-7 lipca w Katowicach. Mnóstwo uczestników, ekspertów, intelektualistów, polityków. Taka burza mózgów. Będziemy rozmawiać o różnych rzeczach. To jeszcze nie będzie oficjalny program partii na wybory, ale to będzie takie uruchomienie refleksji nt. tego, jakie wyzwania stoją przed Polską w najbliższych latach. Może ten temat się pojawi, może nie. Zobaczymy – stwierdza Jarosław Sellin. – Sprawa jest poważna. Proszę wyobrazić sobie sytuację, że np. w Niemczech cała prasa jest w rękach amerykańskich, a we Francji cała prasa w rękach brytyjskich. Oni by się za głowę złapali – komentuje pomysł repolonizacji mediów.

Przy okazji tematu mediów, Jarosław Sellin został zapytany przez Beatę Lubecką o materiały telewizji publicznej dotyczące rodziny Adama Bodnara.

– Nie wiem, jakie materiały o Adamie Bodnarze są prezentowane. Wiem, że jest problem RPO, który nie raczył upomnieć się o nieszczęście polskich obywateli wyrzucanych z kamienic w Warszawie przez wiele lat. Słowem się nie wypowiedział, mimo że ludzie dopominali się zwrócenia uwagi na to, że te prawa obywatelskiej przez lata były łamane – mówi Jarosław Sellin.

Wiceminister kultury dodaje w Radiu ZET, że podziela zbulwersowanie komunikatem wydanym przez Krajowy Mechanizm Prewencji i Tortur, a opublikowanym na stronach RPO, który wykonuje jego zadania. Dotyczył okoliczności aresztowania mężczyzny podejrzanego o zabójstwo 10-letniej Kristiny w Mrowinach. Z komunikatu wynika, że użyte przez policję środki miały charakter pokazowy i wydawały się nieproporcjonalne.

– Jeśli widzę, że policja ma zatrzymać człowieka, który chyba zasztyletował – bo to były rany kłute – 10-letnią dziewczynkę i ma jakoś łagodnie tego człowieka traktować w czasie zatrzymania, to ja naprawdę tego nie rozumiem. Skoro ten człowiek zrobił coś takiego, mógł coś podobnego zrobić policjantowi, policjantce albo samemu sobie. Tu trzeba było twardo i stanowczo zareagować. Policji należą się podziękowania za takie zatrzymanie, a RPO wydał swoją opinię, z tego co wiem, na podstawie obrazków telewizyjnych. Nie dowiedział się od policji, jak sprawa wyglądała naprawdę – mówi Sellin w Radiu ZET.

– Ale co wspólnego z RPO i jego reakcją ma wyciąganie z życia prywatnego informacji dotyczących jego syna? – zastanawiała się Beata Lubecka.

– Tego tematu nie znam – przyznaje wiceminister kultury.

– Jak to nie? Wiceminister kultury nie interesuje się takimi rzeczami? Chodzi o to, że w piątek rano portal tvp.info zamieścił informację, że syn Adama Bodnara wymuszał pieniądze od kolegów. Według informacji TVP Info 14-latek miał dokonać trzech rozbojów. Sprawa trafiła do wydziału dla nieletnich Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów. Tego samego dnia pokazano, jak na chodniku pracownik TVP pyta RPO o sytuację prawną syna. Pan Bodnar nie chciał tego komentować. Pełnomocnik matki syna RPO poinformował portal branżowy press.pl, że zostaną podjęte kroki prawne. To nie są metody rodem z propagandy PRL? – pytała o działania TVP Beata Lubecka.

– Może mi się rzeczywiście nie podobać mieszanie spraw z życia prywatnego rodziny osoby publicznej, ale jednocześnie zapytam: kto z was jest bez grzechu? Niech pierwszy rzuci kamień. Czy w Radiu ZET nigdy nie zdarzyło się zainteresować jakimś elementem z życia prywatnego osoby publicznej? Może pani z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że nigdy tak nie było? – dopytywał Sellin.

– W tej chwili nie jestem w stanie tego zweryfikować, natomiast nie posługujemy się takimi informacjami – zapewnia Beata Lubecka.

– Niestety w standardach medialnych tak jest, że interesujecie się życiem prywatnym polityków, osób publicznych. Korzystacie ze zdjęć różnego rodzaju paparazzi – mówię o mediach generalne – wchodzicie w życie prywatne polityków. Was to interesuje, bo wiecie że ludzi to interesuje – uważa wiceminister.

– Co innego jest życiem prywatnym, że pan został sfotografowany jak idzie do restauracji. Tego się nie da porównać z taką sytuacją. Co taka informacja ma wspólnego z RPO i jego reakcją na zatrzymanie domniemanego mordercy 10-letniej Kristiny? – zastanawiała się prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Powtarzam: lepiej by było, gdyby takie rzeczy można było oddzielać, ale niestety sytuacja jest taka, że media bardzo intensywnie interesują się bulwersującymi elementami z życia prywatnego osób publicznych.

– Tylko czy telewizja publiczna nie powinna wyznaczać najlepszych standardów? Nie powinien to być high level standardów dziennikarskich? – pytała Lubecka.

– Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie – stwierdza Jarosław Sellin.

Beata Lubecka zauważyła w trakcie rozmowy, że za Adamem Bodnarem ujęła się także Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

– Której prezesem był Adam Bodnar. Tylko przypominam – dodaje Sellin.

– Też skrytykowano ten materiał. Ewa Łętowska przyłączyła się do tej dyskusji. Mówi, że policja czy antyterroryści mają ujmować i kuć, a RPO pilnować, aby nie naruszano przy tym godności nieproporcjonalnym ułatwieniem, do czego skłonna jest zawsze każda policja – przytacza opinię Beata Lubecka.

– Ewa Łętowska, właściwie pierwsza RPO w Polsce. Bardzo ją szanuję za nasze wspólne fascynacje muzyką poważną. Spotykamy się w salach koncertowych, ale też mam takie wspomnienie, kiedy zakładałem pod koniec komuny w roku 1988-1989 katolickie związki studenckie i próbowałem je zalegalizować. Otrzymałem od pani Ewy Łętowskiej odpowiedź, że niestety zgodnie z prawem nie można zalegalizować katolickich związków studenckich, bo nie gwarantują socjalistycznego wychowania młodzieży. Przypominam tylko, że takie są też korzenie tego urzędu, aczkolwiek bardzo potrzebnego – uważa Jarosław Sellin.