Zamknij

Scheuring-Wielgus: składamy wniosek do prezydenta o dopuszczenie dziennikarzy na granicę

29.09.2021 07:30

Joanna Scheuring-Wielgus zapowiada w Radiu ZET, że jeszcze dziś będzie wniosek Lewicy do prezydenta o dopuszczenie dziennikarzy do terenu objętego stanem wyjątkowym. - Nie wierzę tej władzy. Zacznę wierzyć w te informacje, kiedy do tych miejsc zostaną dopuszczeni dziennikarze. Jeśli oni powiedzą, że jest zagrożenie i nie wiadomo kto tam jest, to wtedy uwierzę. Nie będę wierzyła Błaszczakowi, Kamińskiemu i Wąsikowi – deklaruje w rozmowie z Beatą Lubecką. 

- Władza nas okłamuje i wykorzystuje tę sytuację, żeby zohydzić ludziom uchodźców. Robi to w sposób cyniczny, bo dzięki temu rosną im sondaże – mówi o stanie wyjątkowym na polsko-białoruskiej granicy Joanna Scheuring-Wielgus.

Posłanka Lewicy krytycznie ocenia też poniedziałkową konferencję z udziałem m. in. ministra obrony Mariusza Błaszczaka oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego. To w jej trakcie pokazano zdjęcia, które mają być dowodem, że u osób, które chcą dostać się do Polski, występują skłonności zoofilskie i pedofilskie. - Nigdy w życiu nie widziałam czegoś tak obrzydliwego – mówi Scheuring-Wielgus. – Wydaje mi się, że KRRiT powinna nałożyć karę na telewizję publiczną. Wczoraj rozmawiałam z Krzysztofem Luftem, z którym jestem razem w radzie programowej telewizji publicznej. Będzie wniosek nasz i Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej o nałożenie kary. Nie może być tak, że telewizja publiczna pokazuje takie rzeczy. Nie może być też tak, że na konferencji prasowej w środku dnia, kiedy każdy może włączyć telewizję, pokazywane są takie rzeczy – dodaje.

Joanna Scheuring-Wielgus twierdzi też, że pokazywane na konferencji zdjęcia to za mało, żeby zarzucać komuś skłonności pedofilskie i zoofilskie. – Wyobraźmy sobie, że oglądam tę konferencję, robię z niej screena i wysyłam w SMS-ie do pani redaktor pisząc: „Proszę zobaczyć, co się dzieje na konferencji”. Pani i ja mamy to zdjęcie. Czy to znaczy, że jesteśmy zoofilkami? Nie, przekazujemy sobie informację. Takie zdjęcia nie mogą być dowodem w sprawie – komentuje posłanka Lewicy w Radiu ZET.

Gość Beaty Lubeckiej uważa też, że stan wyjątkowy nie powinien zostać przedłużony. – Przypomnę, że stan wyjątkowy został zaproponowany wtedy, kiedy na granicy mieliśmy 32 osoby. Nie wprowadza się go, kiedy mówimy o uchodźcach, którzy są na naszej granicy. Przed Usnarzem w Polsce zmarło ok. 100 tysięcy osób przez pandemię. To nasi bliscy, rodzice, dziadkowie. To był stan wyjątkowy, który Prawo i Sprawiedliwość powinno wtedy wprowadzić – mówi Joanna Scheuring-Wielgus.

Scheuring-Wielgus o posadach w SSP: zaskoczyła mnie skala siatki Morawieckiego

- Zaskoczyła mnie skala siatki Morawieckiego – tak Joanna Scheuring-Wielgus reaguje w internetowej części programu „Gość Radia ZET” na doniesienia dotyczące posad w spółkach skarbu państwa, które dostali ludzie związani między innymi z Jackiem Sasinem, Mariuszem Błaszczakiem, Joachimem Brudzińskim oraz premierem. - Okazuje się, że nie jest „cienkim bolkiem” a Mateuszkiem, który wie co robi i też gra w tę grę razem z innymi osobami, czyli Sasinem i Ziobrą, którzy w tych gierkach mają doświadczenie – mówi o premierze posłanka Lewicy w rozmowie z Beatą Lubecką.

Scheuring-Wielgus twierdzi w Radiu ZET, że od jednego z polityków PiS usłyszała o tzw. kolejce. - Ktoś idzie na stanowisko prezesa jakiejś spółki, po pół roku dostaje odprawę i wchodzi następna osoba z kolejki. Każdy musi się nachapać i zarobić. Wydaje mi się, że oni już wiedzą, że niezależnie od sondaży następna kadencja nie jest taka pewna – ocenia posłanka Lewicy.

- Zaznaczmy, że to są osoby na bardzo wysokich stanowiskach, a te osoby które są prezesami i dyrektorami obsadzają niższe stanowiska. Ta ośmiornica może być jeszcze większa. Dzięki pracy niezależnych mediów możemy dowiadywać się o tych sprawach i chylę czoła dla wszystkich, którzy to upubliczniają – dodaje gość Radia ZET.

Cykl „Partia i Spółki” to efekt wspólnej pracy dziennikarzy Radia ZET, Onetu i „Gazety Wyborczej”.

Joanna Scheuring-Wielgus zapowiada też, że zaplanowany 9 października kongres Nowej Lewicy będzie „z przytupem”. – Musi być z przytupem, dlatego że łączą się dwie partie lewicowe. To dla nas bardzo ważne wydarzenie. Myślę, że będzie ok. 2 tysięcy osób. 1200 delegatów – po 600 z frakcji Wiosna i frakcji SLD. Reszta to goście, wolontariusze – wymienia posłanka Lewicy. Zapowiada przy tym obecność gości z zagranicy. – Bardzo nam zależy, żeby mieć przedstawicieli socjaldemokratów z Niemiec, bo socjaldemokracja wygrała, a Scholz może być przyszłym kanclerzem. Pracujemy nad tym, ale wiemy że teraz dla niego jest najważniejsze utworzenie rządu. Może nie mieć czasu, ale może w inny sposób się z nami połączy. Zobaczymy – dodaje gość Radia ZET.

Czy dwóch współprzewodniczących nie będzie prowadzić do konfliktów? – Absolutnie nie. Statut, który powstał, jest bardzo nowoczesnym statutem. Jest dwóch współprzewodniczących na najwyższym szczeblu, a później są współprzewodniczący na wojewódzkich szczeblach. Zawsze przy podejmowaniu decyzji, ona będzie musiała być zatwierdzona przez jedną i drugą osobę – zapowiada Scheuring-Wielgus. Twierdzi, że w żaden sposób nie spowolni to niektórych procesów działania partii.

RadioZET/PaNa