Zamknij

Joanna Scheuring-Wielgus: Uważam, że z prezydentem Andrzejem Dudą da się wygrać

05.01.2020 08:00
Joanna Scheuring-Wielgus
fot. Radio ZET

- Uważam, że z prezydentem Andrzejem Dudą da się wygrać. On jest naprawdę kiepskim prezydentem. Ma paradoksalnie niskie notowania, mając ten cały aparat władzy, wsparcie partyjne. Naprawdę nie ma wielkiego wsparcia i da się z nim wygrać - przekonuje posłanka klubu Lewicy Joanna Scheuring- Wielgus.
Lewica ma już wybranego kandydata w wyborach prezydenckich, ale zostanie on przedstawiony publicznie dopiero 19 stycznia na konwencji. Trwało to długo, bo Lewica przyjęła inny kalendarz swojej pracy - przekonuje dzisiejszy Gość Radia ZET. - Najpierw ustaliliśmy, że musimy umościć się w klubie poselskim. To przecież nie było takie proste, żeby to stworzyć, ale nam się to udało, cieszę się, że Razem też jest w klubie Lewicy. Drugą rzeczą, którą ustaliliśmy, to rozpoczęcie jednoczenia się Wiosny i SLD. Były dwie konwencje. I teraz kolejnym etapem były rozmowy nad kandydatem czy kandydatką i ta osoba już jest wybrana i 19 stycznia będzie ogłoszona - mówi Joanna Scheuring- Wielgus. Pytana, czy kandydat będzie miał jej poparcie i czy powinien to być Robert Biedroń, odpowiada - Ja w ogóle uważam, jeżeli pyta mnie pani osobiście, że to powinien być Robert Biedroń. W odpowiedzi na pytanie, jaką rolę w kampanii odegra Krzysztof Śmiszek, ujawnia - Będzie pracował w sztabie kandydata lub kandydatki. Nic więcej Pani ode mnie dzisiaj nie wyciągnie.
Posłanka Lewicy jest przekonana, że do drugiej tury wyborów wejdzie kandydat opozycji, który powalczy o prezydenturę z Andrzejem Dudą. - Jestem przekonana, że kiedy będzie ta II tura i będzie prezydent Andrzej Duda i ktoś z opozycji, to wszyscy zagłosują na tego kandydata z opozycji. Wszystkich nas łączy działanie w imię praworządności, a wiemy, że prezydent Andrzej Duda wielokrotnie pokazał nam, że Konstytucję w zasadzie ma tam, gdzie nie powinien mieć i jej nie przestrzega - deklaruje Joanna Scheuring- Wielgus.

Joanna Komolka: Gościem Radia ZET w niedzielę jest dzisiaj posłanka klubu Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus. Dzień dobry pani poseł.

Joanna Scheuring-Wielgus: Witam, dzień dobry.
Czy Lewica czy opozycja w ogóle będzie domagała się od rządu czy od Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Obrony Narodowej być może informacji na temat tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie? Tam jest sporo Polaków, tam są też polscy żołnierze.

Ma pani sto procent racji, w ogóle uważam, że prezydent powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego w trybie…

Rzecznik wczoraj powiedział, zresztą w tym studiu, że tego nie planuje.

...w trybie pilnym, od tego jest RBN, żeby o bezpieczeństwie rozmawiać. To jest organ doradczy i dobrze byłoby, gdybyśmy wszyscy ponad podziałami na ten temat porozmawiali, bo sytuacja jest bardzo niepokojąca. Ja powiem pani szczerze, że rok 2019 zakończył się bardzo taki okaleczony, chory wręcz, i w ten 2020 weszliśmy z takim bardzo dużym impetem – to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, to, co się dzieje w Australii, ze zmianami klimatycznymi, to jest bardzo, bardzo niepokojące i bardzo czarno to widzę. I w momencie, kiedy ktoś, w przypadku Andrzeja Dudy, lekceważy zajmowanie stanowiska w takiej sytuacji, to pokazuje, że jest po prostu niepoważnym politykiem. Bo to nie są sytuacje, na które nie powinniśmy spoglądać, na które nie powinniśmy reagować, bo one dotyczą tak naprawdę każdego z nas. Sytuacja na Bliskim Wschodzie w bardzo szybkim tempie może... Mogą być bardzo szybko skutki widoczne np. u nas w Europie – migracje.

No tak, ale skoro prezydent mówi: nie ma takiej potrzeby, bo Rada Bezpieczeństwa jest od tego, żeby mi doradzać – tak rozumiem słowa rzecznika Andrzeja Duda, no to jakie państwo mają… Dlatego pytałam o ten Sejm. Sejm jest w przyszłym tygodniu. Państwo jako opozycja rozumiem, że mogą się domagać jakichś informacji na temat tego, co dzieje się w tej chwili tam?

Ale oczywiście, że tak, i na pewno będziemy się domagali, nie tylko Lewica, ale też, myślę, inne ugrupowania, bo wszyscy uważamy, jak się okazuje, cała opozycja, że to jest bardzo ważna sprawa. Ale mamy takiego prezydenta, jakiego mamy, który jest osobą bardzo niepoważną, który w tym czasie, kiedy dzieją się te wszystkie rzeczy na świecie, z tego, co wiemy, jeździ sobie na nartach. Słyszeliśmy przecież wypowiedzi chyba pana ministra Szczerskiego, że po 6 stycznia dowiemy się czegoś więcej na temat stanowiska prezydenta Andrzeja Dudy. I niepoważna prezydentura to niepoważne decyzje i mam nadzieję, że Polacy w maju nie pozwolą prezydentowi Andrzejowi Dudzie pełnić tego urzędu.

A pani zdaniem Polska powinna wycofać być może swoich dyplomatów, swoich urzędników, którzy są w tej chwili w Bagdadzie? Np. w tej chwili już wiadomo, bo to są najświeższe informacje, że wyjechali stamtąd prawie wszyscy pracownicy ambasady USA, brytyjskiej, pracownicy ONZ-etu i organizacji pozarządowych, a tam poza żołnierzami, których tak ot nie można sobie wycofać, są też pracownicy cywilni.

Ale oczywiście, że tak. Taki komunikat powinien się pojawić już tego pierwszego dnia w piątek chyba, bo atak był w czwartek wieczorem. Strona polska powinna być właśnie w ten sposób zaangażowana. Ja się obawiałam innej rzeczy, dlatego że PiS i prezydent Andrzej Duda zawsze bardzo wyraźnie i mocno kładli nacisk na to, że Stany Zjednoczone są naszym największym sojusznikiem i obawiam się sytuacji takiej, że w którymś momencie Donald Trump będzie wymagał od Polski jednoznacznego stanowiska, a my tutaj w Polsce nie mamy tego jeszcze przegadanego ponad podziałami. I obawiam się, że w którymś momencie Trump po prostu postawi prezydenta Dudę w takim klinczu, w którym on nie będzie wiedział, jak się zachować, i zachowa się w sposób taki, który może nas wszystkich zaskoczyć. Dlatego że wiemy, że rok 2020 jest też rokiem kampanii Trumpa na prezydenturę USA, to jest też rok kampanii u nas, więc prezydenci, ci, którzy teraz funkcjonują w Stanach i w Polsce, będą wykorzystywać pewne elementy polityczne...

Myśli pani, że prezydent Trump też mógł wykorzystać ten atak właśnie w kampanii prezydenckiej swojej? Bo takie głosy zza oceanu też się pojawiły.

Powiem pani, że do wczoraj… To jest jedna z hipotez, dlatego że myślę, że też chodziło trochę o przykrycie impeachmentu, który teraz w USA trwa. Ale słuchałam wczoraj wypowiedzi polityków amerykańskich, którzy mówili też o tym, że to zabójstwo zapobiegło pewnej tragedii, która mogła się wydarzyć, więc oczywiście to nie jest tak, że...

Atakom terrorystycznym czy tam przewrotowi jakiemuś. 

Tak, które być może mogły doprowadzić do sytuacji z 2001 roku, tego nie wiemy, oczywiście nikt z nas się tego nie dowie, bo myślę, że takich ataków, które są jakby likwidowane i o nich nie wiemy, jest bardzo, bardzo dużo. I to też nie jest tak, że nagle się okazało, że trzeba zlikwidować jednego z najważniejszych przywódców na Bliskim Wschodzie. To jest jednak praca, którą służby wykonują od wielu, wielu lat, wykonują ją ciągle i być może to był taki moment, kiedy musiała zapaść ta decyzja, ja tego nie wiem, i też nie jestem ekspertką od Bliskiego Wschodu, ale wydaje mi się, że Trump na pewno wykorzysta tę sytuację w kampanii wyborczej.

Pani poseł, chciałam zapytać, pozostając przy tej polityce zagranicznej i zbliżających się obchodach wyzwolenia obozu w Auschwitz, tego, o czym mówił prezydent Rosji Władimir Putin, który oskarżał Polską, on, ale też dyplomaci rosyjscy, o właściwie współudział i współodpowiedzialność za wybuch II wojny światowej. Małgorzata Kidawa-Błońska, wicemarszałek, wczoraj zaapelowała na Twitterze, żeby przygotować taką uchwałę potępiającą rosyjską propagandę. Lewica jest za? Chodzi o takie wspólne przygotowanie ponad podziałami treści takiej uchwały...

Jeżeli będzie wspólnie ponad podziałami, to jak najbardziej, natomiast to jest jakby kolejny temat, który pani redaktor wywołała, dlatego że Putin jest imperialistą, zrobi wszystko, żeby zafałszować historię, żeby wprowadzić swoje elementy polityki do polityki europejskiej i namieszać w tym bardzo. I to jest kolejny obszar, w którym my jako Polska jesteśmy słabi. Proszę zwrócić uwagę, co się wydarzyło przez ostatnie pięć lat prezydentury Andrzeja Dudy i rządów PiS-u. Jako kraj jesteśmy bardzo osamotnieni. Nie mamy sojuszników, którzy murem staną za nami. Ta sytuacja jest w ogóle bardzo podobna do ‘39 roku, kiedy też byliśmy bardzo osamotnieni. I takie zapędy Putina imperialistyczne, człowiek, który w ogóle marzy o tym, żeby wrócić do tego, co było, są bardzo dużym zagrożeniem dla nas. I ja się też obawiam tego, co będzie na obchodach wyzwolenia Auschwitz, jakie słowa mogą tam paść, nie wiemy, jak się prezydent Duda zachowa. Czy my w ogóle cokolwiek wiemy, jeżeli chodzi o prezydenta Andrzeja Dudę...

Podobno jest przygotowany – tak zapewniał jego rzecznik wczoraj tutaj.

Jeżdżąc na nartach, można dużo rzeczy sobie przemyśleć, ale chodzi o to, żeby być prezydentem, który reaguje i ma stanowisko jasne dla wszystkich, a tego tutaj nie ma.

A powinien pojechać do Jad Waszem pani zdaniem? Bo na razie rozumiem, że jest taki warunek: albo prezydent Duda będzie mógł zabrać głos tam, skoro będzie tam głównym gościem, jednym z głównych gości Putin, który będzie przemawiał, a jeżeli nie będzie miał takiej możliwości, to się nie wybierze.

Ja przypomnę, że chyba w zeszłym roku była ta cała afera związana z ustawą o IPN-ie, ja byłam jedną z pięciu osób, które już na samym początku zagłosowały przeciw. Proszę zauważyć, do czego doprowadził PiS. Gdyby nie było całej tej historii, tego konfliktu stosunków polsko-żydowskich wtedy, być może teraz ta dyskusja byłaby zupełnie inna. Nie wiemy.

Myśli pani, że Izrael zupełnie inaczej by zareagował albo w ogóle nie byłoby dyskusji o tym, kto będzie, kogo nie będzie i kto będzie przemawiał i przed kim?

Nie wiem, co by było, natomiast być może nie byłoby tej dyskusji, dlatego że te stosunki polsko-izraelskie, one były poprawne i dobre. Zostały zachwiane właśnie wtedy, kiedy pojawiła się ta ustawa. I jeszcze to zachowanie polskiego rządu, polskiej strony, też skandaliczne, jakby też nie było reakcji. Mamy powtórkę z tego, co było wtedy. Niestety patrząc na politykę zagraniczną, w momencie, kiedy coś się dzieje na świecie, politycy PiS-u, rząd, premier, prezydent kompletnie nie potrafią reagować. Mówiąc językiem młodzieżowym, mamy do czynienia z nieogarami, które sobie po prostu nie radzą na funkcjach które przyjęli, po prostu nie.

Tylko wie pani, ja mam też wątpliwość, bo pani mówiła o tym, że Putin lubi namieszać i chce namieszać też pewnie w Polsce, ale wracając do tej uchwały, o której wspominałyśmy, której pomysł rzuciła...

Której nie znamy jeszcze.

Której nie znamy. Jest pomysł Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Za chwilę jest odpowiedź Ryszarda Terleckiego: ale chwilę, taka ustawa jest przygotowywana też w komisji spraw zagranicznych. Nawet w takiej sytuacji nie ma zgody. A rozumiem, że powinna być w tej sytuacji zgoda ponad podziałami, uzgodniona treść takiej uchwały ze wszystkimi środowiskami politycznymi w Polsce.

Byłaby zgoda, gdyby PiS traktowało mniejszość i opozycję w sposób taki, w jaki się mniejszość powinno traktować, czyli brać pod uwagę zdanie mniejszości. A ja jako posłanka ósmej kadencji wiem, że PiS nigdy nie brało pod uwagę tego, co mówi opozycja. Oni w zasadzie działają tylko we własnym gronie, nie interesuje ich, co mówią inni, i zrobią tak, jak będą chcieli.

Pani poseł, a wracając do tego, co dzieje się w Polsce, za moment kampania, bo mówiłyśmy o kampanii prezydenckiej, która w Polsce… No właśnie, jak to jest, będzie kandydat Lewicy czy też nie? Miał być na święta...

On już jest.

No tak, ale znany. Mówił Włodzimierz Czarzasty w tym studiu zresztą, siedząc na pani miejscu: „Polacy będą mieli o kim rozmawiać przy stole wigilijnym”. I?

No i będą mogli rozmawiać od 19 stycznia. My już tego kandydata mamy, przedstawimy go. I ja powiem tak...

Ale był problem ze znalezieniem kandydata chyba, prawda? Czy uzgodnieniem kandydata jednego? 

Nie, to nie był problem, dlatego że

To będzie kandydat czy kandydatka?

To się dowiecie…

Bo to chyba może pani zdradzić.

Właśnie nie, nie mogę, nie mogę zdradzić, bo tak się umówiliśmy. Proszę pamiętać, że klub Lewicy to są trzy partie i wszystkie uzgodnienia zapadają po rozmowach…

Może dlatego tak długo?

Nie, dlatego że my najpierw ustaliliśmy, że musimy umościć się w klubie poselskim. To przecież. to nie było też takie proste, żeby to stworzyć, ale nam się to udało, cieszę się, że Razem też jest w klubie Lewicy. Drugą rzeczą, którą ustaliliśmy, to rozpoczęcie jednoczenia się Wiosny i SLD. Były dwie konwencje. I teraz kolejnym etapem były rozmowy nad kandydatem czy kandydatką i ta osoba już jest wybrana i 19 stycznia będzie ogłoszona.

Ma pani poparcie też? Bo pani swego czasu mówiła, że widziałaby na tym stanowisku Roberta Biedronia.

Tak, ja w ogóle uważam, jeżeli pyta mnie pani osobiście, że to powinien być Robert Biedroń. Poza tym uważam, że kandydat Lewicy to będzie jedyna osoba, która jakby jest fair w stosunku do praw człowieka, która mówi wprost, że prawa kobiet to prawa człowieka, która mówi wprost, że prawo do bezpiecznego przerywania ciąży to prawo człowieka, to będzie taka osoba, która powie: tak, trzeba rozdzielić państwo od Kościoła.

Myśli pani, że z tymi hasłami ma szansę przejść do II tury? 

Czytałam wywiad z prof. Marody wczoraj w „Polityce”, bardzo polecam państwu. Prof. Marody mówi o porównaniu badań o społeczeństwie lata 1990 do teraz. Nasze społeczeństwo się zmieniło. To nie jest tak, jak większość publicystów mówi, że jesteśmy krajem bardzo mocno katolickim i konserwatywnym. Już nie. W ‘99 roku rzeczywiście tak, te badania wszystkie pokazywały, że jesteśmy za takimi twardymi, konserwatywnymi wartościami. Ale społeczeństwo bardzo, bardzo się zmieniło i jest bardziej europejskie, bardziej liberalne i bardziej patrzące do przodu niż politycy, którzy są teraz w Sejmie.

Jak się ma do tego… Bo skoro pani mówi, że pani by była za Robertem Biedroniem, jak się ma do tego ten… Może pani rozszyfruje ten hasztag: #Śmiszek2020, który umieścił kilka dni temu Krzysztof Śmiszek.

Krzysztof Śmiszek nie wiem, co miał na myśli, natomiast wydaje mi się, że umieścił go dlatego, żeby zaapelować, a być może pokazać, że będzie bardzo aktywnym posłem w 2020 roku. Zresztą znam bardzo dobrze Roberta...

Napisał, że do maja to będą bardzo ważne miesiące dla niego, pełne pracy.

Ale bo to są wszystkie ważne, bo będzie pracował w sztabie.

Będzie pracował w sztabie kandydata…

Tak.

...lub kandydatki?

Tak.

Rozumiem. A będzie szefem tego sztabu może?

Nic więcej nie powiem, nic więcej pani ze mnie nie wyciągnie.

A gdyby się okazało, że do II tury z Andrzejem Dudą czysto hipotetycznie nie przechodzi kandydat czy kandydatka Lewicy, przechodzi Małgorzata Kidawa-Błońska, to pani będzie miała kłopot, żeby na nią zagłosować?

Nie, dlatego że ta osoba… Po pierwsze uważam, że z prezydentem Andrzejem Dudą da się wygrać i że mamy bardzo dużą szansę.

No patrząc na sondaże w tej chwili, to kiepsko to wygląda.

Nie, myślę, że z prezydentem Andrzejem Dudą mamy szansę wygrać. On jest naprawdę kiepskim prezydentem. Gdyby spojrzeć na te sondaże prezydenckie, które były w poprzednich wyborach, ja nie mówię tylko o tych, które były pięć lat temu, ale też wcześniej, to prezydent Duda ma bardzo niskie notowania, paradoksalnie, mając ten cały aparat władzy, wsparcie partyjne, naprawdę nie ma jakiegoś wielkiego wsparcia i da się z nim wygrać. I teraz, niezależnie od tego, kto po stronie opozycyjnej wejdzie do II tury, uważam, że wygra z prezydentem Andrzejem Dudą. Tylko że będzie to albo kandydat konserwatywny: PO, Kosiniak-Kamysz, Hołownia czy ktoś tam z Konfederacji...

Krzysztof Bosak prawdopodobnie.

...i jedyny z Lewicy. Więc na pewno nikt nie wejdzie do II tury z Konfederacji. Liczę na to, że to będzie kandydat Lewicy. Jestem przekonana, że kiedy będzie ta II tura i będzie prezydent Andrzej Duda i ktoś z opozycji, to wszyscy zagłosują na tego kandydata z opozycji.

Pani jest o tym przekonana? Bo patrząc np. na deklarację PSL-u, no to tak średnio to wygląda.

Nie, ja jestem przekonana, dlatego że wszystkich nas łączy działanie w imię praworządności, a wiemy, że prezydent Andrzej Duda wielokrotnie pokazał nam, że konstytucję w zasadzie ma tam, gdzie nie powinien mieć i jej nie przestrzega.

Jak pani sobie wyobraża dalej współpracę, łatwiej będzie z PO, jak już szefem nie będzie Grzegorz Schetyna?

Ja nie mam problemu, współpracując z kimkolwiek, i to nie ma znaczenia, czy to jest PO...

A kogo pani widzi na stanowisku następcy Grzegorza Schetyny? Sześcioro kandydatów jest.

Niech sobie wybierają, kogo chcą. Mnie ta cała sytuacja w ogóle nie dziwi.

A komuś pani kibicuje?

Nie, dlatego że ja nie jestem w PO, nigdy nie byłam, przypomnę, że weszłam do polityki przeciw PO i nic tu się nie zmieniło, zawsze uważałam, że PO jeżeli chce w ogóle przetrwać, to musi zmienić swoje myślenie o polityce. I ja nie wiem, czy ten wybór, który będzie u nich w styczniu, pokaże nowe spojrzenie na myślenie o polityce i jakby takie obywatelskie, bo Platforma Obywatelska ma przecież to w swojej nazwie, a nigdy taka nie była. Nie mam zielonego pojęcia, nikomu nie kibicuję. Znam te wszystkie osoby, które startują, i niech się po prostu poukładają, bo teraz Platforma jest w rozsypce.

Dalszy ciąg naszej rozmowy na RadioZET.pl i na Facebooku, zapraszam serdecznie.