Ktoś udawał byłą pierwszą damę w sieci. Jolanta Kwaśniewska: zawiadomię policję

13.12.2019 08:02

Jolanta Kwaśniewska stanowczo odcina się w programie „Gość Radia ZET” od konta na Twitterze z jej wizerunkiem. Pojawiła się na nim zapowiedź startu w wyborach prezydenckich. – To nie moje konto, składam zawiadomienie na policję, bo nie chciałabym, żeby później jakieś pokłosie tej czyjejś decyzji mogło rodzić niefajne informacje. Informacja, że biorę udział w kampanii wyborczej, to jest pikuś, natomiast potem mogą różne inne rzeczy się tam znaleźć – mówi była pierwsza dama w rozmowie z Beatą Lubecką. 

Beata Lubecka: Jolanta Kwaśniewska, była pierwsza dama, dzień dobry.

Jolanta Kwaśniewska: Dobry bardzo, dzień dobry państwu.

Niedawno z mężem obchodzili państwo 40. rocznicą ślubu, rubinowe gody – to się tak nazywa. Jak to się robi?

Jak się obchodzi rocznicę? Czy jak się dochodzi do tych 40 lat?

Dokładnie tak.

Ciężka praca, ale warta takiego pochylania się nad każdym dniem, bycia ze sobą tu i teraz, doceniania siebie wzajemnie.

Przymykania oczu też.

Umiejętności pewnych kompromisów. Mój mąż bardzo często tak fajnie o tym mówi, że jesteśmy ze sobą tak długo, jesteśmy siebie ciekawi, bo to jest fajne, że lubimy ogromnie swoje towarzystw, bo mój mąż się nigdy nie narzucał z obecnością.

Reglamentuje ją raczej.

Bo pół jego życia gdzieś tam w świecie zawsze były duże sprawy, mąż wracał bardzo późno do domu, wtedy kiedy ja i Ola spałyśmy, a następnego dnia mogłam rano dopytywać się, co się działo w jego życiu. Wbrew pozorom najczęściej spotykaliśmy się w czasie prezydentury, bo np. wszystkie wspólne wyjazdy gdzieś tam w świat...

Obowiązki was łączyły.

Obowiązki nas fajnie łączyły. A zresztą ja zawsze powtarzam, że jak jest się we dwójkę, to piękną rzeczą, to piękną rzeczą jest to, że te wszystkie szczęśliwe takie momenty mamy z kim dzielić i sobie je opowiadać, ale wtedy, kiedy jest marnie, to też ten ból, te nieszczęścia dzieli się na dwa. Tak że tylko trzeba pielęgnować to uczucie, podlewać.

Ale sama pani powiedziała: przede wszystkim ciężka praca każdego dnia. Praca ustawiczna, bo jakby była złota recepta, to wszyscy byliby szczęśliwi, a tak nie jest.

To prawda.

Muszę zadać to pytanie jednak: czy wystartuje pani w wyborach prezydenckich?

Nie, absolutnie. Cieszę się, że dzisiaj państwo już o tym wspominaliście, pani o tym wspomniała, że została taka fake’owa strona…

Na Twitterze fake’owe konto ktoś otworzył.

Tak, konto, na którym dokładnie jest cytowana moja wypowiedź: „Po długim namyśle zdecydowałam się wystartować w wyborach prezydenckich” i dostałam mnóstwo słów poparcia, więc raz jeszcze dementuję: to nie moje konto, składam zawiadomienie na policję, bo nie chciałabym, żeby później jakieś pokłosie tej czyjejś decyzji mogło rodzić jakieś niefajne informacje. Bo tylko informacja, że biorę udział w kampanii wyborczej, to jest pikuś, natomiast potem mogą różne inne rzeczy tam się znaleźć.

Czyli złoży pani zawiadomienie na policję, tak?

Tak, muszę. Bo chcieliśmy robić zawiadomienie telefoniczne, ale muszę się tam pojawić osobiście i całą procedurę przejść.

Nie podejrzewa pani, kto mógłby założyć takie konto?

Nie… wie pani, w moim życiu były już mniej fajne rzeczy, jakieś obrzydliwe takie – pięknie o tym Olga Tokarczuk mówi, mnie też przeraża ten świat wirtualny – gdzie ja i bardzo wiele znanych kobiet znalazło się na jakiejś takiej stronie pornograficznej, czyli obrzydliwe pozy i moja twarz.

I doklejona buzia.

I wtedy udało się młodego człowieka w jakiejś tam koszalińskiej wsi namierzyć. Był bardzo zdziwiony, że jednak po jego adresie dało się go znaleźć.

To nie jest takie trudne namierzyć, zwłaszcza dla bardzo dobrego informatyka. Słuchacze pytają, dlaczego pytani nie startuje? Czy ma pani coś do ukrycia?

Nie, absolutnie. Ja mam wrażenie, że nasze życie zostało prześwietlone wielokrotnie i staraliśmy się żyć tak przy bardzo szeroko otwartej kurtynie, także w czasach prezydentury zapraszaliśmy tych Polaków najczęściej, jak ja mówiłam, do tego pierwszego domu, żeby mogli poczuć się współgospodarzami tego miejsca.

A nikt z Lewicy pani nie namawiał na start teraz?

Nie, to nie ja. Jeśli jest kobieta przygotowana przez Lewicę, to na pewno nie ja. Moja bajka związana z prezydenturą zamknęła się 23 grudnia 2005 roku i tak zostanie.

I nie wchodzi pani do polityki, nie chce pani wejść do polityki.

Nie wchodzę do polityki. Bardzo ładnie młody prof. Gdula mówi, że polityka to zmienianie otaczającego nas świata, naszej rzeczywistości. Ja staram się to robić na swój sposób przez moją fundację i to naprawdę wypełnia całe moje ego, jeśli chodzi o podejście do kwestii związanych z polityką. Teraz ta polityka jest inna. Ja nie potrafię wyobrazić sobie siebie w tej polityce takiej...

Zbyt brutalna?

Brutalnej, takiej… Właściwie my śledzimy każdą sekundę każdego z polityków. Nawet niewinna wypowiedź może stać się zarzewiem do jakiejś gigantycznej dyskusji, do oczerniania ludzi, to nie jest mój świat.

Chciałaby pani tego uniknąć.

Zdecydowanie.

A czy sądzi pani, że Polska jest gotowa na kobietę prezydenta?

Tak, zdecydowanie tak. Na świecie mamy bardzo… Może nie bardzo, ale wiele kobiet prezydentek, bo myślę, że kiedyś zaczniemy tych końcówek kobiecych także używać w stosunku do tego najważniejszego stanowiska, tak jak mówimy o nauczycielkach, sprzątaczkach, kucharkach…

I dziennikarkach, aktorkach.

No właśnie. Więc może będzie ta pani prezydentka czy pani prezydenta, zobaczymy. Jesteśmy gotowi, jestem o tym głęboko przekonana. Jeśli chcielibyśmy stawiać przede wszystkim na kompetencje, na umiejętność dialogu ze społeczeństwem, nawet na taką twardość w kobiecym wydaniu, zdecydowanie tak. Ja i wiele znanych mi osób jest gotowych, żeby zagłosować na kobietę.

Jutro PO zdecyduje, wskaże, kto jest kandydatem czy też kandydatką. Małgorzata Kidawa-Błońska to byłaby dobra kandydatka, żeby powalczyć, stanąć w szranki z Andrzejem Dudą?

Myślę, że tak. Pani była marszałek, pani posłanka jest silną kobietą. Podziwiałam ją, ponieważ do poprzedniej kampanii weszła dosyć późno. Ta zmiana dokonała się niespodziewanie

Na ostatnią chwilę, rzutem na taśmę, tak trzeba powiedzieć.

Rzutem na taśmę, ale naprawdę, wzięła to na swoje kobiece barki i całkiem dobrze wypadła. Jest na pewno ogromnie pracowitą osobą. A wiemy, że kampania wyborcza to jest morderczy trud, to są tysiące spotkań, to jest konieczność codziennego uśmiechu i nawet kiedy coś niedobrego się dzieje, musimy powiedzieć: „Jest okej, dam radę, walczę”, i myślę, że pani Kidawa-Błońska byłaby bardzo dobrym kandydatem.

Sondaże pokazują, że gdyby ktoś z kandydatów czy też kandydatek opozycji miałby szanse na to, żeby w ogóle nawiązać taką wyrównaną w miarę walkę, to właśnie jest Małgorzata Kidawa-Błońska. Zobaczymy, co postanowią członkowie PO. A Szymon Hołownia – czy to może być czarny koń tych wyborów?

Dla mnie ta informacja była tak zaskakującą. Ja pana Szymona Hołownię ogromnie cenię – cenię go jako dziennikarza, jako osobę o takim skrzącym intelekcie, ale jego decyzji wejścia w tę wielką politykę, a zwłaszcza stanięcia w szranki w kampanii prezydenckiej nie bardzo rozumiem. Jestem ciekawa kolejnych kroków, ponieważ do tej kampanii musi pójść z określonym programem, żeby przyciągnąć ludzi. Nie ma na razie żadnych struktur. Ja wiem, że jest osobą na tyle charyzmatyczną, że wokół niego już jest grono osób, które zastanawia się, w jaki sposób poprowadzić tę kampanię, ale tak jak powiedziałam parę minut temu, ponieważ ja wiem, jak brutalna jest polityka, wiele osób odczuło na własnej skórze, a zwłaszcza rodzina, myślę, że pan Szymon, który cieszy się wielką popularnością i wielką sympatią na co dzień, zdziwi się, jak wielka jest różnica pomiędzy Szymonem Hołownią, który jest dziennikarzem albo osobą prowadzącą…

Czy nawet showmanem.

Tak, jest fajnym showmanem. A zupełnie inaczej poczuje się w roli kandydata na prezydenta. Polityk to jest inna kategoria, proszę mi wierzyć.

No nie jest to łatwe.

Będzie baty zbierał niestety, on i rodzina.

To tyle w części radiowej, ale Jolanta Kwaśniewska oczywiście z nami zostaje, jesteśmy na RadioZET.pl i na Facebooku i porozmawiamy o tym, co może zrobić pierwsza dama, ale porozmawiamy też o polityce senioralnej. Zapraszam.

***

– To idiotycznie zabrzmi, ale mąż ma nietolerancję alkoholu. Nie powinien w ogóle pić żadnych alkoholi – tak Jolanta Kwaśniewska komentuje w programie „Gość Radia ZET” fakt, że były prezydent Aleksander Kwaśniewski jest bohaterem wielu internetowych memów. – Memy proponuję w innym kierunku. Nie idźcie tą drogą! – apeluje była pierwsza dama w rozmowie z Beatą Lubecką. 

Jolanta Kwaśniewska zapewnia w internetowej części rozmowy, że wraz z Aleksandrem Kwaśniewskim prowadzi zdrowy tryb życia.

– My z przyjemnością wypijamy z mężem po kieliszku wina. Przez bardzo długi czas jesteśmy wegetarianami. W ogóle nie pijemy żadnego alkoholu, nie jemy mięsa, wędlin. Prowadzimy zdrowy, bardzo higieniczny tryb życia – mówi gość Radia ZET.Z bólem wspomina sytuację w Charkowie.

 Ubolewam i strasznie jest mi przykro, że ta pierwsza sytuacja zdarzyła się w Charkowie. Panowie mieli zmowę milczenia. Mimo, że naprawdę chciałam to wtedy rozkminić, wszyscy powiedzieli „nie, nic się takiego niedobrego nie działo” – opowiada Jolanta Kwaśniewska w programie „Gość Radia ZET”. – Jak zobaczyłam jak wygląda mój mąż, byłam załamana – dodaje.

– Mąż miał wtedy taką przypadłość biorąc przez długi czas antybiotyki i jakieś tam jeszcze leki, chyba sterydy. Panowie, lecąc do Charkowa, namówili męża do wypicia jakiegoś koniaku. Przy takiej długiej abstynencji efekt był taki, a nie inny – mówi Kwaśniewska Beacie Lubeckiej.

Była pierwsza dama stanowczo zapewnia, że w jej rodzinie nie ma problemu alkoholowego.

– Na szczęście problem alkoholowy w naszej rodzinie nie istnieje. Współczuję wszystkim rodzinom, gdzie ten dramatyczny problem jest. Memy? Proponuję w innym kierunku. Nie idźcie tą drogą – apeluje w Radiu ZET.