Julia Kamińska: doświadczam hejtu przez „Tęczowy piątek”

25.10.2019 08:02

Aktorka Julia Kamińska przyznaje w programie „Gość Radia ZET”, że doświadcza hejtu z powodu wspierania akcji „Tęczowy piątek”. – Oczywiście, że tak. Ale co mnie bardzo cieszy, przynajmniej w tym roku, w przeciwieństwie do zeszłego roku, mam zdecydowanie więcej głosów podziękowań czy wsparcia niż tego hejtu, a w zeszłym roku było odwrotnie – mówi w rozmowie z Łukaszem Konarskim. Co piszą ludzie do Julii Kamińskiej? – Chyba nie mogę tutaj używać wulgaryzmów, więc może takie najbardziej szokujące wiadomości zachowam dla siebie – stwierdza aktorka. – Natomiast najczęściej spotykam się z takimi zarzutami, że na pewno dostałam dużo pieniędzy za udział w tej akcji albo że widocznie moja kariera podupada i trzeba się opowiedzieć po którejś ze stron – wymienia ambasadorka „Tęczowego piątku”.

Łukasz Konarski: Gościem Radia ZET jest aktorka, piosenkarka, scenarzystka i germanistka Julia Kamińska, ambasadorka akcji Tęczowy Piątek. Dlaczego pani bierze udział w tej akcji?

Julia Kamińska: Jestem ambasadorką Kampanii Przeciw Homofobii już od kilku lat i za każdym razem, kiedy dzieją się tak wspaniałe rzeczy jak Tęczowy Piątek, kampania zwraca się do mnie z prośbą o uczestnictwo i ja oczywiście zawsze się zgadzam.

A dlaczego?

Ponieważ jest to sytuacja, w której mogę wesprzeć młode osoby, które tego wsparcia bardzo potrzebują. Są to ludzie, którzy bardzo często są szykanowani w szkole ze względu na swoją orientację seksualną i bardzo mnie to porusza, bardzo mnie to boli, uważam, że Tęczowy Piątek jest bardzo potrzebny. I nie tylko ja tak uważam, bo od czasu, kiedy zaczęliśmy promować akcję, dostaję bardzo dużo informacji od młodych gejów, od młodych lesbijek z podziękowaniami za to, że się angażujemy, że to robimy. Wczoraj mieliśmy konferencję prasową przed Ministerstwem Edukacji i rozmawiałam z jednym z dziennikarzy, który po zakończeniu nagrania powiedział, że bardzo się cieszy, że to się dzieje, bo on kiedy był młody, kiedy był w szkole i kiedy był w szkole jedynym gejem, nie miał takiego dnia jak Tęczowy Piątek i że czas szkoły był dla niego naprawdę straszny. I myślę sobie, że musimy to robić i że są młodzi ludzie, młodzi Polacy, którzy bardzo tego potrzebują.

A oprócz tego wsparcia od osób LGBT doświadcza pani hejtu od osób, które są przeciwnikami tej akcji?

Oczywiście, że tak. Ale co mnie bardzo cieszy, w tym roku przynajmniej, w przeciwieństwie do zeszłego roku, mam tych głosów podziękowań czy głosów wsparcia zdecydowanie więcej niż tego hejtu, a w zeszłym roku było odwrotnie.

A co piszą do pani wtedy ludzie?

Chyba nie mogę tutaj używać wulgaryzmów, więc może takie co najbardziej szokujące wiadomości zachowam dla siebie. Natomiast najczęściej spotykam się z takimi zarzutami, że na pewno dostałam dużo pieniędzy za udział w tej akcji albo że widocznie moja kariera podupada i trzeba się opowiedzieć po którejś ze stron. Natomiast po pierwsze, za udział w akcji Kampanii Przeciw Homofobii nikt, żaden z ambasadorów nie dostaje pieniędzy, ponieważ jest to kwestia sumienia. Po prostu chcę pomagać tym, którzy tego potrzebują. Jest to zgodne z moim wnętrzem i tak robią wszyscy ambasadorowie. Po drugie, wydaje mi się, że to w ogóle nie jest kwestia polityczna, przynajmniej dla mnie, chociaż żyjemy w takich czasach, że to się stało polityczne i to jest trochę przerażające, szczerze mówiąc, bo ja nigdy specjalnie nie chciałam się angażować w kwestie polityczne, ale żyjemy w takich czasach, że np. wsparcie Kampanii Przeciw Homofobii, wsparcie młodych ludzi okazuje się bardzo jasną deklaracją polityczną.

W przeszłości uczestnicy rejestrowali się w Kampanii Przeciw Homofobii, a w tym roku listy uczestniczących w akcji szkół nie będzie. Boją się m.in. te szkoły problemów, np. kontroli ze strony kuratoriów.

I to jest absolutnie przerażająca sytuacja. Właśnie teraz, siedząc tutaj, w tym studiu, usłyszałam, że Kraków oficjalnie wycofał się z akcji Tęczowy Piątek. To jest cios wymierzony tylko i wyłącznie w młodych Polaków, w młodych ludzi, którzy są częścią naszego społeczeństwa. Jest to absolutnie oburzające, dobrze, że niektóre placówki próbują w jakiś sposób zorganizować ten dzień, nie nazywając tego Tęczowym Piątkiem, no bo zawsze coś. Rozumiem, że Zakręcony Piątek to jest przymrużenie oka i że „tak, jesteśmy, organizujemy, ale nie możemy tego zrobić oficjalnie”. Przecież to jest jasny sygnał dla tych ludzi, którzy prześladują tych młodych ludzi, którzy są nieheteronormatywni, że to jest coś złego. Że nie trzeba pokazywać, że tak, jesteście częścią tego społeczeństwa, zasługujecie na szacunek i wsparcie. Jest to absolutnie oburzające i jest mi wstyd.

Poseł PiS-u Kazimierz Smoliński napisał na Twitterze: „Jutro w polskich szkołach ma się odbyć Tęczowy Piątek, który w ramach szkodliwej ideologii LGBT ma na celu zarażenie dzieci postulatami tego groźnego środowiska. Wszystkie przypadki niewłaściwego traktowania najmłodszych proszę zgłaszać do kuratorium. Brońmy dzieci”.

Nie rozumiem w ogóle pojęcia „ideologia LGBT”. Wczoraj podczas naszego wystąpienia byli z nami młodzi ludzie, którzy mówili o swoich doświadczeniach jako osób nieheteronormatywnych w szkole. Mówili dlaczego jest to dla nich tak ważne. Nie ma czegoś takiego jak ideologia LGBT. Są tylko młodzi ludzie, młodzi ludzie, którzy potrzebują wsparcia, którzy urodzili się nieheteronormatywni, i jest to część naszego społeczeństwa, są to wspaniali, młodzi ludzie, o których trzeba zadbać. I jeżeli ktoś wypowiada się w taki sposób, to po prostu mam wrażenie, że pluje im w twarz, i jest to absolutnie oburzające.

Jest tu zmasowana krytyka ze strony Episkopatu, także ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej czy stowarzyszenia Ordo Iuris i m.in. MEN organizuje dzisiaj akcję „Szkoła Pamięta”, bardzo szczytną oczywiście. Uczniowie wybiorą się na cmentarze, żeby sprzątać groby. No ale akurat jakaś dziwna koincydencja jest tych terminów, chociaż wiadomo, że za tydzień jest akurat Wszystkich Świętych.

Jest to przykre, bo ewidentnie jest to działanie na rzecz przykrycia tęczowego piątku. Nie rozumiem też postawy Episkopatu, bo przecież wydaje mi się, że generalnie w wierze, przynajmniej katolickiej, która jest w Polsce najbardziej popularną wiarą, chodzi o to, żeby kochać bliźniego swego jak siebie samego. Czy młodzież nieheteronormatywna nie zasługuje na tę miłość? Nie rozumiem tego.

Episkopat mówi, że to jest propagowanie LGBT.
No właśnie, czym jest LGBT? Są to młode lesbijki, młodzi geje, są to młode osoby biseksualne i transseksualne, plus jeszcze szereg innych orientacji seksualnych, które się w tym skrócie najkrótszym nie zawierają. To są ludzie, to są historie, poruszające bardzo często. Na stronie Kampania Przeciw Homofobii, jakie są statystyki przemocy, której osoby nieheteronormatywne doświadczają na co dzień, bardzo często w szkołach.

70% młodzieży LGBT doznaje przemocy, a 26% przypadków to w szkole.

Dokładnie. A 19% z tej przemocy zostało dokonanych przez koleżanki i kolegów w szkołach, i dlatego właśnie Tęczowy Piątek jest też potrzebny dla dzieci, dla młodzieży heteronormatywnej, bo przecież oni muszą mieć świadomość tego, że ci ludzie są wśród nas, to jest część młodzieży. I musimy po prostu razem funkcjonować, wiedzieć, czym się różnimy, umieć ze sobą rozmawiać bez emocji i z szacunkiem.

Zna pani osoby LGBT, które są hejtowane za orientację seksualną?

Oczywiście, że tak. Nie znam osoby nieheteronormatywnej, która by nie była hejtowana. A mam takich osób w swoim środowisku bardzo dużo. I to jest ogromny problem, bo ja jako osoba heteronormatywna i tak miałam przerąbane w szkole. Było mi przykro, często spotykałam się z… Jak każdy młody człowiek. Szkoła często bywa po prostu trudna, bo dzieci bywają okrutne. I to też nie jest ich wina. Po prostu trzeba z nimi rozmawiać. To są te momenty, kiedy ludzie się rozwijają i potrzebują wsparcia dorosłych. A jeżeli jeszcze do tego wszystkiego dochodzi nieheteronormatywność, takie wrażenie, że „o matko, chyba coś jest ze mną nie tak”, do tego stopnia, że ministerstwo chce zakazać takiego dnia, który mi będzie pokazywał, że ze mą wszystko jest w porządku, no to nie wiem, nie dziwię się, że jest tyle słów samobójczych wśród dzieci nieheteronormatywnych... Przepraszam, wzruszyłam się, jest mi po prostu strasznie przykro.

Julia Kamińska, aktorka, ambasadorka akcji Tęczowy Piątek, ciąg dalszy na Facebooku Radia ZET i na RadioZET.pl.

***

Aktorka Julia Kamińska skomentowała w internetowej części rozmowy propozycję programową PiS dotyczącą utworzenia statusu artysty zawodowego.

– Regulowanie czegokolwiek związanego ze sztuką brzmi bardzo dziwnie. Sztuki nie da się uregulować – ocenia.

Chwali za to pomysł dopłat do składek ZUS.

– Wydaje mi się, że takie dopłaty to bardzo fajny pomysł. Natomiast orzekanie kto zasługuje na miano artysty, a kto nie, jest co najmniej dyskusyjne – stwierdza Kamińska.

Julia Kamińska nie ma aktorskiego wykształcenia, jest germanistką po Uniwersytecie Gdańskim. W jej przypadku o statusie artysty nie decydowałoby wykształcenie, a dorobek artystyczny.

– Rozumiem, że w razie czego jest pani spokojna? – zastanawiał się Łukasz Konarski w internetowej części rozmowy.

– Nie wiem, tak naprawdę nie mam pojęcia. Właśnie o to chodzi, dlatego to jest dyskusyjne. Ktoś będzie decydować o tym, kto zasługuje na miano artysty, a kto nie. Będziemy mieć jakieś swoje kryteria lub kryteria będą ustalone odgórnie przez rządzących. Nie wiadomo jakie oni mają zdanie na mój konkretny temat. Może uważają, że powinnam uczyć. Jeśli zdecydują, że nie zasługuję na miano artystki, to kto wie, co się wydarzy – zastanawia się Julia Kamińska.

– Jak to wygląda jeśli chodzi o zabezpieczenie emerytalne artystów? Jeśli wiek emerytalny się rozpocznie, to jakieś głodowe emerytury – ocenia gospodarz programu „Gość Radia ZET”.

– Nie jestem na emeryturze. Opłacam sobie ZUS sama. Aktualnie jestem na etapie, że rozważam przyjęcie etatu w teatrze. Wtedy mój problem się rozwiąże – uważa aktorka.

Julia Kamińska wskazuje też, że wielu artystów działa wyłącznie na umowie o dzieło.

– Starają się chyba nie myśleć o tym, co będzie w przyszłości, albo chcą umrzeć młodo. Tego absolutnie nie życzymy. To faktycznie kwestia mocno nieuregulowana i bardzo trudna. Jeśli byłby projekt, żeby wesprzeć jakoś tych artystów i zafundować [pomoc] tym, którzy zarabiają na tyle mało, że nie stać ich na opłacenie ZUS, to bardzo popieram takie rozwiązanie – deklaruje Julia Kamińska w Radiu ZET.

Jak Julia Kamińska ocenia 4 lata Piotra Glińskiego na stanowisku Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego? Czy jej praca zmieniła się?

– Jakoś tego specjalnie nie odczuwam. Pamiętam jego wypowiedzi i oburzenie tym, że w Teatrze Polskim w spektaklu była użyta jako środek wyrazu artystycznego pornografia. Był oburzony tym faktem i stwierdził, że nie zgadza się, żeby z pieniędzy publicznych taki spektakl był realizowany. To było tak naprawdę dosyć śmieszne, bo nie wiem, jak można decydować co może być sztuką, a co ma nią nie być. Zwłaszcza, że zdaje się, że ten spektakl był naprawdę dobry. Oprócz tego, że czasami są jakieś kuriozalne wypowiedzi, szczerze mówiąc najbardziej odczuwam to, co dzieje się w Telewizji Polskiej. Nie chcę być jej częścią. Wczoraj, kiedy byliśmy na konferencji prasowej, przyjechało TVP Info i czasem zdarza mi się włączyć i obserwuję co się tam dzieje. Bałam się, że ktoś przyjdzie do mnie na osobistą „setkę”, a jakaś moja wypowiedź zostanie pocięta, zmontowana i zmanipulowana i będę się bała co z tego wyniknie. Na szczęście nie chcieli ze mną rozmawiać – śmieje się Julia Kamińska.

Julia Kamińska występowała w 2014 roku w spocie „Dość olewania” dotyczącym rozliczania polityków z obietnic wyborczych.

– Jak pani teraz patrzy na sytuację po wyborach? – pytał Łukasz Konarski.

– Szczerze mówiąc jestem przerażona obecnością Konfederacji w Sejmie. Wydaje mi się, że PiS otworzył jakieś wrota. Ja nigdy nie mówiłam oficjalnie którą partię popieram. Nie chcę tego zmieniać. Natomiast jeśli do władzy dochodzą osoby, które oficjalnie wyśmiewają się z kobiet i tak bardzo chcą ograniczyć nasze prawa, to mnie to po prostu przeraża. Oczywiście muszę to uszanować, bo tak zadecydowali wyborcy. Ja chętnie zadecydowałabym inaczej – odpowiada Kamińska.