Katarzyna Lubnauer w Radiu ZET: nie ma pieniędzy w budżecie na nauczycieli, nie ma na służbę zdrowia, ale jest na piątkę Kaczyńskiego

05.04.2019 07:54

- Bardzo oczekuję od rządu, żeby wykorzystał ostatnie 3 dni i wyszedł w stronę oczekiwań związkowych - apeluje w Radiu ZET Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca Nowoczesnej. W ten sposób komentuje kolejne rozmowy nauczycielskich związków zawodowych z rządem na temat warunków wzrostu wynagrodzeń. Według gościa Beaty Lubeckiej, rząd zdecydowanie grał na zwłokę. - Było widać, że rząd niby rozmawia, ale rozmawiać nie chce i czeka do ostatniej chwili. Myślę, że liczyli, że ZNP nie ma tak silnego poparcia. Tego nie policzyli - stwierdza szefowa Nowoczesnej. - Rząd nie podejmował jakichkolwiek rozmów ze związkami zawodowymi, zanim było zagrożenie strajkiem - stwierdza.

Beata Lubecka: Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca Nowoczesnej. Pani o tym doskonale wie i nasi słuchacze też, że właśnie w tej chwili powinny się rozpoczynać negocjacje między stroną rządową a nauczycielami. Będzie strajk, pani zdaniem?

Katarzyna Lubnauer: Jeżeli rząd nie zrobi nic, to będzie, dlatego że na razie widać, że propozycje rządowe w żaden sposób nie idą w tym samym kierunku, co oczekiwania nauczycieli, przy czym to, co zaproponował dotychczas rząd, to praktycznie różnica jest tylko jedna – że jedna z tych podwyżek ma być dodatkowa, czyli 4,6% od września dodatkowo, bo tak to miało być 5% od stycznia wypłacone w marcu i 5% od września, doszło jeszcze 4,6% we wrześniu. Tylko że istnieje spora obawa, że to 4,6% od września jest na koszt samych nauczycieli. Czyli że po prostu rząd postanowił przełożyć im pieniądze z jednej kieszonki do drugiej kieszonki.

To chodzi o to, że dodatki są likwidowane.

Zlikwidować dodatki za dobrą pracę, natomiast w zamian za to dać im podwyżki.

A kto poniesie straty za ten strajk, nauczyciele czy jednak rząd? Bo prawie 60% Polaków jednak nie popiera tego strajku.

Znaczy to jest ciekawe, dlatego że… Inaczej: nauczyciele mają poparcie obywateli, jeśli chodzi o to, że wiedzą Polacy, że nauczyciele za mało zarabiają. Wiedzą, że mają prawo oczekiwać...

Ale strajku nie popierają jako takiego, no bo dzieci pozostaną bez opieki. Rodzice nie wiedzą, co zrobić z dziećmi.

To znaczy, że rozwiązanie najbardziej popierane przez większość Polaków to byłoby takie, żeby rząd się dogadał ze strajkującymi, z tymi, którzy chcą strajkować, z protestującymi nauczycielami, i dał im podwyżkę bez konieczności strajku. Natomiast ten rząd nie podejmował rozmów, negocjacji ze związkami zawodowymi, zanim było jakiekolwiek zagrożenie strajkiem. Przez trzy i pół roku lekceważył związki zawodowe, lekceważył nauczycieli.

No dobrze, to już wszystko wiemy. Do czego chce doprowadzić pani zdaniem rząd, na podstawie tego, co się wydarzyło w tym tygodniu?

Przede wszystkim nie rozumiem jednej rzeczy. Jeżeli wiadomo było, jaka jest sytuacja, od półtora miesiąca, rząd praktycznie zatrzymał rozmowy ze związkowcami na poziomie stycznia-lutego, czekał na coś, nie wiadomo, na co czekał. I teraz podjął rozmowę półtora miesiąca temu, bo w zeszły poniedziałek, i to były pierwsze praktycznie takie rozmowy z udziałem pani premier Beaty Szydło. Potem zrobił tydzień przerwy i kolejne spotkanie było dopiero w ten poniedziałek.

Czyli co, w takim razie rząd grał na zwłokę ewidentnie?

Zdecydowanie rząd grał na zwłokę. I to było widać. Było widać, że rząd niby rozmawia, ale rozmawiać nie chce, że czeka do ostatniej chwili. Myślę, że liczyli, że nie ma tak silnego poparcia ZNP.

Ale jest, jest determinacja wśród nauczycieli, koniec kropka.

Tego nie policzyli. Czuli, że… Poprzednio, pamiętajmy, że jak było kiedyś poprzednie zagrożenie strajkowe związane z reformą edukacji, to rząd to na tyle zbagatelizował, przy okazji trochę zbagatelizował, przy okazji trochę zastraszył nauczycieli, że udało się ten strajk ograniczyć do minimum. A tutaj jest bardzo silna determinacja.

Ale wyjdźmy do przodu. Można przewidywać, że ten strajk będzie. Grzegorz Schetyna mówi, że gdyby PO wygrałaby wybory, nauczyciele dostaną 1000 zł podwyżki. Czy Katarzyna Lubnauer podpisuje się pod takim postulatem – 1000 zł podwyżki dla nauczycieli?

Zdecydowanie uważam, że podwyżki dla nauczycieli powinny być priorytetem rządu. Prosta rzecz. Ja najbardziej widzę to w przypadku nauczycieli stażystów, tych, którzy mają rozpocząć pracę, tych, których chcemy zachęcić...

Którzy są na dole tej drabinki.

Tak, ci, którzy są na dole tej drabinki. Jeżeli oni mają obecnie po tych już podwyżkach, które miały miejsce, dwa tysiące pięćset trzydzieści parę złotych, czyli to jest 1840 mniej więcej złotych netto.

No dobrze, czyli im należy się najbardziej, podpisuje się pani pod tym postulatem.

…to kogo zachęcimy? Są takie porównania do najniższej krajowej. Był taki moment, kiedy ci nauczyciele mieli 157, mam na myśli nauczycieli stażystów, obecnie to jest 112,8, czyli niewiele więcej powyżej najniższej krajowej. No to jak mamy zachęcić młodych wykształconych ludzi, którzy mają mieć zapał do w sumie ciężkiej pracy, do tego, żeby przyszli do tego zawodu. Nie będzie reformy szkolnictwa zawodowego bez nauczycieli zawodów...

No dobrze, poczekamy, co się wydarzy. Jeśli będzie strajk, rzeczywiście sytuacja może wyglądać dramatycznie, bo prawie 80% placówek deklaruje, że jest gotowe na ten strajk. Kto się zajmie dziećmi, jak szkoły, przedszkola będą pozamykane na cztery spusty, poza tym co się będzie działo wokół egzaminów?

Bardzo oczekuję od rządu, żeby wykorzystał te ostatnie trzy dni – bo zostały trzy dni praktycznie, został piątek, sobota, niedziela...

I co powinien zrobić rząd?

...i wyszedł w stronę oczekiwań związkowych. Bo wiemy, że różnica jest między 15%...

Powinien spełnić ten postulat? Ale nie ma pieniędzy w budżecie.

No przepraszam, nie ma pieniędzy w budżecie na nauczycieli, nie ma pieniędzy w budżecie na służbę zdrowia, ale są pieniądze na piątkę Kaczyńskiego, która jest niczym innym, tylko potraktowaniem budżetu państwa jak budżetu kampanii wyborczej. Podczas kryzysu mówiło się, że muszą być zamrożone pensje wszystkich pracowników budżetówki.

Mam wrażenie, pani przewodnicząca, że trochę boksujemy w miejscu.

W tej chwili jest najwyższy czas, żeby dać nauczycielom, lekarzom itd.

Ile członków ma teraz Nowoczesna?

Nie wiem, cztery, pięć tysięcy, nie liczę codziennie.

Pytam nie przez przypadek, ponieważ Nowoczesna nie ma na liście do PE ani jednej jedynki, ani jednej dwójki. Zero, nul.

Przede wszystkim trzeba wiedzieć, jaki jest cel.

Czy Grzegorz Schetyna panią wykolegował?

Jeżeli zobaczymy...

Czy Grzegorz Schetyna panią wykolegował?

Nie spodziewaliśmy się jedynek, dwójek, żeby nie było wątpliwości. Nie mamy byłych premierów, nie mamy nawet europosłów. Natomiast jeżeli 26-27 maja zobaczę, że Koalicja Europejska wygrała chociaż jednym głosem, to uznam, że było warto.

A dlaczego tak się stało, że nie dostała pani ani jednej jedynki? Dlatego, że nie ma jakichś tuzów po stronie Nowoczesnej?

Przede wszystkim rzeczywiście nie mamy, jako partia, która nigdy nie miała europosłów, ponieważ dotychczas nie startowała w tych wyborach, ponieważ nie mamy premierów, nie mamy ministrów.

A nie chodzi o kiepskie sondaże i w związku z tym Grzegorz Schetyna powiedział do pani: „Kasiu, no niestety, sorry, przepraszam cię bardzo, ale nie możesz dostać więcej”.

Jeżeli spojrzymy na sondaże, no to realnie rzecz biorąc, widać, że...

Szorujecie po dnie.

Nie, że…

Szorujecie po dnie.

Ale mogę skończyć? Czy pani będzie tak…?

Proszę. Ale szorujecie po dnie.

Widać dość jasno, że bardzo słabe są wszystkie partie poza dwiema pierwszymi, dlatego że jest po prostu silna polaryzacja. I ta polaryzacja od wyborów samorządowych tylko narasta. I to chyba jest taka już w tej chwili tendencja wynikająca z tego, w jaki sposób...

Grzegorz Schetyna skonsumował Nowoczesną. A jak wyglądają teraz wasze relacje, pani i Grzegorza Schetyny?

Nie wiem, czy pani widziała, wczoraj mieliśmy konwencję, przedstawienie hasła, przedstawienie...

Jaka tam była euforia! Jaki entuzjazm!

Właśnie było dużo entuzjazmu, dużo pozytywnej energii.

Naprawdę? Nie widziałam.

Ale pani redaktor nie było,

Oglądałam w telewizorze, entuzjazm przez szkło też przechodzi.

To może pani redaktor oglądała w „Wiadomościach” telewizji publicznej, bo tam zawsze...

Akurat wczoraj „Wiadomości” nie oglądałam. Oglądałam w innej telewizji.

Rozumiem.

A Grzegorz Schetyna odzyskał pani zaufanie?

Niewątpliwie, jeżeli chcemy kontynuować tę pracę, czyli chcemy mieć Koalicję Europejską, która zwycięży w tych wyborach, a jestem przekonana, że ma na to szansę, jak i również dla najważniejszych dla nas wyborów jesiennych… Zawsze mówiłam, że te jesienne wybory są najważniejsze, bo tak naprawdę to one w największym stopniu zdecydują o wyniku...

Ucieka pani od tematu. Czy odzyskał Grzegorz Schetyna pani zaufanie, nadszarpnięte zresztą mocno?

Zawsze buduje się dłużej, niż niszczy. Natomiast powoli staramy się budować zaufanie po to, żebyśmy również jesienią mogli wspólnie startować.

To na jakim poziomie ocenić ten stan zaufania do Grzegorza Schetyny Katarzyny Lubnauer?

Ja bym chciała rozmawiać o polityce, a nie o sprawach personalnych.

A to jest bardzo ważne, to jest akurat bardzo ważne, no jednak zaufanie...

Jest jakaś skala zaufania?

Od jednego do dziesięciu.

Od jednego do dziesięciu w skali zaufania? Nie wiem, nie mierzyłam nigdy.

A ile macie jeszcze długu do spłacenia, Nowoczesna?

Ja widzę, że są same bieżące tematy, czyli odgrzewane kotlety.

Dlaczego nie? Od dawna nie pytałam o to. Ile długu ma jeszcze do spłacenia Nowoczesna?

Ale coś nowego się wydarzyło czy coś się zmieniło?

No właśnie chciałam się zapytać, czy jest coś nowego?

Nie, spłacamy na bieżąco, nic się nie dzieje nowego.

A Grzegorz Schetyna dokłada się do waszej kampanii?

Znaczy tu jest jasne i nawet jest to oficjalnie powiedziane, że koszty kampanii wyborczej ponosi głównie PO, częściowo jeszcze SLD.

To tyle w części radiowej, Katarzyna Lubnauer, przewodnicząca Nowoczesnej, jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapraszam.

***

W internetowej części rozmowy Katarzyna Lubnauer została zapytana między innymi o to, czy Nowoczesna będzie dożywotnim koalicjantem PO.

- Jest zadanie. Zadanie na 2019 rok brzmi: odsunąć PiS od władzy – mówi przewodnicząca Nowoczesnej.

- A jak odsuniecie, to już nie będziecie koalicjantami PO? – pytała Beata Lubecka.

- Nie, potem oczywiście trzeba naprawić szereg rzeczy. Wydaje się, że ta koalicja w tym składzie, w którym jeśli wygra wybory w 2019 roku, a mam nadzieję, że tak, powinna współrządzić. Dzisiaj wyjątkowo nie mam „N-ki” w klapie, ale zwykle mam… - mówi o znaku Nowoczesnej.

- Może to jakaś zapowiedź, że Nowoczesna odchodzi do lamusa?

- Sytuacja jest dużo bardziej prozaiczna. Świeżo wyjęta marynarka z prania. Z pralni odebrałam, więc jeszcze nie ma.

- Czyli Nowoczesna zachowa szyld po wyborach?

- Jestem przekonana, że wielu wyborców oczekuje partii liberalnej, zarówno w kwestiach światopoglądowych jak i gospodarczo – stwierdza Lubnauer.

Pytanie zadał też internauta Bronisław: "Kiedy ostatnio rozmawiała pani z Ryszardem Petru?"

- Przedwczoraj chyba. My rozmawiamy, nawet dość często. Rozmawialiśmy o jego inicjatywie związanej z zakazem handlu. My złożyliśmy bardzo podobną ustawę, by przywrócić handel w niedzielę wraz z tym, żeby wszyscy pracownicy handlu, również ci pracujący na stacjach benzynowych, również pracujący w tych miejscach, w których muszą pracować w niedziele, żeby mieli dwie niedziele na cztery wolne, a równocześnie żeby każdy Polak, który chce w niedzielę pojechać na zakupy, miał tę możliwość a nie w sobotę stał w korku próbując się dostać do sklepu.

- Rozumiem że podajecie sobie rękę z Ryszardem Petru? - dopytywała Lubecka.

- Oczywiście.

- Nie schodzi mu pani z drogi, ani on pani nie schodzi z drogi?

- Nie, absolutnie.

Gość Beaty Lubeckiej odpowiedział też na kilka pytań dotyczących sobotniej konwencji Koalicji Europejskiej na warszawskim Żeraniu.

- Będą jakieś niespodzianki? – pytała gospodyni „Gościa Radia ZET”.

- Każdy z nas powie o tym, dlaczego jest KE, jaki jest cel i dlaczego warto na nią zagłosować. Koalicja Europejska ma jedno podstawowe zadanie. Z jednej strony ma przywrócić należne jej miejsce w Unii Europejskiej, ważne i należne...

- Mam napisane 10 postulatów. To jest „dziesiątka Schetyny”? „Dziesiątka Lubnauer”?

- Każde z ugrupowań zgłaszało swoje podpunkty i wspólnie wypracowaliśmy coś, co jest kompromisem. Ten dekalog Koalicji Europejskiej to jest rzeczywista propozycja, przykład tego że wiemy o co toczą się te wybory. Toczą się o to, jaka będzie pozycja w UE, czy będziemy oddychać czystym powietrzem. Ten punkt znalazł się na skutek propozycji wszystkich ugrupowań. Zielonych, Nowoczesnej i PSL… są też kwestie równościowe, praw mniejszości, związane z obrotem gospodarczym, wspólna polityka bezpieczeństwa – wymienia Lubnauer.

Padło też inne pytanie od internauty: „Czy jeśli Nowoczesna wygra wybory parlamentarne, to wprowadzi wreszcie równość małżeńską?”

- Za nami świadczą fakty. Fakt jest taki, że złożyliśmy 2 projekty ustaw. W 2018 roku…

- Ale to już było… - śpiewająco zauważa Beata Lubecka. – Złożyliście projekty. Koniec, kropka. Wylądowały w zamrażarce – dodaje.

- Chcemy, żeby związki partnerskie dla par różnopłciowych i jednopłciowych stały się faktem. Jeśli uda się osiągnąć związki partnerskie, co nie udało się przez ostatnie 30 lat wolnej Polski i uda się osiągnąć, nie będziemy wreszcie białą plamą na mapie, jeśli chodzi o prawa gejów i lesbijek w Europie, to będzie niesamowity sukces. Nowoczesna złożyła najbardziej nowoczesny i najlepszy projekt według oceny tej społeczności…

- Czyli na równość małżeńską przyjdzie czas nie wiadomo kiedy?

- Niech pani zobaczy, jak zmieniają się nastroje społeczne, jak to zmienia się we wszystkich krajach. Sto lat temu pamięta pani, jak wprowadzono prawa wyborcze dla kobiet, jak wcześniej wprowadzono prawo dla kobiet do studiowania i do pracy mówiono, że to będzie uderzenie w rodzinę? Że spowoduje kryzys w rodzinie i nie można pozwolić kobietom głosować, bo to zniszczy rodziny w krajach, w których wprowadzono prawa wyborcze dla kobiet. Jak widać prawa wyborcze kobiet nie zniszczyły rodzin, co więcej – są w tej chwili oczywistą oczywistością. Tak samo prawa środowiska LGBT w pewnym momencie staną się oczywistą oczywistością – mówi Katarzyna Lubnauer.