Katarzyna Lubnauer: Informacje o śmierci Nowoczesnej są mocno przesadzone

19.06.2019 07:10

– W lipcu będzie duża konwencja programowa. Zaprezentujemy nie zręby, a program. W tej chwili współuczestniczę w pisaniu programu, który będzie programem Koalicji Obywatelskiej, Europejskiej, Samorządowej. Zależy, którą nazwę wybierzemy na jesień – mówi w Radiu ZET przewodnicząca Nowoczesnej, Katarzyna Lubnauer. W rozmowie z Beatą Lubecką zapewnia, że to nie koniec jej ugrupowania. – Informacje o naszej śmierci są mocno przesadzone – deklaruje w programie „Gość Radia ZET”.

Beata Lubecka: Katarzyna Lubnauer, liderka Nowoczesnej. Jeszcze liderka Nowoczesnej, wiceprzewodnicząca klubu PO-KO. Pochwali pani premiera Morawieckiego?

Katarzyna Lubnauer: Za to, że najpierw ktoś narozrabiał, a teraz on jako dobry car, co to ma złych bojarów...

Wchodzi cały na biało.

Wchodzi cały na biało i przywróci połączenia pociągowe z Kostrzynem.

Na festiwal Jurka Owsiaka.

Dokładnie. Znaczy widać po prostu, że to jest ten sam sposób uprawiania polityki PiS-u od jakiegoś czasu, że najpierw coś się strasznie narozrabia, potem się wyprowadzi kozę i wychodzi z założenia, że już jest dobrze.

Ale jak to, to premier teraz zarządza kolejami? Bo nie rozumiem.

No właśnie, więc po pierwsze to jest przecież niezależna spółka, w związku z tym premier nie powinien mieć nic do powiedzenia, ta spółka powinna działać zgodnie z interesem, i to z interesem ekonomicznym. Jeżeli ludzie chcą jechać do Kostrzyna, to powinna uruchomić specjalne pociągi do Kostrzyna. Ale PiS się przestraszył dwóch rzeczy.

Czego się przestraszył?

Po pierwsze przestraszył się, że samorządowcy i tak rozwiążą problem. Czyli mamy deklarację...

A, czyli taka konkurencja, rywalizacja, żeby tamci nie pomagali.

I zdają sobie sprawę, że rząd dusz młodzieży mogą zawalczyć samorządowcy, którzy chcieli uruchomić specjalne połączenia, a z drugiej strony przestraszyli się troszeczkę też, myślę, tego, że o ile młodzież pewnych rzeczy w polityce nie rozumie, albo nie chce rozumieć, albo ich w ogóle to nie interesuje, o tyle to, że ktoś chce im zabrać możliwość dojechania, nawet jak się tam nie wybierali na ten koncert do Kostrzyna, to zrozumie bardzo jasno.

Za to jak się przywróci, to też zrozumie. I pochwali!

No więc w związku z tym myślę, że to jest strach. Ale to jest w ogóle stara metoda PiS-u, bo przecież bardzo podobnie zadziałali w sprawie karty nauczyciela, czyli tego, że najpierw wprowadzono rozwiązania, które są nieakceptowane przez nauczycieli, mam na myśli wydłużony czas awansu, zmiana sposobu oceny nauczyciela, po czym nową ustawą wzięli to wszystko przywrócili do stanu wyjściowego. Lub ostatnia akcja ministra Ziobry, który chciał wysyłać do sądu naukowców z UJ...

Którzy ośmielili się skrytykować jego Kodeks karny.

Dokładnie, za opinię dotyczącą Kodeksu karnego. Tylko on mógłby się zdecydować, bo to jest też ciekawe.

Prezes zainterweniował.

A teraz właśnie prezes zainterweniował, że to jest głupota, ponieważ nie ma nauki bez kontrowersji, wątpliwości, bez dyskusji.

Ale przede wszystkim gdzie wolność słowa? Gdzie wolność słowa?

Jeżeli mamy cenzurę, to nie ma nauki, to się zamorduje naukę. Natomiast rzeczywiście prezes mam wrażenie, że tutaj się wykazał instynktem samozachowawczym, no bo znowu całe społeczeństwo stanęłoby po stronie naukowców, którzy wydali opinię, a których teraz ktoś chce po sądach ciągać.

No i po raz kolejny zobaczyliśmy, że instancją odwoławczą i ostateczną jest prezes Kaczyński. W klubie PO-KO w końcu doszło do połączenia. Pani się tak opierała, aż w końcu uległa. Jest pani teraz w siódmym niebie?

Ani w siódmym niebie, ani w piekle. Pamiętajmy o jednej rzeczy, że mamy ostatnie już wybory w tej kadencji Sejmu, wybory do Sejmu, które są prawdopodobnie 13 października, bo coraz mocniej się podkreśla, że to będzie ta pierwsza możliwa data, czyli 13 października…

Ale czy bardzo panią bolało to połączenie?

Nie, dlatego że w tej chwili to połączenie zaczęło mieć sens. Nie miało sensu przed wyborami dwoma.

A teraz już ma.

A teraz zaczyna mieć. Dlatego że wiadomo już, że startujemy wspólnie, że tworzymy koalicję. Jesteśmy przecież porozumieni co do wspólnego startu w wyborach sejmowych 2019. Jesteśmy chyba pierwszym partnerem, który tak jednoznacznie wchodzi w koalicję.

Samodzielnie to Nowoczesna nie miałaby szans. 1% w sondażach. Nawet mniej niż Korwin.

A przepraszam, od 1% do 4%, w zależności od sondażu. Ostatnio widziałam właśnie…

Ale pod progiem wyborczym.

Ale pod progiem jest większość ugrupowań, dlatego że mamy sytuację, w której mamy rzeczywiście system, który zrobił się systemem dwupartyjnym, a właściwie dwublokowym, no bo jeden blok to jest PiS z Porozumieniem i Solidarną Polską, i drugi blok wokoło PO, w którym na razie jest Nowoczesna, a pewnie będzie jeszcze SLD i PSL.

A wracając do połączenia klubów – bo słyszałam, że na tym pierwszym posiedzeniu atmosfera nie była najlepsza. Że posłowie Nowoczesnej stracili rezon, jakoś tak nie mogli się odnaleźć...

Ależ wręcz odwrotnie.

Cytuję za tygodnikiem „Wprost”: „Adam Szłapka ze zdenerwowania mówił od rzeczy”.

Adam Szłapka w ogóle chyba nic nie mówił w czasie tego posiedzenia, w związku z tym trudno mu było mówić od rzeczy, z tego, co pamiętam.

Ale atmosfery na pewno nie poprawia to, że pani nie odzywa się z Kamilą Gasiuk-Pihowicz, swoją byłą koleżanką, taką dobrą koleżanką.

Znaczy, współpracować można z różnymi osobami, nawet jak nie ma jakiejś...

Ale odzywacie się ze sobą czy nie?

No, przywitałyśmy się, ponieważ siedziałyśmy za jednym stołem prezydialnym, więc się przywitałyśmy przy wejściu.

Wieje chłodem.

Natomiast w ogóle nie miałyśmy okazji jakoś specjalnie rozmawiać. Natomiast mam wrażenie, że to są z serii plotek i ploteczek typu magiel, a nie kwestii politycznych.

W Sejmie mówi się o różnych rzeczach generalnie. Znaczy ktoś takie rzeczy jednak sufluje nie bez przyczyny.

A to jest ciekawe, bo nikt nie pyta, mam wrażenie, dwóch facetów na ten temat, czy rozmawiają ze sobą, czy nie rozmawiają.

Jak to nie? A ile było dyskusji o tym, że była szorstka przyjaźń między Millerem a Kwaśniewskim a potem między Schetyną a Tuskiem?

Ale to chyba nie ta skala.

A czy Nowoczesna się zwija w związku z tym? Pytają o to nasi słuchacze.

Informacje o naszej śmierci są mocno przesadzone.

Ale po co przedłużać agonię? To w takim razie czy połączycie się po wyborach, czy PO połączy się z Nowoczesną? Albo inaczej: Nowoczesna z PO?

Na razie nie ma takich planów.

A po wyborach?

Mówię: na razie nie ma takich planów. Natomiast to zawsze musi być decyzja przede wszystkim członków partii i struktur partii. W tej chwili jesteśmy w koalicji, która startuje wspólnie w wyborach jesiennych. Jesteśmy we wspólnym klubie. Ten klub ma wykorzystać synergię obu ugrupowań, ich różnic.

Jak to pięknie powiedziane – synergię. A czy ta ewentualna integracja z PO to ma być ucieczka od długu, który cały czas tam ciąży jak miecz Damoklesa nad Nowoczesną?

Pani redaktor, po pierwsze cieszy mnie ta troska o Nowoczesną, widzę ją z każdego słowa przebijającą, a po drugie...

Słuchacze o to pytają też, więc pytam w imieniu słuchaczy.

...liczyłabym na pewną oryginalność, bo ja mogę puścić w tej chwili Radio RMF, którym odpowiadałam na temat zobowiązań finansowych, Polskie Radio 24...

I będzie tutaj pani wymieniać cały ciąg mediów, tak?

Ciągle są te same pytania, które już padały wielokrotnie.

No bo cały czas nie wiemy.

Wyjaśnijmy sobie jasno...

Czy jest jakiś deadline, do kiedy Nowoczesna spłaci swój dług?

Przede wszystkim nie ma innej partii… Bardzo mnie bawi, ponieważ bardzo często osoby, które piszą o naszych zobowiązaniach, mówią: „Nie życzymy sobie, żeby budżet państwa dokładał do Nowoczesnej”. No więc chciałabym powiedzieć, że nie ma drugiej partii politycznej, na której zyskał tyle budżet państwa.

To już pani mówiła. To już pani mówiła, w rzeczonym zresztą radiu.

No to widzi pani redaktor, już wszystko zostało powiedziane. 20 milionów, które zyskało...

Ale czy jest jaki deadline, który pani sobie stawia dla spłacenia tego długu?

Staramy się spłacać na bieżąco, natomiast oczywiście jesteśmy partią, która nie ma dochodów, nie ma subwencji. Dostaniemy ratę subwencji na przełomie grudnia i stycznia, która umożliwi nam spłacenie części zobowiązań. A poza tym mamy sprawę w Trybunale Sprawiedliwości w Strasburgu. Jeżeli pani mi jest w stanie powiedzieć, kiedy ona zostanie rozstrzygnięta, to wtedy [ani odpowiem na to pytanie.

A wspólny program kiedy pokażecie?

Na to już mi dużo łatwiej odpowiedzieć…

Naprawdę?

...dlatego że na to mamy wpływ, a na Trybunał Sprawiedliwości w Strasburgu niespecjalnie. Natomiast rzeczywiście w lipcu będzie duża konwencja programowa, gdzie zaprezentujemy...

Zręby, jak powiedział Grzegorz Schetyna, a ja pytam o jakiś kompleksowy program.

Nie, nie zręby, program. Program. W tej chwili współuczestniczę w pisaniu tego programu, który będzie programem koalicji...

Pani współuczestniczy?

Tak. ...programem Koalicji Obywatelskiej, Europejskiej, Samorządowej – tutaj zależy, jaką nazwę wybierzemy na jesień. Natomiast on będzie obejmował praktycznie większość dziedzin życia w Polsce. Będzie oparty chyba na podstawowej zasadzie, że chcemy w Polsce mieć europejską, najwyższą jakość życia, że nie wystarczą nam tylko programy socjalnie, ale chcemy również dobrze funkcjonującej edukacji, ochrony zdrowia. Nie wiem, czy pani wie, przyjrzałam się np. danym CBOS-u dotyczącym ilości korepetycji w Polsce.

No i?

Między rokiem 2015 a 2018 wzrosła z 14% do 42% liczba młodzieży, która...

To znaczy, że młodzież jest ambitna i że rodzice też dbają o to…

Nie, to znaczy, że rodzice są przerażeni…

...żeby dzieci dostały się do dobrych szkół i miały bardzo dobre wykształcenie.

Korepetycje są w pewnym stopniu nienormalnością. Są kraje, w których w ogóle są zakazane, w znaczeniu tym, że nauczyciele nie mogą udzielać korepetycji, np. w Finlandii. Ponieważ to szkoła ma zapewnić dobrą edukację, bez korepetycji, to szkoła ma zapewnić rozwój pasji po lekcjach.

Rozumiem, że jak wygra Nowoczesna razem z PO, to tak właśnie będzie.  

Tak dokładnie będzie. Szkoła będzie dawać dobrą edukację, a nie rodzice będą musieli z 500+ finansować korepetycje. 500+ jest po to, żeby sobie pojechali na wakacje albo korzystali z rozrywek.

A pani skąd będzie startowała, z Łodzi?

Mieszkam w Łodzi od zawsze.

No bo z sondaży PO wynika, że nie zrobi pani tam wyniku.
Dlaczego? Z jakich sondaży?

No mają tam jakieś swoje sondaże.

Ja słyszałam o takich różnych sondażach, 35 różnych wieści, teorii i plotek.

Czyli to nieprawda, tak? Będzie pani startować z Łodzi?

Tak.

A ile miejsc biorących, jedynek będzie miała Nowoczesna tym razem?

Rozmawiamy, natomiast pamiętajmy o tym, że na razie nawet nie wiemy, jak będzie wyglądać do końca koalicja, jak będzie szeroka, czy będzie tam również SLD i PSL, czy będzie to koalicja...

Dwa dni temu na pani miejscu tutaj siedział prezes PSL-u i raczej tutaj z jego oświadczenia można wnioskować, że PSL raczej pójdzie osobno.

PSL jest w trudnej sytuacji, dlatego że oczywiście widać już, że jesienią będzie starcie dwóch bloków i teraz pytanie, czy jakikolwiek inny podmiot ma szanse przekroczyć próg 5-procentowy.

To ostatecznie pójdą z wami czy nie?

Ja jestem przekonana, że na końcu będziemy mieli szeroką koalicję.

Czyli PSL pójdzie razem z Nowoczesną, PO i SLD?

Tak, szczególnie że dotychczas wydawało się, że będą cztery bloki mniej więcej, które się będą ścierały. Widać już, że Kukiz’15 i Korwin się praktycznie rozsypują, więc można się spodziewać, że... Również Wiosna się skończyła, zanim zaczęła, w związku z tym...

No, mamy już lato.

Nie chcę powtarzać tego starego bon motu.

Katarzyna Lubnauer jest z nami, to tyle w części radiowej, cały czas jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapraszam.

Dziękuję bardzo.

***

Katarzyna Lubnauer deklaruje w internetowej części rozmowy, że obecnie nie popiera postulatu adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. – W tej chwili jestem przeciwna – mówi. – W sytuacji, kiedy nie ma akceptacji społecznej dla adopcji dzieci przez pary homoseksualne, to rozwiązanie spowodowałoby, że te dzieci byłyby dotknięte pewnym ostracyzmem – tłumaczy przewodnicząca Nowoczesnej.

Katarzyna Lubnauer zapewnia przy tym, że popiera związki partnerskie.

– Jestem zdecydowanie za związkami partnerskimi. W sytuacji, w której w Polsce – i to dotyczyłoby zarówno par jednopłciowych, jak i dwupłciowych – wiele osób nie może w pełni realizować prawa do szczęścia i bezpieczeństwa – mówi szefowa Nowoczesnej. – Ważne jest, żeby kwestia była już uregulowana jak w innych krajach europejskich. Jest nasz projekt ustawy, który przewiduje przysposobienie biologicznych dzieci partnera. Czyli w momencie, kiedy są już dzieci w rodzinie, partner mógłby przysposobić dzieci w ramach związku partnerskiego – dodaje.

– Czyli nie jest pani za adopcją dzieci przez pary homoseksualne? – upewniała się Beata Lubecka.

– Nie jestem. Uważam, że dobro dziecka przede wszystkim – ocenia Lubnauer. – Jeśli w Polsce na razie mamy rodziny, które chcą adoptować dzieci… jeśli w Polsce mamy sytuację, kiedy trzeba zabezpieczyć prawa i bezpieczeństwo tych dzieci, które są wychowywane w takich związkach, powinna być ustawa o związkach partnerskich zdecydowanie. To jest sprawa, którą powinniśmy załatwić wtedy, kiedy wygramy w najbliższej kadencji Sejmu – mówi w Radiu ZET.

Katarzyna Lubnauer została zapytana też o 3 mocne strony Ryszarda Petru.

– Ponieważ słucha mnie być może teraz mój mąż, nie wypada mówić specjalnie dobrze, z zapałem. Mogę śmiało powiedzieć, że dobrze się ubiera – odpowiada liderka Nowoczesnej.

– Czyli ma wyczucie mody. Coś jeszcze? Bo to chyba trochę za mało, żeby być liderem, że ktoś się dobrze ubiera – zauważa Beata Lubecka.

– Nie, stworzył Nowoczesną. To niewątpliwie był jakiś jego sukces – stwierdza gość Radia ZET.

– Nie była pani w niego zapatrzona jak w obrazek?

– Na mnie to nie działa – zapewnia Lubnauer.

„Ryszard Petru oddał Pani Nowoczesną bogatszą o kilka punktów procentowych i liczniejszą o kilkunastu posłów. Jak pani ocenia swoje dotychczasowe szefowanie partii? Były błędy, czy sukces gonił sukces?” – pytał słuchacz Rainer.

– Oczywiście, zawsze w każdej działalności jest czasem sukces, a czasem porażka. Jeśli porównamy naszą sytuację do sytuacji SLD, które startowało samodzielnie, my startowaliśmy w koalicji, nasza liczba samorządowców wprowadzonych przez nas była znacznie większa. Można było uznać to za sukces. Wybory do PE uważam, że zdecydowanie powinniśmy mieć jakiegoś kandydata na miejscu, który stwarzałby szansę na wejście, ale nie mamy politycznych celebrytów. Jesteśmy młodym ugrupowaniem – mówi Lubnauer. – Nigdy nie jest tak, żeby sukces gonił sukces. Zawsze można byłoby powiedzieć, że mogło być lepiej – dodaje.