Zamknij

Katarzyna Lubnauer krytycznie o 13. emeryturze: teatr i pokazówka prezydenta

26.02.2020 08:02

„Teatr i pokazówka” - tak o podpisaniu ustawy o „trzynastej emeryturze” przez prezydenta mówi w Radiu ZET Katarzyna Lubnauer. - To wychodzenie z kryzysu, próba zarządzania wobec tego, co się dzieje. Wobec gestu Lichockiej zapamiętanego przez wszystkich Polaków i dylematu co zrobić z ustawą dot. 2 mld zł dla mediów publicznych – mówi posłanka Nowoczesnej i wiceprzewodnicząca klubu KO. - Zdajmy sobie sprawę, że prezydent ma problem, więc postanowił zrobić coś popularnego społecznie – uważa gość Beaty Lubeckiej. Lubnauer zapewnia, że ona sama jest zwolenniczką „uczciwej waloryzacji”, a nie dodatków do emerytur. 

Beata Lubecka: A gościem Radia ZET jest Katarzyna Lubnauer, Koalicja Obywatelska, wiceprzewodnicząca klubu i była szefowa Nowoczesnej. Dzień dobry.

Katarzyna Lubnauer: Dzień dobry, witam.

Chociaż do pani to powinnam się chyba zwrócić „gościni”, prawda? To by się pani jakoś tak bardziej podobało, tak…

Wie pani co, ja nie mam na ten… Akurat „gościni” mi się nie podoba samo słowo, dlatego że uważam, że jest…

Serio?

Tak, serio.

No coś takiego? To mnie pani zdziwiła.

Natomiast jestem zwolenniczką tego, żeby mówić… nawet wprowadzić słowo „ministra”. Jestem zwolennikiem tego, żeby tam, gdzie chodzi o realne funkcje, to przyzwyczajać społeczeństwo do tego, że kobiety mogą je pełnić.

Czyli jak powiedziałam „szefowa”, to się pani spodobało?

„Szefowa” – tak, „ministra” – tak, natomiast „gościni” to już trochę sztuczne.

Niekoniecznie, niekoniecznie. To może pani trochę jednak podpaść feministkom. A czy pani zdaniem jesteśmy…

Wie pani, w polityce to nie jest tak, żeby można było cały czas żyć tak, żeby nikomu nie podpadać.

Rozumiem. Nie jest pani jak zupa pomidorowa – nie musi się pani podobać wszystkim, tak?

O, właśnie.

A czy pani zdaniem jesteśmy przygotowani na walkę z koronawirusem?

Właśnie to niestety jest problem, dlatego że oczywiście my powinniśmy uspakajać. Odpowiedzialnością wszystkich polityków jest to, żebyśmy uspakajali społeczeństwo, dlatego że…

I nie dolewali oliwy do ognia.

I nie dolewali oliwy do ognia. Natomiast z drugiej strony możemy oczekiwać od rządu, że przygotuje Polskę na epidemię, która prędzej czy później do Polski przyjdzie, no bo widzimy…

No ale rząd mówi, że wszystko jest pod kontrolą i żeby właśnie nie siać paniki – apeluje rząd.

No niestety na razie… Na razie nie widzę tego, żeby było pod kontrolą, bo na razie nie mamy epidemii, na razie nie mamy osób, u których stwierdzono koronawirus. Natomiast równocześnie pokazane jest, że jeżeli nie potrafimy się zorganizować w momencie, w którym trzeba już coś działać, a nie jest nic jeszcze zrobione, to co będzie w momencie, w którym rzeczywiście chorzy przyjadą do Polski? Co mam na myśli? Teraz skończyły się ferie. Przyjechało całkiem sporo osób z Włoch północnych i oni powinni dostać bardzo precyzyjne wytyczne. Natomiast co zrobił rząd?

No dostają SMS-y. Jak powinni się zachować, dokąd się udać generalnie.

No właśnie niestety nie. Widzimy ludzi, którzy w pewnej panice, ponieważ są w pracy, mają taką sytuację, że z jednej strony no nikt im nie da zwolnienia na następne tygodnie, ale z drugiej strony…

No tak.

Ale z drugiej strony…

No to…

...nic im nie zaproponowano w tym znaczeniu, że…

No mogą być w rozterce, czy przychodzić do pracy, czy nie przychodzić. To będą wytyczne ze strony zakładu pracy, tak można powiedzieć. No ale rząd przecież mówi, że rozszerza kampanię informacyjną, no to nie wystarczy?

No powinni mieć bardzo jasną ścieżkę i nie jest rozwiązaniem, jeżeli ktoś chce na własny koszt zrobić badanie za 500 zł, powiedzenie, że w związku z tym „zakazujemy tych badań, żeby przypadkiem ktoś nie mógł sobie poradzić”. No niestety widzę na razie, że rząd nie potrafi nawet działać i organizować w sytuacji, w której jeszcze nie mamy tej epidemii. To co będzie, kiedy będziemy ją mieli?

To co by pani zaordynowała, będąc premierem? Czy też premierką.

Po pierwsze – dawno już proponowaliśmy, żeby powstał sztab kryzysowy. W związku z tym powinno być w ten sposób, że powinny być regularne spotkania, nie tylko monitorowanie tego, co się dzieje, ale również dokładnie… dokładnie mówienie, co zrobią, jeżeli zaczną się pojawiać…

Dobrze. Sztab kryzysowy. I co jeszcze?

Drugie – bardzo jasne wytyczne, które docierają do wszystkich instytucji państwa, są strony internetowe, gdzie każda osoba wracająca z obszaru zagrożenia wie, co ma robić, wie…

Po trzecie?

Wie, czy… Nie… Czy wytyczne dla ZUS – co w sytuacji, w której ta osoba np. pracuje z dziećmi, czy powinna pójść do pracy, czy nie powinna pójść do pracy, czy dostanie zwolnienie lekarskie, czy nie dostanie zwolnienia lekarskiego itd. Czyli to powinna być jasna… jasne wytyczne. Kolejnym krokiem to jest jednak to, że proponowaliśmy zmianę ustawy dot. tego, żeby koronawirus COVID-19 wpisać do liczby cho… do tej listy katalogu chorób

I co by to zmieniło?

To, że wtedy można, jeżeli mamy już przypadek, hospitalizować w sposób przymusowy. Bo jest ustawa o chorobach zakaźnych i epidemiach, wypisuje dokładny katalog chorób, w przypadku których państwo ma prawo…

Czyli chodziłoby o to, żeby ktoś nie zrejterował. No dobrze, no tu…

Dokładnie. I to… Złożyliśmy taki projekt ustawy. Proponowaliśmy nawet, to złożyliśmy w czasie tamtego posiedzenia Sejmu, żeby to w trybie jakby przyśpieszonym przyjąć, ponieważ uważamy, że to…

Ale nic takiego nie zaistniało. 

Właśnie.

Czyli pani zdaniem jednak rząd nie robi wszystkiego, co powinien zrobić, tak? Że nie jest w 100% zaangażowany.

Natomiast musimy jednocześnie zdawać sobie sprawę, że na razie nie ma tego zagrożenia bezpośredniego. Musimy zdawać sobie sprawę, że właściwie no właśnie tam we Włoszech, tam jest rzeczywiście grupa kilkuset osób prawdopodobnie.

No…

Powinniśmy nie potęgować strachu.

A wracając do kampanii, bo ona się toczy – czy Małgorzata Kidawa-Błońska chce wszcząć wojnę religijną?

[śmiech] Małgorzata Kidawa-Błońska jest osobą…

Zaskoczyła swoim wyznaniem, że „lekcje religii w szkołach zrobiły więcej złego niż dobrego”.

Wie pani co, ja akurat dość dokładnie wiem, jaki jest pogląd Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na tą sprawę, już od 2015 roku.

I jaki jest?

Bo tak się złożyło, że ja byłam w inicjatywie ustawodawczej „Świecka szkoła”.

I jaki jest ten pogląd?

Ja wtedy byłam u niej, żebyśmy złożyli te podpisy, 150 tys. podpisów, ona wtedy była marszałkiem Sejmu, przypomnę, to ona powiedziała dość jednoznacznie jedną rzecz – że religia w szkole m.in. jedną ze szkód, którą wyrządza, to jest to, że niszczy… niszczy parafię w znaczeniu wspólnoty, dlatego że ci ludzie, którzy chodzą na religię w szkołach, a nie w parafiach, realnie rzecz biorąc, nie budują przyszłości tej wspólnoty, jaką jest parafia. I to jest jedna z rzeczy, która z punktu widzenia osoby wierzącej… Natomiast…

A jak prezydent miałby tego dokonać, żeby wprowadzić lekcje religii ze szkół?

Tzn. tak, po pierwsze – pani Małgorzata Kidawa-Błońska, pani marszałek, bardzo jednoznacznie powiedziała, że uważa, że ponieważ jest taka wola rodziców, to tam, gdzie jest taka wola rodziców, ta religia powinna być w szkołach. I to jest…

A tam, gdzie nie ma…

Natomiast powinna być też możliwość stworzenia takiej formuły, że jeżeli uważają, że… Np. jest kościół blisko szkoły, nie jest to problemem ze względów organizacyjnych, bo rodzice bardzo często mówią, że chcą, żeby religia była w szkole z bardzo prostego powodu organizacyjnego, łatwiej jest im po prostu to zorganizować

. Natomiast co jednoznacznie powiedziała też Małgorzata Kidawa-Błońska? Że nie powinno być tak, żeby religia była w środku lekcji. Powinna być, jeżeli jest w szkole, przed lub po lekcjach, że powinno być w ten sposób, że ocena nie jest na świadectwie szkolnym.

Ale nie odpowiedziała pani na pytanie. Czy Małgorzata Kidawa-Błońska chce wszcząć wojnę religijną?

Zdecydowanie nie chce. Jest osobą wierzącą.

Bo przed tym przestrzega PiS. 

Wie pani co? Jest po pierwsze osobą wierzącą, a po drugie wie, że ma być prezydentem wszystkich Polaków, i tych wierzących, i tych, którzy wywodzą swoje przekonania z innych źródeł.

No tak, to widzę, że tutaj pani prawie jak rzecznik sztabu, można powiedzieć. Zresztą dla tych, którzy nie widzą nas w Internecie…

Ale przecież nie ukrywam swojego wsparcia dzisiaj. Można mnie spotkać.

…to powiem, że pani poseł ma tutaj po prostu taką plakietkę, która jednoznacznie sugeruje, że…

Popieram Małgorzatę Kidawę-Błońską.

Tak, właśnie. Z tą charakterystyczną wiktorią biało-czerwoną.

Powiem więcej, dzisiaj będę wolontariuszem w sztabie obywatelskim na Kruczej. Zapraszam.

A kampania Małgorzaty Kidawy-Błońskiej się pani podoba?

Tak. Podoba mi się po pierwsze to, że bardzo aktywnie jeździ po Polsce. I co więcej, ja byłam na jednym z tych spotkań…

Andrzej Duda też jeździ.

Ja byłam na jednym z tych spotkań. Te spotkania są absolutnie otwarte. Nie ma czegoś takiego, że jest biletowane tak jak u Andrzeja Dudy. Co więcej, nie boi się żadnych trudnych pytań. I co więcej, widać, że się bardzo dobrze czuje na tych spotkaniach w rozmowie z Polakami.

I już nie popełnia gaf?

To nie jest tak. Wie pani… Jak powie… Jak pani nawet… Pracuje pani w mediach, bardzo dużo na pewno zdarza się pani wypowiedzieć. Nie ma możliwości, żeby raz na pewien czas człowiek się nie pomylił.

Raz na pewien czas – tak.

Dokładnie. Więc to jest…

Tylko żeby to nie było tak często.

Nie, to jest tylko kwestia ilości wypowiedzi i kwestii tego, że w przypadku kandydata na prezydenta każda taka wypowiedź jest wyłapywana.

A taka kampania nie jest zbyt ospała, jak mówi Julia Pitera? No bo…

Na razie to mam wrażenie, że jest bardzo ważna rzecz, która dotychczas się… myślę, że zawodziła nas jako KO, że to PiS musi się odnosić do pewnych działań, które podjęła KO. Kwestia tych 2 mld TVPiS i kwestia, że PiS nie decyduje się na pomoc dla osób chorych onkologicznie. Tutaj ja muszę powiedzieć, że też czytałam…

No jeśli pani wywołała ten temat, to w takim razie przypomnę, że…

Palec Lichockiej itd.

…że kilka lat temu Małgorzata Kidawa-Błońska kilkukrotnie głosowała przeciwko przeznaczeniu na onkologię dodatkowych środków.

Wie pani co, to jest śmieszne. To jest śmieszne, dlatego że nie wiem, czy pani wie, ile zostało poprawek teraz zgłoszonych do budżetu – kilkaset, ok. 500 poprawek. W związku z tym normalnym jest czymś, że regularnie w poszczególnych budżetach zgłoszonych jest kilkaset, czasami nawet była taka sytuacja, że były one głosowane blokowo. I była mowa tam, nie wiem, o wydatkach rzędu, nie wiem, kilku milionów. Natomiast teraz mówimy o pieniądzach, które mogłyby stworzyć praktycznie nową strategię dot. leczenia onkologicznego. Tutaj czytałam przed chwilą w jednej z gazet, nie chcę reklamować gazety, o nowoczesnych takich lekach immunologicznych, autoimmunologicznych dot. nowotworów, dokładnie nowotworów u dzieci, które tam podawano, statystyki, które są rzeczywiście bardzo obiecujące.

No i? I dokąd pani zmierza tym wywodem.

I okazuje się, że my potrafimy to już robić i jedyną przeszkodą, która jest, żeby to zastosować, to są pieniądze, czyli to, czy jest w stanie państwo refundować te zabiegi czy nie. No i…

No ale to też jest trochę takie stawianie zerojedynkowe. Że albo media narodowe, albo 2 mld na onkologię.

Chciałam powiedzieć, że do 2015 roku media narodowe nie były wspomagane pieniędzmi z budżetu państwa, a w tej chwili od czasów PiS nie tylko są wspomagane, ale coraz większymi sumami. W zeszłym roku to było 1,26 mld, a w tym roku…

Tak, wiem, a jeszcze wcześniej to było 800 mln. To było 800 mln.

Właśnie, a w tym roku 2 mld. Czyli oznacza to, że tak są zarządzane media publiczne, w taki sposób jest prowadzona propaganda, że nie są w stanie zarobić przy pomocy reklam, które przecież mogą… mogą sprzedawać, tylko muszą sięgać po pieniądze budżetu. Dlaczego? Dlatego że są mediami, których bardzo wielu Polaków nie chce już oglądać.

I tutaj stawiamy wielokropek. Katarzyna Lubnauer, była szefowa Nowoczesnej zostaje z nami, a w części internetowej porozmawiamy dalej o kampanii, ale także co tam piszczy w Nowoczesnej, czy jeszcze w ogóle cokolwiek piszczy.

Oczywiście.

Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl. Beata Lubecka, zapraszam.

***

„Teatr i pokazówka” - tak o podpisaniu ustawy o „trzynastej emeryturze” przez prezydenta mówi w Radiu ZET Katarzyna Lubnauer. - To wychodzenie z kryzysu, próba zarządzania wobec tego, co się dzieje. Wobec gestu Lichockiej zapamiętanego przez wszystkich Polaków i dylematu co zrobić z ustawą dot. 2 mld zł dla mediów publicznych – mówi posłanka Nowoczesnej i wiceprzewodnicząca klubu KO. - Zdajmy sobie sprawę, że prezydent ma problem, więc postanowił zrobić coś popularnego społecznie – uważa gość Beaty Lubeckiej. Lubnauer zapewnia, że ona sama jest zwolenniczką „uczciwej waloryzacji”, a nie dodatków do emerytur.

W internetowej części programu „Gość Radia ZET” Katarzyna Lubnauer zwraca uwagę na galopującą inflację. - Wszyscy kandydaci na prezydenta mówią, że wobec drożyzny ta sama stówa, z którą szliśmy do sklepu kiedyś, jest warta teraz dużo mniej. Potrzebna jest pomoc dla emerytów. Wolałabym, żeby zamiast trzynastej emerytury była uczciwa waloryzacja, która goni ceny żywności, bo one szybują najszybciej – wskazuje posłanka Nowoczesnej i wiceprzewodnicząca klubu Koalicji Obywatelskiej. Na stwierdzenie Beaty Lubeckiej, że emeryci i tak będą zadowoleni z dodatku nazywanego „trzynastą emeryturą”, Katarzyna Lubnauer odpowiada: „Emerytura bez podatku i zwiększenie kwoty wolnej do wysokości najniższej emerytury dałyby dużo większe pieniądze”.