Klaudia Jachira: Kaczyński przegra tylko dzięki takim osobom jak ja

25.09.2019 08:02

Klaudia Jachira rozwiewa w programie „Gość Radia ZET” wszelkie wątpliwości dotyczące jej dalszej walki o miejsce w Sejmie. – Absolutnie nie rezygnuję z kandydowania – deklaruje youtuberka i kandydatka Koalicji Obywatelskiej do Sejmu. – Zdaję sobie sprawę, że tylko dzięki takim osobom jak ja Kaczyński przegra – mówi w rozmowie z Beatą Lubecką. Jachira skomentowała też opublikowane przez siebie w internecie kontrowersyjne zdjęcie, gdzie przed pomnikiem AK w Warszawie sfotografowała się z transparentem „Bób, hummus, włoszczyzna”. Porównała to do sytuacji, gdzie ze sztandarem „Bóg, Honor, Ojczyzna” idą nacjonaliści.  – Nikt nie robi z tego skandalu – zauważa w rozmowie z Beatą Lubecką. 

Beata Lubecka: Klaudia Jachira, kandydatka Koalicji Obywatelskiej z listy warszawskiej nr 13, ale też dyplomowana aktorka, wydział lalkarski. Dzień dobry.

Klaudia Jachira: Dzień dobry.

Kto pani zaproponował start do Sejmu w tych wyborach?

Właściwie to było tak w dwie strony. W pewnym momencie poczułam, że to, co robię od czterech lat w Internecie, to jest bardzo dobry moment, by sprawdzić się także już w takiej czystej polityce, ponieważ ja wyszłam od satyry, wyszłam z potrzeby serca, cztery lata temu zaczęłam komentować życie publiczne.

Do tego jeszcze wrócimy.

Dobrze.

Ale w takim razie kto? Pani sama się zwróciła do Grzegorza Schetyny?

Nie, nie, nie, to nie, aż tak nie. Zaczęłam rozmawiać ze środowiskami opozycyjnymi, czy doradzaliby mi start w wyborach. Zaczęłam od osób z Zielonych. Potem się okazało, że bardzo się wspieramy z Zielonymi, ale że możemy sobie nawzajem pomóc, Koalicja i ja, i stąd była decyzja, żebym weszła na listy Koalicji Obywatelskiej jako niezależna kandydatka. Nie wstąpiłam do partii.

Ale ktoś pani musiał to zaproponować. Grzegorz Schetyna?

W sumie nie zaproponował mi nikt. Po prostu rozmawiałam też z przewodniczącym o tym …

Przewodniczącym PO, tak?

Tak.

I on to zaakceptował, jak rozumiem?

Tak myślę, skoro jestem na listach, to zaakceptował.

Cztery lata temu już pani próbowała dostać się do Sejmu, z Wrocławia, wtedy z listy Nowoczesnej. Nie udało się. A teraz pani zrezygnuje z kandydowania?

Nie, absolutnie nie rezygnuję z kandydowania. Cztery lata temu to był mój w ogóle pierwszy… Mnie od zawsze polityka interesowała i miałam zawsze dwie pasje: aktorstwo i polityka. Nowoczesna, oni mi naprawdę bardzo odpowiadali programowo…

Ale coś po drodze nie wyszło generalnie. Ale pytam, czy nie rezygnuje pani?

Nie rezygnuję, absolutnie.

Ale wie pani, że są takie oczekiwania? Na przykład Katarzyna Lubnauer powiedziała, że pani powinna jednak zrezygnować, że nie powinna być pani na liście Koalicji Obywatelskiej.

Każdy może mieć swoje zdanie, natomiast ja też… Wie pani, ja jestem osobą bardzo wyrazistą i mnie się albo lubi, albo mnie się nie lubi i ja to szanuję, więc nie mogę… Ma prawo tak mówić. Natomiast absolutnie nie rezygnuję, wręcz przeciwnie, moja kampania się rozkręca, codziennie stoję na ulicy Warszawy, rozmawiam z warszawiakami.

Czyli rozumiem, że Grzegorz Schetyna stoi za panią murem, tak?

Nie wiem, to musiałaby pani zadać to pytanie przewodniczącemu Platformy.

No ręczy za panią, powiedział, że pani przeprosiła za ten incydent, o tym zaraz powiemy...

No bo tak jest.

...i że tak się już więcej nie powtórzy.

Tak. Tak jest. Tak powiedział. To są pytania do pana przewodniczącego. Natomiast ja robię po prostu swoje. Ja chce pomóc Koalicji dążyć do zwycięstwa.

No i w ramach tego robienia swojego sfotografowała się pani na tle pomnika Armii Krajowej przed Sejmem z napisem „Bób, hummus, włoszczyzna”. Co pani strzeliło do głowy?

(śmiech) Przede wszystkim chciałabym oświadczyć, że też wydałam oświadczenie, w którym przepraszam wszystkich, którzy zostali urażeni tym zdjęciem. Zdjęcie zostało wyrwane z kontekstu.

Jak to wyrwane z kontekstu?

Ale chwila, chciałabym przedstawić kilka faktów. Zdjęcie zostało wykonane w zeszły piątek podczas strajku klimatycznego.

No wiem, stały tam trzy młode dziewczyny.

Tak, ale nie była to moja inicjatywa. Dwie osoby po prostu, młode dziewczyny, podeszły z tym transparentem i chodziło tylko o grę słów, i one się spytały…

Ale nie widziała pani w tym nic niestosownego akurat w tym miejscu, przed pomnikiem AK?

Uważałam, że jest to po prostu tylko żartobliwa gra słów i że nie ma w tym nic zdrożnego. W ogóle nigdy bym nie pomyślała, że to wywoła aż taka kontrowersję. Jeżelibym wiedziała, że to wywoła, nigdy bym tego zdjęcia nie wrzuciła do sieci. W ogóle zdjęcie zostało wrzucone do sieci jako post i to było czwarte zdjęcie w kolejności. Natomiast ja już przeprosiłam za to, też uważam, że to hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” jest teraz zawłaszczane przez środowiska prawicowe.

A skąd się wzięło w ogóle to hasło, pani wie?

Ale przepraszam…

Ale czy pani wie w ogóle, skąd się…

Ale chciałabym skończyć. Tak, hasło wzięło się, wcześniej było „Honor i Ojczyzna”, „Bóg” jest dodany dopiero podczas II wojny światowej. Ale to jest już… Pomińmy to.

Ale kto używał tego hasła?

Osoby, które ginęły za nasz kraj. I ja chciałam powiedzieć, że chwała bohaterom wojennym, ja mam pełen szacunek. Ja robiłam spektakl o powstaniu warszawskim kilka lat temu w Warszawie, pod patronatem Muzeum Powstania Warszawskiego. Ale też chwała obecnym bohaterom, młodym osobom, które chcą walczyć o nasz klimat.

A ja jeszcze zapytam. Bo pani mówi: „Przeprosiłam”, ale początkowo pani wcale nie była taka skora do przeprosin, trwała pani w swoim błędzie.

Tak, bo wie pani, jest mi bardzo smutno, że gdy nacjonaliści idą z tym sztandarem „Bóg, Honor, Ojczyzna” po ulicach Warszawy, po ulicach Polski i zioną nienawiścią do grup innych wyznaniowych, do Żydów, do osób o innej orientacji seksualnej…

Ale to nie uprawnia do tego, żeby sobie drwić z tego hasła.

Ale przepraszam, nikt nie robi z tego skandalu.

Nie? Przecież kombatanci poczuli się urażeni.

No to dlaczego też nie czują się urażeni, gdy osoby nacjonalistyczne, wzywające do podobnych rzeczy, za które właśnie ginęli nasi przodkowie, właściwie jak oni bardzo niszczą to hasło tym, że chcą bić Żydów i że chcą bić homoseksualistów. Że moi koledzy mieszkający w Warszawie, aktorzy, boją się codziennie rano wychodzić z domu i chcą wyjeżdżać z Polski, bo czują się zagrożeni jako para homoseksualna.

Czy pani przeprosiny były naprawdę szczere?

Oczywiście, że były szczere.

Czy jednak podyktowane takim koniunkturalizmem wyborczym?

Nie, proszę pani…

No bo skoro najpierw pani przepraszam, potem przepraszam, to znaczy, że ktoś panią do tego namówił, zainspirował.

Gdybym ja miała cokolwiek wspólnego z koniunkturalizmem, to nie robiłabym od czterech lat tego, co robię, tylko bym sobie poszła do Teatru Polskiego we Wrocławiu, do prawicowego dyrektora i bym sobie siedziała na fajnym, prawicowym etacie.

To teraz powróćmy do tego, co pani robi. „Parówki smoleńskie” – tak pani mówi w jednym ze swoich skeczy wymierzonych w PiS.

Mhm.

Satyra nie ma naprawdę żadnych granic?

W satyrze można więcej. Nie używam takich słów w publicystyce, którą też robię i mam też filmiki poważne. Uważam, że właśnie rola aktora, rola artysty... może używać mocniejszych słów, może używać mocniejszych alegorii. Ludziom się to podoba, o czym świadczy liczba moich odsłonięć. Mam sympatyków, jeżdżę po całej Polsce z satyrami...

A pomyślała pani przez chwilę o rodzinach ofiar smoleńskich?

Oczywiście. Ja nigdy też, tak samo jak nigdy...

Mamy, żony, córki, mężowie. Co oni poczuli?

Nigdy nie atakowałam ani kombatantów w tamtej sprawie i też nigdy nie atakuję osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej.

To była wielka tragedia. Świat takiej nie widział.

Oczywiście, to była straszna tragedia, sama też chodziłam wtedy po Wrocławiu, bo studiowałam we Wrocławiu, i było mi strasznie smutno.

I nie widzi pani tego nic niestosownego?

Każde moje użycie tego słowa w satyrze w ogóle nie dotyczy katastrofy. Dotyczy tylko tego, co prawa strona zrobiła z tą katastrofą, jak perfidnie wykorzystuje właśnie tę straszną tragedię do perfidnej manipulacji politycznej. I na to nie ma na to zgody. Tak samo...

Pytanie od słuchacza: „Czy zdaje sobie pani sprawę, że właśnie dzięki takim osobom jak pani Jarosław Kaczyński wygra?”.

Nie, zdaję sobie sprawę, że tylko dzięki takim osobom jak ja Kaczyński przegra.

Jest pani bardzo pewna siebie.

Muszę. Bo gdybym ja w to nie wierzyła, to ja bym tego nie robiła. Ja wszystko, co robię, to robię to, w co wierzę. Nie robi błędów tylko ten, kto nic nie robi. Ja prowadzę bardzo aktywną kampanię, ja codziennie jestem na ulicy, cały czas rozmawiam z ludźmi i ja naprawdę wierzę w to, że my jesteśmy w stanie wygrać i uważam, że tylko mocny przekaz, który pokazuje całą obłudę obecnej władzy... Ja po prostu marzę o wolności. Ja marzę o tym, żeby każdy w moim kraju, w naszym kraju, mógł żyć tak, jak chce, nie musiał być katolikiem, nie musiał być osobą heteroseksualną, mężczyzną najlepiej.

Ale czy wolność ma oznaczać „Róbta, co chceta”, czy jednak wolność to jest odpowiedzialność również za słowo?

Oczywiście, że to jest… Znaczy, czy to jest odpowiedzialność… Odpowiedzialność za słowo to jest jedno, satyra to jest zupełnie drugie. Uważam, że nigdy w swoich filmikach nie przekroczyłam granicy, którą bardzo często przekracza obecna władza. A co więcej, uważam, że jest to mocno Gombrowiczowskie to, co ja robię, i myślę, że Gombrowicz też by był hejtowany tak samo, jak ja jestem teraz za swoje czyny.

No nie możemy zapytać o to Gombrowicza.

Niestety.

I tu stawiamy wielokropek. Bardzo dziękuję, Klaudia Jachira, kandydatka Koalicji Obywatelskiej, zostaje z nami.

Dziękuję bardzo. Szczęśliwa trzynastka.

Ale proszę jeszcze zostać z nami.

Ja wiem.

Jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl.

Oczywiście.

***

W internetowej części rozmowy Beata Lubecka zwróciła uwagę na to, że Klaudia Jachira w swoich filmach sięga po bardzo mocne stwierdzenia.

– O prezesie Kaczyńskim mówiła pani per „karakan”. Oczywiście nie było to jeden do jednego, ale można było się domyślić, że chodzi o prezesa PiS – zauważa prowadząca.

– No ale karakan, to co? – pyta Jachira.

– To jest starszy pan…

– … który od czterech lat niszczy mój kraj i chce zrobić z niego dyktaturę i autorytaryzm. Nie ma na to mojej zgody. Karakan jest i tak eufemizmem w tej sytuacji – stwierdza youtuberka i kandydatka KO do Sejmu.

– Dlaczego tak nienawidzi pani PiS? – zastanawiała się Beata Lubecka.

– Dlatego, że zabiera mi naszą fajną, europejską Polskę – odpowiada Jachira.

– Ale to jest nienawiść?

– Nie. To nie jest nienawiść – zaprzecza gość Radia ZET. – Nie nazwałabym tego nienawiścią. To jest głęboki żal i smutek, głęboka niezgoda na to, co się dzieje. Taka, że z tej bezsilności muszę działać. Jestem zwykłą dziewczyną, aktorką. Oprócz tego pracuję. Wszystko, co robię na Facebooku, jest pro bono. Nie zarabiam na tym. Wszystko, co się dzieje, było z potrzeby serca. Wyrosłam w dużym kulcie III Rzeczypospolitej. Rodzice opowiadali mi, że mam wielkie szczęście żyć w wolnym kraju, że nikt nie miał przede mną takiego szczęścia. Że urodziłam się rok przed upadkiem poprzedniego systemu. Byłam pewna, że całe życie będę żyła w wolnym kraju europejskim, w którym są otwarte granice, w którym nikt nie mówi jak żyć. To mi nagle władza zaczęła ograniczać. Dlatego startuję do Sejmu, bo chcę o to walczyć. Chcę walczyć dalej o wolny kraj – dodaje.

Beata Lubecka przygotowała też dla ewentualnej przyszłej posłanki krótki test.

– Od którego roku życia można startować do Sejmu? – pytała prowadząca.

– Od 21. – mówi Klaudia Jachira.

– A od którego roku życia można startować do Senatu?

– Od 30. – odpowiada gość Radia ZET.

– Czy premier rządu musi być posłem?

– Nie musi – zaprzecza Jachira.

– Czy można być jednocześnie posłem i senatorem?

– Nie można – zaprzecza youtuberka i kandydatka KO do Sejmu.

– Kto stwierdza ważność wyborów?

– PKW i później prezydent – odpowiada Klaudia Jachira.

– Sąd Najwyższy – poprawia Lubecka.

– Co jest źródłem prawa Rzeczypospolitej Polskiej?

– Źródłem prawa Rzeczypospolitej Polskiej jest naród? No i konstytucja i ustawy, które uchwala Sejm – mówi Jachira.

– Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe i rozporządzenia – precyzuje Beata Lubecka.

– Ale naród… z narodu się to wszystko bierze. W końcu jest inicjatywa ustawodawcza – ocenia Jachira.

– Kto był pierwszym prezydentem III RP?

– Jaruzelski, a później Lech Wałęsa – odpowiada Klaudia Jachira.

Padło też pytanie od słuchacza. „Za co ceni pani Jarosława Kaczyńskiego?” – chciał wiedzieć Dawid.

– Trudne pytanie. Przyszłam tutaj i zastanawiałam się, czy będzie pytanie, na które nie będę mogła odpowiedzieć – mówi Jachira i długo milczy. – Może za jego relacje z matką – stwierdza.

– I tylko za to?

– Mhm, ale to i tak jest super. Bo ta mama Jarosława… pani mama… miała bardzo fajną relację. Uważam, że to dziwne, że potem się to tak potoczyło. Czytałam jedną z książek, gdzie była opisana ta relacja. To naprawdę było fajne. Ona czytała im wiele książek, była zawsze za nimi. To było rzadkie w tamtych czasach, bo rodzice wtedy jednak ostro wychowywali swoje dzieci, a ona stała za nimi murem – odpowiada Klaudia Jachira w Radiu ZET.