Zamknij

Klaudia Jachira: nie będę dążyła do zdjęcia krzyża z sali plenarnej Sejmu

Magdalena Kulej
13.12.2019 22:51
Klaudia Jachira
fot. Radio ZET

- Tego krzyża nie powinno być, natomiast od symboli wolałabym się zająć rzeczami, które pomagają nam w lepszym życiu. Są ważniejsze tematy w Polsce - mówiła w Radiu ZET posłanka Koalicji Obywatelskiej, członkini Parlamentarnego Zespołu „Świeckie Państwo” Klaudia Jachira.

Łukasz Konarski: Posłanka Koalicji Obywatelskiej Klaudia Jachira.

Klaudia Jachira: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.

Czy będzie pani dążyła do zdjęcia krzyża z sali plenarnej Sejmu?

Nie. Myślę, że zostały jakieś pewne wypowiedzi moje źle zrozumiane, gdzieś tam wyrwano je z kontekstu. Nie uważam, że ten krzyż powinien tam być i nie kryję się z tym, ponieważ jestem za rozdziałem państwa od Kościoła, i chciałabym, żeby państwo, w którym żyję, co jest zapisane w konstytucji, było świeckie. Natomiast zupełnie szczerze panu mówię, że myślę, że są ważniejsze tematy teraz w Polsce i tak jak mówię: tego krzyża nie powinno być, natomiast od symboli wolałabym się zająć rzeczami, które pomagają nam w lepszym życiu. Czyli jeżeli mam do wyboru walczyć o to, żeby pieszy był bezpieczny na drodze, to sto razy bardziej wolę się tym zająć niż walką o to, żeby tego krzyża nie było. Może kiedyś jako społeczeństwo, jako klasa polityczna dorośniemy do tego, że to nie jest efekt walki z religią. Po prostu w świeckim państwie demokratycznym nie powinno być żadnych symboli religijnych, tyle.

Czym zajmie się zatem Parlamentarny Zespół Świeckie Państwo, którego pani jest członkinią?

No właśnie myślę, że tą debatą i tym takim tłumaczeniem spokojnym, na czym polega świeckie państwo. Czyli nie że wchodzimy na drabinę pod osłoną nocy i na siłę ściągamy krzyż, tylko po prostu pewną jakby dyskusją, czyli rozmową, że my osobom wierzącym niczego nie zabieramy, prosząc, żeby nie było tych symboli. To nie jest tak, że my chcemy w to miejsce jako ateiści… Nie wiem nawet, co by mogli ateiści wywiesić, ale po prostu chcielibyśmy, żeby przestrzenie publiczne były neutralne. Ja nie mam żadnego problemu z tym, że jeżeli są np. szkoły katolickie, szkoły chrześcijańskie, to tam dzieci są uczone pewnej religii od małego. Bo to już rodzic decyduje, gdzie posyła dziecko. Natomiast nie podoba mi się to, że narzucamy pewien światopogląd wszystkim z klucza, no bo sama też jakby nie wyznaję akurat tej religii i czuję się w pewnym sensie dyskryminowana. Natomiast mam nadzieję, że będzie to wszystko robione na zasadzie konsensusu i takiej rozmowy.  Myślę, że mamy argumenty, które mogą przekonać ludzi do tego, że fajnie żyć w świeckim państwie.

Czyli rozumiem, że Klaudia Jachira pod osłoną nocy nie zdejmie krzyża z sali plenarnej?

No niestety muszę rozczarować.

Nie o to chodzi. Powiedziała pani publicznie, że nie obchodzi pani świąt Bożego Narodzenia. Dlaczego? Rozumiem, że pani jest niewierząca, ale to też jest część kultury już teraz, więc jakby to też tak wygląda trochę inaczej.

No ale właśnie trochę pan odpowiedział sobie na to pytanie sam. Nie jestem osobą wierzącą, dokonałam apostazji kilka lat temu i ogólnie staram się być spójna z tym, co mówię, i z tym, co robię. Skoro nie wyznaję religii chrześcijańskiej, no to nie obchodzę świąt Bożego Narodzenia. Natomiast to wywołało jakby takie… No dużo ludzi zaczęło o tym rozmawiać, a ja się też z tym nie afiszuję. Tak jak nie lubię tego, że ludzie afiszują się ze swoimi poglądami religijnymi. Ja nie zaprzeczam, niech wierzą, wszystko super, tylko nie lubię tego, że za każdym razem muszą podkreślać swoją przynależność religijną. Tak samo nie uważam, żeby to musiało wzbudzać sensację. Żyjemy jeszcze w wolnym kraju, mam szczerą nadzieję, i każdy niech spędza ten czas, jak chce. Dla jednych to są dni wolne, dla drugich to jest bardzo ważne wydarzenie religijne i ja to szanuję. Natomiast ja osobiście, jeżeli coś jest mi bliskie w tym święcie, w tej dacie… Proszę też pamiętać, że od wielu, wielu lat była świętowana, bo mamy wtedy przesilenie zimowe, już za dwa tygodnie.

No właśnie, to jak pani je obchodzi? Bo pani mówi, że obchodzi przesilenie zimowe – to w jaki sposób?

Cieszę się. Dzisiaj szłam tutaj rano do radia i sobie pomyślałam, że równo za 8-9 dni o tej porze już będziemy mieć coraz dłuższy dzień. Więc wie pan, ja staram się bardzo żyć blisko przyrody, bardzo blisko natury, na tyle, na ile się da w tym zwariowanym świecie, i dla mnie to jest ważne, ja bardzo czekam tego dnia, kiedy dzień będzie dłuższy. Ale wie pan, to jest moja prywatna sprawa. Też nie można oczekiwać… To wzbudziło jakąś sensację – że ja nie powinnam w ogóle przyznawać się do do tego, że tych świąt nie obchodzę, ale nie popadajmy... nie idźmy w stronę Gombrowicza, że obchodzę, jak nie obchodzę. Zapytano, powiedziałam, tyle, ale niech wszyscy żyją tak, jak chcą, i niech pozwolą żyć innym tak, jak lubią i chcą.

Przejdźmy zatem krok dalej. Dzisiaj prawybory w PO. Pani kibicuje bardziej pani Małgorzacie Kidawie-Błońskiej czy Jackowi Jaśkowiakowi?

Wiedziałam, że to pytanie się pojawi.

No, dzisiaj taka data, że to pytanie musi paść.

Tak, to prawda. Powiem panu szczerze i państwu, że cieszę się w sumie, że nie muszę oddawać głosu w tych prawyborach, ponieważ nie jestem członkinią partii, a ta myślę trudna decyzja i bardzo ważna decyzja, decydująca może o przyszłych wyborach, będzie jednak spoczywać na delegatach partyjnych. Mam dylemat, bo widzę dużo dobrych cech i u jednego kandydata, i u drugiego kandydata. Jak byśmy tak porozmawiali, myślę, że byłby mnie pan w stanie przekonać jeszcze przez te trzy godziny, gdybym to ja miała też współdecydować, że oddałabym głos i na pana Jaśkowiaka, i na panią Małgosię, ponieważ np. Małgorzata Kidawa-Błońska Zachwyciła mnie wynikiem w Warszawie. To jest też sukces naszej listy. Ten wynik jest fascynujący, to jest prawie pół miliona głosów, więc to daje niesamowite możliwości, bardzo dobry prognostyk na przyszły rok. Z kolej jestem świeżo po spotkaniu z poznaniakami w Poznaniu.

W zoo.

W zoo, ale nie tylko, bo miałam też z sympatykami potem spotkanie, z opozycją uliczną. No i oni z kolei trochę taki patriotyzm lokalny i murem za swoim prezydentem, i też mnie namawiali, i mówili, że tutaj pan Jaśkowiak to, pan prezydent to, pan prezydent tamto, i że jest świetny, i że naprawdę polecają. Więc wie pan, musimy jeszcze się uzbroić. Mamy 8.09 z tego, co widzę. Jeszcze mamy trzy godzinki, cztery, to już chwilka.

Czy kandydat – bo pani nie jest w PO – czy kandydat PO będzie kandydatem od razu Koalicji Obywatelskiej?

To jest w sumie pytanie do koalicjantów, innych mniejszych partii, bo na razie wybiera PO tego kandydata. Ja gdzieś mam nadzieję, że tak będzie, ponieważ nie możemy też zrobić 15 kandydatów, no bo to nie jest żadna tajemnica, że po prostu te głosy się strasznie rozłożą.

Tu PSL już chyba podjął tę decyzję, że Władysław Kosiniak-Kamysz startuje…

No tak. Nie, nie, ale ja teraz mówię o Koalicji Obywatelskiej.

Więc rozumiem, że i tak będzie dużo tych kandydatów.

No będzie. Zobaczymy, mówię  na razie o Koalicji Obywatelskiej. Ja myślę, że decyzja też naszych mniejszych koalicjantów będzie zależała od tego, jak te wybory się dzisiaj… Więc spotkajmy się za tydzień i porozmawiamy, co dalej.

A kto może pokonać Andrzeja Dudę pani zdaniem?

Myślę, że każdy z kandydatów opozycyjnych ma spore szanse i tak jak powiedziałam, wynik Małgosi Kidawy-Błońskiej półmilionowy w Warszawie daje duże szanse na to, żeby pomnożyć go w skali kraju na taki, który pokonałby obecnego prezydenta. Myślę też, że to musi być kandydat, który będzie miał zupełnie inny system wartości dotyczący demokratycznego państwa, czyli zaprzeczeniem obecnego prezydenta, to będzie kandydat, każdy z opozycyjnych kandydatów będzie kandydatem i prezydentem, który nie łamie konstytucji, który nie jest na polecenie swojej partii, z której się wywodzi, który nie robi wszystkiego. Więc to będzie zupełnie inna jakość. I marzę o tym, żeby już w maju tak było, żeby ten prezydent stał na straży prawa, a nie je łamał.

Zmieniając temat: ostatnio Jakub Stefaniak z PSL-u wrzucił do sieci pani zdjęcie i marszałka Terleckiego. I siedzieli państwo przy jednym stoliku, rozumiem, tak?

To jest niesamowita historia, bo ja to zdjęcie zobaczyłam dzisiaj, po północy, jakoś o wpół do pierwszej, wcześniej nie widziałam tego zdjęcia. I powiem panu szczerze i państwu, że zdarzyło się to, ja siedziałam przy stoliku na stołówce sejmowej, rozmawiałam przez telefon i nagle zobaczyłam, że pan Terlecki się dosiadł, ale był taki pochłonięty też swoim obiadem, i skończyłam rozmowę, wstałam, i kolega z klubu mówi: „Szkoda, że wam zdjęcia nie zrobiłem. To było niesamowite. Siedzieliście obok siebie”.

Zrobił jednak Stefaniak.

I mówię kolegom jeszcze, że „Słuchajcie, siedziałam obok pana Terleckiego, sam się dosiadł. Chyba nie wiedział, do kogo się dosiada i nie mamy zdjęcia z tej niesamowitej, niepowtarzalnej sytuacji”. I dzisiaj w nocy widzę, że po prostu to zdjęcie jest. Więc dziękuję, bo to być może jedyny raz w życiu, kiedy można w Sejmie taką konstelację zobaczyć.

Ale rozumiem, że nie rozmawiali państwo?

Nie rozmawialiśmy. Pan Terlecki był bardzo zajęty swoim obiadem, a ja miałam akurat ważny telefon do wykonania, więc jeszcze może będzie okazja, no nie wiem.

Chciała pani też rozmawiać z prezesem Kaczyńskim. Się udaje jakoś do tego spotkania doprowadzić?

Znaczy ja chciałam? Ja powiedziałam po prostu, że ja nie będę miała problemu z podaniem ręki Jarosławowi Kaczyńskiemu, natomiast to by było bardzo trudne, żeby mu tę rękę podać. To jest naprawdę… Ja to też staram się przekazywać w moich relacjach z Sejmu i w tym moim dzienniku młodej posłanki, młodej stażem. To jest naprawdę coś niesamowitego, że pan poseł Kaczyński pojawia się tylko właściwie na głosowaniach i na najważniejszych momentach w czasie posiedzeń sejmowych, i ten dostęp do niego jest tak ograniczony, jest tak pilnowany przez swoich współpartyjnych kolegów… Ja nawet nie wiedziałam, że to aż tak wygląda. I w ogóle mi się wydaje, że...

Teraz mu chyba zdrowie nie dopisuje, więc to pewnie dlatego tylko przyjeżdża na głosowania.

No to może też, to już jakby nie wnikam. Okej, no to może tutaj w wypadku prezesa, posła Kaczyńskiego tak to wygląda, natomiast ja mam taką w ogóle refleksję, że tych posłów PiS-u w ogóle nie widać. Jak my wychodzimy z Sejmu, to my wychodzimy głównym wyjściem, czasem idziemy do bistro naprzeciwko na kawę, rozmawiamy, i to wszystkich posłów opozycyjnych. A posłowie PiS-u, ja gdzieś tam czuję, i ja to czułam jako obywatelka, a teraz te moje przeczucia potwierdziły się, jak jestem w nowej roli posłanki – oni się boją ludzi. Ja nie wiem, czy oni wyjeżdżają samochodami z tyłu, żeby nikt czasem ich nie zauważył.

Nie no chyba nie. Raczej wydaje mi się, że głównym wyjazdem.

Nie wiem, po prostu to jest tak, że rzadko po prostu ich widać i też dlatego właśnie zadałam to pytanie rządzącym bezpośrednio, jak była debata o zmianie na kolei, że właśnie może to jest taki błąd, że nie rozumieją, że trochę się odcinają od wyborców i kiedy zamierzają przesiąść się ze swoich ciemnych limuzyn na komunikację zbiorową. Posłowie mają bardzo dużo przywilejów, ja je bardzo doceniam, te przywileje, że możemy komunikacją zbiorową darmowo jeździć, możemy koleją też państwową jeździć, są finansowane te przejazdy, więc zachęcałabym do korzystania z tego. Wtedy też łatwiej zrozumieć, co w tej kolei nie gra.

Ale po tym miesiącu w Sejmie czuje pani, że to jest pani miejsce, czy nie?

Czuję, że jest moim miejscem, ponieważ wybrali mnie wyborcy, więc to jest jakby też przez szacunek do tych, którzy mnie wybrali, więc jak najbardziej doceniam to, że dali mi ten mandat i jest to moje miejsce, i każdego dnia dużo się uczę.

Jak prezydent, można powiedzieć.

Tak. Jeszcze nie mam takich ambicji. Wie pan, to jest bardzo duża zmiana w moim życiu. To jest zupełnie nowa rola, ponieważ ja też wcześniej byłam aktorką, niezależną, w sensie freelancerką, czyli miałam bardzo dużo różnych zleceń w całej Polsce. I teraz, tak jak mówiłam na samym początku, też musiałam się przedrzeć przez te tony biurokracji.

Rozumiem, ale pani powiedziała, że jeszcze nie ma takich ambicji, mówiąc o prezydencie. Rozumiem, że kiedyś Jachira na prezydenta?

No nie… Nie, w ogóle, wie pan... Ja po prostu robię swoje. Bardzo doceniam tę nową rolę i chciałabym ją jak najlepiej wykonywać. Ja czuję, że to jest takie zobowiązanie wobec ludzi i to daje skrzydeł, ale czasem to też bardzo mocno obciąża psychikę, bo ja czuję ten ogrom zaufania, jaki dostałam od moich sympatyków, i nie chciałabym go zawieść.

Czy będzie pani broniła sędziów, jeśli PiS będzie chciał wprowadzić przepisy, które mają bardziej ich dyscyplinować?

Oczywiście, że będę broniła. Broniliśmy razem z opozycją liczną, z Obywatelami RP, z KOD-em i resztą opozycji ulicznej broniliśmy ich przez cztery lata, od początku, kiedy zaczęły zasady demokratycznego państwa się kruszyć. Ostatnio też byłam na demonstracji „Wolne sądy” i będę to robiła nadal, i będę starała się też zrobić wszystko, żeby wytłumaczyć rządzącym, by nie szli tą drogą. To jest bardzo smutne, ten czwartkowo-wczorajszy dzień. To pokazuje, że władza nie cofnie się przed niczym. I moje przeczucia też były gdzieś dobre, że tak bardzo im zależy, żeby ograniczyć wolne sądy, bo bez podległego sądownictwa nie mogą wprowadzić dyktatury do końca PiS.

Posłanka Koalicji Obywatelskiej, Klaudia Jachira, ciąg dalszy na Facebooku Radia ZET.

Dziękuję bardzo. Miłej soboty.

RadioZET.pl/MK