Zamknij

Konrad Szymański o brexicie: do końca 2020 mamy swobodę podróżowania i pracy

31.01.2020 08:02

Brexit stanie się faktem w nocy z piątku na sobotę. Według ministra ds. europejskich, wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej będzie miało poważny wpływ przede wszystkim na finanse. – Negocjacje budżetowe będą tym trudniejsze, że nagle znika płatnik, który był odpowiedzialny za 80 mld euro wpłat – zauważa Konrad Szymański w Radiu ZET. W rozmowie z Beatą Lubecką zapewnia, że do końca tego roku nic nie zmieni się w kwestii podróży i pracy w Wielkiej Brytanii, ale warto zadbać już teraz o uregulowanie swojego statusu na Wyspach. 

Beata Lubecka: Konrad Szymański, minister do spraw europejskich w Kancelarii Premiera. Dzień dobry panie ministrze.

Konrad Szymański: Dzień dobry.

Pogoda dzisiaj taka angielska. W wielu miejscach Polski pada albo padało od rana, od świtu.

Tak, to nietypowa sytuacja w styczniu.

No i stało się. Wielka Brytania wychodzi z UE. Następuje rozwód z Unią. Boris Johnson dopiął swego. To zły dzień dla UE?

Z całą pewnością to jest zdarzenie negatywne dla UE, ponieważ odchodzi z UE kraj, który ma ważną rolę w globalnej architekturze handlu, architekturze bezpieczeństwa. To z całą pewnością będzie wpływało na wewnętrzną równowagę w UE.

No i bogaty płatnik.

I też płatnik. To ma konsekwencje bezpośrednie i konkretne, ponieważ negocjacje budżetowe będą tym trudniejsze, że nagle znika płatnik, który był odpowiedzialny za 80 mld euro wpłat. To jest bardzo duża suma jak na równowagę wewnętrzną budżetu. To jest powód, dla którego negocjacje budżetowe są trudniejsze niż zwykle. Jeden z powodów, nie jedyny, ale również ważny. To oznacza, że budżet będzie musiał być mniejszy. To oznacza również, że alokacje dla krajów członkowskich będą musiały być mniejsze.

Ale na Kremlu to chyba jednak strzelają korki od szampana.

Myślę, że Rosja, obserwując rozwój wypadków w ogóle w świecie zachodnim – UE jest bardzo ważnym elementem tego – jest zainteresowana dekompozycją.

A jak teraz będą wyglądały relacje na linii Warszawa-Londyn. Bo z tego, co pamiętam, to nam zależało na tych relacjach, przynajmniej kiedy ministrem był, szefem polskiej dyplomacji, Witold Waszczykowski, mówił, że to jest jeden z naszych najważniejszych sojuszników.

Znaczy pamiętajmy, że UE nie jest jedyną platformą współpracy, nie mniej ważną z polskiego punktu widzenia platform współpracy jest NATO, i tutaj się nic nie zmienia. Myślę, że rola współpracy w ramach NATO nawet wzrośnie z uwagi na to, że znika nam platforma unijna. Wielka Brytania pozostanie bardzo kluczowym europejskim partnerem NATO, bardzo kluczowym partnerem handlowym dla UE. Mam nadzieję, że bez większych zaburzeń, mam nadzieję, że nowa umowa zabezpieczy to, w związku z czym nie powinniśmy patrzeć na brexit jako na koniec wszelkich relacji, wręcz przeciwnie – inne formy współpracy będą się nasilały. To jest intencją nie tylko krajów europejskich, ale również intencją Wielkiej Brytanii, która od samego początku tego procesu podkreśla, i to jest ważne, że „opuszczamy UE, ale nie opuszczamy Europy”. To z całą pewnością będzie miało konsekwencje dla tych wszystkich pozostałych form współpracy.

A co brexit oznacza dla Polonii? Czy Polacy na Wyspach Brytyjskich powinni pakować walizki?

Znaczy Polska na pewno byłaby zadowolona, gdyby Polacy wrócili do kraju, ale tylko i wyłącznie gdyby to była ich wolna, swobodna decyzja, a nie w konsekwencji jakiejkolwiek dyskryminacji. My zadbaliśmy o to od samego początku tych negocjacji, aby kwestie praw obywatelskich Polaków, wszystkich obywateli UE27, były w centrum uwagi – i tak się stało.

Czyli Polacy są zabezpieczeni?

Prawa nabyte Polaków w Wielkiej Brytanii są w pełni gwarantowane umowa międzynarodową, która wejdzie w życie dziś w nocy. To są twarde gwarancje, one nie są związane z prawem brytyjskim, tylko po prostu umową międzynarodową, z którą Wielka Brytania będzie związana. Ten zakres praw jest bardzo szeroki, ponieważ odwołujemy się do zakresu unijnego, czyli żadne z praw, którymi Polacy cieszyli się jako obywatele państwa członkowskiego UE nie może być podważone, i będzie to pilnowane na zawsze. To są gwarancje pewne i gwarancje, które są mniej przemijalne. Pod tym względem sytuacja jest według mnie bardzo dobrze zrealizowana, natomiast Polacy muszą...

Czyli Polacy nie mają się czego obawiać, tak?

Muszą jednak pamiętać o tym, żeby zgłosić się przy pomocy aplikacji mobilnej, to nie są bardzo skomplikowane procedury, też dbaliśmy o to, żeby one były jak najłatwiejsze, jak najbardziej przyjazne...

Żeby uzyskać status osoby osiedlonej.

Tak, żeby uzyskać status osoby osiedlonej...

A teraz będzie trudniej uzyskać taki status?

Nie, nic się nie zmienia, te same reguły będą obowiązywały jak do tej pory. Dla osób, które mogą udowodnić pięcioletni pobyt, będzie to status osiedlony, dla innych osób taki wstępny status, ale będą one mogły uzyskać również po dacie brexitu pełen status osiedlony, w związku z czym w moim przekonaniu sytuacja prawna Polaków jest w pełni zabezpieczona w bardzo szerokim zakresie i na podstawie bardzo mocnych instrumentów, jakim jest umowa międzynarodowa.

A bez paszportu nadal polecę do Londynu czy do Manchesteru, czy do Liverpoolu, czy do Edynburga, ale po 1 stycznia 2021 roku?

Na pewno do końca roku nic się nie zmieni, jeśli chodzi o sytuację osób podróżujących do Wielkiej Brytanii. Będą mogły latać na dowód. Natomiast jak będzie wyglądała sytuacja po ustaniu okresu przejściowego, to zobaczymy. Z całą pewnością to, w jaki sposób Wielka Brytania będzie traktowała ruch osobowy, także swobodę podróżowania, będzie wpływało na to, jak hojna będzie umowa o nowych relacjach. I my też tego będziemy pilnowali, ponieważ nie możemy pozwolić sobie na to, żeby umowa ukształtowała atrakcyjne warunki handlu dla Wielkiej Brytanii, a z drugiej strony ograniczała te aspiracje, które są po stronie UE. Tu chodzi przede wszystkim o uczciwą konkurencję, między już krajem trzecim, jakim będzie Wielka Brytania, a Unią. Ta uczciwa konkurencja jest w centrum uwagi, jeżeli chodzi o sprawy handlowe, no ale z punktu widzenia wspólnego rynku swoboda podróżowania jest jednym z czterech integralnych elementów. I to wychodzi przy każdej takiej umowie. Ta umowa nie będzie bardzo ambitna, jak sądzę, ponieważ Wielka Brytania nie chce być uczestnikiem wspólnego rynku ani unii celnej, ale będziemy zabiegali, aby ta umowa była możliwie najbardziej ambitna, aby straty w handlu były możliwie najmniejsze.

Tym bardziej że jednak nasze relacje biznesowe między Polską a Wielką Brytanią są mocno rozwinięte.

Tak, i bardzo korzystne. Mamy nadwyżkę handlową i w usługach, i w dobrach, i będziemy starali się, aby się możliwie nic nie zmieniło.

A gdybym teraz chciała wyjechać za pracą do Wielkiej Brytanii, to co by mi pan poradził?

Znaczy ja nikomu bym nie radził, żeby opuszczał kraj. Wolelibyśmy, żeby emigracja z Polski ustała po prostu, ale wiem, że to jest...

Są różne okoliczności życiowe

Tak, oczywiście, to powinno się dziać przez wolne decyzje dotyczące swojej własnej przyszłości polskich obywateli. Więc rad nie będę może robił nadmiernie, ale powiem jedno: reżim prawa UE funkcjonuje, obowiązuje, bardzo przyjazny dla obywateli.

Jak słyszę „reżim”, to od razu…

Porządek prawny Unii Europejskiej. Porządek prawny UE obowiązuje do końca roku 2020, więc mamy nadal swobodę podróżowania, swobodę przemieszczenia się i wszystkie z tym związane prawa, czyli prawa do pracy, do uczenia się, do zasiłków, do wspierania poszukiwania pracy...

Jeszcze w roku 2020. A co po roku 2020?

Dla Polaków, którzy nabyli te prawa, te prawa nie ustaną. Nawet dzieci zrodzone ze związków osób, które mają status osiedlony, będą korzystały z tego statusu. Ta umowa, która niebawem wejdzie w życie, jest niezwykle hojna, niezwykle dobrze zabezpiecza prawa obywatelskie. Będziemy pilnowali, żeby była dobrze wykonywana oczywiście, bo to jest zawsze osobna sprawa, w jaki sposób jest ona wdrażana w życie.

Ale na dobrą sprawę to najważniejsze to, co się wydarzy i co się może zmienić, to będzie właśnie po 1 stycznia 2021 roku. Co się może wydarzyć?

Znaczy na pewno mamy załatwione dwie bardzo ważne z polskiego punktu widzenia sprawy: prawa obywateli i rozliczenia finansowe z UE, jeżeli chodzi o ten budżet, czyli budżet, który będzie rozliczany do 2023. Te sprawy są załatwione w 100%. Jeżeli chodzi o handel, udało nam się dać sobie trochę czasu. Ten czas jest krótszy z uwagi na kryzys ratyfikacyjny Wielkiej Brytanii, by wynegocjować umowę zastępczą wobec członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Mam nadzieję, że do tego czasu uda się wynegocjować umowę, która będzie ambitna, która będzie na tyle ambitna, aby polski przemysł, polscy usługodawcy nie odczuli zbyt wielkich zmian, natomiast te zmiany będą musiały nastąpić, ponieważ Wielka Brytania z całą pewnością nie będzie członkiem wolnego rynku. Ale dzisiaj można sobie wyobrazić umowę o wolnym handlu, która będzie na tyle przyjazna, że handel nie ucierpi.

I tu musimy postawić na razie wielokropek, ale pan minister z nami zostaje, Konrad Szymański, i ciąg dalszy tej rozmowy na Facebooku i na RadioZET.pl. Beata Lubecka, zapraszam.

***

– Objęci programem wspólnej pomocy ewakuacyjnej Unii Europejskiej będą w Polsce w następnym tygodniu – mówi w Radiu ZET minister ds. europejskich Konrad Szymański. W rozmowie z Beatą Lubecką przyznaje, że kluczową rolę w sprowadzaniu obywateli UE na kontynent odgrywa Francja.

W czwartek minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiadał, że transport Polaków z Wuhanu będzie przygotowywany „w najbliższych dniach”. Dzisiejsze słowa Szymańskiego w programie „Gość Radia ZET” precyzują, że obywatele RP nie wrócą do kraju wcześniej niż przed poniedziałkiem.

– To Francuzi mają polecieć po obywateli Unii Europejskiej, także po Polaków? – pytała w internetowej części rozmowy Beata Lubecka.

– To operacja unijna, w której kluczową rolę odgrywa Francja z punktu widzenia operacyjnego. Natomiast cała operacja jest organizowana na poziomie unijnym – zapewnia minister ds. europejskich w Radiu ZET.

Kiedy samolot ma wylecieć z Francji?

– Nie mam tak szczegółowej wiedzy, żeby się tym dzielić – odpowiada Szymański.

Minister ds. europejskich uspokaja jednocześnie, że Polska jest przygotowana na hospitalizację osób z podejrzeniem koronawirusa.

– Z tego co słyszę, widzę i czytam, Polska jako jedna z pierwszych przystąpiła do mocnych przygotowań w tej sprawie. Jesteśmy przygotowani na to, żeby przyjmować osoby podejrzane o tego typu infekcje i postępować zgodnie z regułami w tej sprawie – deklaruje gość Radia ZET.

Beata Lubecka zwróciła też uwagę na fakt, że konsulat RP w Szanghaju czasowo zawiesił wykonywanie swoich czynności z powodu koronawirusa.

– To znaczy, że sytuacja robi się coraz bardziej poważna – ocenia prowadząca program „Gość Radia ZET” w jego internetowej części.

– To oczywiste, że sytuacja robi się poważna. Sytuacja epidemiologiczna przy nasileniu ruchu osobowego między Chinami a resztą świata musi być postrzegana jako poważna sytuacja – odpowiada Konrad Szymański.

W trakcie rozmowy padło też pytanie od słuchacza: „Minęły 33 lata od powołania przez Radę Państwa PRL Julii Przyłębskiej na stanowisko Sędziego Rejonowego. Czy za pośrednictwem radia chciałby Pan złożyć gratulacje pani prezes z okazji tej rocznicy?”.

– Myślę, że w tym pytaniu co innego jest punktem ciężkości. To bym chętnie skomentował, proszę zwrócić uwagę, że nawet wobec takiej sytuacji jak ta, czyli faktycznie nominacja ze strony Rady Państwa PRL… nikt nigdy nie pomyślał do tej pory, że można podważyć status orzeczniczy sędzi Przyłębskiej. Natomiast w przypadku KRS utworzonej w wolnej Polsce, bez żadnych wątpliwości, coraz więcej osób uważa, że można to zrobić. To pokazuje skalę ustrojowego problemu, jaki mamy – uważa Szymański.

– Nie kto inny jak wielu prominentów PiS mówi, że trzeba „wyczyścić ze złogów postkomunistycznych” system sądownictwa. A tu mamy do czynienia jednak z sędzią, która została nią za czasów PRL… – zauważa Beata Lubecka.

– Tak jak bardzo wielu sędziów. Chciałbym zwrócić uwagę, że z tego pytania wybrzmiewa bardzo jasna konkluzja. Ci, którzy dziś podważają i często uważają, że akty publicystyczne mogą doprowadzić do podważenia statusu orzeczniczego sędziego w Polsce, powinni dwa razy się zastanowić, czy to naprawdę właściwa reakcja, właściwa konkluzja. Biorąc pod uwagę to, że w imię ciągłości i stabilności systemu wymiaru sprawiedliwości takie pomysły nie pojawiały się nawet na przełomie wolnej Polski. Dzisiaj, 30 lat później, mamy KRS powołaną w warunkach całkowicie demokratycznego systemu wolnej Polski, a mimo to – jak sądzę z powodu wielu emocji politycznych – wielu ludziom przychodzi do głowy, że aktem publicystycznym można podważyć status sędziego w Polsce. To szokujące – ocenia minister ds. europejskich.

– Ale jak to się dzieje, że partia rządząca, która tyle mówi, że cały czas w polskim sądownictwie jest postkomuna, zdecydowała się na nominację dla Julii Przyłębskiej, która została sędzią z czasów PRL? To nie byle płotka, a prezes Trybunału Konstytucyjnego. Jedna z najważniejszych osób w państwie. To nie jest błąd, że na czele TK stoi osoba z takim rodowodem? – dopytywała prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Przez 30 lat było dużo czasu, żeby zgłosić taki postulat. Nie słyszałem, żeby w ramach jakiegoś rodzaju dekomunizacji podważyć status wielu sędziów powołanych przez Radę Państwa PRL, a którzy byli później awansowani już przez KRS powołany w wolnej Polsce. Ci ludzie całkowicie milczeli – mówi Szymański. – Może trzeba było w roku 1995 lub 2000 podnieść ten problem – dodaje.

Czy minister ds. europejskich poznał osobiście Borisa Johnsona?

– Nie można tego nazwać osobistą znajomością. Widywaliśmy się na różnych gremiach w jego wcześniejszych rolach – stwierdza gość Radia ZET

– Mieliście kiedyś okazję porozmawiać face to face? – dopytywała prowadząca.

– Tak. Zrobił na mnie wrażenie bardzo wybitnej indywidualności o bardzo ciekawej umysłowości. W takim wypadku to przynosi bardzo duży poziom niepewności co do tego, do czego może to prowadzić. Na pewno jest to postać niesztampowa, przez to jest interesująca. Wbrew wizerunkowi nie jest to osoba nieobliczalna, która nie wie co robi. Doskonale wie co robi. Całkowicie obliczalny o dużym poziomie odwagi, dezynwoltury – ocenia Konrad Szymański.

– Przez niektórych komentatorów brytyjskich jest określany mianem clowna – zauważa Beata Lubecka.

– To błąd – odpowiada Szymański.