Zamknij

Bosak chce całkowitego zakazu aborcji. Mówi o barbarzyńskich praktykach

12.12.2019 08:02

Krzysztof Bosak zapowiada w programie „Gość Radia ZET”, że jako ewentualny prezydent zrobi wszystko, aby wprowadzić „pełną ochronę życia nienarodzonego”. – Słowo „aborcja” jest eufemizmem, którego nie powinniśmy używać. (...) Jeżeli chodzi o zabicie kogoś, to po prostu należy nazywać rzeczy po imieniu, a nie pudrować jakieś takie barbarzyńskie praktyki – mówi Beacie Lubeckiej. Ma nadzieję, że kandydat Konfederacji wejdzie do II tury wyborów prezydenckich. – Po ogłoszeniu startu przez Hołownię możliwe jest, że będzie czterech, pięciu kandydatów konkurujących z Andrzejem Dudą, którzy zbiorą poparcie na poziomie kilkunastu procent. Niewykluczone, że kandydat Lewicy zdobędzie 13%, Hołownia 14%, PO 15%, a Konfederacja 16%. Dlaczego nie? – ocenia wiceszef koła poselskiego Konfederacji w programie „Gość Radia ZET”. 

Beata Lubecka: Krzysztof Bosak, wiceszef koła poselskiego Konfederacji i kandydat na kandydata w wyborach prezydenckich. Dzień dobry, panie pośle.

Krzysztof Bosak: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Na początek zapytam, czy to prawda, że wkrótce stanie pan na ślubnym kobiercu?

Ja jakiś czas temu stwierdziłem, że informacji z życia prywatnego nie warto komentować w mediach, bo to nie ma związku z polityką, tak że nie komentuję. Jak będą fakty, no to wtedy będziemy wszystko wiedzieć.

Ale Damiana Kitę pan zna, rzecznika Stowarzyszenia Marsz Niepodległości?

Znam Damiana.

No i właśnie pan Damian Kita napisał na Twitterze. „Wiele osób mówi, że prezydent powinien mieć pierwszą damę, a jeśli chodzi o Krzysztofa Bosaka, to na wybory będzie świeżo upieczonym mężem”. No to niech pan chociaż potwierdzi: tak albo nie.

Na razie, pani redaktor, mamy prawybory w Konfederacji.

Zaraz do tego przejdziemy.

Aż dziewięciu kandydatów.

Zaraz do tego przejdziemy.

Później I tura, później II tura, a dopiero potem prezydent, pierwsza dama.

Ale czego się pan wstydzi? No nic, tylko się pochwalić! 37 lat to czas najwyższy. Wiek już zdecydowanie poborowy.

Jest myślę dobrą praktyką niemieszanie życia prywatnego z polityką. Polityka to jest dyskusja o dobru wspólnym, o tym, co chcemy zrobić dla naszego państwa, a przekształcanie polityki w dyskusję i plotkarstwo to nie jest to, co Konfederacja by chciała w życiu publicznym.

Ale tylko zapytam, czy pan Damian Kita w takim razie skłamał?

Nie chcę komentować tych spraw.

A prezydent powinien mieć żonę czy nie powinien?

Myślę, że najważniejsze jest, żeby prezydent dobrze służył swojemu państwu i swojemu społeczeństwu, to jest istota sprawy.

I nie ma to znaczenia, czy ma drugą połowę, czy nie?

Natomiast nie żyjemy w XVIII czy XIX wieku. Ja mam wrażenie, że czasami mamy taką nowoczesną mentalność, że wszystko uznajemy, że jest demokratyczne, ale jak są jakieś konwenanse, to niekiedy ich się kurczowo trzymamy. Naprawdę we współczesnym świecie nie ma to znaczenia. Zwróćmy też uwagę na to, że – to jest akurat negatywna tendencja – są takie zestawienia pokazujące, że wielu właśnie liderów państw UE jest osobami bezdzietnymi.

No to pan powinien jednak generalnie zadbać o to, żeby podwyższyć demografię. No demografia jednak woła o pomoc.

Pełna zgoda, pani redaktor.

No to kiedy ten ślub? W przyszłym roku?

Ja powinienem i całe nasze społeczeństwo. I to jest rzecz, na którą zwracamy uwagę, że rząd PiS-u uruchomił program 500+, który stał się programem bardziej socjalnym niż skupionym na dzietności.

Ale o tym bardzo wiele osób mówiło już na początku, że nie będzie to program prodemograficzny.

Tutaj się można spierać, dlatego że pojawiło się o kilkadziesiąt tysięcy urodzeń więcej niż prognozował GUS. Natomiast to, na co my zwracamy m.in. uwagę, to że nie wyłącznie pieniądze, ale przede wszystkim czyny kulturowe decydują. A w kulturze mamy ciągle propagandę indywidualnego sukcesu, konsumpcjonizmu, przedstawianie samotnego życia jako spełnienia zawodowego. Mało się mówi o wartościach rodziny. Mało kto w Polsce wie…

Ale przecież pan jest singlem. To swoją osobą zaprzecza pan temu, co pan mówi generalnie. Tak jakby się pan poświęcał przede wszystkim jednak realizacji swoich osobistych ambicji.

Dokończę zdanie. Mało kto w Polsce wie o tym, że na przykład rząd Orbana na Węgrzech uruchomił kampanie, które również w sferze społecznej mają dowartościować dzietność i małżeństwo, czyli oddziaływanie na kulturę.

A Orban to jest dla pana taki autorytet?

Myślę, że Orban bardziej odważnie niż Polski rząd pewne kwestie postawił. Np. w kwestiach imigracyjnych najpierw Orban wyszedł ze sprzeciwem na forum unijnym, później przyłączyła się Polska.

Wracając do pana. Na razie jest pan faworytem po tych czterech turach, tak można powiedzieć, w prawyborach Konfederacji. Dlaczego akurat pan miałby być lepszy np. niż Grzegorz Braun albo Artur Dziambor, wiceprezes partii KORWiN.

No przede wszystkim głosowały już cztery województwa. Mamy 16 zjazdów wojewódzkich, w ten weekend zagłosują kolejne cztery i chyba należy zadać to pytanie naszym sympatykom, dlaczego najczęściej wskazują na mnie.

Ale mam pana teraz generalnie na podorędziu.

Natomiast ja postrzegam swoją przewagę w prawyborach Konfederacji, w ogóle chcę wszystkich zaprosić, bo być może słuchacze nie wiedzą, że w prawyborach Konfederacji może głosować każdy.

Nie tylko członek partii, nie tylko członek Konfederacji?

To nie jest tak jak w PO, że głosują tylko członkowie partii, czy tak jak w Lewicy, że głosują tylko członkowie zarządów, u nas każdy sympatyk może się zapisać: konfederacja.net/prawybory.

Czyli teoretycznie ja też mogłabym się zapisać, tak?

Zapraszamy, pani redaktor.

I mogłabym zagłosować, tak?

Tak. Warszawski zjazd będzie w tę sobotę o 11.00.

A po co w ogóle chcecie startować, kiedy jest mało prawdopodobne, że dostaniecie się do II tury, że wasz kandydat dostałby się do II tury, już nie mówiąc o zwycięstwie.

To można zadać pytanie, po co w ogóle politycy w demokracji biorą udział w tych konkursach co cztery lata, żeby dostać się do Sejmu, skoro większość z nich nie będzie rządzić.

Nie, jest jednak pewna różnica.

Polityka polega na nieustannej rywalizacji o wyborcze poparcie i moim zdaniem w tych wyborach bardziej niż w jakichkolwiek wcześniej nie jest przesądzone, kto wejdzie do II tury, dlatego że lidery wiodących sił sondażowo nie startują. Liderzy żadnej z partii lewicowych nie zapowiadają startu, lider PO nie zapowiada startu. Moim zdaniem po ogłoszeniu startu przez pana Hołownię jest możliwa taka sytuacja, że będzie np. czterech, pięciu kandydatów konkurujących z panem prezydentem Andrzejem Dudą, którzy zbiorą poparcie na poziomie kilkunastu procent…

No ale ktoś będzie musiał wejść do II tury. I sądzi pan, że to będzie akurat kandydat Konfederacji.

I przy ostatnim sondażu, który Konfederacji dał 12% moim zdaniem jest niewykluczone, że np. ułoży się tak, że słaby kandydat Lewicy zdobędzie 13%, pan Hołownia – 14%, słaby kandydat PO czy słaba kandydatka – 15%, a ktoś z Konfederacji – 16%, jeżeli dobrze będzie nam szło, dlaczego nie.

Na razie sondaże pokazują, że w II turze największe szanse miałaby na to, żeby się znaleźć w II turze i konkurować z Andrzejem Dudą, Małgorzata Kidawa-Błońska, pod warunkiem, że zostanie kandydatką wybraną przez aktyw partyjny PO.

Przypomnę tylko, że przed wyborami do PE nikt nie dawał szans Konfederacji na wejście, później przed wyborami do Parlamentu krajowego podobnie. Mówiono, że jak będzie wysoka frekwencja, to Konfederacja nie da rady...

Nie zarzeka pan rzeczywistości troszeczkę?

A tymczasem pomiędzy wyborami do PE a krajowymi poparcie konfederacji wzrosło z 600 tys. wyborców na 1 milion 25 tysięcy. To jest naprawdę sporo.

Ale wie pan, ile zebrał w wyborach w 2015 roku Andrzej Duda głosów?

No wiele milionów, to jest zupełnie inny poziom.

8 milionów 630 tysięcy ponad. I pan byłby w stanie tak pociągnąć za sobą masy, tłumy wyborców?

Pani redaktor, zobaczymy. Przypomnę, że wybory prezydenckie i w ogóle wybory wszelkie w demokracji polegają na tym, żeby dawać wyborcom alternatywę. Już w tej chwili Konfederacja jest taką wolnorynkową konserwatywną i narodową alternatywną dla wyborców i PiS-u, i PO, i moim zdaniem to już w tej chwili zmienia polską politykę. Dziś zaczyna się drugie posiedzenie Sejmu. Na pierwszym posiedzeniu Sejmu moim zdaniem widać było wyraźnie, że i politycy PiS-u, i PO uważnie obserwują, co my mówimy, a prywatnie można od nich usłyszeć, że także obserwują nasze prawybory…

Serio?

...i też obawiają się, wyborcy, czy politycy PO obawiają się tego, nawet to powiedział pan Jaśkowiak ostatnio – że tylko Konfederacja mówi o interesach polskich przedsiębiorców.

Nie słyszałam, więc wierzę panu na słowo.

Z kolei jeżeli chodzi o PiS, to my pokazujemy, że PiS nie jest partią konserwatywną. Dużo gada, mało robi.

Zakładając, że zostałby pan prezydentem, w takim razie dążyłby pan do tego, żeby wprowadzić zakaz aborcji całkowity?

Uważam, że każde życie dziecka zasługuje na ochronę. I uważam, że sytuacja, w której na podstawie niemożliwego często do sprawdzenia podejrzenia, że jakieś dziecko się urodzi chore, możemy je zabić, to jest sytuacja, która nie licuje ze standardami cywilizowanego państwa. Dziwię się, że politycy nic z tym nie robią.

Ale zadałam panu pytanie, bo przecież prezydent ma jednak inicjatywę ustawodawczą.

Tak, odpowiedź jest oczywiście twierdząca.

Czyli złożyłby pan taki projekt ustawy, tak?

Pani redaktor, taki projekt jest podpisany przez ponad milion wyborców i leży w Sejmie i czeka, a PiS...

Ordo Iuris?

Nie, to jest projekt Fundacji „Prawo do Życia” i później projekt środowiska Fundacji „Życie i Rodzina”. Dwa projekty zostały złożone. PiS głosował za takimi projektami, kiedy był w opozycji. Teraz, kiedy ma większość, rodzi je w komisji, w dodatku oddał komisję spraw rodziny skrajnej Lewicy, czyli pani Biejat z Partii Razem. No my piętnujemy takie zdrady ideowe, uważamy, że trzeba być uczciwym – jeżeli ktoś ma postawę pro-life, to jak wchodzi do Sejmu, głosuje za ustawą pro-life, a nie robi jakieś fikołki.

Czyli podsumowując: gdyby Krzysztof Bosak został prezydentem, to zrobiłby wszystko, żeby doprowadzić do tego, żeby w naszym kraju wprowadzić całkowity zakaz aborcji, tak?

Pełną ochronę życia nienarodzonego. Uważam, że słowo „aborcja” jest eufemizmem, którego nie powinniśmy używać, tak samo jak nie powinniśmy np. na określenie Holokaustu używać sformułowania „ostateczne rozwiązanie” albo jakichś takich innych eufemizmów. Jeżeli chodzi o zabicie kogoś, to po prostu należy nazywać rzeczy po imieniu, a nie pudrować jakieś takie barbarzyńskie praktyki.

I tu stawiamy wielokropek, Krzysztof Bosak z nami zostaje.

Dziękuję bardzo.

Jesteśmy w Internecie, na RadioZET.pl i na Facebooku. Porozmawiamy o tym, co jeszcze chciałby zmieniać w Polsce być może kandydat na prezydenta z ramienia Konfederacji Krzysztof Bosak. Dziękuję bardzo.

Dziękuję.