Śmiszek o ew. marszałku Senatu: to nie tak, że w ciemno kupujemy wszystko

18.10.2019 08:02

Krzysztof Śmiszek domaga się w programie „Gość Radia ZET” szerokich rozmów opozycji na temat wspólnego kandydata na marszałka Senatu. Nowo wybrany poseł z ramienia Wiosny nie wyklucza, że lewicowi senatorowie mogą nie poprzeć kandydata Koalicji Obywatelskiej. – Platforma próbuje narzucać jakąś narrację w tej kwestii, natomiast to się nie uda. W Senacie nie zasiada tylko Platforma. Zasiada także PSL, Lewica, Niezależni, i tutaj trzeba będzie poważnej rozmowy na równych zasadach. Brak zgody dwojga lewicowych senatorów na wybór marszałka oznacza, że PiS może mieć marszałka, a tego przecież nikt nie chce – mówi w rozmowie z Łukaszem Konarskim. – To nie jest tak, że w ciemno kupujemy wszystko – tłumaczy.

Łukasz Konarski: Krzysztof Śmiszek, nowo wybrany poseł na Sejm z ramienia Wiosny, prawnik, działacz na rzecz praw człowieka i praw mniejszości. To kiedy będzie spotkanie całej opozycji w sprawie marszałka Senatu?

Krzysztof Śmiszek: No, mam nadzieję, że jak najszybciej. Na razie widać, że Platforma zajmuje się sobą i Platforma próbuje narzucać jakąś narrację w tej kwestii, natomiast to się nie uda, dlatego że w Senacie nie zasiada tylko Platforma, tylko zasiada także PSL, Lewica, Niezależni, i tutaj trzeba będzie poważnej rozmowy, partnerskie rozmowy, na równych zasadach, bo brak zgody dwojga lewicowych senatorów na wybór marszałka oznacza, że PiS może mieć marszałka, a tego przecież nikt nie chce.

Czyli rozumiem, że nic o was bez was?

Nie no, absolutnie. Mamy sytuację troszeczkę inną, niż ta, do której przyzwyczaiła się od lat PO. Mamy większy pluralizm w Senacie i trzeba się traktować po partnersku. Nie wyobrażam sobie rozmowy na ten temat bez szerokiej debaty ze wszystkimi ugrupowaniami, które weszły do Senatu.

W południe spotkanie nowych i starych senatorów Koalicji Obywatelskiej w sprawie kandydatów na marszałka Senatu. Rozumiem, że Lewica nie została zaproszona?

Nie, nic nie wiem o tym spotkaniu. Dowiaduję się o tym spotkaniu od pana redaktora. My wczoraj wysłaliśmy bardzo jasny sygnał, zarówno Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń i przedstawiciele Partii Razem, powiedzieliśmy bardzo jednoznacznie: siadamy do stołu, proszę odebrać telefon, panie przewodniczący Schetyna, proszę do nas zadzwonić. Bo to, że Grzegorz Schetyna przedstawia swoich kandydatów, po prostu uważam, że to jest nieeleganckie.

Ale rozumiem, że nie zrobią państwo na złość, że jako że nie usiedliście razem do stołu, to teraz na złość tego kandydata zaproponowanego przez Koalicję Obywatelską nie przyjmiecie?

Nie, nie, chwileczkę, najpierw musimy porozmawiać o tym, kto będzie tym kandydatem. To nie jest tak, że w ciemno kupujemy wszystko. Dzisiaj Lewica ma głos, wprawdzie dwóch senatorów, ale jesteśmy języczkiem u wagi, tak jak PSL, tak jak Niezależni, i nie można dzisiaj stosować argumentu siły. Dzisiaj stosujemy argument reprezentacji poszczególnych ugrupowań w Senacie.

Ale rozumiem, że państwo wiedzą, kogo by poparli, a kogo nie?

Nie, dzisiaj będzie… Nie poprzemy kandydata PiS-u, to na pewno. Natomiast piłka jest w grze i jeśli będą przedstawione dobre kandydatury, które będą spełniały wymagania czy kryteria lewicowe, będziemy o tym rozmawiać.

Czyli rozumiem, że tutaj Marek Borowski raczej.

Panie redaktorze, nie namówi mnie pan dzisiaj na szafowanie nazwiskami, bo to byłoby w takim stylu, jakiego nie akceptujemy, a którego używa ostatnio Grzegorz Schetyna przedstawiając już kilka dni temu swojego kandydata na marszałka. Pana marszałka Borusewicza bardzo cenimy, cenimy za jego historię, za jego dorobek, także senacki, ale hola, hola – dzisiaj rozmawiamy ze wszystkimi.

A będzie wspólny klub opozycji w Senacie?

Też nie podjęliśmy tej decyzji. Uważam, że lewicowi senatorowie, wprawdzie dwóch, ale jednak, bardzo cennych, m.in. Gabriela Morawska-Stanecka z Wiosny, wspaniała adwokatka, będą mieli swoją agendę. Lewicowa agenda musi wrócić do Sejmu i musi wrócić do Senatu. I taką agendę będą realizować.

Wiosna chce, by powstał klub całej Lewicy w Sejmie. No właśnie, kto na czele?

Wczoraj wieczorem mieliśmy spotkanie zarządu Wiosny, rady krajowej Wiosny, a także wszystkich parlamentarzystów i parlamentarzystek nowo wybranych i wysyłamy bardzo jasny sygnał do reszty naszych lewicowych przyjaciół: chcemy jednego silnego klubu, chcemy jednego ugrupowania w Sejmie, frakcji sejmowej po to, żeby nas głos był dobrze specjalny. Dobrym sposobem na tę głośność w Sejmie, także tę legislacyjną głośność, jest wspólny, duży, 50-osobowy klub.

A dlaczego państwo po prostu nie usiądą w swoim gronie i się nie dogadamy?

Spokojnie, panie redaktorze, to jest tak, że my wszyscy jesteśmy odrębnymi partiami, i Razem, i Wiosna, i SLD, każdy ma swoje statutowe regulacje i musimy zgodnie z tymi regulacjami spekulować. Wiem, że Partia Razem też się spotyka za chwilę, chyba za kilka dni, SLD także, więc my sobie tutaj dajemy czas, ale wszystko wskazuje na to, że będziemy razem współpracować.

A kto będzie wicemarszałkiem Sejmu z ramienia Lewicy? Rozumiem, że też pan nie powie?

Nie mogę powiedzieć, bo nie wiem. I ja naprawdę, ja jestem szczerą osobą i jeśli będę wiedział, to panu powiem, no ale dzisiaj to byłoby też nieeleganckie – wyznaczanie kogoś bez konsultacji. Pozwólmy sobie, Wiośnie, Razem i SLD, przejść wewnętrzne procedury. Siądziemy pewnie już niedługo wspólnie, razem, i podejmiemy takie decyzje.

Ale patrząc na to, jak w ramach klubu Lewicy się układa rozkład mandatów, no to raczej chyba Czarzasty?

Nie no, SLD ma 24 posłów, Wiosna 19, Razem ma 6, i będziemy się dogadywać, bez głosu każdej z partii nie będzie można podjąć decyzji.

12 listopada pierwsze posiedzenie Sejmu.

No tak, dziwi mnie, że tak późno, rozumiem, że PiS wykorzystuje każdą możliwość, żeby przeciągnąć chociaż o miesiąc jeszcze trwanie starej władzy. No tak, no ale na to pozwalają procedury i tak będzie.

A myśli pan, że do tego 12 listopada będzie dodatkowe posiedzenie Sejmu czy Senatu, np. po to, żeby wybrać nowego prezesa NIK-u?

Tak, znając PiS, jeszcze pewnie będą cztery posiedzenia Sejmu, bo przecież mogą, bo im się należy, bo w takim trybie albo bez trybu mogą to robić. Trzeba być uważnym, trzeba patrzeć PiS-owi na ręce, do 12 listopada może zdarzyć się wszystko.

Jak Wiosna, SLD i Partia Razem umówimy się co do podziału subwencji z budżetu państwa?

Nie umówiły się, ponieważ prawo mówi bardzo jednoznacznie: ta partia, która wystawiła komitet wyborczy, dostaje subwencję i dotacje, więc SLD dzisiaj dostaje całość pieniędzy. Nie ma innej możliwości.

A pomysł taki, żeby np. zatrudniać działaczy Wiosny czy Partii Razem, żeby jakoś tutaj się podzielić tym tortem?

Nie słyszałem o takich pomysłach. Trzeba będzie… No, my podjęliśmy pewne ryzyko. Chcieliśmy uniknąć tego 8-procentowego progu koalicyjnego, sondaże były różne, więc braliśmy to ryzyko na własne barki.

I rozumiem, że teraz zostajecie bez pieniędzy albo z uszczuplonym budżetem?

Z uszczuplonym, ale mamy 20 parlamentarzystów w Sejmie. Jeszcze kilka dni temu mieliśmy zero. To jest wielki, wielki sukces Lewicy i wielki, wielki sukces Wiosny.

„Oni w ogóle tego projektu nie przeczytali, to jakieś rozhisteryzowane środowiska” – tak mówił wczoraj na pana miejscu wiceminister Jarosław Sellin „Stop Pedofilii” o protestujących przeciw projektów inicjatywy „Stop Pedofilii”.

Jako prawnik po prostu załamuję nad tym projektem ustawy, to jest jeden wielki bubel prawny, ale mam też takie wrażenie, że PiS stało się zakładnikiem fundamentalistów i radykałów, i będą niestety spełniali ich życzenia, tym bardziej, że po prawej stronie wyrosła im duża konkurencja, znaczy mała, ale głośna, czyli Konfederacja. To jest jeden wielki bubel prawny, który spowoduje, że będziemy mieli jeszcze więcej nieszczęść, jeśli chodzi o nastolatków, którzy będą padali ofiarami molestowania seksualnego.

A tak w dwóch zdaniach, dlaczego bubel prawny?

Dlatego że posługuje się niejasnymi sformułowaniami. Ustawa musi być jednoznaczna i precyzyjna. Tutaj mamy niejednoznaczne sformułowania, mamy także dziwne żonglowanie terminem „małoletni”, kiedy wiemy, że w Polsce wiek zgody na uprawianie seksu to 15 lat.

Krzysztof Śmiszek, poseł z ramienia Wiosny, ciąg dalszy na Facebooku Radia ZET.

***

Krzysztof Śmiszek w Radiu ZET: założę zespół parlamentarny do spraw LGBT

– Zamierzam założyć zespół parlamentarny do spraw LGBT – zapowiada w internetowej części rozmowy Krzysztof Śmiszek. Już teraz apeluje do posłów Platformy Obywatelskiej o zapisywanie się. – Niech pokażą, czy naprawdę zależy im na tych kwestiach. Mamienie społeczeństwa, że PO jest taka liberalna to jedno, ale teraz stawiam karty na stół i mówię „sprawdzam” kto zapisze się do tego zespołu – mówi w rozmowie z Łukaszem Konarskim.

Śmiszek tłumaczył plany założenia zespołu parlamentarnego ds. LGBT tym, że „tak postępuje się w cywilizowanych parlamentach”.

– W Parlamencie Europejskim mamy taki zespół – podaje przykład nowy poseł.

– Rozumiem, że cała Lewica się zapisze? – wnioskował Łukasz Konarski, prowadzący program.

– Nie wiem, czy cała. Na pewno ci, którzy będą chcieli. Wiem, że wiele osób chce – deklaruje Śmiszek.

Czym zajmie się zespół parlamentarny do spraw LGBT?

– Zajmiemy się rozmowami z organizacjami pozarządowymi, jakie są konkretne problemy. Po drugie, będziemy wypracowywać razem z nimi projekty ustaw – zapewnia Śmiszek. – To nie tylko równość małżeńska czy związki partnerskie, ale także porządna ustawa antydyskryminacyjna, ustawa o uzgodnieniu płci, bardzo ważna dla osób transpłciowych, a która prawie przeszła przez parlament poprzedniej kadencji i zawetował ją prezydent Duda. To są kwestie dotyczące kodeksu karnego czy ochrony przed mową nienawiści – wymienia.

– Adopcja dzieci przez pary jednopłciowe? – dopytywał Konarski.

– Jeśli małżeństwa jednopłciowe, to mówimy zarówno o równych obowiązkach, jak i wszystkich uprawnieniach – odpowiada nowy poseł Wiosny. – Nie wyobrażam sobie pozbawienia małżeństw jednopłciowych tej kwestii – dodaje.

Adopcję dzieci przez pary jednopłciowe Krzysztof Śmiszek określa mianem „jakiegoś diabła”, którym straszą niektórzy publicyści i politycy.

– Dzieci w związkach jednopłciowych już funkcjonują. Głównie są to dzieci kobiet, które w poprzednich związkach były z mężczyznami. O prawa i dobro tych dzieci, trzeba zadbać – uważa Krzysztof Śmiszek.