Schreiber o ew. następcy Banasia: mamy kandydatury, z którymi możemy pójść

02.12.2019 08:02

– Myślę, że mamy kandydatury dobre, z którymi możemy pójść i o których możemy rozmawiać – tak w rozmowie z Beatą Lubecką mówi Łukasz Schreiber zapytany o ewentualnych następców szefa NIK Mariana Banasia. – Pani mówi, że sytuacja jest żenująca. Ja mówię, że sytuacja jest trudna i bardzo przykra. Wyszły na jaw informacje, teraz mamy już złożone zawiadomienie przez CBA do prokuratury i tym się różnimy od naszych poprzedników. Myślę, że przede wszystkim w tym postępowaniu zawiódł pan prezes Marian Banaś – ocenia szef Stałego Komitetu Rady Ministrów w programie „Gość Radia ZET”.

Beata Lubecka: Łukasz Schreiber, minister w Kancelarii Premiera, a konkretnie szef Stałego Komitetu Rady Ministrów. Dzień dobry.

Łukasz Schreiber: Dzień dobry, kłaniam się państwu.

Nazywany małym premierem. Jaki jest plan…? No tak! Tak mówią o panu.

Pani redaktor żartuje od samego rana.

No nie żartuję – że podobno ma pan coraz większe wpływy i że ma pan ściśle zaplanowaną karierę, jako że jest pan szachistą od małego.

Nie, nie, to już naprawdę gruba przesada. Wie pani, z planowaniem kariery to tylko można się narazić na śmieszność.

A ja zapytam o plan B, jeśli chodzi o pana Mariana Banasia. Jeśli nie poda się dzisiaj do dymisji, co zrobicie?

Ale na razie, jak sama nazwa wskazuje, jesteśmy przy planie A, czyli czekamy na honorowe rozwiązanie – na dymisję.

Ale jeśli się nie doczekacie tego honorowego rozwiązania?

No dobrze, no to wtedy będziemy proponowali następne rozwiązania.

Ale jakie?

Pozwoli pani, że te rozwiązania zostaną wówczas przedstawione. Naprawdę, jesteśmy w takiej sytuacji. Dla mnie to też jest bardzo przykra sprawa, bo pan prezes Marian Banaś...

Mądry Polak po szkodzie.

No tak, ale to powiedzmy sobie, dlaczego został przez nas rekomendowany.

No był taki kryształowy.

Dlatego, że znakomicie się sprawdził w roli szefa administracji skarbowej, dlatego, że miał piękną kartę opozycyjną – o tym wszystkim też warto pamiętać.

To już wszyscy wiemy. A ja bym chciała dowiedzieć się, co zrobicie, jeżeli okaże się, że pan Marian Banaś nie poda się do dymisji. Słyszymy, że podobno się zaciął, bo jak wszyscy na niego huzia na Józia, że powinien podać się do dymisji, Beata Mazurek nawet napisała na Twitterze, że szkodzi PiS-owi – nie państwu, nie Polsce, nie instytucji, której przewodzi, tylko PiS-owi – i powinien podać się do dymisji.

No tak, znaczy tu jest problem też z niestety bardzo niedobrym precedensem, który ustanowił poprzedni prezes NIK-u.

Ale mamy tu i teraz.

Ale pani redaktor droga… Ale też mieliśmy sytuację, w której prezes NIK-u przez dwa lata miał zarzuty...

Ale ile będziecie się odwoływać do tego, co zrobili albo czego nie zrobili poprzednicy?

...i trwał na stanowisku. Ale to nie jest przecież, przepraszam bardzo, sytuacja, w której można podjąć decyzję dzisiaj, bo tak jak w przypadku ministra, i go zdymisjonować po prostu.

Czy będą zmiany w konstytucji w takim razie? Bo słyszę, że podobno premier ma taki pomysł, żeby wpisać do konstytucji możliwość odwołania prezesa NIK-u przez tzw. kwalifikowaną większość, nie wiem, czy 2/3, czy 3/5 głosów, ale do tego potrzebne byłyby głosy opozycji. Czy rzeczywiście jest taki plan?

Ale słyszymy już ze strony opozycji, już pan przecież Schetyna się wypowiadał, że absolutnie nie ma mowy, że w niczym nie będzie pomagał PiS-owi, tak jakby to chodziło o interes PiS-u, a nie, tak jak słusznie pani zauważyła, o interes Polski.

Ale czy jest taki plan?

Pani redaktor, pozwoli pani, że przedstawimy nasz plan w sposób konkretny, myślę, niedługo, jeżeli tej dymisji nie będzie.

A jak długo będziecie czekać na tę dymisję? Dzisiaj jest absolutne ultimatum?

Proszę jeszcze chwileczkę poczekać.

Ale jakiegoś konkretu potrzebuję, panie ministrze. Mały premier nie wie, co się dzieje? Czy w takim razie szef ABW powinien podać się do dymisji?

ABW?

Tak, no bo służby sprawdzały chyba Mariana Banasia pod kątem jego kontaktów w kontekście wynajmie kamienicy.

Droga pani redaktor, to jest tak: ja nie wiem, czy w wypadku kandydatów na stanowisko prezesa NIK-u są prowadzone tego rodzaju postępowania. Nie wiem, co by powiedział np. pan Budka, który też był kandydatem na prezesa NIK-u, gdyby miał zostać poddany takiej bardzo szczegółowej kontroli. To jest decyzja Parlamentu i o tym pamiętajmy, tak że nie wiem, czy akurat dymisje szefów służb są tutaj najlepszym rozwiązaniem.

Czyli rozumiem, że nikt nie poniesie odpowiedzialności za to, że nie sprawdzono właściwie pana Mariana Banasia?

O to już bardzo proszę pytać pana premiera, pana ministra. Ja na pewno nie będę dymisjonował nikogo...

Pana premiera to trudno zapytać, bo pan premier to nie przyjmuje od nas zaproszenia.

Nie będę nikogo dymisjonował, nawet na antenie tak szacownej stacji.

A jeśli Marian Banaś poda się do dymisji, czy w takim razie macie jakiegoś ewentualnego kandydata?

No tak, to już jest sytuacja, w której oczywiście wówczas musimy przejść całą procedurę. Także Senat musi, jak wiemy, wyrazić zgodę na taką kandydaturę.

Ale macie jakiegoś kandydata?

Myślę, że mamy kandydatury dobre, z którymi możemy pójść i o których możemy rozmawiać.

Kto na przykład?

Nie no, ale pani redaktor…

Któryś z wiceprezesów, którzy zostali ostatnio mianowani? Zresztą politycy PiS-u, m.in. Marek Opioła.

No ale wie pani, pan minister Krzysztof Kwiatkowski, także inni wcześniejsi prezesi to też często były osoby, które miały doświadczenie polityczne.

Ale nie odwołujmy się ciągle do poprzedników. Ja pytam, co jest tu i teraz.

Nie no, ale odwołujemy się do sytuacja.

No właśnie, a sytuacja jest jednak żenująca.

Pani redaktor, tak jak powiedziałem… Pani mówi, że sytuacja jest żenująca, ja mówię, że sytuacja jest trudna i bardzo przykra, bowiem wyszły na jaw informacje, teraz mamy już złożone zawiadomienie przez CBA do prokuratury i tym się różnimy od naszych poprzedników…

No to kto zawiódł?

Myślę, że przede wszystkim w tym postępowaniu zawiódł pan prezes Marian Banaś, natomiast tym się różnimy od naszych poprzedników, że chcemy próbować jakoś tę sytuację rozwiązać i że czujemy się za to odpowiedzialni.

A co jest w raporcie, pan wie? Raporcie CBA.

Nie znam tego raportu.

Nie zna pan tego raportu. A on powinien być upubliczniony?

Nie wiem.

Pan nic nie wie? Jednak opozycja mówi, że powinien być upubliczniony.

No dobrze, ale opozycja to w każdej sprawie tak mówi, tak się zachowuje, natomiast tak jak mówię, nie ma dobrej woli, by rozmawiać, jak słyszymy z ust ich liderów, o tej sprawie z nami i o ewentualnych zmianach, ani wcześniej nie potrafiła zaproponować dobrego kandydata. I wie pani, to, że dziś jest tak, że w przypadku Krzysztofa Kwiatkowskiego absolutnie takiej atmosfery nie wytworzono, co więcej, dzisiaj zrobili go senatorem, szefem komisji ustawodawczej.

Jak to zrobili go senatorem? Wyborcy go wybrali.

Dobrze, dobrze, wyborcy, okej.

Co pan opowiada, że zrobili go senatorem? Można tak sobie zrobić senatorem? A np. Piotrowicza nie wybrali, a wy go chcecie zrobić sędzią TK. A kto będzie nowym czy też nową szefową sejmowej komisji rodziny i polityki społecznej?
To są decyzje klubu parlamentarnego.

No ale pan jest w klubie parlamentarnym.

Jestem w klubie parlamentarnym, natomiast wydaje mi się, że jako członek rządu byłoby niestosowne, żebym tutaj dokonywał zmian szefów poszczególnych komisji.

A czy możliwe jest, że kandydatką jest debiutantka, posłanka PiS-u Dominika Chorosińska?

Wszystko jest możliwe.

Ale to jest wasza kandydatka?

Nie wiem, żeby taka decyzja była podjęta na tę chwilę.

Czyli to jest wasza kandydatka czy nie?

Nie wiem, nie wiem, żeby taka decyzja była podjęta. Ale wie pani, to nie znaczy, że szef klubu ma obowiązek konsultować ze mną decyzje w każdej personalnej sprawie.

Tak podają prawicowe media, więc zakładam, że mają dobre źródła. A dlaczego akurat Dominika Chorosińska miałaby być szefową?

Pani zakłada, że to taka decyzja została podjęta, pod tak napisało jedno z prawicowych mediów.

No prasa się też rozpisuje i jeszcze w tym kontekście, że pani Dominika Chorosińska ma taki, a nie inny życiorys i miałaby stać na czele komisji ds. rodziny i polityki społecznej – no już budzi kontrowersje.

Każdy będzie u kogoś budził kontrowersje. Natomiast ja myślę, że to jest tak, że myśmy zaproponowali opozycji naprawdę bardzo dużo i zachowaliśmy się bardzo przyzwoicie, proponując 50% miejsc w prezydium Sejmu, 45% miejsc szefów...

A teraz uważacie, że Magdalena Biejat z Lewicy nie jest dobrą szefową, że to nie była dobra kandydatura i chcecie ją zmienić, nawet prezes Kaczyński o tym mówił.

Tak.

Więc pytam, czy Dominika Chorosińska jest tą kandydatką, która chcecie, żeby zastąpiła aktualną szefową na stanowisku szefowej sejmowej komisji do spraw rodziny?

A ja odpowiadam, że wedle mojej wiedzy nie ma takiej decyzji jeszcze, żeby to była taka osoba czy inna.

Czyli nie potwierdza pan i nie zaprzecza?

Nie.

Czyli nie można wykluczyć, że akurat chodzi o tę osobę? 

Nie można wykluczyć, że chodzi o każdego z członków komisji rodziny, naprawdę.

Czy jakiś konkret usłyszę? Nie, żadnego, naprawdę. A czy to prawda, że prezes Kaczyński przeszedł operację kolana?

Mogę powiedzieć tyle, że to są sprawy prywatne pana prezesa, natomiast wiemy, że to pana prezesa czekało.

Czyli przeszedł operację kolana?

Nie potrafię powiedzieć, czy już przeszedł, czy za chwilę przejdzie, ale na pewno jest to coś, co go czeka.

Czyli pan nie może powiedzieć, czy w takim razie taka operacja się odbyła i czy to był szpital w Otwocku?

Nie mogę tego powiedzieć.

Nie może pan powiedzieć czy pan nie wie?

Nie wiem, naprawdę. Nie wiem, jaki to był szpital, jaki dokładnie dzień. Naprawdę, proszę mnie zrozumieć.

Czyli operacja się odbyła?

Nie wiem, czy się odbyła.

Ale rozumiem, że prezes jest w szpitalu?

Pani redaktor…

Też pan nie wie?

Pan prezes na pewno o tym poinformuje. To nie jest wiadomość jakaś polityczna.

Ale o tym wcześniej wspominaliście, prominenci PiS-u o tym wspominali, dlatego ośmielam się o to pytać.

Oczywiście, ja nie mam do pani pretensji, tylko proszę mnie zrozumieć, że czuję się cokolwiek niezręcznie, żeby się wypowiadać w sprawach prywatnych lidera mojego ugrupowania.

I tutaj stawiamy trzykropek, Łukasz Schreiber, minister Kancelarii Premiera zostaje z nami. To tyle w części radiowej. W części internetowej zapytam pana ministra o protest w obronie sądów i czy marszałek Sejmu Elżbieta Witek powinna podać się do dymisji. Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl, Beata Lubecka, zapraszam.

***

W internetowej części programu Łukasz Schreiber został zapytany między innymi o niedzielne protesty w obronie sądów.
- Zrobiły na was wrażenie? Jednak w 100 miastach ludzie wyszli na ulice i protestowali w obronie wolności sądów i w obronie sędziego Pawła Juszczyszyna, który został zdegradowany. Nie może orzekać, bo ośmielił się poprosić o listę wsparcia dla kandydatów nowej KRS – mówi Beata Lubecka.
- Zrobiło to na mnie wrażenie, ale nie w taki sposób, jaki ma pani na myśli. Mieliśmy do czynienia de facto ze złamaniem konstytucji w przynajmniej trzech artykułach – ocenia Schreiber. Według szefa Stałego Komitetu Rady Ministrów chodzi między innymi o zapis mówiący, że sędziowie nie powinni prowadzić działalności politycznej.

- Czyli nie powinni protestować w żaden sposób? Ale w tych protestach uczestniczyli przede wszystkim obywatele – wskazuje prowadząca program „Gość Radia ZET”.
- Nie tylko. Obywatele mają prawo protestować w sprawach, które im się żywnie podobają. Tu mamy sytuację, w której klika sędziów uzurpuje sobie prawo, by przedstawiać polityczne postulaty – mówi Schreiber. Jego zdaniem, sędziom chodzi przede wszystkim o to, żeby pozbyć się Izby Dyscyplinarnej SN. – To ich najbardziej boli, bo wygodniej było wtedy, kiedy nikt nie mógł ponosić za nic odpowiedzialności – uważa gość Radia ZET.

„Jak to się stało, że w rządzie dostał pan stanowisko zwolnione przez ojca?” – chciał wiedzieć słuchacz Michał. Po wyborach samorządowych Grzegorz Schreiber został marszałkiem województwa łódzkiego.
- Czy to nie jest ewidentny przykład nepotyzmu? – cytowała słuchacza Beata Lubecka. – W 2018 roku przejął pan stanowisko po ojcu – wyjaśnia.
- Nie. Tak przedstawiała to część mediów, stąd rozumiem ktoś zadaje to pytanie. W jakim momencie możemy mieć do czynienia z nepotyzmem? W takim, gdyby to mój tata mógł mnie wskazywać na tego rodzaju funkcje. Przecież nie ma takich prerogatyw marszałek województwa – odpowiada Łukasz Schreiber.