Szumowski: Polacy z Wuhan przylecą wieczorem do Wrocławia. Jesteśmy gotowi

02.02.2020 08:02
Łukasz Szumowski
fot. Łukasz Szumowski, RadioZET

- Polacy, ewakuowani z Wuhan, są w drodze do Francji. Stamtąd wojskowym transportem przylecą, najpewniej wieczorem, do Wrocławia. Z lotniska zostaną przewiezieni do szpitala, w którym specjalnie dla nich zorganizowany jest oddzielny budynek. Nie będą mieli kontaktu z nikim poza personelem medycznym - mówił w Radiu ZET Łukasz Szumowski, minister zdrowia. Dzisiejszy Gość Radia ZET zapewnił, że polscy obywatele, którzy chcieli wrócić do kraju, już przed wejściem do samolotu zostali zbadani.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Joanna Komolka: Gościem Radia ZET Łukasz Szumowski, minister zdrowia. Dzień dobry, panie ministrze.

Łukasz Szumowski: Dzień dobry. Nie wiem, czy powiedzieć „dobry wieczór”, bo taka pora.

No, pan ma za sobą nieprzespaną noc, prawda?

No tak. Trzeba było śledzić i być na bieżąco z organizacją transportu obywateli UE, Polaków z powrotem do Europy, więc tutaj mieliśmy gorącą linię z Ministerstwem Spraw Zagranicznych.

To na jakim etapie ten transport jest w tej chwili? Kiedy Polacy dotrą już do… no do Wrocławia, bo to już wiemy? Premier Mateusz Morawiecki o tym poinformował na profilu społecznościowym. Są w drodze do Francji.

Są w drodze do Francji. Wystartował samolot z Chin. Z dużym opóźnieniem oczywiście, bo to w takiej sytuacji takiego powrotu dużej liczby osób z różnych krajów, różnych narodowości, z takiego terenu objętego kwarantanną to jest ogromne wyzwanie dla służb dyplomatycznych. I tutaj ogromne podziękowania dla polskiego MSZ, dla służb również na poziomie UE. Bo przebiegło to tak naprawdę dosyć bezproblemowo, a o skali jakby problemów może świadczyć to, że w samym mieście, no, my nie mamy możliwości dotarcia do tych naszych rodaków, nie ma tam służb dyplomatycznych, nie mogą wjechać, bo jest miasto objęte kwarantanną, nie działa transport publiczny.

Czyli jak to wyglądało tam na miejscu? Te osoby musiały stawić się w jakimś konkretnym miejscu?

Musiały stawić się w miejscu zbiórki i stamtąd dopiero był zbiorczy transport na lotnisko.

No dobrze, teraz mówimy o tym, że Polacy w liczbie 31…?

Nie, jedna osoba z przyczyn niezwiązanych z koronawirusem nie poleciała. W związku z tym leci 30 osób.

30 osób jest w tej chwili w powietrzu. Wylądują w… no pewnie po południu we Francji i dalej?

No i dalej my przejmujemy. Tutaj też podziękowania dla Ministerstwa Obrony Narodowej, bo już w tej chwili… już czekają samoloty na naszych rodaków, są w gotowości. To wszystko jest dopięte na ostatni guzik, tak że kiedy przylecą, wtedy zaczniemy przejście z francuskiego samolotu do polskich samolotów i powrót do kraju. I oczywiście znowu tutaj nie wiadomo, ile to będzie trwało, jak długo. To zależy, jak sprawnie służby francuskie obsłużą ten samolot. Pamiętajmy, że to jest kwestia oczywiście reżimu sanitarnego, to jest kwestia, no, jednak kontroli i tożsamości, ale i prawa do pobytu w różnych krajach, bo to są obywatele UE, ale nie tylko.

No tak, ale teraz pytanie też o takie… o to, czy wiadomo, czy pan wie, ma taką informację już, czy z Chin, czy z pokładu samolotu, w jakim stanie zdrowia czy są…

Dobrym.

Dobrym są nasi rodacy.

Dobrym, tak, tak, tak.

Rozumiem, że oni są pod nadzorem lekarzy też w tej chwili?

Oni są pod nadzorem służb medycznych. I będą całą drogę pod nadzorem służb medycznych. Również w naszych samolotach mamy oczywiście służby medyczne. W związku z tym tutaj wszystko jest naprawdę logistycznie dopięte. I oczywiście jestem przekonany, że oni w tej chwili, taką mam informację, są w dobrym stanie. No ale oczywiście traktujemy zawsze jako potencjalnie zarażonych wirusem, chociaż to dopiero będziemy potwierdzali.

No właśnie, kiedy wylądują we Wrocławiu, późnym wieczorem pewnie… Tak można się spodziewać?

No tak, tak trzeba liczyć.

To co dalej? No bo pan mówi o tym, że pewnie już tego badania we Francji nie będzie.

Nie, nie, nie. Badanie będzie w Polsce już. Oni mają przygotowany odrębny budynek, w którym będą przebywać pod obserwacją…

W szpitalu we Wrocławiu.

Tak, pod obserwacją medyczną. Mamy już w tej chwili działające laboratorium, które może potwierdzić wirusa PZH. Drugie laboratorium to jest oczywiście szpital zakaźny, który też już będzie funkcjonował. Mamy te wszystkie testy genetyczne w Polsce już pracujące. Tak że jesteśmy na poziomie już w tej chwili diagnostyki takiej jak w Charité. I no myślę, że w ciągu 24-48 h powinniśmy przeprowadzić te testy u naszych rodaków i będziemy wiedzieli.

No tak, ale te osoby, jak rozumiem… Pan mówi o tym, że one będą w jednym miejscu we Wrocławiu, w szpitalu, w budynku oddzielonym, gdzie, rozumiem, że kontaktu z innymi pacjentami nie będą mieli.

Nie, nie, oczywiście nie.

No bo też, wie pan, pojawią się też informacje i pytania takie, czy to nie jest niebezpieczne, że nagle 30 osób w mieście się znajdzie.

Nie, nie. Nie, to wyraźnie tutaj trzeba uspokoić. To jest pełen reżim sanitarny. W związku z tym te osoby nie będą miały kontaktu praktycznie z nikim oprócz osób, które je transportują, no ale one siłą rzeczy lecą z nimi. Następnie odrębnym transportem zostaną przewiezione do wydzielonego budynku, który jest zamknięty dla kogokolwiek innego oprócz służby medycznych. W związku z tym ani dziennikarze, ani nikt nie będzie miał kontaktu z tymi pacjentami. Zresztą myślę, że po takich przejściach te osoby naprawdę potrzebują też trochę takiego spokoju i wyciszenia, i no braku wokół…

Takiej atencji, jak rozumiem.

…stworzenia takiej atmosfery sensacji.

Czy te osoby… Jak długo, wiadomo, pozostaną w odizolowaniu? Czy to będzie kwarantanna 2-tygodniowa? Czy wszystko zależy od tego, jakie wyniki pokażą te testy. No bo rozumiem, że każda z tych 30 osób będzie musiała te bania mieć wykonane.

Oczywiście, wszystko zależy od wyników testów, bo one niezależnie od stanu zdrowia pokazują, czy ktoś ma już wirusa w sobie czy nie. Natomiast tutaj również inne aspekty zdrowotne są brane pod uwagę. Tak jak do tej pory mieliśmy podejrzanych o zakażenie wirusem i często oni przebywali w bardzo różnym okresie w szpitalu. Czy 3 dni, a niektórzy tydzień, jeżeli mieli inne towarzyszące schorzenia, które wymagały po prostu pomocy.

Czyli na razie nie wiadomo. Rozumiem, że takiej kwarantanny jak w innych krajach 14-dniowej, przymusowej niejako, takie decyzji u nas nie ma?

Tzn. decyzji nie ma. Ona jest… Czas przebywania w szpitalu czy przebywania pod opieką medyczną jest uwarunkowany u każdego indywidualnie, chociaż oczywiście jest ustawa o chorobach zakaźnych, która upoważnia do przymusowego… do jakby przymusowej hospitalizacji przy zakażeniach co poniektórymi patogenami, ale tutaj jak na razie nie ma potrzeby, żeby tego typu procedury wdrażać, bo każda z osób, no, chce być pod opieką i chciałaby wiedzieć, co mu jest.

Ile osób w tej chwili w Polsce jest objętych taką… takim nadzorem, nazwijmy to, jeśli chodzi o podejrzenie czy też osoby, które gdzieś miały jakiś kontakt, gdzie to ryzyko mogłoby być większe, że…

No, to już jest ponad 500 osób w tej chwili. To służby sanitarne…

Ale potwierdzonego przypadku koronawirusa w Polsce w nie ma.

Nie ma, nie ma. Natomiast służby sanitarne mają pod obserwacją, można tak to powiedzieć, 500 osób ponad. I to jest aktywna i pasywna ochrona tych osób, bo z jednej strony jest prośba o zgłaszanie wszystkich dolegliwości do stacji sanitarnych, ale z drugiej strony są telefony aktywne ze strony służb sanitarnych do tych osób: „Jak pani/pan się czuje? Czy nie ma temperatury, kaszlu?” itd. W ten sposób czasami wyłapujemy osoby, okazuje się, które mają zwykłą infekcję. Ale to też jest ważne.

O którą teraz łatwo, prawda? W tym okresie.

No, jest sezon grypy i tutaj pamiętajmy, że to, co… wypowiedź ministra zdrowia Czech, który powiedział, że dla Czech jest większym problemem grypa. Już 30 osób zmarło w Niemczech na grypę, podczas gdy do tej pory w Niemczech nikt na koronawirusa nie umarł.

Czy w Polsce też jest podobnie? Nie mówię tutaj o ofiarach śmiertelnych oczywiście, ale też o tym zagrożeniu, jeśli chodzi o wagę. Czy grypa jest i to zagrożenie…

Już zmarły co najmniej trzy osoby na powikłania związane z grypą. W związku z tym… A jeszcze jesteśmy przed sezonem grypy, więc na pewno grypa będzie ważnym niedługo jakby z dnia na dzień coraz bardziej istotnym problemem zdrowotnym w kraju. My się przyzwyczailiśmy oczywiście. Nie ma takiego… atmosfery trochę sensacyjnej związanej z grypą, ale grypa rokrocznie zbiera żniwo, no, ogromne.

Pan podtrzymuje to, że prędzej czy później w związku z tym, że jednak w dzisiejszych czasach i się przemieszczamy, i podróżujemy bardzo wiele, ten koronawirus też do Polski dotrze?

Na pewno. Ja uważam, że on prędzej czy później się pojawi. To, tak jak powiedziałem, to nie będzie nic nadzwyczajnego. Są pojedyncze osoby we wszystkich praktycznie krajach…

A jak jesteśmy przygotowani? Mówię „Polska, my”, to takie bardzo duże uogólnienie. Jak służba zdrowia jest przygotowana do tego, żeby w Polsce, no, jeżeli pojawi się rzeczywiście taki przypadek, no, nie był to przypadek śmiertelny?

No, to, jak jesteśmy przygotowani, to widać. Tzn. śledzimy każdego, kto miał jakikolwiek kontakt, w sytuacji jakichkolwiek niepokojących objawów są one hospitalizowane, mamy przygotowane oddziały zakaźne do przyjęć, mamy wydane dyspozycje przez Narodowy Fundusz Zdrowia, jak powinny oddziały zakaźne reagować, mamy stawisko Inspektoratu Sanitarnego, co robić w danym przypadku. No, wydaje mi się, że mamy, no, wszystko w gotowości. Oczywiście ta gotowość jest na wszystkie tego typu choroby zakaźne.

Ja chciałabym zapytać o jeszcze jedną rzecz, o której mówią nasi słuchacze, bo dostaliśmy takie informacje, że zdarzały się przypadki. Czy to jest możliwe, że ktoś, kto podejrzewał, że być może został zarażony, nie mógł dostać się do szpitala zakaźnego czy na oddział zakaźny, bo  zażądano od niego skierowania?

To było miesiąc temu mniej więcej. W tej chwili już mamy właśnie zarządzenia NFZ, jeżeli są spełnione trzy warunki oczywiście. Pierwszy – temperatura 38 i więcej, czyli ok. 38 stopni, drugi – infekcja górnych dróg oddechowych, czyli kaszel, duszność, trzeci – kontakt w ciągu 14 dni z Chinami, czyli powrót z Chin lub kontakt z kimś, kto był w tych Chinach w ciągu 14 dni.

Wtedy bez skierowania…

Wtedy jest traktowany ten przypadek jako przypadek pilny, bez skierowania, bezpośrednio na oddział zakaźny. Nie na SOR, nie na izbę przyjęć, nie do poczekali, tylko bezpośrednio do oddziału zakaźnego. Ale tylko, jeśli to był kontakt z Chinami, bo w innym przypadku normalnie, tak jak z grypą właśnie, idziemy normalnie do lekarza, a nie… a nie od razu na oddział zakaźny. To jest niezwykle ważne, bo jeżeli zalejemy oddziały zakaźne zwykłymi infekcjami z powodu obawy, że to może być ten groźny czy niegroźny wirus, wtedy po prostu możemy spowodować bardzo poważne konsekwencje u osób, które naprawdę tych oddziałów potrzebują. Tak takie osoby są.

Panie ministrze, a te osoby, które wróciły wczoraj późno wieczorem tym ostatnim lotem z Pekinu, one też będą pod jakimś nadzorem, bo tam…

One już są pod nadzorem. One wszystkie…

Tam, rozumiem, że wykluczono podejrzenie?

Oczywiście. Tzn. wszystkie są pod nadzorem inspekcji sanitarnej, wszystkie wypełniły te karty pobytu, wiemy, gdzie one są, mamy z nimi kontakt. To są osoby z Pekinu i to są osoby zdrowe. Bo pamiętajmy, że w Pekinie też nie ma takiej ilości koronawirusa. Ale żeby też uświadomić jakby skalę zjawiska. No jeżeli sobie popatrzymy, to mamy 10-milionowe mniej więcej miasto Wuhan, w którym 10 tys. osób choruje. W związku z tym to nie każdy nawet w Wuhan choruje. No jeżeli popatrzymy na Pekin, no to tam są dziesiątki milionów ludzi, z czego kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt pewnie jest chorych. No to tak, jakby trafić igłę w stogu siana. To nie jest tak, że każdy, kto przechodzi obok nas, nawet w Pekinie, jest… ma jakikolwiek kontakt z wirusem.

No a skąd te takie zabezpieczenia też w wielu krajach, które decydują się np. na niewpuszczanie, nieprzyjmowanie osób, cudzoziemców, którzy wracają z tego regionu Chin właśnie?

No oczywiście te osoby, które wracają z samego regionu Wuhan, są dużo potencjalnie większym ryzykiem, dlatego że to jest wirus nowy. My wiemy i dane, które mamy, dane z Chin… Wiemy, że śmiertelność tam na miejscu jest ok. 200 kilkudziesięciu pewnie teraz osób na te…

Ponad 300 chyba, tak.

No czy 300 na kilkanaście tysięcy już…

Pytanie, na ile te dane są też wiarygodne.

No więc właśnie. Ale mamy mniej więcej śmiertelność. Wirus pierwszy był wykryty 1 grudnia. W związku z tym to jest dwa miesiące działania. Z drugiej strony widzimy, jak popatrzymy sobie na listę krajów, to czy w Kambodży, czy w Sri Lance, czy w Wietnamie, to są…

Pojedyncze przypadki.

...pojedyncze dosłownie przypadki. Co to oznacza? To oznacza, że wirus tak się nie rozprzestrzenia bardzo szybko, jak moglibyśmy przypuszczać.

Panie ministrze, a jeżeli zostanie wynaleziona szczepionka, bo wiemy, że prace nad nią trwają, to Polska też ją kupi?

Oczywiście, że tak, natomiast pamiętajmy…

To jest pewnie parę miesięcy.

…szczepionka to jest najbardziej sprawdzony chyba specyfik medyczny, jaki jest. W związku z tym myślę, że nie będzie to jutro czy pojutrze. W związku z tym my musimy się przygotować z punktu widzenia medycznego. Myślę, że jesteśmy… Jestem przekonany, że jesteśmy gotowi. Mamy wszystko zabezpieczone, łącznie z takimi aparatami, które zastępują płuca, czyli ECMO. No to wszystko jest już przećwiczone. Była epidemia SARS, była epidemia świńskiej grypy i wtedy w całej Europie mieliśmy dziesiątki milionów ludzi, która była chora, więc jakby pamiętajmy…

O skali.

…że takie epidemie były, i to znacznie, znacznie większe. W Polsce, choćby w szpitalu zakaźnym, ok. 100 osób było na respiratorach. Wszystkie wyzdrowiały, wszystkie wyszły do domów. No ale to są skale, które przeszliśmy. Teraz na razie nie mamy nikogo.

I oby tak zostało. Stawiamy trzy kropki. Minister zdrowia Łukasz Szumowski zostaje z nami. Ciąg dalszy rozmowy na RadioZET.pl i naszym profilu na Facebooku. Zapraszam.

RadioZET.pl