Zamknij

Wiceszef MEN: Nikt nie będzie zmieniał kompetencji rad pedagogicznych dot. klasyfikacji maturzystów

12.04.2019 06:31

- To kompetencje zapisane w ustawie. Nikt nie będzie zmieniał kompetencji rady pedagogicznej – tak zapewnia w „Gościu Radia ZET” wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć zapytany o ewentualne zmiany w przepisach dotyczące klasyfikacji uczniów przystępujących do egzaminu maturalnego. Bojkotowanie posiedzeń rad pedagogicznych może być kolejną formą strajku nauczycieli.

Beata Lubecka: Maciej Kopeć, wiceminister edukacji. Pan jest członkiem PiS-u?

Maciej Kopeć: Tak.

Bo nigdzie nie znalazłam takiej informacji, więc chciałam dopytać. Podobno ma pan zastąpić Annę Zalewską na stanowisku szefa resortu. To prawda?

Nic na ten temat nie wiem.

A gdyby pan dostał taką propozycję, toby ją pan przyjął?

Musiałbym to rozważyć, natomiast takiej propozycji nie było, staram się wykonywać te obowiązki, na które się zgodziłem, podejmując funkcję podsekretarza stanu.

Czyli wiceministra edukacji, jednego z. Maciej Kopeć, z zawodu nauczyciel, nauczyciel historii z tytułem Primus Inter Pares dla najlepszego nauczyciela w Szczecinie. W szkole, w której pan uczył przez wiele lat, XIII LO w Szczecinie, to jedna z najlepszych szkół w kraju z tego, co czytam, pana koleżanki i koledzy strajkują. Kibicuje im pan?

Oczywiście zawsze mówiłem, że rozumiem te niepokoje czy te frustracje, które są w pokojach nauczycielskich, i oczywiście też...

Ale kibicuje pan swoim koleżankom i kolegom po fachu?

...też uważam, że mają prawo do protestu. Natomiast gdyby tak naprawdę, bez emocji strajkowych, przyjrzeć się temu, co uzyskali nauczyciele, tak po prostu bez emocji, czyli popatrzeć na podwyżki, które w pensji zasadniczej dają nauczycielowi dyplomowanemu 706 zł, minimum 300 zł dodatku za wychowawstwo, to naprawdę jest to bardzo dużo.

No to dlaczego nauczyciele mają jednak inny punkt widzenia? A panna żona Barbara, też nauczycielka, strajkuje czy nie strajkuje?

A moja żona przeszła w ubiegłym roku na świadczenie kompensacyjne.

Co to znaczy?

Czyli inaczej mówiąc, zgodnie z prawem mogła przejść na wcześniejszą, nazwijmy to tak, emeryturę.

Czyli już nie jest taką czynną nauczycielką. Marszałek Senatu Stanisław Karczewski radzi nauczycielom, żeby pracowali dla idei. Pan też by tak doradzał swoim kolegom i koleżankom po fachu?

Proszę zauważyć, że Karta Nauczyciela, chociaż jest rodem z PRL, to nie jest Karta Górnika, Karta Hutnika, Karta Stoczniowca.

Ale ja pytam o tę konkretną wypowiedź. To nie jest bulwersujące, że marszałek Senatu mówi w taki sposób do nauczycieli?

Nie, dlatego że w tym dokumencie są także takie dokumenty, które czynią z tego zawodu zawód wyjątkowy. Proszę zajrzeć do artykułu 6 karty, 9, 15...

Czyli rozumiem, że trochę się pan podpisuje pod tym, co powiedział marszałek Karczewski?

Nie, jakby rozumiem pewien kontekst – że jest to zawód pewnego społecznego zaufania.

A polityk to jest zawód społecznego zaufania?

Nie chcę mówić o politykach, dlatego że oczywiście mamy…

Ale jest to zaufania społecznego czy nie?

Na pewno powinien być.

No właśnie. No to taka wypowiedź polityka, który miesięcznie zarabia 20 tys. zł i wychodzi z takim przekazem do nauczycieli, to nie jest jednak pewna arogancja władzy, bezczelność? Jak to nazwać?

To jest oczywiście wypowiedź pana marszałka, natomiast tak jak powiedziałem: Karta Nauczyciela nie jest tylko zbiorem pewnych praw ekonomicznych, ale także na nauczycieli nakłada obowiązki, także taki, które wynikają z etyki tego zawodu.

A dlaczego MEN chce mieć informacje, którzy nauczyciele strajkują, z imienia i nazwiska?

MEN nie chce mieć takich informacji, po prostu System Informacji Oświatowej zbiera dane dotyczące nieobecności nauczycieli i powodów tej nieobecności.

Ale nauczyciele wysyłają maila do dziennikarzy, maile, którzy dostali dyrektorzy wczoraj przed południem.

Ale dyrektorzy sami o to pytali urzędników w ministerstwie, jak mają to odnotować w Systemie Informacji Oświatowej, i tylko na takiej zasadzie dostali odpowiedź. Nie jest to kwestia zbierania żadnych danych. One nikomu nie są potrzebne, to są dane wrażliwe.

Według ZNP to jest nielegalne, poza tym jest RODO.

Ale właśnie dlatego, że System Informacji Oświatowej w ten sposób zbiera dane, to nakłada zgodnie z RODO na tych, którzy to obsługują, i także dyrektorów szkół, określone obowiązki.

Ale rozumiem, że MEN będzie wiedziało z imienia nazwiska, którzy nauczyciele strajkowali? Którzy nie przystąpili do pracy?

Tak jak powiedziałem: to wszystko są dane wrażliwe i numery, które są, PESEL informują o różnych rzeczach, które dotyczą Systemu Informacji Oświatowej.

Ale te PESEL-e rozumiem, że dotrą do MEN?

Ale proszę zauważyć, że to są dane, które są wrażliwe, i wynikają z RODO i tutaj nie ma w ogóle żadnej intencji...

No to co, one będą w takim razie wygumkowane?

Tak ten system nie działa. Proszę zauważyć, że System Informacji Oświatowej to jest ustawa, która jest bardzo ważna, która jest wrażliwa, która musiała być opiniowana także przez taką instytucję jak GIODO, czy teraz RODO.

A po co ministerstwu te dane? To nie jest jakaś forma zastraszania?

Tak jak powiedziałem, one po prostu wynikają z tego, że tak samo jak się zbiera dane o urlopach macierzyńskich, urlopach wychowawczych, to po prostu one są odnotowywane i tutaj nie ma złej intencji w tym wszystkim.

A czy egzamin gimnazjalny dzisiaj z języków obcych się odbędzie bez problemu w każdej szkole? Może pan to zagwarantować?

Oczywiście, że on się odbędzie, natomiast…

Ale w każdej w szkole w Polsce?

Zakładam, że tak. Uczestniczyłem wczoraj w telekonferencji wojewodów i kuratorów oświaty, i wszyscy byli przekonani, że odbędzie się normalnie w każdej szkole.

Mimo że potrzeba więcej egzaminatorów i to jest większe wyzwanie logistyczne, ten akurat egzamin?

No jest to wyzwanie logistyczne, ale język obcy zawsze stresuje nauczycieli, dlatego że potrzeba tam sprzętu różnego, płyt, itd. To zawsze stresuje.

W poniedziałek rozpoczynają się egzaminu uczniów kończących podstawówkę. I one też się odbędą w całym kraju?

Też z tej informacji, którą przekazywali kuratorzy oświaty, też odbędą się spokojnie, normalnie, w całym kraju.

A czy egzaminy maturalne są zagrożone?

Nie widzę takiego powodu ani takich zagrożeń, nikt na razie o tym nie mówi.

No nikt na razie o tym nie mówi, ale już o tym słychać jednak, tzw. pocztą pantoflową rozchodzą się takie informacje. Co będzie, jeśli w danej szkole oceny nie zostaną wystawione lub nie zbierze się rada pedagogiczna, nie będzie wymaganego quorum. Uczeń, który ma przystąpić do matury, nie zostanie sklasyfikowany. I co wtedy?

Trudno mi w ogóle jako nauczycielowi sobie wyobrazić taką sytuację. Natomiast proszę też zauważyć, że zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych nie można dyrektorowi przeszkodzić w jego działaniach. Czyli dyrektor jako przewodniczący rady pedagogicznej ma obowiązek ją zwołać zgodnie z ustawą…

Ale nauczyciele strajkują. Jeśli nie znajdą się chętni?

Dalej: ustawa też mówi wprost, że rada klasyfikacyjna musi się odbyć, a nauczyciele mają wystawić oceny. I oczywiście my będziemy tę sytuację diagnozować, sprawdzać. Trudno mieć pewność co do sytuacji w poszczególnych szkołach, jeżeli się tego nie zdiagnozuje.

Ale jeśli dojdzie do takiej sytuacji, to co wtedy?

Kuratorzy oświaty po prostu będą to monitorować, sprawdzą i wtedy podejmą odpowiednie działania.

A czy brana jest pod uwagę jakaś zmiana przepisów? Będzie jakieś dodatkowe rozporządzenie?

Nie ma żadnego pomysłu w sensie zmiany jakiegoś rozporządzenia.

Czytam w prasie, że w MEN-ie zrodził się taki pomysł, żeby rada pedagogiczna nie była konieczna, nie była potrzebna do tego, żeby ucznia sklasyfikować?

Znaczy to są kompetencje stanowiące rady pedagogicznej – dokonanie klasyfikacji uczniów.

Czyli rozumiem, że rada pedagogiczna tak czy inaczej musi sklasyfikować ucznia?

Rada pedagogiczna musi sklasyfikować ucznia.

I nie można tego zmienić prawem?

No to są jakby kompetencje, które są wprost zapisane w ustawie Prawo oświatowe. I te kompetencje są przypisane radzie pedagogicznej, która klasyfikuje uczniów.

Czyli MEN nie bierze pod uwagę żadnej zmiany w prawie? Nie wyda żadnego rozporządzenia w tej materii?

Nie będzie nikt zmieniał kompetencji rady pedagogicznej.

A jeśli uczeń nie zostanie sklasyfikowany, ten, który ma przystąpić do matury, to co wtedy?

Ja sobie takiej sytuacji nie wyobrażam, natomiast oczywiście gdyby uczeń nie ukończył szkoły, no to wtedy nie może przystąpić do egzaminu maturalnego.

I co wtedy?

Wtedy będzie mógł dopiero przystąpić za rok.

Czyli będzie musiał powtarzać rok?

Będzie musiał być sklasyfikowany. Musi po prostu ta klasyfikacja nastąpić. Ja jestem przekonany, że wszyscy o tym wiedzą, i to są tylko takie próby pewnej gry w tej materii.

Ale gry z czyjej strony?

Ze strony, zakładam, pewnie niektórych działaczy związkowych na różnych szczeblach, pewnie tych niższych.

To tyle w części radiowej, Maciej Kopeć, wiceminister edukacji jest z nami, jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl, zapraszam.

***

Wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć zapewnia w internetowej części „Gościa Radia ZET”, że wakacje zaczną się w tym roku bez opóźnień. - Nie będzie żadnej zmiany ani korekty. Nie ma w tej chwili żadnych powodów, żeby takich zmian dokonywać – mówił w rozmowie z Beatą Lubecką.

- Czy uczniowie będą musieli nadrabiać zaległości? Jest strajk, uczniowie de facto nie chodzą do szkoły. Nie mają lekcji. Rodzice muszą się martwić jak zapewnić opiekę młodszym dzieciom. Czy dzieci będą musiały chodzić, zakładając że strajk zakończy się w maju. Czy uczniowie będą musieli chodzić w soboty do szkoły, żeby nadrabiać zaległości? – pytała gospodyni „Gościa Radia ZET”.

- Przede wszystkim musi być zrealizowana podstawa programowa. Trochę inaczej to wygląda, jeśli chodzi o szkoły starego typu, czyli gimnazjum i liceum. Tam trzeba zrealizować odpowiednią liczbę godzin w cyklu, czyli na przykład trzyletnim, dwuletnim i tak dalej. Dyrektor szkoły mógł część zajęć zrealizować w klasie pierwszej, drugiej czy trzeciej. Nie były godziny przypisane do danej klasy. To jest troszeczkę inna sytuacja. Nie ma też powodów, żeby zmieniać rozporządzenie o organizacji roku szkolnego. Ono określa terminy ferii, w tym zakończenie zajęć. Po prostu rozporządzenie nie będzie tu zmieniane – stwierdza Maciej Kopeć.

Ile wynosiła przeciętna nagroda w Ministerstwie Edukacji Narodowej w ubiegłym roku? Pytanie padło w kontekście informacji Wirtualnej Polski. Wynika z nich, że w 2018 roku za „wydajność, kreatywność, motywację do pracy i chęć do współdziałania dla dobra ministerstwa” pracownikom MEN wypłacono łącznie 1,4 mln złotych. Według ostatnich danych KPRM płaca zasadnicza w ministerstwie Anny Zalewskiej wynosiła 5017 zł brutto.

- Nie mam do końca pamięci. Pewnie były rzędu kilkuset złotych a 2 tysięcy – szacuje wiceminister.

- A pan dostał nagrodę? – pytała Beata Lubecka.

- Ja nie – zapewnia Kopeć.

Czy wyniki trwających egzaminów gimnazjalnych będzie można uznać za wiarygodne?

- Będzie można je zakwestionować, podważyć, unieważnić? – zastanawiała się gospodyni „Gościa Radia ZET”.

- Egzamin mógłby unieważnić dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej wtedy, kiedy ujawnionoby materiały egzaminacyjne. To jest ustawowy element – odpowiada wiceminister Kopeć.

- Rzecznik Praw Obywatelskich ostrzegał, że istnieje jednak groźba, że te wyniki egzaminów będzie można podważyć, bo w zespołach nadzorujących zasiadają osoby nie spełniające kryteriów, żeby w nich zasiadać – przypomina Lubecka.

- Unieważnić egzamin w skali kraju mógłby dyrektor CKE, gdyby ujawniono materiały egzaminacyjne. Po drugie uczniowi można unieważnić, gdyby pracował niesamodzielnie, gdyby ściągał. Te argumenty RPO to są tak naprawdę… zresztą pan rzecznik powołuje się na pismo ZNP, czyli trudno mówić o jego własnych argumentach. Jest to przytaczanie argumentów Związku Nauczycielstwa Polskiego. Rozporządzenie zostało wydane zgodnie z prawem, a osoby zasiadające w komisjach mają kwalifikacje pedagogiczne – przekonuje wiceszef MEN.

- Strażnicy więzienni, strażacy, zakonnice… - wymienia Beata Lubecka.

- Mają kwalifikacje pedagogiczne – powtarza Maciej Kopeć.

Wiceminister edukacji narodowej został poproszony o komentarz dotyczący utworzenia funduszu strajkowego i komitetu „Wspieram Nauczycieli”.

- Może się pan dołoży? – zaproponowała prowadząca „Gościa Radia ZET”.

- Chciałbym przede wszystkim, żeby odbywały się lekcje – stwierdza Kopeć.

- Nie odpowiedział pan na moje pytanie… - zauważa Beata Lubecka.

- Proszę pamiętać, ja kiedy byłem nauczycielem w swojej szkole starałem się, żeby z mojej pensji zostawić jakieś pieniądze chociażby – nie chciałem o tym mówić, bo to był jakby zwykły obyczaj w mojej szkole, że nauczyciele dobrowolnie oddawali część pensji na obiady dzieciom, których nie było na to stać. Na to chętnie oddam pieniądze. Na uczniów, na dzieci tak – deklaruje wiceminister.