Małgorzata Kidawa-Błońska: PO potrzebna jest zmiana lidera

19.12.2019 08:02

Małgorzata Kidawa-Błońska ocenia w programie „Gość Radia ZET”, że Platformie Obywatelskiej potrzebna jest zmiana lidera. Kandydatka PO na prezydenta nie deklaruje jednak, kogo by poparła. – Chciałabym wiedzieć, że w partii jest mobilizacja i mam wsparcie w zapleczu – mówi w rozmowie z Beatą Lubecką.

Beata Lubecka: Małgorzata Kidawa-Błońska, wicemarszałek Sejmu, PO, kandydatka na prezydenta czy tam prezydentkę. Dzień dobry.

Małgorzata Kidawa-Błońska: Dzień dobry, witam.

Czy wczorajsze manifestacje w obronie sądów to jest sukces opozycji? Czy w ogóle to jest sukces?

Nie, to jest przerażająca rzecz, że w Polsce ludzie muszą wychodzić na ulice, żeby bronić swoich praw tak naprawdę. Bo jest taka narracja, że to jest obrona sędziów. To jest obrona nas wszystkich obywateli. Bo ja bym chciała wiedzieć i mieć pewność, że jeżeli moja sprawa trafia do sądu, to sędzia kieruje się tylko swoim doświadczeniem, wiedzą i stosowaniem prawa, że nie ulega wpływom czy poleceniom politycznym. A w tej chwili obserwując to, co się dzieje, tę nagonkę na sędziów tylko dlatego, że działają zgodnie z prawem, chcą stosować prawo europejskie, są za to karani… Protest był w obronie każdego obywatela, który kiedykolwiek ma stanąć przed sądem. I to naprawdę dla mnie jest bardzo bolesne, że po tylu latach, kiedy wydawało nam się, że procesy demokratyczne są bardzo mocno osadzone w naszym społeczeństwie, musi dochodzić do tych protestów.

Niektóre media prawicowe wieszczą jednak, że to klapa frekwencyjna, i podają konkretne liczby: Warszawa – 7,5 tys. ludzi, Kraków – 2,5 tys., Poznań – 1,5.

W Warszawie na pewno nie było 7 tysięcy, było na pewno więcej.

To są oficjalne informacje.

Ja też myślałam, że będzie więcej osób, ale ludzie wychodzą, i wychodzą w małych miejscowościach, co jest bardzo ważne, bo tam trzeba mieć odwagę, żeby wyjść i w swojej społeczności pokazać, że ma się inne zdanie.

Czyli pani jest zbudowana tym, co zobaczyła wczoraj, tak?

Tak, że ludzie potrafią… wychodzą i stoją w milczeniu, słuchają i pokazują, że wartości są ważne. To jest bardzo ważne. W dzisiejszych czasach, jak powiedziała Olga Tokarczuk, że bardzo ten świat jest dziwny, wartości są ważne. Jeżeli ludzie potrafią się wokół wartości zbierać, to jest nadzieja.

A czy nie jest tak, że PiS zyskuje na tym konflikcie z sędziami? I dlatego wyciągnęło projekt tej ustawy tzw. kagańcowej, żeby przykryć swoje kłopoty np. związane z Marianem Banasiem, prezesem NIK-u?

Problemów PiS rzeczywiście ma dużo, to jest pan Banaś, to jest sprawa PCK, to są sprawy… No, ciągle, każdego dnia słyszymy o jakichś problemach – to jest jedno. Drugie...

Ale to może być taka przykrywka?

Oczywiście, że tak, ponieważ za każdym razem, jeżeli coś złego dzieje się wokół PiS-u, a nie potrafią wyjaśnić tych spraw, pojawia się temat zastępczy. To jest częściowo temat zastępczy...

Ja nie wiem, czy to jest temat zastępczy.

To jest częściowo temat zastępczy, ale jest jeszcze druga sprawa. Ta ustawa jest skandaliczna i powinna być odrzucona. Nie będzie odrzucona i na pewno PiS będzie jakieś poprawki w tym robił.

Ludzie Gowina chcą nieco złagodzić wymowę tego projektu.

I tak naprawdę celem tej ustawy, poza tym, żeby nastraszyć bardzo mocno sędziów i pokazać, że PiS może wykluczyć ich z zawodu, zniszczyć im życie, jeżeli nie będą działali pod dyktando polityków, może będzie tam zapis, jak łatwo będzie zmienić pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. A ja przypominam, że pierwszy prezes Sądu Najwyższego to jest przewodniczący Trybunału Stanu.

To w takim razie to ma być taka asekuracja dla prezydenta Andrzeja Dudy?

Całkowicie. Nie tylko, i dla wielu, wielu polityków. Absolutna pewność, że tutaj nie będzie kogoś, kto będzie niezależny od ich polityki.

Czyli pani to odbiera, że ten zapis miałby służyć jako taki parasol ochronny dla polityków PiS-u przed ewentualnymi wnioskami przed Trybunał Stanu?

Tak, na pewno tak.

A co by pani zrobiła, gdyby była pani prezydentem? Jakie podjęłaby pani kroki w aktualnej sytuacji?

Kroków jest kilka. Trzeba porządkować te działania, które podjęte były w ostatnich latach, krok po kroku, tego nie da się zrobić jednym pstryknięciem palca. Ale musi być nowy KRS wybrany zgodnie z prawem polskim i z prawem europejskim, trzeba będzie dokonać tego wyboru, prezydent będzie musiał przyjąć ślubowanie od trzech legalnie wybranych, zgodnie z konstytucją sędziów. Trzeba będzie zweryfikować wybór pani Przyłębskiej, bo ona była wybrana niezgodnie z prawem. Trzeba to wszystko przejrzeć i uporządkować, bo nie można, bo nie można budować czegokolwiek w naszym kraju, kiedy nie będzie pewności, że ten system działa. A po drugie, PiS mówiło, że Polacy oczekują reformy sądownictwa. To prawda: Polacy oczekują i na każdym spotkaniu mówią, że chcieliby, żeby były dostępniejsze sprawy w sądach…

No tak, oczywiście.

Tylko że żadna z tych reform, pseudoreform, z tych ustaw, które zostały wprowadzone w ciągu tych czterech lat, nawet n o milimetr nie poprawiła jakości kontaktu obywateli z sądami. Wręcz przeciwnie, zajęto się wyłącznie polityką, natomiast zapomniano, że obywatel jest najważniejszy i on tego oczekiwał.

Czy Grzegorz Schetyna, lider PO, jest zamordystą? Albo inaczej: czy bywa zamordystą?

Na pewno jest twardym politykiem.

Ale bywa zamordystą?

Jest twardym polityką, to na pewno.

A czy potrzebna jest zmiana lidera PO?

Platformie na pewno potrzebna jest zmiana i jestem o tym przekonana.

Zmiana lidera?

Będą wybory, każdy członek PO będzie miał jeden głos, żeby podjąć taką decyzję. Ale jeżdżąc po Polsce, a objechałam w prekampanii wszystkie regiony i rozmawiałam ze wszystkimi strukturami także, jest oczekiwanie, ludzie oczekują, że zaczniemy jako formacja, jako partia działać inaczej, że będzie większa dyskusja w naszej partii.

Rozumiem. To w takim razie rozumiem, że jednak potrzebna jest zmiana lidera, tak?

Potrzebna.

Potrzebna. A pani na kogo zagłosuje? Bo już kilkoro się zgłosiło.

Poczekam, aż będzie zamknięta lista. Ale ja uważam, że powinniśmy odważnie… Znaczy ja bym chciała, żebyśmy odważnie podeszli do spraw związanych z naszą partią, bo ja kandydując w tych wyborach, chciałabym bardzo wiedzieć, że w partii jest mobilizacja, że mam wsparcie w zapleczu swojej partii, że będziemy wspólnie razem działać.

A jaki ma pani pomysł na kampanię prezydencką?

Ona będzie składała się z kilku elementów, ale bardzo ważna, tak jak w tej poprzedniej kampanii, będzie dla mnie kampania bezpośrednia.

Czyli spotkania z Polkami i Polakami, tak?

Bo w dzisiejszych czasach, kiedy 37% Polaków czerpie informacje o tym, co dzieje się w Polsce, co dzieje się na świecie, tylko z telewizji publicznej… Bo nawet jeżeli tam ludzie korzystają z Internetu, to raczej nie zajmują się informacjami politycznymi, tylko oglądają filmy, grają, sprawdzają jakieś portale. Jeżeli nie dotrze się tam, to ci ludzie nawet nie będą wiedzieli, że mają prawo wyboru, że jest taka sytuacja, taki kandydat...

To objedzie pani wszystkie powiaty, wzorem prezydenta Andrzeja Dudy?

Ja już sporo powiatów objechałam, bo ja przez cztery lata jeździłam bardzo dużo po Polsce i może nie objechałam wszystkich powiatów, jak pan prezydent Duda, ale na pewno większość, powtórzyłam te wyjazdy w kampanii parlamentarnej, także teraz, więc wiem, że trzeba bezpośrednio spotykać się z ludźmi. I nawet niech na takim spotkaniu będzie 10-15 osób, ale rozmowa z nimi...

Czyli nacisk na kampanię bezpośrednią. A w pani macierzystej partii wbrew oficjalnym komunikatom istnieje obawa, że nie poradzi sobie pani jednak w konfrontacji z aktualnym prezydentem.

Nie tylko w mojej partii.

No bo źle pani wypada, albo inaczej: nie najlepiej podczas wystąpień publicznych.

Wystąpienia publiczne to jedno i wiele rzeczy można w kampanii poprawić, wielu rzeczy można się nauczyć. Ale ludzie w kampanii, poza tym, czy ktoś błyskotliwie, czy niebłyskotliwie występują na debatach czy w kampaniach, także słuchają tego, co ta osoba chce… A poza tym chcą mieć do osoby, z którą mają do czynienia, zaufanie, chcą wiedzieć, że oni są dla mnie ważni i że ja mówię im prawdę. I to jest bardzo ważne. Bo wystąpienia publiczne można poprawić. Byli wybitni politycy, świetni, którzy zmieniali świat, a wcale wystąpień publicznych dobrych nie mieli.

Ale gdyby doszło do debaty, to co, wygrałaby pani debatę z Andrzejem Dudą?

Tak. Dlatego, że wiem...

Jest pani przekonana?

Tak. Jeżeli potraktujemy wkład merytoryczny i opowieść o tym, co ja bym chciała, jestem o tym przekonana.

No to na razie stawiamy wielokropek. Małgorzata Kidawa-Błońska oczywiście z nami zostaje, wicemarszałek Sejmu. Teraz będziemy w Internecie, jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl, zapraszam na ciąg dalszy tej rozmowy, Beata Lubecka.

***

W internetowej części programu „Gość Radia ZET” gospodyni zapytała swojego gościa o prawybory w PO.

– Była pani wściekła na Grzegorza Schetynę, że zarządził prawybory i do tego jeszcze znalazł kontrkandydata? – pytała Beata Lubecka.

– To, że będą prawybory, ustalił zarząd. Wiedziałam, że będą. To była naturalna forma powrotu do tradycji PO. Byłam tylko zaskoczona pojawieniem się kontrkandydata w ostatniej chwili w kopercie, a nie kandydata, który powiedział „tak, kandyduję” – mówi Kidawa–Błońska.

– Ale zaskoczona, czy wkurzona? – precyzowała Beata Lubecka.

– Wkurzona. Lubię czystą grę. Lubię, jak ktoś staje do pojedynku i to mówi – odpowiada Kidawa–Błońska.

Kto będzie na czele sztabu Małgorzaty Kidawy–Błońskiej?

– Będzie to nowy sztab. To będą osoby, które brały udział w zwycięskich kampaniach, osoby o dużym doświadczeniu – ujawnia kandydatka PO na prezydenta.

– Czyli nie będą to osoby przygotowujące i prowadzące kampanię w ostatnich wyborach, tak? Czyli nie będzie np. Roberta Tyszkiewicza? – upewniała się Beata Lubecka.

– Tak – potwierdza Kidawa–Błońska. – Jak jeżdżę po Polsce i rozmawiałam z ludźmi to słyszałam „wierzymy w panią, ale proszę zrobić taki sztab, żeby była pewność, że będzie dobrze działał” – wspomina.

– Czyli Krzysztofa Brejzy też tam nie będzie? – pytała Lubecka.

– Też nie.

– Na czele stanie mężczyzna, czy kobieta?

– Na czele stanie mężczyzna, ale też w sztabie będzie bardzo dużo kobiet – zapowiada Małgorzata Kidawa–Błońska w Radiu ZET.

W trakcie programu „Gość Radia ZET” padło też pytanie od słuchacza: „Kto pisze pani przemówienia?”.

– Do te pory moje przemówienia pisałam sama. Może nie były najlepsze, może trzeba je konsultować, ale ta i poprzednia kampania działa się bardzo szybko i musiałam polegać na sobie – odpowiada Małgorzata Kidawa–Błońska.

– Przemówienie tuż przed wyborem podczas rady krajowej przed wyborem kandydata PO na prezydenta pisała pani samodzielnie?

– Tak – potwierdza Kidawa–Błońska.

Komu może odebrać głosy Szymon Hołownia?

– Na pewno odbierze prezydentowi Dudzie. Na pewno Kosiniakowi-Kamyszowi i jednak trochę mnie. Zastanawiałam się, jak pojawiła się ta kandydatura. Najbardziej jednak straci na tym prezydent Duda – ocenia Kidawa-Błońska.

– Wyobraża sobie pani, że w drugiej turze spotykają się Andrzej Duda i Szymon Hołownia?

– Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, bo nie chciałabym żeby miała miejsce, ale wszystko w życiu jest możliwe – odpowiada gość Radia ZET.

Beata Lubecka nawiązała też do oświadczenia majątkowego Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

– Posiada pani papiery wartościowe, jedną akcję imienną sportowej spółki akcyjnej Górnik Zabrze wartą około 100 złotych – zauważa prowadząca.

– To akcja symboliczna. Mój mąż kręcił film o Banasiu „Gwiazdy”. To bardzo dobry polski piłkarz. Na pamiątkę kręcenia tego filmu, klub Górnik dał tę jedną akcję. Żeby wszystko było czysto w papierach, trzeba było to wpisać do oświadczenia majątkowego – tłumaczy wicemarszałek Sejmu.

– Jest pani fanką Górnika Zabrze?

– Lubię reprezentację Polski. Nie kibicuję specjalnie żadnej drużynie – odpowiada Małgorzata Kidawa-Błońska.