Borowski: transfer senatorów do PiS byłby kompromitacją, nikt by nie ryzykował

15.10.2019 08:02

Marek Borowski jest przekonany, że rozmowy dotyczące kandydata opozycji na marszałka Senatu zaczną się lada chwila. – Nie mam wątpliwości, że te rozmowy już się zaczną. Jak nie dziś, to jutro – ocenia senator Koalicji Obywatelskiej w programie „Gość Radia ZET”. W rozmowie z Joanną Komolką przyznaje, że opozycja w Senacie nie jest składem jednolitym, ale żaden senator nie przejdzie do PiS. – Byłaby to zupełna kompromitacja tej osoby, nikt nie chciałby zaryzykować – uważa Borowski.

Joanna Komolka: Senator Koalicji Obywatelskiej Marek Borowski. Losy Senatu tak naprawdę ważyły się do ostatniej chwili wczoraj wieczorem. Wiemy, że Senat jest dla opozycji, ale stosunek głosów nie jest aż taki wielki – 51 do 49.

Marek Borowski: Jest nawet bardzo mały. Jest najmniejszy możliwy.

Najmniejszy możliwy. Nie obawiają się państwo, że Jarosław Kaczyński to zrozumiał i będzie starał się przeciągnąć senatorów na swoją stronę?

Zanim odpowiem na to pytanie, to ponieważ jesteśmy tuż po wyborach, to muszę podziękować przede wszystkim swoim wyborcom.

Pan miał imponujący wynik.

Senatorem nie jestem z Bożej łaski, tylko z woli wyborców. Do Pragi przywiązany jestem od lat i co roku tych wyborców jest coraz więcej. Więc bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za zaufanie i obiecuję, że tak jak codziennie udawałem się na Pragę, na Targówek, czy do Wesołej, czy do Rembertowa, to tak samo będzie w tej zbliżającej się kadencji.

Panie senatorze, a czy Jarosław Kaczyński już w tej chwili nie udaje się do Senatorów opozycji po to, żeby przeszli na jego stronę?

Rozumiem, że symbolicznie Jarosław Kaczyński, bo on ma swoich wysłanników, np. pan minister Dworczyk znany z tego, że na Dolny Śląsk jeździł po to, żeby wyciągnąć radnych z sejmików.

A czy tu sytuacja się nie powtórzy? No bo tak jak pan powiedział – to jest najmniejsza możliwa różnica na korzyść opozycji.

Ja uważam, że nie, że ten skład, który jest, nie pójdzie na takie układy. Ja już pomijam to, że byłaby to zupełna kompromitacja tej osoby i myślę, że nikt nie chce tego ryzykować.

Tylko pytanie, co może zaproponować PiS, jak intratne stanowiska.

Co by nie zaproponował, wszystko to trwa tylko chwilę.

No, co najmniej cztery lata prawdopodobnie.

To jest chwila. A później niesława zostaje na całe życie.

Nie takie rzeczy w polskiej polityce się zdarzały.

Mimo wszystko nie sądzę, żeby do tego doszło. Ten skład będzie na to odporny. Jest inny problem – jest problem takie, że to nie jest skład jednolity. A więc są tam i senatorowie Koalicji Obywatelskiej, i Lewicy, i PSL-u, i jeszcze niestowarzyszeni.

Niezależni, tak. No tak, ale czy w związku z tym, że pan mówi, że to nie jest jednolite gremium, to nie będzie np. problemu z wyborem marszałka, prezydium Senatu?

W związku z tym w konkretnych sprawach, gdzie pojawią się różnice poglądów po prostu na określony temat, może dojść do tego, że jeśli senatorowie PiS-u będą zdyscyplinowanie przychodzić na obrady i na głosowania...

A pewnie będą.

...to wiele spraw będą mogli przepchnąć. Dlatego szalenie ważną rzeczą jest uzgadnianie. To znaczy wcześniejsza rozmowa dużego klubu i tych małych kół senackich czy… no, jak są dwie osoby, to nawet koła nie ma, ale w każdym razie z tymi osobami, czy ewentualnie z klubem parlamentarnym, tam gdzie on działa w zasadzie w Sejmie.

Może dojść do takiego porozumienia w przypadku np. Bogdana Borusewicza? Bo jak rozumiem, mówi się o tym, że on będzie kandydatem Koalicji Obywatelskiej na marszałka.

Pierwsza rzecz to jest oczywiście marszałek.

Bogdan Borusewicz?

Marszałek i nie tylko marszałek, bo to będzie pakiet. To jest sprawa także wicemarszałków.

No tak, ale Bogdan Borusewicz, bo to jest najważniejsza osoba w Senacie, pana zdaniem to będzie ten kandydat?

Ja mogę powiedzieć tylko tylko, że Bogdan Borusewicz jest, powiedziałbym, naturalnym kandydatem na marszałka. Nie wiem, być może nie jedynym, być może tu odbędzie się jeszcze jakaś wewnętrzna dyskusja w tej sprawie.

Ale to już czas zacząć tę dyskusję, prawda? Bo skoro pan mówi, że potrzeba czasu na uzgodnienie.

Jaki to mamy dzisiaj dzień?

Wtorek

Wtorek! A właśnie się dowiedzieliśmy wczoraj, jak wygląda sytuacja w Senacie. Więc nie mam wątpliwości, że te rozmowy już się zaczną, już, jeśli nie dzisiaj, to jutro.

Myśli pan, że jest szansa na to, żeby pozostałe ugrupowania, skoro pan mówi o tym, że Senat nie będzie jednolity opozycyjnie, żeby one poparły np. Bogdana Borusewicza, skoro taka będzie wola Koalicji Obywatelskiej i pan mówi, że to jest naturalny kandydat?

Proszę mnie nie wyciągać tutaj na opinię, co zrobi np. Lewica albo co zrobi PSL. To jest ich suwerenna decyzja i moje zdanie tutaj wypowiadane publicznie nie wiem, czy pomoże. To trzeba bardzo dyskretnie, bardzo delikatnie załatwiać i podkreślam, w grę wchodzą także wicemarszałkowie.

Całe prezydium

Tak jest, prezydium. Tam jest czterech, a przynajmniej było do tej pory czterech wicemarszałków i trzeba to jakoś uzgodnić.

Wicepremier Jacek Sasin mówi dzisiaj: „Senat nie zatrzyma nas w realizacji programu”. Liczy na to, że przyjdzie opamiętanie w Senacie? Zatrzyma? Będzie w stanie, w takim układzie?

Jak słucham pana Sasina, to trochę mi się robi smutno. Pan Jacek Sasin po tych wyborach wypowiedział kwestię, która chyba najlepiej charakteryzuje całą politykę PiS-u przez te cztery lata. Powiedział, że jest zdziwiony, trzeba się nad tym zastanowić, jak to jest, że ludzie głosują wbrew swojemu interesowi. Otóż to jest wypowiedź, która pokazuje ten cały cynizm tej polityki. To znaczy: my wam dajemy pieniądze, a to 500+, a to trzynastkę, a to czternastkę, a wy, niewdzięcznicy, głosujecie inaczej. Pan Jacek Sasin nie rozumie, że ludzie kierują się różnymi motywami, nie tylko materialnymi – i całe szczęście. Patrzą także na pozycję polski w Europie. Patrzą także na kwestię praworządności. Na to, w jaki sposób realizowane są podstawowe wartości demokratyczne. I to świetnie, i to wszyscy ci, którzy mówili, że w Polsce ludzie patrzą tylko na kieszeń – okazało się, że nie.

Ale nie zaufali aż tak bardzo Koalicji Obywatelskiej w Sejmie. Chciałam zapytać, czy tak jak mówi Bogdan Zdrojewski w sprawie Grzegorza Schetyny, że już Schetyna powinien ustąpić? Zacytuję: „Wydaje mi się, że Grzegorz Schetyna to na tyle doświadczony polityk, że wie, jaką decyzję podjąć, a my tylko na to czekamy”.

No, konflikt między panem Zdrojewskim a panem Schetyną jest znany od dawna.

Ale może to nie być tylko zdanie Bogdana Zdrojewskiego, może się okazać, że doły partyjne będą domagały się dymisji czy odejścia Grzegorza Schetyny.

Możliwe. Nie wiem. Nie umiem powiedzieć.

Powinien odejść czy nie pana zdaniem?

Nie umiem powiedzieć. Pani mnie nie wyciągnie na taką deklarację.

Wynik nie jest imponujący.

Ja nie zamierzam w tej chwili wchodzić w wewnętrzne sprawy PO z butami, bo tam są bardziej doświadczeni członkowie tej partii, i PO będzie decydować niedługo. Mogę tylko powiedzieć, że np. głosy, że była kiepsko prowadzona kampania, moim zdaniem to jest zbyt płytkie określenie, dlatego że ten wynik wyborczy rozegrał się nie tyle w czasie kampanii, zresztą opozycja nie ma tu wielkich możliwości, trzeba powiedzieć, tylko rozegrał się przez całe cztery lata, kiedy to wszystkie partie opozycyjne, które były, a właściwie żadna z nich nie prowadziła takiej pracy merytorycznej nad przyszłymi ustawami, nad przyszłą koncepcją Polski.

A o roli Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która została wykreowana na lidera Koalicji Obywatelskiej w trakcie kampanii, porozmawiamy na RadioZET.pl i na Facebooku.

***

Marek Borowski ocenia w internetowej części programu, że Jarosław Gowin będzie próbował przypodobać się opozycji na wypadek przegranej PiS w kolejnych wyborach.

– Myślę, że zacznie się ustawiać. Zacznie kontestować pewne propozycje – mówi senator Koalicji Obywatelskiej. – Zacznie mrugać w kierunku opozycji, że on oczywiście znalazł się akurat w tej koalicji, ponieważ Polska tego wymagała, ale przecież nic nie trwa wiecznie i może być w innej – dodaje.

Joanna Komolka zastanawiała się, czy wprowadzenie mocnych nazwisk przez Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobrę do Sejmu może stanowić problem dla Jarosława Kaczyńskiego w układaniu rządu. Gowin wprowadził 18 posłów, Ziobro – 17.

– Może trzeba będzie dać tekę wicepremiera Zbigniewowi Ziobrze? – zastanawiała się prowadząca.

– Nie mogę tego wykluczyć – odpowiada Borowski. – To jest dosyć duża grupa w tym sensie, że może spowodować, że pewne propozycje po prostu nie przejdą. Z drugiej strony mogą czegoś żądać. Jestem przekonany, że w tej układance, jeśli chodzi o rząd, zarówno Gowin jak i Ziobro porozumieją się, żeby zapewnić sobie dobrą pozycję – ocenia.

Senator Koalicji Obywatelskiej uważa, że zmiany może przeczuwać Jarosław Gowin.

– Jeśli mógłbym coś prowokować… to wydaje mi się, że w tej kadencji Jarosław Gowin, który jest politykiem „elastycznym”, już zwietrzy, że idą zmiany. Że to już nie będzie taka kadencja, jak była. Że nie ma żadnej gwarancji, że PiS wygra kolejne wybory. Myślę, że zacznie się ustawiać i kontestować pewne propozycje – zastanawia się Borowski.

– Nie wykluczałby pan pójścia w stronę opozycji? – dopytywała Komolka.

– Oczywiście. Zacznie mrugać w kierunku opozycji, że on oczywiście znalazł się akurat w tej koalicji, ponieważ Polska tego wymagała, ale przecież nic nie trwa wiecznie i może być w innej – przypuszcza gość Radia ZET.

Marek Borowski skomentował też dobry wynik uzyskany przez Marka Kuchcińskiego, byłego marszałka Sejmu, odwołanego po aferze związanej z przelotami. Pojawiły się sugestie, że Kuchciński mógłby być kandydatem na marszałka na kolejną kadencję, bo uzyskał wysokie poparcie w swoim okręgu.

– To byłby policzek wymierzony Polakom, nie mówiąc już o opozycji, z którą chce się kompromisowo rozmawiać – uważa Borowski.

– Ale tylko w Senacie – mówi o propozycjach kompromisu Joanna Komolka.

– Nie ma tak. To i w Sejmie trzeba zmienić sposób działania. Trzeba jakoś wytłumaczyć własnemu elektoratowi, że ten drugi sort to może nie jest jednak taki drugi, może czasami mają rację – odpowiada senator KO.

Marek Borowski zapowiada też, że będzie obstawał przy wprowadzeniu istotnej zmiany w Senacie.

– Żebyśmy wszyscy przyjęli zasadę, mówię o większości, że wracamy do dobrej tradycji Senatu. To znaczy, że projekty, które przychodzą z Sejmu, są właściwie opiniowane, a opinie legislatorów są brane pod uwagę – mówi.

Senator zwraca uwagę, że do tej pory opinie legislatorów nie były brane pod uwagę.

– Tak na marginesie, cieszę się także ze względu na tych legislatorów, prawników, którzy pracują w Senacie. Świetnych, ale do tej pory kompletnie lekceważonych. Chciałbym, żeby ich głos się liczył, bo po to oni właśnie są – mówi Marek Borowski.

Senator Koalicji Obywatelskiej deklaruje, że senatorowie będą przywiązywać uwagę do ewentualnych poprawek.

– Jeśli trzeba wnieść poprawki, będziemy je wnosić. Jeśli trzeba będzie odrzucić, to będziemy odrzucać i będziemy mówić głośno dlaczego, informując opinię publiczną – mówi Borowski.

Gość Radia ZET zapowiada też wzmocnienie inicjatyw ustawodawczych w Senacie.

– One były bardzo słabe w tej ostatniej kadencji. Było ich stosunkowo niewiele. Jedna na przykład została kompletnie zlekceważona, mimo że szalenie ważna – ocenia Borowski. – Byłem jej inicjatorem. To była ustawa dotycząca tzw. emerytek z 1953 roku. Senat przyjął jednogłośnie, poszło do Sejmu i w Sejmie nagle zniknęło z porządku obrad – wskazuje.