Marek i Tomasz Sekielscy: kontynuacja „Tylko nie mów nikomu” pod koniec stycznia

22.11.2019 08:02

Marek i Tomasz Sekielscy – tegoroczni laureaci Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego – zapowiadają w programie „Gość Radia ZET”, że kontynuacja filmu „Tylko nie mów nikomu” pojawi się pod koniec stycznia. Będzie nosić tytuł „Zabawa w chowanego”. – Zabawa w chowanego jest z jednej strony najbardziej znaną z dzieciństwa zabawą dzieci. A druga rzecz: „Zabawa w chowanego”, jeśli chodzi o chowanie i ukrywanie przestępców seksualnych – wyjaśnia Tomasz Sekielski. Bracia Sekielscy zapowiadają też, że film o SKOK-ach pojawi się pod koniec czerwca lub na początku września.

Beata Lubecka: Marek Sekielski, Tomasz Sekielski, czyli laureaci tegorocznej nagrody im. Andrzeja Woyciechowskiego, nagrody Radia ZET. Dzień dobry, witam panowie, bardzo gratuluję, naprawdę z całego serca. Zresztą wydawało mi się, że byliście pewniakami. Wam też się tak wydawało?

TS: Dzień dobry, bardzo mi miło. Strasznie się cieszymy, że tutaj jesteśmy i że jesteśmy w związku z tak prestiżową nagrodą Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego. Chciałem podziękować bardzo kapitule w moim i Marka imieniu, chociaż Marek oczywiście sam podziękuje też pewnie zaraz.

Marek, spodziewałeś się, że dostaniecie tę nagrodę czy nie, jak to było? Tak z ręką na sercu.

MS: Wydawało mi się to bardzo prawdopodobne, bo analizując te materiały, których mnóstwo było fantastycznych w tym roku, to jednak zasięg naszego filmu jest takim argumentem, który jest…

No nieprawdopodobny.

MS: ...przesądzający, bo jednak te 23 miliony...

Odsłon.

MS: to nie jest widownia spotykana w Polsce w zasadzie… No nie wiem, czy jest jakiś film, który zrobił taki wynik, poza filmami z brodą, czyli „Krzyżakami” i tego typu klasyką fabularną. Więc chyba to musiało przesądzać i też jakby to, że to była pierwsza taka udana próba pokazania telewizyjnie, obrazkowo, tego problemu, o którym się wiele pisało, wiele mówiło, ale rzadziej się to filmowało.

A wy się odważyliście. Cała sala, miałam wrażenie, że jednak jest z wami, że ten huragan braw, który się podniósł, jak weszliście na scenie, no to mówiło samo za siebie, że byliście faworytami, absolutnie tak. Ja wiem, że byliście pytani już wiele razy, ale co było najtrudniejsze podczas pracy nad tym filmem „Tylko nie mówi nikomu”?

TS: Rozmowy z ofiarami. Te wielogodzinne spotkania, które poprzedzały same nagrania. Ja osobiście spotkałem się z kilkudziesięcioma osobami, które w dzieciństwie były skrzywdzone przez duchownych. Część z nich od razu mówiła, że nie wystąpi w filmie, ale ma potrzebę zrzucenia z siebie tego, opowiedzenia komuś wreszcie i ujawnienia tego, co przeżyły. Te osoby bardzo mi też pomogły w zrozumieniu schematu, który sprawiał, że sprawy były tuszowane i ukrywane. Ostatecznie zgodziło się kilkanaście osób na nagranie.

Ale wycofały się, jak rozumiem?

TS: Dwie się wycofały, natomiast my ze względu na to, aby film miał spójność, aby się opowiadał, musieliśmy wybrać jakieś historie.

Dokonać pewnej selekcji.

TS: Tak. I stąd pokazały się te historie, które państwo widzieli już w filmie „Tylko nie mówi nikomu”. W styczniu, pod koniec stycznia, jest kolejna część – „Zabawa w chowanego”.

A dlaczego „zabawa w chowanego”?

TS: „Zabawa w chowanego” ze względu na to, że… Zabawa w chowanego jest z jednej strony taką najbardziej znaną z dzieciństwa zabawą dzieci. A druga rzecz: „Zabawa w chowanego”, jeśli chodzi o chowanie i ukrywanie przestępców seksualnych.

Czyli takie podwójne znaczenie, można powiedzieć.

TS: Tak jest. Więc najtrudniejsze były te rozmowy z ofiarami, bo to są dramatyczne ich przeżycia, to są łzy, to są nerwy, to jest zniszczone życie. Więc dla mnie najtrudniejsze były właśnie te spotkania, mimo że w swojej prawie 25-letniej karierze dziennikarskiej widziałem wiele ludzkich tragedii, to jednak te historie mną wstrząsnęły...

Najbardziej.

TS: ...i zostały mi w głowie, i wciąż gdzieś wracają.

Ten wasz film, reportaż, też jest wyjątkowy, ponieważ rozbiliście system, mogę tak powiedzieć, ponieważ okazało się, że można taki film nakręcić poza korporacjami medialnymi. Zresztą korporacje medialne były niechętne, żeby dać patronat nad waszym filmem. Okazało się, że jednak ludzie się zrzucili w Internecie, Polacy.

MS: Było to trudne, było to ze wszech miar nowatorskie też.

Pokazaliście, że jak się chce, to można.

MS: Tak, jak się chce, to można.

Nie ma barier.

MS: Było to też bardzo trudne z tego względu, że przez jakieś siedem, osiem miesięcy my tak naprawdę nie wiedzieliśmy, czy będziemy w stanie w jakimś takim rozsądnym terminie ten film zrealizować, bo zbiórka, którą prowadziliśmy na serwisie Patronite była na wysokim poziomie, ale nie dość wysokim, więc ja jako producent byłem w sytuacji, że wiedziałem, że ten film musimy już zrobić, bo już tyle pieniędzy zostało zebranych, natomiast dziura budżetowa była cały czas tak wyraźna, że zastanawiałem się po prostu, co trzeba będzie być może za chwilę zrobić, żeby ten budżet dopiąć i ten film nakręcić.

TK: Kreatywna księgowość.

To ty, Marku, zawiadujesz finansami w tym duecie?

MS: Tak, to ja jestem tym złym od finansów.

Księgowym.

MS: Tak, tym złym księgowym. Ale paradoksalnie to też była nasza… Później się okazało, że to jest silną stroną filmu, bo dzięki temu, że nie stał za nami żaden duży nadawca ani mniejszy n awet nadawca, nie było jakiejś jednej osoby, która by nam wyłożyło na to pieniądze, też wiarygodność nasza była jakby inna.

Mieliście wolność.

I zamknęliśmy usta w ten sposób przynajmniej części krytykom. No i udało się. Skala nas przerosła sukcesu.

A na ten drugi film, „Zabawa w chowanego”, już są pieniądze?

TS: Tak.

On już się robi, generalnie, rozumiem, że jest na ukończeniu i będzie pod koniec stycznia przyszłego roku?

TS: Pod koniec stycznia będzie, tak, przyszłego roku. Mieliśmy go wyemitować już jesienią, ale ze względu na to, że ja miałem tam pewne perturbacje zdrowotne, wszystko się przesunęło w czasie, dlatego będzie w drugiej połowie stycznia.

A co robi prokuratura? Bo pamiętam, że prokuratura w Kielcach wszczęła postępowanie w sprawie Anny Misiewicz, z tego, co pamiętam.

TS: Tak. Znaczy, co robi prokuratura… Niektóre prokuratury wykonały jakieś pozorowane ruchy. To, co się dzieje w Kielcach… Na dzień dzisiejszy nie wiem, na jakim to jest etapie.

MS; Ale generalnie sprawa jest w toku.

TS: Tak.

MS: Warszawa zajmuje się sprawą księdza Olejniczaka, który łamał zakaz sądowy…

TS: Zbliżania się do dzieci.

MS: ...zbliżania się do dzieciaków i udzielał rekolekcji w Malborku. Więc ta sprawa jest w toku, natomiast nie mamy informacji. Jedna prokuratura umorzyła sprawę Eugeniusza Makulskiego, ze względu na przedawnienie zarzutów.

TS: Kustosza...

Kustosza.

MS: Tak, kustosza Bazyliki w Licheniu.

Czyli figura, można powiedzieć, jeśli to Bazylika w Licheniu. Jednak kustosz to figura.

MS: Moim zdaniem prokuratura… jednak w większości to są działania pozorowane, bo odnoszę wrażenie, jakby prokuratura była bezradna np. wobec biskupów, którzy nie chcą udzielać informacji, nie chcą przekazywać dokumentacji dotyczącej księży. Bo każdy ksiądz w diecezji, w kurii, ma swoją teczkę, w której jest wiele bardzo ważnych informacji na temat jego posługi kapłańskiej, ale też informacji dotyczących potencjalnych działań niezgodnych z prawem, zgłoszeń, donosów, więc biskupi niechętnie, przynajmniej część z nich niechętnie dzieli się tymi informacjami.

Czyli można powiedzieć, że prokuratura rozpina taki parasol ochronny nad hierarchami, nad biskupami?

MS: Niestety tak. Też nie zawsze, bo są prokuratorzy, mieliśmy takie sygnały już po filmie, którzy zajmowali się tą sprawą, natomiast umarzali pewne wątki ze względów proceduralnych, no bo procedury, też są jakieś tam zapisy Kodeksu postępowania karnego i prokuratorzy się muszą ich trzymać. Natomiast jest taka sytuacja…

TS: W Poznaniu była głośna sprawa, abp Gądecki, który nie chciał wydać na polecenie sądu…

Materiałów.

TS: Tak.

MS: To jest jeden przykład, ale generalnie nie musimy się tutaj czarować, że prokuratura jest w stu procentach niezależną instytucją. Wiemy, że rządzi nią polityk, i polityk, który ma możliwość ręcznego sterowania poszczególnymi prokuratorami.

Zbigniew Ziobro, prokurator generalny.

Tutaj styk władzy z tą hierarchią kościelną jest patologiczny w pewien sposób i też dlatego mamy o czym robić kolejny film.

A film o SKOK-ach kiedy powstanie? Kiedy trafi do Internetu? Bo to już jest naprawdę wielki kaliber.

TS: Nie chciałbym teraz składać deklaracji, bo ze względu na tę obsuwę z drugim filmem „Zabawa w chowanego” nie chciałbym...

Składać jakichś deklaracji.

MS: To będzie połowa przyszłego roku, myślę, tak to powinno być. Na pewno nie wypuścimy w wakacje same, więc jeżeli się nie wyrobimy na początek czerwca, to opublikujemy film pewnie we wrześniu.

„Dostaję dobre rady, aby nie ruszać tego tematu, bo jest niebezpieczny” – tak mówiłeś w mediach, Tomku. Czyli rozumiem, nie rezygnujecie?

TS: Nie, absolutnie nie. Uważamy, że to jest temat ważny, który trzeba pokazać widzom, temat, który bulwersuje, gdy zaczyna się wokół niego chodzić, bo to nie tylko jest kwestia olbrzymich pieniędzy, które gdzieś zniknęły i wyparowały z tego systemu SKOK-ów, ale to jest kwestia ludzkich dramatów. Pojedyncze sprawy, gdzie ludzie zostali z niczym, gdzie ciąży na nich jakieś gigantyczne zadłużenie, gdzie byli zmuszani do brania kredytów. Mamy sygnały o tym, że naprawdę wiele osób cierpi przez to, co się wydarzyło.

Będzie to mocny film. Tutaj muszę postawić trzykropek, bo schodzimy z anteny, ale jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl. Dziękuję bardzo.