Mariusz Błaszczak: Wystąpienie Jażdżewskiego na UW jest haniebne, to nie była krytyka na poziomie. Cel był polityczny

06.05.2019 07:19

- To były inwektywy. To nie była krytyka przystająca ludziom na pewnym poziomie. Cel był polityczny – tak szef MON Mariusz Błaszczak ocenia w „Gościu Radia ZET” wystąpienie Leszka Jażdżewskiego 3 maja na Uniwersytecie Warszawskim. Według gościa Beaty Lubeckiej, naczelny lewicowego pisma „Liberte!” krytykował kościół katolicki w sposób urągający debacie publicznej. 

Beata Lubecka: Mariusz Błaszczak, szef resortu obrony narodowej. Pamięta pan swoją maturę?

Mariusz Błaszczak: Pamiętam, ale to dawno temu było.

Ale świadectwo maturalne było z czerwonym paskiem?

Miałem piątki na egzaminie ustnym, na części egzaminu ustnego...

Ale ze wszystkich przedmiotów?

Ze wszystkich przedmiotów.

Brawo.

Cztery przedmioty wtedy na egzaminie ustnym zdawałem. Na egzaminie pisemnym piątek nie było, ale było dobrze.

A stresował się pan bardzo?

Ja myślę, że bardziej rodzice się stresują, więc pozdrawiamy wszystkich maturzystów. Dzisiaj język polski.

Trzymamy kciuki bardzo mocno. Życzymy powodzenia.

Życzymy powodzenia.

Wrócimy jeszcze do piątku, bo Donald Tusk miał swoje wystąpienie na Uniwersytecie Warszawskim. Powiedział tak: „Nie może być tak, że władza raz na rok obchodzi święto konstytucji, a przez cały rok obchodzi konstytucję”. To było o was.

To było takie twierdzenie bezpodstawne, to jakieś zaklęcie kolejne.

Jak to bezpodstawne?

No tak, bo jeżelibyśmy...

Tu można by wymienić: niepublikowanie wyroków TK, próba jednak skrócenia kadencji pierwszej prezes SN – to tylko jedne z niektórych.

Jeszcze TK w starym składzie orzekł, że ustawa zmieniona przez koalicję PO-PSL była sprzeczna z konstytucja. To ta ustawa, która gwarantowała awansem wybór sędziów TK.

Czyli rozumiem, poprzednicy łamali konstytucję, a wy jesteście czyści jak łza?

Jeżeli Donald Tusk te zaklęcia wygłasza, to przypomnę: około 50 orzeczeń TK nie wykonał jego rząd, razem z rządem jego następczyni, Ewy Kopacz.

Teraz TK prawie w ogóle nie wydaje orzeczeń.

Ale to jest tak, że stroi się w piórka kogoś innego Donald Tusk, dlatego że poucza, nie powinien angażować się w kampanię wyborczą, to jest sprzeczne z zasadami unijnymi.

Ale w jaki sposób się angażował? Powiedział, że jako przewodniczący Rady Europejskiej może jednak rozmawiać z Europejczykami.

No nie no, zaklęcie na tym polegało, że powiedział na początku, że on nie powinien się angażować w kampanię wyborczą, a potem jego słowa zaprzeczyły tej deklaracji. A poza wszystkim wystąpienie Donalda Tuska było w cieniu. Ważniejsze było wystąpienie, haniebne wystąpienie pana Jażdżewskiego, takiego supportera.

Dlaczego ono było takie haniebne pana zdaniem?

Dlatego, że pokazał, z jaką pogardą odnosi się do ludzi, do chrześcijan, do katolików w Polsce.

Które słowa były takie pogardliwe wobec chrześcijan? Krytykował Kościół jako taki, jako instytucję, ja rozumiem, że hierarchów kościelnych...

W sposób urągający zasadom, takim elementarnym zasadom. debaty publicznej. To były inwektywy, to nie była krytyka taka, jaka przystoi ludziom na pewnym poziomie. To był cel oczywiście polityczny, dlatego że...

Ale które słowa pana najbardziej ubodły w takim razie, skoro pan jest taki niezadowolony?

To porównanie do zwierząt, takich zwierząt, które uchodzą za…

A to nie było o klasie politycznej?

Jeżeli było o klasie politycznej, to też nie przystoi. To jest język pogardy wobec innych, wobec ludzi, a był takim przedmówcą Donalda Tuska właśnie ten pan.

Ale jaki Donald Tusk miał związek z tym wystąpieniem?

Żadnego.

Sądzi pan, że pisał to wystąpienie Jażdżewskiemu?

Tylko mu pogratulował. Tylko w takim geście mu pogratulował...

Miałam wrażenie, że trochę się zdystansował na początek właśnie od tego wystąpienia.

Aha, to pewnie tak jak Kosiniak-Kamysz. Gdzieś widziałem w gazecie, że Kosiniak przyjął z aplauzem te słowa, a Kamysz je skrytykował. To mniej więcej w tym stylu. A poza wszystkim, jeżeli już oceniamy takie wystąpienie, ono jest haniebne z prostego powodu, dlatego że godzi w podstawy cywilizacyjne Polski. Święty Jan Paweł II mówił o tym wprost, że demokracja pozbawiona wartości zmienia się w jawny albo zakamuflowany totalitaryzm, a Jażdżewski godzi w wartości.

Ale czy w związku z tym trzeba na niego aż donosić do prokuratury? Bo jeden z waszych posłów, posłów PiS-u zapowiada, że złoży doniesienie do prokuratury w tej sprawie.

Ja myślę, że wszyscy dokładnie widzieli, co oznacza powrót do władzy Koalicji Europejskiej czy też wygrana w wyborach tych ludzi. Oznacza uderzenie w podstawy cywilizacyjne państwa polskiego.

Ale przecież od tych słów się odciął Grzegorz Schetyna.

No tak.

Odciął się właśnie Władysław Kosiniak-Kamysz, w co pan powątpiewa.

Tylko bili brawo, kiedy te słowa usłyszeli. Nie zrozumieli, co powiedział Jażdżewski, może nie zorientowali się w treści. Ja uważam, że to było wszystko wyreżyserowane i przygotowane. O to chodziło, żeby wywołać takie...

Ale nie ma pan żadnych dowodów na to.

To jest moja ocena. Oceny jeszcze mogę wygłaszać. Ale jeżeli będzie tak, że podstawy cywilizacyjne zostaną zniszczone, jeżeli ten system wartości zostanie zniszczony, to czeka nas sytuacja, o której mówił właśnie święty Jan Paweł II. A więc pamiętajmy, kiedy już będziemy głosować 26 maja, pamiętajmy, jakich wyborów dokonujemy, czy opowiadamy się za systemem cywilizacyjnym...

Tutaj taka lekka agitacja ze strony ministra obrony narodowej.

Tak. Czy opowiadamy się za systemem cywilizacyjnym opartym na fundamencie chrześcijaństwa, czy też głosujemy na tych, którzy w te wartości godzą. Sługa Boży prymas Wyszyński mówił o tym, że Kościół jest kwintesencją narodu polskiego, że wokół właśnie Kościoła rzymskokatolickiego przetrwaliśmy zarówno zabory, jak i później czasy komunizmu.

Teraz zapytam pana o sprawy związane z resortem, bo 4 lata temu PiS zarzucało poprzednikom, czyli PO głównie, że chce kupować caracale, jak wiadomo, do tego nie doszło, że to najdroższe śmigłowce świata, a teraz MON podjęło decyzję, że będziecie kupować włoskie śmigłowce AW101 za półtora raza wyższą cenę za jeden egzemplarz.

Nie, to nieprawda.

Jak to nie? Mieliśmy przecież kupić 50 caracali za ponad 13 mld, no to średnio by wyszło za sztukę ponad 200 mln. A teraz cztery sztuki po ponad 400 mln zł.

To jest tak, jakbyśmy… Ja podpisałem dwie umowy o kupieniu w sumie ośmiu śmigłowców, czterech black hawków dla wojsk specjalnych i czterech śmigłowców dla marynarki wojennej.

Ja mówię teraz o AW101.

Tak. Jeżeliby pani redaktor połączyła te dwie kwoty i podzieliła na osiem, to cena wyjdzie podobna do ceny jednostkowej caracala.

Chwileczkę…

Tak.

Za zakup tych AW101 zapłacicie ponad 1,5 mld zł brutto.

1,5 mld zł brutto, tak, ale proszę do tego dodać jeszcze 680 mln zł za cztery black hawki. Proszę podzielić to na 8 i wtedy wyjdzie bardzo zbliżona cena.

Ale mówimy o 1,5 miliarda, o tej kwocie, i za tę kwotę zostaną zakupione cztery śmigłowce do zwalczania okrętów podwodnych.

Ja mówię o mechanizmie. Caracale to śmigłowce, których miano kupić rzeczywiście 50, ale to śmigłowce o różnym przeznaczeniu, różnym wyposażeniu, a więc różnej cenie także. Śmigłowiec transportowy jest dużo tańszy od śmigłowca, który jest przeznaczony do zwalczania okrętów podwodnych. A więc jeżeli te 13 mld dzielimy na 50, to rzeczywiście cena jednostkowa nam wychodzi dwieście kilkadziesiąt milionów złotych.

Nie zgadzamy się tutaj.

Nie, nie, ale ja pokazuję… Przecież to jest proste. Pokazuję metodę, jaką można się posłużyć, żeby pokazać różnorodność cen. Ale co innego jest najważniejsze.

Osiem śmigłowców: cztery black hawki, cztery do zwalczania okrętów podwodnych. Czy na cztery lata rządów PiS-u zakup ośmiu śmigłowców to jest sukces?

Ja rozpocząłem swoją misję w MON 9 stycznia ubiegłego roku.

Ale wcześniej był pana znakomity poprzednik, Macierewicz.

Ja doprowadziłem do podpisania umowy w sprawie kupienia śmigłowców, jednych, drugich, doprowadziłem do podpisania umowy w sprawie systemu Patriot.

Czyli odcina się pan od Macierewicza, tak?

Nie, ja tylko pokazuję to, co zrobiłem. Doprowadziłem do podpisania umowy w sprawie kupienia rakiet Himars. To są rakiety o zasięgu do 300 km.

To już wszystko wiemy.

A jeszcze z tymi śmigłowcami – bo co jest najważniejsze, pani redaktor? Najważniejsze jest to, że obie umowy zostały podpisane z firmami, które produkują w Polsce. To jest Mielec, PZL Mielec – black hawki – i PZL Świdnik, który produkuje AW101.

Ostatnie pytanie: które z czterech śmigłowców do zwalczania okrętów podwodnych będą produkowane w Polsce?

Pani redaktor, gdyby była umowa z Francuzami w sprawie caracali, to Mielec i Świdnik zostałyby zamknięte. Dlaczego? Dlatego że montownia, którą proponowali Francuzi, weszłaby na rynek w Polsce i spowodowałaby zamknięcie Mielca i Świdnika. Tak że zwracam się do głosujących w województwie lubelskim, mieszkańców Świdnika...

Nie, to już jest jawna agitacja.

Proszę państwa, gdyby było tak, że byłyby śmigłowce francuskie, to wtedy firmy w Świdniku by nie było, a w województwie podkarpackim, gdyby były caracale, też nie byłoby PZL Mielec. A więc to jest ta różnica, to jest podstawowa różnica.

Koniec części radiowej, Mariusz Błaszczak, szef resortu obrony zostaje z nami, jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl.

Dziękuję, miłego dnia i trzymamy kciuki za maturzystów.

Tak jest.

***

W internetowej części „Gościa Radia ZET” Mariusz Błaszczak odpowiedział na pytanie, które części do śmigłowców zakupionych na potrzeby Marynarki Wojennej będą produkowane na terenie Polski.

- Pan Profumo, prezes Leonardo powiedział podczas ceremonii podpisywania umowy, że każdy śmigłowiec zbudowany i wyprodukowany przez Leonardo posiada części wyprodukowane w Świdniku. To jest duża firma. Ma swoje zakłady we Włoszech, Wielkiej Brytanii i PZL Świdnik – mówi szef MON. Zapewnia przy tym, że śmigłowców nie będzie trzeba dodatkowo doposażać, a do polskiej armii trafią już w 2022 roku.

Minister obrony narodowej odpowiedział też na pytanie słuchaczki: „Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że wejście na polecenie Antoniego Macierewicza Żandarmerii Wojskowej uzbrojonej w łomy i wytrychy do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO było bezprawne i nosiło znamiona włamania. Kto i kiedy wyciągnie konsekwencje wobec byłego ministra, Antoniego Macierewicza?”

- Ten proces jeszcze trwa. Zobaczymy, jaki będzie ostateczny rezultat postępowania sądowego. Wymiar sprawiedliwości zdecyduje, osądzi – twierdzi Mariusz Błaszczak.

- Ale ma pan chyba jakieś zdanie na ten temat. Czy to było konieczne, czy nie było konieczne? – dopytywała Beata Lubecka.

- Nie chcę wpływać na orzeczenia niezawisłych sądów.

- Nie, ja myślę, że nie chce pan tego skomentować, bo nie chce pan krytykować swojego poprzednika – stwierdza prowadząca „Gościa Radia ZET”.

- Zależy mi na tym, żeby niezawisły sąd ocenił w szczegółach to, co dotyczy tej sprawy – odpowiada krótko Błaszczak.

Minister obrony narodowej tłumaczył się w Radiu ZET z nagranego przez jego resort filmu promującego defiladę 3 maja. Klip spotkał się z krytyką z internecie. Kwestionowana była między innymi jakość wykonania i fabuła.

- Film był z przymrużeniem oka. Sam w moim wpisie tak to skomentowałem. Zależy nam na tym, żeby szczególnie w roku 20-lecia wstąpienia Polski do NATO i 15-lecia wstąpienia do UE, żeby jak najwięcej osób przyszło i rzeczywiście przyszło 3 maja na Wisłostradę – mówi szef MON.

Kto wpadł na pomysł nakręcenia filmu?

- Mój zespół. Ja współpracuję z ludźmi, współpracowaliśmy razem w MSWiA, pracujemy razem w MON. To był pomysł moich współpracowników – tłumaczy gość Radia ZET.

Ile to kosztowało?

- Zostało to zrobione nakładem sił i środków własnych.

- To znaczy, że w MON pracują operatorzy kamer? – zastanawiała się Beata Lubecka.

- Operatorzy nie pracują w MON, chociaż mamy świetnych fotografów i ludzi, którzy również dokumentują wszystkie wydarzenia. Jest jakaś interpelacja, więc przedstawimy dokładne koszty związane z nagraniem tego spotu – zapewnia Mariusz Błaszczak.

Gość Beaty Lubeckiej skomentował też krytyczne słowa Tomasza Siemoniaka. Na Twitterze szef MON z czasów PO napisał: „Jaki minister, taki aktor - zęby bolą. Generałowie jako aktorzy też słabo - powinni odmówić udziału w takich szopkach. Ośmiesza to wojsko, nawet defiladowe”.

- Sfrustrowany człowiek – uważa Mariusz Błaszczak. – Co on ma powiedzieć, bidak? Siedzi sobie w tym Sejmie i tak się złości. Ta żółć mu zalewa organy wewnętrzne i tak co jakiś czas tę żółć z siebie wydobywa – dodaje.

- Pamiętam, że w swojej książce sprzed kilku lat premier Kaczyński wspominał, że był zainteresowany również tą kategorią muzyki – tak Mariusz Błaszczak odpowiada na pytanie od kiedy prezes PiS słucha disco polo. Pytanie padło w kontekście konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Pułtusku, na której wystąpił zespół Bayer Full.

- To bardzo miło, kiedy możemy sobie razem pośpiewać. Taki charakter ma ta muzyka. Nawet było kiedyś takie pojęcie użyte: „piosenka biesiadna”. Myślę, że bardzo miła piosenka biesiadna – uważa minister obrony narodowej.

- A to nie jest tak, że upodobania prezesa zmieniają się na potrzeby kampanii wyborczej? – zastanawiała się Beata Lubecka.

- Nie. Premier Kaczyński należy do bardzo konsekwentnych polityków. Poznałem go w latach dziewięćdziesiątych…

- Czyli już w latach dziewięćdziesiątych słuchał disco polo?

- Nie. Mówię o konsekwencji, jeśli chodzi o poglądy. O program Prawa i Sprawiedliwości, wcześniej Porozumienia Centrum – precyzuje Mariusz Błaszczak.

Czy minister obrony narodowej lubi disco polo?

- Ja generalnie słucham mało muzyki, ale tak – deklaruje Błaszczak.

- A pana ulubiona piosenka zespołu Bayer Full? – dopytywała gospodyni „Gościa Radia ZET”.

- „Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina. Starszy, czy młodszy…”. Pani redaktor też tę piosenkę zna, każdy ją zna – mówi szef MON.

- Ale jak to się stało, że zespół Bayer Full zagrał na konwencji PiS, a na czele tego zespołu Sławomir Świerzyński, który wystąpił z PSL i bardzo utyskiwał na ochronę praw LGBT? – zastanawiała się prowadząca rozmowę.

- Miał powody – mówi Mariusz Błaszczak. – Jeśli PSL nagle robi taką woltę i z partii, która twierdzi, że była konserwatywną, nagle staje się partią lewicową – dodaje.

- A jak występuje taki zespół, to charytatywnie, czy za zapłatą? – zastanawiała się Beata Lubecka.

- Nie wiem jak było w tym przypadku. Należy zapytać sztab wyborczy PiS – odpowiada szef MON.

Czy będą wyciągnięte konsekwencje wobec żołnierza, który zasnął za plecami prezydenta Andrzeja Dudy podczas defilady 3 maja?

- Zachowanie oczywiście niestosowne. Nie powinno mieć miejsce - ocenia Błaszczak. - Z tym, że sam pan prezydent podszedł do tego zachowania z poczuciem humoru. Wpis na Twitterze pana prezydenta Dudy jest tego dowodem - dodaje.

- Ale rozumiem, że żadnych konsekwencji nie będzie?

- No zostanie upomniany, albo już został upomniany, że takie zachowanie stosowne nie jest.

- Może był zmęczony. Rozumiem, że były ćwiczenia w nocy...

- Siedzenie w samochodzie raczej do męczących nie należy - stwierdza szef MON.