Michał Dworczyk: We wtorek lub środę z KPRM wyjdzie zaproszenie do udziału w okrągłym stole o oświacie

15.04.2019 06:43

- Jutro, najpóźniej pojutrze z Kancelarii Premiera wyjdzie zaproszenie do wszystkich zainteresowanych udziałem w okrągłym stole - zapowiada w Gościu Radia ZET szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk. Rozmowy te mają pomóc w wypracowaniu porozumienia między strajkującymi nauczycielami a rządem. - Chcemy, żeby udział wzięli w nim też przedstawiciele samorządów, rodziców - mówi gość Beaty Lubeckiej o ewentualnych uczestnikach okrągłego stołu. 

Beata Lubecka: Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera, PiS. Dlaczego premier nie chce negocjować z nauczycielami?

Michał Dworczyk: Oczywiście, że premier chce rozmawiać z nauczycielami, tak jak z innymi grupami zawodowymi.

Chce, ale do tej pory nie wykazał inicjatywy żadnej.

Do tej pory włączył się na pewnym etapie w rozmowy z nauczycielami, wyznaczając panią premier Beatę Szydło do rozmów, żeby wskazać, jak to jest istotna sprawa z punktu widzenia rządu – znalezienie konsensusu, wypracowanie porozumienia ze środowiskiem nauczycieli. I w części się udało, bo przypomnijmy: rząd podpisał porozumienie z Solidarnością.

Matury mogą być zagrożone...

Nauczyciele dostaną, wszyscy dostaną 16% podwyżki w roku 2019, około 500 zł średnio dla nauczyciela dyplomowanego.

To już wszystko wiemy. Spróbujmy wyjść do przodu. Zagrożone mogą być matury, a premier mówi: okrągły stół po świętach. No to czy to jest poważne?

Tak, to jest bardzo poważne, dlatego że w tej chwili rząd skupia się na tym, co jest najistotniejsze, czyli na tym, aby najpierw gimnazjaliści, a od dzisiaj ósmoklasiści mogli zdać egzaminy.

Ale to nie rząd organizuje, tylko kuratoria, samorządowcy…

Otóż informuję panią redaktor i naszych słuchaczy: żeby do egzaminów doszło trzeba było przeprowadzić szereg działań, również legislacyjnych, które pozwoliły na to, aby w miejsce nauczycieli, którzy strajkują, mogli nauczyciele inni wejść i przeprowadzić egzaminy.

Strażnicy więzienni, leśnicy.

I trzeba podziękować tym wszystkim osobom posiadającym odpowiednie kwalifikacje, dzięki którym dzieci mogą przystąpić do egzaminów, i tym wszystkim nauczycielom, którzy nie zostawili dzieci i dzięki którym odbyły się egzaminy do gimnazjów i dziś odbywają się egzaminy ósmoklasisty.

Bardzo dziękujemy, tak. A może PiS nie traktuje poważnie nauczycieli, bo to nie jest wasz elektorat?

PiS bardzo poważnie traktuje wszystkie grupy zawodowe.

Nauczyciele mają chyba jednak trochę inne wrażenie.

Nauczyciele jako grupa zawodowa, która jest niezwykle istotna, bo kształtuje młodych Polaków, jest szczególnie poważnie traktowana.

A może chcecie wziąć nauczycieli głodem? Jeśli nauczyciele strajkują, nie zarabiają, tracą codziennie po 100-150 złotych…

Natomiast rzeczywiście dostrzegamy pewne zaskakujące trendy, jeśli chodzi o nauczycieli, dlatego że strajk, tak jak każda grupa zawodowa, nauczyciele mają prawo do strajku, ale strajk miejscami zaczyna się radykalizować. I teraz: jeżeli widzimy takie napisy: „Tylko świnie pilnują na egzaminie”...

Ale to jest jakiś margines absolutnie.

Jeżeli nauczyciele – i to nie są pojedyncze przypadki – którzy zostali z dziećmi, którzy przeprowadzają egzaminy, są w jakiś sposób, mówiąc kolokwialnie hejtowani, czy poddawani presji, to zmierza w złą stronę. Ja wiem, że to jest margines, na szczęście, dlatego że większość nauczycieli ma na pierwszym planie dzieci i dobro dzieci, niemniej takie przypadki się zdarzają i trzeba apelować do ZNP, żeby działacze tego związku nie radykalizowali nastrojów i żebyśmy wspólnie pracowali nad porozumieniem.

Ja myślę, że ZNP już apeluje, żeby takie zachowania nie były powielane. A kiedy ten okrągły stół? Możemy podać jakąś datę?

Jutro, najpóźniej pojutrze wyjdzie zaproszenie z Kancelarii Premiera do wszystkich zainteresowanych udziałem w tym okrągłym stole. I zaraz po świętach...

Czyli do kogo konkretnie? Do ZNP, do FZZ?

Nie tylko...

Do kogo jeszcze?

...dlatego że chcemy, żeby w tym okrągłym stole wzięli udział przedstawiciele samorządów, przedstawiciele rodziców. Chcemy, żeby rodzice również mieli większy wpływ na szkołę.

To kto ma reprezentować rodziców w takim razie?

Chwileczkę, zaczekajmy na to, aż wyjdą oficjalne zaproszenia, na to, jak przedstawimy, jak ten okrągły stół ma wyglądać. Chcemy, żeby była to poważna debata o radykalnych zmianach w systemie oświaty. Bo nie chcemy rozmawiać wyłącznie o podwyżce wynagrodzeń. To jest szalenie ważne, ale to nie jest jedyny temat, dlatego że od dosypania pieniędzy do systemu, od zwiększenia wynagrodzeń, co, podkreślę jeszcze raz, jest szalenie ważne, nie zmienia się jakość nauczania.

Tak, tylko że od rozmowy przy okrągłym stole też nie zwiększą się podwyżki dla nauczycieli.

A wystarczy przejrzeć raport NIK-u z 2017 r., żeby zobaczyć,. z jakimi problemami boryka się oświata w Polsce. I o tym wszystkim trzeba porozmawiać, wypracować nowy system, nową umowę społeczną między rządem a nauczycielami, dzięki którym to rozwiązaniom nauczyciele z jednej strony będą mogli zarabiać rzeczywiście więcej, będziemy szli w kierunku wynagrodzeń europejskich. Te ponad 8 tys. złotych średnio na nauczyciela...

W 2024 roku. To są gruszki na wierzbie.

Nie, w 2022 roku.

Ach, dwa lata wcześniej.

I nie są to gruszki, tylko są to konkretne obietnice, za to między innymi, że czas spędzony przy tablicy przez nauczyciela będzie nieco większy. Bo dziś jest to 18 godzin, najniższy wynik w Europie, średnia europejska to jest 26 godzin.

To może też oznaczać np. zwolnienia.

My proponujemy 24 godziny i wynagrodzenie ponad 8 tys zł.

Dobrze, to już wszystko wiemy, panie ministrze. To już wielokrotnie powtarzaliście.

Ale wiemy również, że nie będzie żadnych zwolnień, nie wiem, czemu pani redaktor to powtarza.

Nauczyciele przewidują inaczej.

Nie, my pokazaliśmy dokładne badania i estymacje, które wskazują, że zwolnienia nie będą potrzebne, więc nie rozumiem, czemu straszą związkowcy, a dzisiaj pani redaktor również nauczycieli widmem zwolnień, których po prostu nie będzie.

Czy możliwe jest również przesunięcie terminu matur?

Nie, przesunięcie terminu matur jest niemożliwe i wierzę, że nauczyciele w poczuciu odpowiedzialności za swoich uczniów, których przygotowywali przez kilka lat do egzaminów maturalnych, przeprowadzą te egzaminy.

A czy możliwe jest dopuszczenie do matur uczniów, którzy nie zostaną sklasyfikowani. Czy rząd rozważa jakąś abolicję dla tegorocznych maturzystów?

Takiej możliwości zgodnie z obowiązującymi przepisami nie ma. Oczywiście są możliwe rozwiązania ekstraordynaryjne, one by wymagały zmian legislacyjnych. Natomiast ja powtórzę, wierzę w to... I dlaczego ja to podkreślam – bo niektórzy związkowcy wielokrotnie wypowiadali się, że w systemie oświaty najważniejszy jest nauczyciel. Otóż nasza perspektywa jest nieco inna: najważniejszy w systemie oświaty jest uczeń. I ja wierzę, że dla przytłaczającej większości nauczycieli właśnie uczeń jest najistotniejszy, dlatego uważam, że matury się odbędą.

Słuchacze pytają: dlaczego pan minister posłał dzieci do prywatnej szkoły, a nie do publicznej?

Dlatego, że jest to szkoła katolicka. Ja chciałem, żeby moje dzieci chodziły do szkoły katolickiej.

Zwątpił pan w jakość nauczania publicznej szkoły?

Nie, powtórzę: chodzi o to, że szkoła poza przekazywaniem wiedzy również ma bardzo ważny wymiar dotyczący wychowania i ja chciałem, żeby moje dzieci chodziły do szkoły o takim profilu.

Ale lekcje religii są normalnie w szkole.

To prawda, natomiast jak pani zwróciła uwagę, to są pojedyncze lekcje religii, natomiast tu chodzi o cały system wychowawczy. Dzieci w tym najwcześniejszym okresie najwięcej czasu spędzają właśnie w szkole, w związku z tym szkoła ma największy też wpływ na kształtowanie ich postaw. Chcieliśmy wybrać taką szkołę z tymi wszystkimi konsekwencjami, stąd ta decyzja.

Co dalej z OFE? Czy OFE będą zlikwidowane? Tam wartość aktywów to jest ponad 160 mld zł. Gigantyczne pieniądze.

Pamiętamy, jak kilka lat temu PO zrabowała chyba 153 mld i przejadła je następnie.

Tak, żeby ratować budżet.

I potem je przejadła.

A co teraz?

A już kilka lat temu najważniejsi politycy PiS-u prezes Kaczyński i premier Morawiecki zapowiedzieli, że to są pieniądze Polaków i te pieniądze trafią do Polaków.

Reforma miała być wcielona w życie w lipcu 2018 roku, mamy kwiecień 2019 i dalej nie wiemy, co dalej.

Dzielą nas godziny od tego, kiedy Polacy poznają propozycję, którą przedstawi rząd, w sprawie OFE, i powtórzę: będzie to zrealizowanie naszej obietnicy, czyli przekazanie tych środków Polakom na indywidualne konta emerytalne.

Czy 100% trafi na te indywidualne konta emerytalne?

Proszę wybaczyć, ale to będzie prezentował m.in. pan premier, w związku z tym ja nie będę wychodził przed szereg, powiedziałem: dzielą nas godziny od tego momentu, kiedy wszyscy poznamy tę propozycję.

Godziny, czyli to nastąpi dziś czy jutro?

Dzielą nas godziny.

Nie może pan powiedzieć, czy to nastąpi dziś czy jutro? Premier wraca z Brukseli, rozumiem?

Nie mogę, nie chcę wchodzić w kompetencje koleżanek i kolegów z rządu. Dzisiaj wraca premier z Brukseli, dzisiaj też będziemy omawiać szczegóły dotyczące okrągłego stołu z nauczycielami. I tak jak powiedziałem, w ciągu najbliższych godzin poznamy projekt rządu związany z OFE.

Ale nie może pan powiedzieć tylko, czy całość tych środków trafi na indywidualne konta emerytalne Polaków czy tylko 75%? Bo były różne propozycje.

Dotrzymujemy słowa i w tym przypadku również to słowo zostanie dotrzymane, czyli te środki trafią do Polaków na indywidualne konta emerytalne.

Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera, PiS. Pan minister z nami zostaje, to tyle w części radiowej, jesteśmy cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl, zapraszam.

Bardzo dziękuję.

***

- Uważam, że urzędnicy powinni dobrze zarabiać, jeśli dobrze wykonują swoje obowiązki. W administracji, jak dobrze wiemy w całej budżetówce wynagrodzenia były zamrożone przez wiele lat – tak szef KPRM Michał Dworczyk komentuje w internetowej części programu nagrody przyznane urzędnikom w ministerstwach w 2018 roku.

Minister z Kancelarii Premiera odniósł się do doniesień „Faktu”. Według dziennika, w zeszłym roku ministerialni urzędnicy otrzymali w zeszłym roku co najmniej 44 miliony złotych. Najwięcej wręczono pracownikom MSZ, bo 23 miliony złotych. Pieniądze trafiły do 85 procent wszystkich pracujących w resorcie.

- Urzędnicy też mają uzasadnione oczekiwania. Nie tylko jakby ich pracą, ale również rynkiem pracy, że te wynagrodzenia będą wzrastać – zauważa Michał Dworczyk. - Jeśli są urzędnicy, którzy wyróżniają się swoją pracą, a minister danego resortu – w tym wypadku mówimy o MSZ…

- No tutaj wyróżniło się 85 procent wszystkich pracujących – zauważa Beata Lubecka.

- To w takim razie najwyraźniej dobrze to 85 procent wypełniało swoje obowiązki – stwierdza szef KPRM. – Jeśli uznał, że należy przekazać nagrody swoim urzędnikom, to jest jego decyzja – mówi o ministrze Jacku Czaputowiczu.

Michał Dworczyk zauważa, że nagrody nie otrzymali żadni wiceministrowie ani sam minister i członkowie gabinetu politycznego.

- Za czasów Beaty Szydło otrzymali – przypomina gospodyni „Gościa Radia ZET”.

- Ale mówię teraz o okresie do którego pani redaktor się odnosi – odpowiada Dworczyk.

W kontekście nagród padło też pytanie od słuchacza i internauty Adama: „Dlaczego ministrowie nie pokażą dowodów zwrotu premii?”

- To nie były zwroty, dlatego że to było w świetle prawa niemożliwe – odpowiada gość Radia ZET. – To były przekazy wykonane przez wiceministrów, przez ministrów na rzecz organizacji charytatywnych. Głównie o ile pamiętam był to Caritas, ale nie tylko. Ja mogę powiedzieć tylko tyle, że ja widziałem listę przelewów. Odbyły się wbrew temu, co niektórzy sugerowali – stwierdza Dworczyk.

- Nie można ich pokazać? – pytała Beata Lubecka.

- Oczywiście możemy teraz zacząć dyskutować czy pokazać. W takim razie rozpoczniemy potem dyskusję, czy ta albo tamta organizacja pozarządowa realizuje właściwe cele. Zgodnie ze swoją indywidualną decyzją ministrowie przekazali kwotę nagród otrzymanych w poprzednim okresie na cele charytatywne – zapewnia szef Kancelarii Premiera.

Czy premier Morawiecki będzie pobierać 500 złotych na pierwsze dziecko?

- Swego czasu mówił, że jeśli ktoś bardzo dobrze zarabia, powinien zrezygnować z takiego świadczenia – przypominała gospodyni „Gościa Radia ZET”.

- Nie mam takiej wiedzy, czy pan premier pobiera 500 złotych czy nie pobiera 500 złotych. Ja wychodzę z takiego założenia, co podkreślaliśmy wielokrotnie, że 500+ nie jest świadczeniem socjalnym, jest świadczeniem socjalnym, jest świadczeniem prorodzinnym, prodemograficznym… - wymienia Michał Dworczyk.

- A minister Dworczyk pobiera 500+? – pytała Beata Lubecka.

- Tak, pobieram 500+ - przyznaje szef KPRM.

Szef Kancelarii Premiera odpowiedział też na pytanie czy jest pokłócony z szefową MEN, Anną Zalewską.

- To nie jest prawda – mówi w Radiu ZET.

- Prasa pisze o tym, że pan chciał „wyciąć” z listy do europarlamentu Annę Zalewską – zauważa Beata Lubecka.

- To są bzdury, których naprawdę nie warto komentować. Bardzo mi przykro słysząc to czy czytając… nawet dzisiejszej prasy jeszcze nie czytałem.

- Takie informacje pojawiały się już przed tygodniem…

- Współpracujemy z minister Zalewską od czterech lat, dlatego że jesteśmy z jednego okręgu wyborczego. Oczywiście zdarzają się sytuacje trudne, gdzie mamy rozbieżność zdań i wtedy ze sobą poważnie, a czasem nawet szorstko rozmawiamy zachowując oczywiście wszystkie kanony przyjęte w rozmowie z kobietą. Mówię o kulturalnej rozmowie, ale są sprawy w których po prostu każdy z nas ma swoje zdanie i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Nieprawdą jest, że istnieje między nami jakikolwiek konflikt – ucina Dworczyk.