Dworczyk: absolutnie nie wycofujemy się ze zniesienia limitu 30-krotności ZUS

18.11.2019 08:02

Szef KPRM Michał Dworczyk deklaruje w programie „Gość Radia ZET”, że Prawo i Sprawiedliwość nie ma zamiaru wycofać się z projektu zniesienia limitu 30-krotności składek ZUS. – Absolutnie się nie wycofujemy. Zapowiadaliśmy to w kampanii wyborczej, wpisaliśmy to do projektu ustawy budżetowej. Mam nadzieję, że ten projekt zostanie uchwalony – mówi w rozmowie z Beatą Lubecką. Podniesienie akcyzy na alkohol i papierosy ocenia jako „niewielkie podwyżki”. 

Beata Lubecka: Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera w starym i nowym rządzie. Dzień dobry, panie ministrze.

Michał Dworczyk: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Spojrzy pan na mnie czy nie? Widzę, że pan dzisiaj jest w innym kosmosie, można powiedzieć. Na początek pytanie, które muszę zadać na pewno. Czy premier Morawiecki dostał od dyrektorów Ministerstwa Finansów, którzy ostrzegali przed działalnością Mariana Banasia i jego zastępcy Piotra Dziedzica, list?

Informacja pojawiła się – przynajmniej z mojego punktu widzenia – kilka minut temu, więc trudno mi do niej się precyzyjnie odnosić, ale jestem pewny, że pan premier Mateusz Morawiecki nie posiadał żadnych wiarygodnych informacji na temat nieprawidłowości w Ministerstwie Finansów…

Ale to możliwe, żeby taki list nie trafił do pana premiera?

...ponieważ w przeciwnym razie zostałyby podjęte wcześniej jakieś działania. Natomiast w momencie, kiedy uzyskano informacje o tych nieprawidłowościach, organy państwa zaczęły działać. Wskutek tego dzisiaj toczą się sprawy karne, a chyba dwie osoby przebywają w areszcie.

Z ustaleń naszego reportera Mariusza Gierszewskiego wynika, że ten list powstał 25 października, napisany przez trzech dyrektorów, przy czym już jeden został – który się podpisał pod tym listem – odwołany, natomiast dwaj pozostali wycofali się, z tego, co napisali.

Pani redaktor, chętnie odniosę się do tej sprawy, jak ją poznam, natomiast zaskakuje mnie pani taką informacją, więc ja mogę powiedzieć tylko, a właściwie powtórzyć jedno: jestem pewny, że pan premier Morawiecki nie posiadał żadnych wiarygodnych informacji o nieprawidłowościach, natomiast nie będę odnosił się do listu, którego nie znam, czy do dokumentu, którego nie znam.

Ale czy to możliwe, że Ministerstwo Finansów np., nie wiem, taki list zatrzymało, żeby on nie dotarł do pana premiera?

Pani redaktor, ja nie chcę prowadzić spekulacji na temat informacji medialnej, którą trzy minuty temu usłyszałem.

To ja tylko wyjaśnię naszym słuchaczom, że autorzy naszego raportu twierdzą, że w liście do premiera…

Ale to jest raport czy list, co to jest? Dokument oficjalny czy wystąpienie?

Nazwijmy to list, nazwijmy to notatka.

Pytam dlatego, że do Kancelarii Premiera wpływają tysiące różnego rodzaju listów każdego miesiąca, w związku z tym chcę przynajmniej wiedzieć, o czym rozmawiamy.

Według ustaleń naszego reportera zarzuty, które się pojawiły w tym liście, są poważne, że działania operacyjne Urzędu Kontroli Skarbowej w Warszawie miały być sabotowane w Ministerstwie Finansów. Przyzna pan, że brzmi to groźnie.

Oczywiście nie brzmi to dobrze. To, że były nieprawidłowości w Ministerstwie Finansów to wiemy,

choćby dlatego, że toczą siew tej chwili sprawy, o których mówiłem, czy postępowania prokuratury, a osoby przebywają w areszcie. Właśnie na tym polega skuteczne działanie państwa, że jeżeli dochodzi do złamania przepisów, do przestępstwa, to stosowne organy państwa podejmują działania.

To jeszcze jedno wyjaśnienie dla naszych słuchaczy z mojej strony: jak napisali autorzy tego listu, informowali premiera o potrzebie oczyszczenia KAS, czyli Krajowej Administracji Skarbowej, z ludzi powiązanych z mafią VAT-u i paliwową, autorzy napisali też, że ojciec chrzestny dziecka wiceministra jest związany ze spółkami mafii paliwowej.

Ale jak rozumiem, to się wszystko wydarzyło niecały miesiąc temu, tak? Natomiast, o ile dobrze pamiętam, te postępowania prokuratorskie i działania stosownych służb toczą się dużo dłużej. Więc nawet jeżeli ten list wpłynął, no to rozumiem, że jest nieco spóźniony. Szkoda, że wcześniej te informacje nie były przekazane. Ale jeszcze raz powtórzę: znam sprawę od kilku minut, więc trudno, żebym się do niej precyzyjnie odnosił.

Mamy nowego ministra finansów: Tadeusz Kościński. Ma tylko wykształcenie średnie, jak się okazuje. Nie było innego kandydata?

I 40 lat doświadczenia w sektorze finansowym w Wielkiej Brytanii. Osoba, która jest powszechnie szanowana na rynkach międzynarodowych i w Polsce.

To jest zaufany człowiek premiera, tak? Jako że pracował w tym samym banku, w którym też pracował pan premier i potem został prezesem tego banku?

Oczywiście premier zna nowego ministra finansów, panowie mają też doświadczenie współpracy ze sobą, ale w ten sposób budowany jest rząd, że dobiera się właśnie fachowców i osoby, które cieszą się zaufaniem.

Pytanie od słuchacza:czy pan minister Kościński zrzeknie się obywatelstwa brytyjskiego, bo urodził się w Londynie? Podobnie jak Jacek Rostowski zresztą.

Rodzice pana ministra razem z armią Andersa z Syberii trafili do Wielkiej Brytanii, więc rzeczywiście jest potomkiem tych Polaków, którzy byli zesłani w czasie II wojny światowej. Urodził się w Wielkiej Brytanii. Czy się zrzeknie obywatelstwa, to nie wiem.

A byłaby taka potrzeba?

Ja nie wiem nic w tej sprawie. Nawet przyznam się: nie wiedziałem, że posiada obywatelstwo Wielkiej Brytanii, dlatego trudno mi odnieść się do tego pytania.

Mamy nowy rząd, taki rozbuchany, 20 ministerstw. Czemu aż tyle? Nawet we Francji, która słynie z biurokracji, nie ma tyle resortów.

W moim przekonaniu warto podkreślić, że najważniejsze jest to, aby rząd działał sprawnie, żeby znaleźli się w nim fachowcy i eksperci, ludzie również posiadający doświadczenie polityczne, i te wszystkie wymogi nowa Rada Ministrów spełnia. Sprawa podziału organizacyjnego, oczywiście, może być omawiana czy może być nawet istotna, ale zwrócę uwagę...

Ale to jest chyba raczej kuriozum na skalę światową i się chyba kwalifikuje do Księgi Guinnessa.

Proszę bez żartów.

No nie ma tylu wiceministrów w żadnym rządzie na świecie!

Nie, nie, nie, przepraszam. Ilu wiceministrów jest...

Stu.

...tego jeszcze nie wiemy, dlatego że wiceministrowie nie zostali powołani w nowym rządzie. Jak wiemy, doszło do podziału resortów, likwidacji w niektórych, tak jak w przypadku Ministerstwa Energii. Każdy rząd, każdy kształt Rady Ministrów jest przykrojony do programu i pomysłu na funkcjonowanie na najbliższą kadencję. I podobnie jest z tym rządem.

Nie no, trzeba było dopieścić koalicjantów po prostu.

W związku z tym warto podkreślić, że powinni być ludzie, którzy wchodzą do rządu, kompetentni i doświadczeni. I te kryteria zostały spełnione. A jeśli pani pyta, czy kształt rządu jest wynikiem rozmów koalicyjnych – oczywiście, że tak, zawsze tak jest i tylko hipokryta negowałby takie stwierdzenie.

A kiedy poznamy ministra sportu? Czy też ministrę sportu?

Ministra sportu niezależnie od płci, jak sądzę, to jest forma poprawna, myślę, że poznamy niebawem, ale precyzyjnej daty jeszcze w tej chwili przynajmniej ja nie znam.

A skąd ta zwłoka?

To jest związane z rozmowami, które toczą się, i chęcią wybrania – jak już podkreślałem – najbardziej kompetentnego i doświadczonego kandydata na to ważne stanowisko.

A to będzie polityk czy będzie sportowiec?

A to chwilkę musimy jeszcze zaczekać, wtedy wszyscy poznamy odpowiedź na to pytanie.

Ale mężczyzna czy kobieta?

To również mogę odpowiedzieć w ten sam sposób.

Są takie spekulacje, że być może w grę wchodzi Robert Radwański, ojciec Agnieszki Radwańskiej.

Proszę pani, nie będę komentować decyzji, które jeszcze nie zapadły. Pan premier rozmawia z panem prezydentem w tej sprawie, z kierownictwem partii. Jak zapadną decyzje, na pewno je zakomunikujemy.

A czy rząd na gwałt szuka pieniędzy, żeby spełnić swoje obietnice socjalne?

Nie, rząd nie szuka na gwałt pieniędzy.

Nie?

Skąd ten pomysł?

No chociażby stąd, że będzie podwyższał akcyzę na alkohol, na papierosy, poza tym chce znieść ten limit składek na ZUS, jeśli chodzi o osoby, które najlepiej zarabiają w tym kraju.

Wie pani, jeżeli chodzi o podniesienie akcyzy, to są niewielkie podwyżki, ja tu staram się być precyzyjny.

3%.

W związku z tym powiem tak: jeśli chodzi o podwyżki, to wzrost ceny półlitrowej butelki wyrobu spirytusowego – 1,40, półlitrowej puszki piwa – 0,06 zł, czyli 6 groszy. I to są tego typu kwoty. Akcyza w Polsce nie jest najwyższa.

No tak, ale do budżetu wpłynie ponad miliard złotych.

Natomiast jeśli chodzi o tzw. trzydziestokrotność, bo to wzbudza największe emocje, to nie jest żadne zaskoczenie, myśmy przecież mówili o tej zmianie jeszcze w czasie kampanii wyborczej.

Tylko że wasz koalicjant nie chce tego poprzeć.

I proszę zwrócić uwagę na to, w jakim kierunku ta zmiana idzie. Bo w tej chwili mamy chyba jeden z najbardziej degresywnych systemów, który tak naprawdę nie jest sprawiedliwy, bo co on powoduje – on powoduje to, że osoby najlepiej zarabiające, czyli ok. 5% pracowników, płacą procentowo mniejsze podatki niż ci ludzie, którzy zarabiają cztery tysiące złotych, pięć tysięcy złotych.

Ale płacą dlatego, żeby potem nie miały płaconych bardzo dużych emerytur, kiedy już przejdą na emeryturę. A co będzie, jeśli ten pomysł nie przejdzie jednak, bo Jarosław Gowin i jego ludzie tego nie poprą?

Jakie będą efekty tej zmiany? Otóż takie, że osoby zarabiające 14 tysięcy złotych miesięcznie, będą płaciły składkę o ok. 100 więcej.

To jest 12 000 zł brutto.

Tak, ale to ja mówię teraz, żeby pokazać skalę, bo nie będziemy teraz wyliczać, ile zapłacą 12 100 zł, 12 300 zł. Mówię o osobach, które zarabiają, żeby pokazać, jaka to jest „skala problemu”. Te osoby, które zarabiają miesięcznie 14 tys. zł, zapłacą zwiększoną składkę o ok. 100 zł. Przyzna pani, że nie jest to oszałamiająca kwota, a dzięki temu...

No rozumiem. Tych najbogatszych trzeba oskubać, żeby mieć pieniądze na świadczenia socjalne.

Nie. To jest pani zdanie, moim zdaniem warto wprowadzić system sprawiedliwy, gdzie wszyscy niezależnie od dochodów, jakie otrzymują, płacą proporcjonalnie takie same świadczenia.

I tutaj stawiamy wielokropek.

Dziękuję bardzo.

Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera, z nami zostaje. To tyle w części radiowej, ale jesteśmy oczywiście cały czas na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapraszam. Proszę się uśmiechnąć, panie ministrze.

Od ucha do ucha.

***

W internetowej części rozmowy Beata Lubecka dopytywała swojego gościa o to, czy Zjednoczona Prawica ma się dobrze.

– Ma się w moim przekonaniu bardzo dobrze – uważa Michał Dworczyk.

– Jarosław Gowin nie poprze ze swoimi ludźmi tego projektu – wskazuje prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– To jest decyzja indywidualna posłów i rekomendacje partii, które tworzą Zjednoczoną Prawicę. Cały czas rozmawiamy z naszymi koalicjantami, ale też pamiętamy, że zmiany wpisujące się w pewną politykę sprawiedliwości społecznej czy solidarności powinny cieszyć się też poparciem innych klubów parlamentarnych. Na przykład Lewica postuluje solidarność społeczną. Jest ona na ich sztandarach od zawsze. Wydawałoby się, że tego rodzaju projekty mogą cieszyć się ich poparciem. Przypominam początek kadencji, kiedy liderzy lewicy mówili, że nie idą na wojnę totalną, że chcą merytorycznie funkcjonować w polskiej polityce – mówi gość Radia ZET.

– Czyli Jarosław Gowin myli się nie chcąc poprzeć tego pomysłu? – zastanawiała się Beata Lubecka.

– Nie wiem, czy się myli. W moim przekonaniu jest to dobre rozwiązanie. Pan premier Gowin może mieć inną opinię. Możemy mieć w każdej sprawie nieco inne zdanie, ale na tym polega demokracja, że możemy się różnić, ale potrafimy wypracować różne stanowiska – ocenia szef KPRM.

– Co jak ten projekt nie przejdzie? – dopytywała gospodyni programu „Gość Radia ZET”.

– Nie chcę rozpisywać czarnych scenariuszy. Ten projekt jest w budżecie, wtedy uzyskał poparcie rządu, nie było wtedy dużych rozbieżności. Mam nadzieję, że cały klub Zjednoczonej Prawicy, wszyscy parlamentarzyści, poprą ten projekt – mówi Dworczyk.

– W sytuacji tego typu, że czyjaś kandydatura zostaje wycofana lub zgłoszona, w sposób oczywisty i taki bardzo ludzki powinno się zadbać o to, żeby porozmawiać z taką osobą – tak Michał Dworczyk komentuje w internetowej części programu „Gość Radia ZET” wycofanie kandydatury prof. Elżbiety Chojny-Duch do Trybunału Konstytucyjnego, o czym sama zainteresowana dowiedziała się z mediów.

Szef Kancelarii Premiera odpowiedział na pytanie słuchacza, który chciał wiedzieć, czy Michał Dworczyk uważa nieinformowanie Chojny-Duch o rezygnacji z kandydatury do TK za właściwe. W jej miejsce PiS zaproponował kandydaturę Roberta Jastrzębskiego.

– Odpowiedź mieli mi dać w poniedziałek. Czemu zmienili zdanie na temat mojej kandydatury? Nie mam pojęcia. Nie tłumaczyli tego – powiedziała Onetowi w piątek Elżbieta Chojna-Duch.

– Elżbieta Chojna-Duch mówiła, że dowiedziała się o tym z mediów – zauważa Beata Lubecka, prowadząca program.

– Trudno mi to komentować, ponieważ to była decyzja klubu parlamentarnego – odpowiada Dworczyk.

– Ale pan jest w klubie parlamentarnym. Jest pan posłem – komentuje gospodyni programu „Gość Radia ZET”.

– Oczywiście, że tak. Tylko że pracuję również przede wszystkim w rządzie. W związku z tym zajmuję się sprawami rządu, a nie wiem o wszystkich kulisach prac klubu. Wiem, że kandydat zaproponowany w to miejsce, spełnia wszystkie warunki i zgodnie z tym, co usłyszałem od moich rozmówców-prawników, jest to bardzo dobra kandydatura. Natomiast w każdej sytuacji tego typu, że czyjaś kandydatura zostaje wycofana lub zgłoszona, w sposób oczywisty i taki bardzo ludzki powinno się zadbać o to, żeby rozmawiać z taką osobą. Ale to znowu informacja medialna, którą jestem trochę zaskoczony. Trudno mi ją szerzej komentować – stwierdza Michał Dworczyk w Radiu ZET.

Szef KPRM zachwala jednocześnie Roberta Jastrzębskiego.

– Nie wiem dlaczego została zmieniona kandydatura, ale wiem, że obecny kandydat spełnia wszystkie warunki tego, aby właśnie być zgłoszonym – zapewnia gość Radia ZET.