Zamknij

Michał Dworczyk: nie zagłosowałbym za ustawą afirmującą związki jednopłciowe

03.02.2020 08:02

Szef Kancelarii Premiera deklaruje w Radiu ZET, że nie podniósłby ręki za ustawą „afirmującą związki jednopłciowe”. – Jeśli mówimy o projektach, które do tej pory w przestrzeni publicznej się pojawiały i które miały na celu przede wszystkim afirmację związków jednopłciowych, to nie zagłosowałbym za takim projektem – mówi Michał Dworczyk. W ten sposób komentuje słowa prezydenta, który w jednym z wywiadów przyznał, że „poważnie rozważyłby” podpis pod ustawą legalizującą związki partnerskie. – Nie jestem zaskoczony. Każdy polityk podejmuje takie decyzje indywidualnie – komentuje gość Beaty Lubeckiej. Uważa jednak, że prowadzenie takich deklaracji, kiedy na stole nie ma projektu ustawy „nie ma większego sensu”.

Beata Lubecka: Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera, PiS. Dzień dobry, panie ministrze.

Michał Dworczyk: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.

Jak się czują nasi obywatele, którzy wrócili do Polski z chińskiego Wuhan?

Wszyscy są w dobrym stanie, opieram się oczywiście na informacjach od ministra zdrowia. Trafili do wrocławskiego szpitala, szpitala wojskowego. W tej chwili czekają na wyniki testów na obecność koronawirusa.

I właśnie chciałam o to zapytać: kiedy będzie wiadomo na 100%, że żadna z tych osób nie ma albo ma koronawirusa?

Według mojej wiedzy, powtarzam, bierze się ona z rozmów z ministrem zdrowia, takie testy trwają od dwudziestu… czy na wyniki testów trzeba czekać od 24 do 48 godzin, natomiast o tym, czy ten okres, nazwijmy to, kwarantanny zostanie bezpośrednio potem zakończony, czy będzie jeszcze jakiś czas trwał, decyzje będą podejmowali lekarze na miejscu w szpitalu.

Czyli najpóźniej powinniśmy poznać wyniki w środę?

48 godzin wskazuje na to, że powinniśmy w środę znać wyniki testów.

A jeśli sytuacja będzie się, nie daj Boże, rozwijać w złą stronę, to czy my jesteśmy przygotowani?

Jesteśmy przygotowani na to od kilkunastu dni tak naprawdę. Kolejne służby włączają się do tego całego procesu zabezpieczenia i przygotowania kraju na ewentualne pojawienie się koronawirusa. Pan minister Szumowski mówił, że najprawdopodobniej prędzej czy później ten wirus do Polski dotrze. Sądząc po tym, jak się rozprzestrzenia, jest to bardzo prawdopodobne. Nie można tej sprawy lekceważyć, bardzo poważnie podchodzimy do tego, ale też nie można wpadać w panikę, dlatego że dotychczasowe dane i badania nad tym wirusem i nad sposobami jego leczenia są bardzo zaawansowane. Dzisiaj pracuje nad tym cały świat. Dzisiaj pracuje nad tym cały świat. Naukowcy się informacjami wymieniają. No i tu z jednej strony trzeba zachować wszelkie środki bezpieczeństwa, przygotować się do ewentualnej hospitalizacji osób chorych, ale absolutnie nie można wpadać w panikę. My jesteśmy przygotowani, wszystkie osoby, które potencjalnie były narażone na kontakt z chorymi, wracają do Polski. Są monitorowane, to znaczy wypełniają takie karty pobytowe. Na podstawie tych kart kontaktują się z nimi odpowiednie służby, m.in. sanepid. Te osoby, które wykazują jakiekolwiek podejrzenia, że mogłyby być zarażone, takich osób jest kilkanaście. Przebywają na obserwacji w różnych szpitalach zakaźnych na terenie Polski.

Miejmy nadzieję, że sytuacja nie będzie się rozwijać w złą stronę i wszystkim życzymy zdrowia. Czy zagłosowałby pan za ustawą legalizującą związki partnerskie?

Ja tylko jeszcze kończąc temat koronawirusa, wykorzystam moment, żeby podziękować wszystkim służbom, przede wszystkim siłom powietrznym, dlatego że w ciągu ostatnich dwóch dni została przeprowadzona bardzo sprawnie operacja ewakuacji obywateli Polski z Wuhan, tych, którzy wczoraj wieczorem wylądowali we Wrocławiu. I tutaj bez bardzo dużego zaangażowania Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Wojska Polskiego byłoby to niemożliwe, tak że warto w tym momencie tym naszym służbom podziękować.

I mówi to był minister obrony narodowej. Czy zagłosowałby pan za ustawą legalizującą związki partnerskie?

Nie, ja bym nie zagłosował za taką ustawą. Oczywiście też mówimy o czymś, czego nie ma, w związku z tym nie mogę rozstrzygnąć i powiedzieć, jaką decyzję na 100% bym podjął, natomiast jeśli mówimy o tych projektach, które do tej pory w przestrzeni publicznej się pojawiały…

To zdecydowanie nie?

...i które miały na celu w moim przekonaniu jednak przede wszystkim afirmację związków jednopłciowych, tobym nie zagłosował za tym projektem.

A prezydent Duda mówi w wywiadzie dla tygodnika „Wprost”, że jako prezydent podpisanie takiej ustawy by poważnie rozważał, oczywiście biorąc pod uwagę, co by się w tej ustawie znalazło. Jest pan zaskoczony taką deklaracją?

Nie jestem zaskoczony, dlatego że każdy polityk podejmuje takie decyzje indywidualnie, i podkreślę: dzisiaj prowadzenie takich deklaracji, nie mając projektu ustawy na stole, z mojej perspektywy nie ma większego sensu. Być może pan prezydent mówił o jakimś konkretnym projekcie...

Został zapytany, więc odpowiedział na pytanie.

...więc ta rozmowa miała pewien kontekst. Ja moje stanowisko w tej sprawie przedstawiłem dosyć jasno.

No niektórych to zadziwiło, ponieważ jest to absolutnie sprzeczne z tym, jaka jest wykładnia partii rządzącej – że nie będzie nigdy zgody na związki partnerskie.

Przypominam, że Prawo i Sprawiedliwość – i jesteśmy z tego bardzo dumni… Pan prezydent był kiedyś członkiem Prawa i Sprawiedliwości i jesteśmy z tego bardzo dumni.

I co, odciął się zupełnie od obozu władzy? Nie odciął.

Natomiast już od dawna członkiem naszej formacji politycznej nie jest.

Rozumiem, że to taka deklaracja na potrzeby kampanii wyborczej? W sumie nic nie kosztuje, bo dopóki PiS rządzi, no to nie będzie takiej ustawy, która by legalizowała związki partnerskie.

A ja rozumiem tę wypowiedź jako wyrażenie przez pana prezydenta swojej opinii w tej sprawie.

I tyle. Budżet Kancelarii Premiera – dlatego tak drastycznie rosną wydatki, skąd to Bizancjum? Pytam szefa Kancelarii.

To nie jest absolutnie żadne Bizancjum. Oczywiście to wszystko bardzo można atrakcyjnie sprzedać i przedstawić, jak właśnie rosną wydatki Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Ale to są twarde dane, panie ministrze.

Są twarde dane, ale trzeba twardych danych nie rozpatrywać selektywnie, tylko całościowo. I już odpowiadam na pani pytanie. Od 2015 roku budżet Kancelarii rzeczywiście wzrósł znacząco.

Prawie o 200 mln zł.

I odpowiedzmy sobie na pytanie dlaczego.

No właśnie, dlaczego?

To ja pani już odpowiadam. Tylko na Narodowy Instytut Wolności, który jest jednostką podległą Kancelarii Premiera i środki na to znajdują się właśnie w budżecie Kancelarii Premiera, przekazywane jest ponad 70 mln złotych...

I cóż takiego robi ten Narodowy Instytut?

Przekazuje w dużej części te środki organizacjom pozarządowym. Wystarczy wejść na stronę Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, tam są wszystkie informacje, w których wskazujemy, dlaczego wydatki KPRM-u wzrastały. KPRM przejął, jak pani doskonale wie, wszystkie obowiązki pozostałe po likwidacji Ministerstwa Skarbu, z tym bardzo duży departament, który był...

Tylko kto likwidował Ministerstwo Skarbu? PiS, po to, żeby powołać nowe ministerstwo - aktywów państwowych.

Ale nie Kancelaria Premiera, która przejęła te obowiązki pozostałe po likwidacji ministerstwa Skarbu, no a dzisiaj zapewne przekażemy już wkrótce wszystkie do Ministerstwa Aktywów Państwowych. Szereg instytucji zostało podporządkowanych pod Kancelarię Premiera, szereg powstało, takie jak np. Instytut Węgierski, różne instytuty badawcze.

I co, i w związku z tym trzeba było zatrudnić więcej ludzi? Bo jak podaje NIK, to w 2015 roku w KPRM-ie pracowało 550 osób, a w 2018 już 680. Danych za 2019 jeszcze nie ma.

Sam departament skarbu stworzony właśnie na potrzeby przejęcia obowiązków po Ministerstwie Skarbu zatrudniał kilkudziesięcioro pracowników.

A nie jest tak, że trzeba było zatrudnić jakichś znajomych królika?

Akurat jeśli chodzi o ten departament, te osoby zostały przejęte z Ministerstwa Skarbu.

Ja nie mówię o departamencie, mówię o Kancelarii Premiera.

A jeśli pani chce obrażać pracowników Kancelarii Premiera, to ja tego rodzaju rozmów nie będę prowadził.

Ale jak to się dzieje, że inni muszą oszczędzać, na co zwraca uwagę opozycja: brakuje pieniędzy na służbę zdrowia, na oświatę, 13. emerytury wypchnięte są poza budżet, a Kancelaria Premiera ma takie pieniądze?

A pani nie przekonuje to, co powiedziałem, że jeżeli podporządkowywane są kolejne instytucje danej jednostce budżetowej, jeżeli są dokładane zadania, to zwiększa się budżet panią to nie przekonuje?

To takie przesunięcia są. 

To na tej zasadzie proszę zadać pytanie w takim razie pierwszemu lepszemu samorządowi, dlaczego po wprowadzeniu 500+wzrósł budżet. Bo są przekazywane środki na to nowe zadanie, zarówno na wypłatę 500+, jak i na obsługę tego zadania. W związku z tym jeżeli jakiemuś podmiotowi, jednostce, przekazuje się zadania, to wraz z tymi zadaniami przekazywane są środki, i to jest wyjaśnienie tej tajemnicy, i to jest wyjaśnienie tej tajemnicy, i bardzo bym prosił, że jeśli rozmawiamy o Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, to żeby rozmawiać uczciwie.

I rozmawiamy uczciwie przecież.

Jeżeli w pierwszej połowie zdania mówimy, że wzrósł budżet, to w drugiej części zdania powiedzmy, ile nowych obowiązków i jakie instytucje zostały przez Kancelarię Premiera przejęte.

No i właśnie to pan powiedział. I tu muszę zrobić pauzę. Przenosimy się do Internetu.

Dziękuję bardzo.

Porozmawiamy m.in. o wizycie Emmanuela Macron w Polsce. Jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl, Beata Lubecka, zapraszam.

***

– Nie róbmy z offsetu jakiegoś fetyszu. Ten zawarty do F-16 miał jasne i ciemne strony – tak Michał Dworczyk broni w Radiu ZET zakupu nowoczesnych myśliwców F-35 bez offsetu. Oznacza to, że polskie firmy nie będą mogły lepiej poznać amerykańskiej technologii. – Wierzę ministrowi Błaszczakowi, który mówi, że analiza sytuacji wskazała na przyjęcie takiego rozwiązania – mówi szef Kancelarii Premiera w rozmowie z Beatą Lubecką. Zapewnia też, że między Polską a Francją nie ma „zimnej wojny”.

W internetowej części programu „Gość Radia ZET” prowadząca zwróciła uwagę na fakt, że myśliwce F-35 zostały kupione przez Polskę bez offsetu, bez przetargu i uzbrojenia.

– Pytanie czy to oskarżenie czy komplement – zastanawia się Dworczyk.

– Nie chodzi o propagandę sukcesu, bo jest kampania, a prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych? – zastanawiała się Beata Lubecka.

– Nie róbmy jakiegoś fetyszu z offsetu. Ten zawarty do F-16 miał jasne i ciemne strony – odpowiada szef Kancelarii Premiera w Radiu ZET.

Gość Beaty Lubeckiej wskazuje na konkretny przykład.

– Mesko w ramach offsetu otrzymało możliwość i kompetencje, zaimplementowało produkcję amunicji ćwiczebnej do F-16 20 mm i rakiet 70 mm. O ile zaczęło produkować amunicję ćwiczebną do F-16 i sprzedawać ją, na czym biznesowo dobrze wyszło, o tyle nigdy nie została wdrożona produkcja rakiet 70 mm – mówi Michał Dworczyk.

Były wiceszef MON przytacza też historię innej firmy.

– O ile NITRO–CHEM, który w ramach offsetu zyskał nowe kompetencje i eksportuje z powodzeniem swoje produkty zyskał na offsecie, o tyle można podać szereg przykładów offsetu nieudanego. To, co mówię, nie jest ani oskarżeniem, ani pochwałą. Opisuję stan rzeczy – zapewnia minister KPRM.

Zdaniem Michała Dworczyka, każdorazowo trzeba podejmować decyzję na temat opłacalności offsetu.

– Czy może bardziej opłacalna jest rezygnacja z niego? Przyjmowanie dogmatu w tej sprawie, że trzeba robić tak albo inaczej, nie ma najmniejszego sensu – ocenia gość Beaty Lubeckiej.

W trakcie rozmowy poruszony został też temat przyjazdu do Polski Emmanuela Macrona. To pierwsza wizyta obecnie urzędującego prezydenta Francji w Warszawie.

– To ma być swoiste zawieszenie broni? Relacje były zamrożone od momentu, kiedy zerwaliśmy kontrakt w sprawie zakupu caracali – wskazuje Beata Lubecka.

– Nie zrywaliśmy kontaktu, tylko został on podpisany, bo strony nie doszły do porozumienia. Tak się zdarza w biznesie, że strony nie dochodzą do porozumienia i wtedy nawet bardzo zaawansowane rozmowy, w tym wypadku prowadzące do podpisania kontraktu, nie kończą się podpisaniem tego dokumentu. To jest pierwsze sprostowanie. Drugie sprostowanie – nie ma żadnej zimnej wojny, jak niektórzy sugerują – komentuje Dworczyk.

– Ale jak jeden z ministrów mówił, że uczyliśmy Francuzów jeść widelcami, to nie poprawiło naszych relacji – zauważa Lubecka.

– Podobnie jak nie poprawił szereg wypowiedzi polityków francuskich wyrażających się w sposób obraźliwy pod adresem naszego kraju – odpowiada Dworczyk.

Szef Kancelarii Premiera uważa, że najlepiej o relacjach polsko–francuskich świadczy handel.

– Ważne jest między innymi to, że rosną obroty i wymiana handlowa między Polską i Francją. Ta sytuacja rozwija się bardzo dobrze. Mamy zresztą chyba nadwyżkę w handlu z Francją, czyli dostarczamy więcej usług i produktów niż Francuzi do Polski. To pozytywne, ale trzeba pracować nad tym, żeby ta wymiana była jeszcze lepsza. Opieranie się wyłącznie na emocjonalnych wypowiedziach polityków nie jest najważniejsza – zapewnia gość Radia ZET.