Zamknij

5 mln euro kary dzienne za Turów? Dworczyk: Liczę, że Czesi nie wyślą wniosku

08.06.2021 08:02

- Bardzo liczę na to, że do tego nie dojdzie. Liczę, że porozumienie zakończy nasz spór, który nikomu nie służy – tak szef Kancelarii Premiera komentuje w programie „Gość Radia ZET” zapowiedzi Czechów dotyczące wniosku do TSUE o 5 mln euro kary dziennie za działanie kopalni w Turowie. - My również podejmujemy kroki prawne, które będziemy mogli wykorzystać w tej sytuacji na forum Unii Europejskiej – zapowiada w rozmowie z Beatą Lubecką. Jest przekonany, że w najbliższych dniach Polska będzie przybliżać się do porozumienia ws. międzynarodowej umowy ze stroną czeską.

- Trzeba podkreślić, że równolegle trwają prace pomiędzy MSZ, ministrem klimatu oraz innymi resortami zaangażowanymi w rozwiązywanie tego problemu. Trwa praca nad porozumieniem polsko-czeskim. Jesteśmy przekonani, że doprowadzi do zakończenia tego sporu – mówi w Radiu ZET szef Kancelarii Premiera.

Czeski minister środowiska zapowiada na łamach portalu „Ceske Noviny”, że propozycja kary 5 mln euro dziennie za dalsze wydobywanie węgla brunatnego w kopalni Turów zostanie złożona TSUE w najbliższych dniach.

- Obie strony równolegle prowadzą wszystkie działania prawne i podejmują te kroki prawne, które należy podejmować w tego typu sytuacjach. Nasi czescy partnerzy podjęli właśnie kroki, o których pani powiedziała – mówi Beacie Lubeckiej. - My również podejmujemy kroki prawne, które na forum UE będziemy mogli wykorzystać w tej sytuacji. Zarówno my jak i nasi czescy partnerzy, chcemy jak najszybciej zakończyć ten spór zawierając porozumienie. To porozumienie jest procedowane. Właściwi ministrowie są w bezpośrednim kontakcie. Wierzę, że w najbliższych dniach będziemy przybliżać się do zrealizowania tej międzynarodowej umowy – dodaje.

Dworczyk podkreśla, że umowa między Polską a Czechami jest opracowywana nie tylko przez stronę czeską. - Przypomnę, że w Czechach odbyło się spotkanie z udziałem polskich negocjatorów. Tam zostały wypracowane pewne założenia, na podstawie których rzeczywiście czeska strona przygotowała dokument, nad którym teraz Polacy i Czesi, eksperci i przedstawiciele stosownych ministerstw będą pracować – mówi gość Radia ZET.

- Jesteśmy przygotowani na to, że taki wniosek do TSUE będzie skierowany i taka kara może zostać zasądzona i będziemy płacić dziennie 5 mln euro? - dopytywała prowadząca program „Gość Radia ZET” Beata Lubecka.

- Bardzo liczę na to, że do tego nie dojdzie. Liczę, że porozumienie zakończy nasz spór, który nikomu nie służy – odpowiada szef Kancelarii Premiera.

Na pytanie, czy premier nie może zainterweniować w sprawie zapowiadanego wniosku Czechów do TSUE, Michał Dworczyk odpowiada: Nasze służby, które zajmują się rozwiązaniem tego problemu, które mierzą się na co dzień z tym wyzwaniem, są w bezpośrednim kontakcie ze swoimi czeskimi odpowiednikami. Trzeba też pamiętać, że ten rok jest rokiem wyborczym w Czechach. Temperatura sporu politycznego jest wobec tego również wysoka. Te rzeczy trzeba brać pod uwagę przy załatwianiu tej ważnej i delikatnej sprawy.

Na uwagę gospodyni programu „Gość Radia ZET”, że do wycofana przez Czechów skargi do TSUE potrzebna jest ratyfikacja umowy, która nie wiadomo kiedy będzie gotowa, Michał Dworczyk odpowiada: Premier jest na bieżąco informowany o postępie prac przez ministra Kurtykę i innych przedstawicieli rządu, którzy na bieżąco zajmują się tą sprawą. Natomiast mówienie w mediach o kuchni tego rodzaju działań nie jest najlepszym pomysłem.

Beata Lubecka przypomniała Michałowi Dworczykowi, że w maju premier Mateusz Morawiecki chwalił się po spotkaniu z Andrejem Babiszem w Brukseli, że w kwestii kopalni w Turowie obie strony są bliskie porozumienia, a okazało się, że kryzys nie został zażegnany.

- Premier zawsze podkreśla dobre informacje. To nic nadzwyczajnego. Jeśli politycy mają dobrą lub konkretną informację, to o tym mówią. Sarkazm jest całkowicie niepotrzebny – uważa Dworczyk.

- Tylko że co innego mówił polski premier, a co innego czeski – zauważa prowadząca program „Gość Radia ZET”.

- Część mediów tak to przedstawiała. Natomiast uważna analiza wypowiedzi premiera Czech i premiera Mateusza Morawieckiego doprowadziła do takich wniosków, że droga do porozumienia została wypracowana. Natomiast oczywistym jest, że dopóki porozumienie nie zostanie zawarte, to spór się nie zakończy – odpowiada szef Kancelarii Premiera.

Druga dawka szczepionki dla osób w wieku 12-15 lat w odstępie 3 tygodni – w tym tygodniu będzie zalecenie Ministerstwa Zdrowia

- W tym tygodniu zostanie wydane przez Ministerstwo Zdrowia zalecenie, żeby najmłodszym osobom podawać szczepionkę w odstępie trzech tygodni – zapowiada w internetowej części programu „Gość Radia ZET” pełnomocnik rządu ds. Narodowego Programu Szczepień Michał Dworczyk. To po rekomendacji Rady Medycznej dotyczącej osób w wieku 12-15 lat.

Tylko w ciągu pierwszej doby na szczepienie zarejestrowano „nieco ponad 85 tysięcy” osób z tej grupy wiekowej. - Jeśli porównamy to z rejestracją roczników osób w wieku lat 30-40, jest to może nawet więcej niż o połowę mniej – przyznaje w rozmowie z Beatą Lubecką.

Co się stało, że szczepienia osób w wieku od 12 do 15 lat będą szczepione drugą dawką po trzech, a nie pięciu tygodniach?

- Przez ostatni weekend trwała dyskusja. Rozmawialiśmy z przedstawicielami Rady Medycznej i to wynik opinii, którą formułowali naukowcy skupieni w Radzie Medycznej skupionej przy premierze – mówi Dworczyk.

Na pytanie Beaty Lubeckiej dlaczego szczepienia w szkołach nie mogą być organizowane już w czerwcu, a dopiero we wrześniu, pełnomocnik rządu ds. szczepień odpowiada: Proponowaliśmy takie rozwiązanie na forum komisji wspólnej rządu i samorządu. Strona samorządowa przekonywała nas, że uruchamianie teraz szczepień za pośrednictwem szkół, gabinetów lekarskich, pielęgniarskich i stomatologicznych w placówkach w ciągu tego miesiąca nie jest najlepszym rozwiązaniem. Samorządowcy prosili nas, żebyśmy w tej chwili skupili się na promowaniu szczepień w punktach szczepień populacyjnych, powszechnych.

Dworczyk podkreśla, że jeśli nie wszystkie dzieci się zaszczepią w ciągu wakacji, od września ruszy możliwość szczepień organizowanych przez szkoły.

- Dyrektorzy szkół będą mieli dużą dowolność. Wiemy już w tej chwili, że część placówek będzie chciała uruchomić takie szczepienia na terenach swoich placówek. Część będzie umawiać się z punktami prowadzącymi szczepienia. Tam chętne dzieci będą udawały się pod opieką nauczycieli na szczepienie. To indywidualne decyzje na poziomie dyrekcji poszczególnych szkół – stwierdza gość Radia ZET.

Samorządy stanęły okoniem i nie chciały przyspieszyć szczepień w szkołach?

- To nie jest kwestia stawania okoniem. Przypomnę, że niedawno uruchomiliśmy punkty powszechne, gdzie jest bardzo dużo szczepień wykonywanych. Część tych punktów uruchamiały samorządy. Chciały, żeby właśnie do tych punktów przekazać wszystkie szczepionki dojeżdżające do Polski i skupić się na maksymalnej wydolności – odpowiada Michał Dworczyk.

W internetowej części programu „Gość Radia ZET” Beata Lubecka zapytała dlaczego rząd zwleka z powołaniem funduszu kompensacyjnego, który gwarantowałby odszkodowania za niepożądane skutki szczepień.

- Ustawa została przygotowana bardzo szybko, ale potem w ramach różnego rodzaju konsultacji i ekspertyz zgłoszono dużo poprawek i uwag. Projekt był oceniany, poprawiany. Według mojej wiedzy, ma trafić w najbliższych dniach na posiedzenie Stałego Komitetu Rady Ministrów, a następnie zostanie skierowany do Sejmu. Mam nadzieję, że jeśli nie na najbliższym, to będzie na kolejnym posiedzeniu. Zależy nam, żeby jak najszybciej ten projekt został uchwalony i żeby uchwalić to prawo w oparciu o jak najszerszy konsensus – mówi szef Kancelarii Premiera.

Minister Dworczyk przedstawił też warunek udziału w loterii szczepionkowej. Czy jedna dawka wystarczy?

- Osoby w pełni zaszczepione będą mogły otrzymać nagrody – precyzuje pełnomocnik rządu ds. Narodowego Programu Szczepień.

Kiedy będzie zniesiony zakaz zgromadzeń spontanicznych?

- Według mojej wiedzy do końca tygodnia premier i minister zdrowia przedstawią dalsze luzowanie obostrzeń. Kwestia zgromadzeń spontanicznych będzie również ujęta wśród tych informacji – mówi Dworczyk. Czy zakaz mógłby zostać zdjęty pod koniec czerwca? - Może się tak zdarzyć, bo obecne obostrzenia obowiązują do 25 czerwca. Po tej dacie będą kolejne luzowania i myślę, że mogą się znaleźć również te, o które pani redaktor pyta – mówi Beacie Lubeckiej gość Radia ZET.

Michał Dworczyk o Campusie Polska Przyszłości. "Partyjny, antyrządowy event"

- Takie wnioski opozycja składa dość regularnie – tak szef Kancelarii Premiera komentuje wnioski opozycji o odwołane Ryszarda Terleckiego z funkcji wicemarszałka Sejmu za internetowy wpis, w którym liderkę białoruskiej opozycji odsyła do Moskwy za to, że przyjęła od Rafała Trzaskowskiego zaproszenie na Campus Polska. - Jest to partyjny event, który jest antyrządowy. To typowe wikłanie do polskiej wewnętrznej rozgrywki politycznej osób, które kompletnie nie powinny być w to włączane – ocenia Michał Dworczyk.

- Dla mnie niedopuszczalne jest to, że została złamana żelazna zasada obowiązująca od lat w polskiej polityce. Polegała na tym, że sprawy białoruskie są wyjęte poza nawias bieżącej polityki wewnętrznej w naszym kraju. Przestrzegali tego wszyscy. Przestrzegał tego w ostatnich latach pan Biedroń, który zajmuje się polityką białoruską i jej sprawami na forum Parlamentu Europejskiego. Przestrzegał pan Robert Tyszkiewicz, który w Platformie Obywatelskiej od lat jest najbardziej zaangażowanym ekspertem w działania na Białorusi. Prezydent Rafał Trzaskowski po raz pierwszy wyłamał się z tego niepisanego porozumienia - mówi szef Kancelarii Premiera.

Czy wicemarszałek Terlecki powinien przeprosić za swój wpis na Twitterze?

- Nie dam się wciągnąć w dyskusje, które przekierowują uwagę od spraw białoruskich na rozgrywki wewnętrzne i konflikty wewnątrzkrajowe – odpowiada Dworczyk.

RadioZET/PaNa